Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo MUZA SA. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo MUZA SA. Pokaż wszystkie posty

sobota, 24 sierpnia 2019

576. Helen Hoang - "Więcej niż pocalunek"


AUTOR: Helen Hoang
TYTUŁ ORYGINALNY: The Kiss Quotient           
SERIA: The Kiss Quotient
TOM: Pierwszy
TŁUMACZ: Paweł Wolak
ROK WYDANIA: 2019
WYDAWNICTWO:  Muza

OPIS
Według trzydziestoletniej Stelli świat powinien rządzić się jedynie prawami logiki. Tworzenie algorytmów wydaje się jej zdecydowanie prostsze niż relacje z mężczyznami. Każdy rodzaj bliskości budzi w niej niechęć, na myśl o całowaniu robi się jej niedobrze. Do wprowadzenia zmian w swoim życiu dziewczyna zabiera się nietypowo. Uznaje, że potrzebuje profesjonalisty, czyli mężczyzny do towarzystwa. Tak poznaje Michaela – przystojnego wrażliwca, którego życie dotąd nie rozpieszczało. Chłopak podchodzi do swojej pracy bardzo poważnie. Plan lekcji, który wraz ze Stellą krok po kroku realizują, wykracza znacznie poza całowanie. Ich biznesowy układ szybko zmienia charakter. Stella odkrywa, że w życiu najbardziej liczy się to, co wymyka się równaniom matematycznym… [1]

RECENZJA
„Więcej niż pocałunek” prawie wyskoczył mi szafy oraz lodówki. Ta książka była wszędzie. Miałam rażenie, że wszyscy już ja czytali tylko nie ja. Postanowiłam, więc ją przeczytać, gdy jest na fali. Spodziewałam się motylkowej powieści obyczajowej, a dostałam powieść obyczajową ze sporą dawką erotyki.

Stella ma trzydzieści lat i jest singielką. Jest specjalistką od ekonometrii i cierpi na zespół Aspergera (lżejsza odmiana autyzmu). Osiąga ogromne sukcesy na polu zawodowym, ale za to życie prywatne u niej to kompletna porażka. Stella ma ogromne trudności z nawiązywaniem kontaktów międzyludzkich a stworzenie stałego związku to dla niej komplety kosmos. Pragnie, aby cały świat porozumiewał się ze sobą za pomocą algorytmów. Postanawia jednak nauczyć się być związku i seksu. Do tego zatrudnia mężczyznę do towarzystwa  - Michaela, który ma ją nauczyć wszystkiego, co może być jej potrzebne do nawiązywania relacji damsko – męskich. Wszystko byłoby w porządku gdyby nie fakt, że ich uczucia zaczynają wymykać się spod kontroli, a Michael ukrywa coś przed Stellą.

Stellę, jako bohaterkę polubiłam od razu. Nie jest idealna jak większość bohaterek. Ze względu na zespół Aspergera ma swoje fobie i rytuały, których nie lubi łamać, co powoduje, że jest urocza. Na początku bardzo mi się, jako postać podobała, bo jeszcze nie spotkałam się z taką osobą w literaturze. Jednak, gdy poznała Michaela trochę zaczęło mnie denerwować jej zachowanie. Miałam wrażenie, że cały czas tylko myśli o seksie z przystojnym „nauczycielem”. To jest właśnie jedna z wad książki. Moim zdaniem za dużo jest w niej wątków erotycznych. Za mocno zostały w niej wyeksponowane. Możliwe, że gdy czytałam recenzje tej książki to mi to umknęło, bo pewnie w innym wypadku nie sięgnęłabym po tę książkę. Michael również cały czas myślał tylko o tym, aby znaleźć się ze Stellą w łóżku. Oczywiście był delikatny i postępował tak, żeby nie urazić kobiety, bo wyczuwał, że nie jest taka jak wszystkie.

bostać męska musi mieć oczywiście swoją tajemnicę. Bardzo byłam jej ciekawa, bo autorka, co chwila podkreślała, jakim to złym mężczyzną jest Michael i jak bardzo stara się nie pójść w ślady ojca mimo problemów rodzinnych. Prawda okazała się taka, że no cóż ojciec Michaela nie okazał się mordercą lub gwałcicielem jak obstawiałam. Owszem miał swoje za uszami, ale to nie powodowało, że jego syn powinien uważać się za najgorszego człowieka na świecie. To uważam za naciągane. Myślę, że autorka mogła to lepiej poprowadzić. O ile z tego jak zachowywała się Stella w niecodziennych dla niej sytuacjach jestem wstanie uwierzyć, tak w to, że Michael, aż tak się nienawidził z powodu tego, co robił ojciec już niestety nie. Trochę zbyt przekombinowane.

Widzę, że powstaje drugi tom. Ja raczej po niego nie sięgnę. Owszem książka podobała mi się pod koniec i nawet miałam łzy w oczach przy końcówce, ale to, dlatego, że wszystko potoczyło się tak jak chciałam. Nie porwała mnie ta książka. Miało być miło i przyjemnie oraz motylkowo, a było zbyt wiele scen erotycznych w tym wszystkim i samych myśli dotyczących seksu. Jestem rozczarowana.
OCENA: 5/10

Cześć!
To jedna z książek, którą przeczytałam w tym roku :). Staram się chociaż raz w miesiącu czytać jakąś nowość. Postaram się od teraz na bieżąco wrzucać recenzje czytanych przeze mnie nowości. 
Lady Spark

[1] Opis pochodzi z okładki książki

czwartek, 14 lipca 2016

278. Silne kobiety Rosji, czyli "Niezwykłe kobiety Romanowów. Od świetności do rewolucji"


AUTOR: Julia P. Gelardi
TYTUŁ ORYGINALNY: From Splendor to Revolution. The Romanow Women, 1847-1928     
TŁUMACZ: Jerzy Wołk - Łaniewski
ROK WYDANIA: 2012
WYDAWNICTWO:  MUZA SA

OPIS
Między początkiem lat 50. XIX wieku a końcem lat 20, XX wieku Rosja przeszła potężną transformacje, a świetność imperium carów ustąpiła miejsca chaosowi rewolucji, z której wyłoniła się Związek Radziecki.
W oku cyklony znalazły się cztery kobiety z carskiej dynastii: Maria Aleksandrowna i Olga Konstantynowna, od urodzenia należały do rodu Romanowów, cechowały je siła charakteru i altruistyczne usposobienie. Maria Fiodorowna, matka nieszczęsnego cara Mikołaja II, choć doskonale spełniała obowiązki wielkiej cesarzowej, w głębi duszy zawsze drżała o własne dzieci. Maria Pawłowna zaś, ambitna i uparta była wieloletnią rywalką carycy Aleksandry, zabitej przez bolszewików.
Kobiety te, słynące ze swej urody i elegancji, bogactwa i potęgi, rozkoszowały się przywilejami i widły życie w luksusie niemającym sobie równych. Wszystko zmieniła rewolucja. Pamiętniki i listy ludzi z tamtych czasów oraz samych bohaterek stanowią niezwykłe świadectwo dramatów politycznych i osobistych, które stały się udziałem niezwykłych kobiet Romanowów. [1]

RECENZJA
Na lekcjach historii głównie ciekawiły mnie tematy zaborów, I i II wojny światowej, pozostałe mniej mnie interesowały. Jednak pośród tych mniej pasjonujących dzieje rodu Romanowów wybijały się i gdzieś chłonęłam wszystkie informacje, jakie wpadały  mi w ucho. Nic więc  dziwnego, że gdy spacerowałam z mamą po Empiku i w moje oczy wpadł tytuł „Niezwykłe kobiety Romanowów. Od świetności do rewolucji” musiałam ją kupić.

Książka opowiada o czerech kobietach z carskiej dynastii. Dwie z nich, czyli Maria Aleksandrowna i Olga Konstantynowna należały od urodzenia do rodu Romanowów. Za to Maria Fiodorowna i Maria Pawłowna weszły do carskiej familii przez ślub. Z nich czterech największa sławę zyskała Maria Fiodorowna, która była żoną cara Aleksandra III oraz matką nieszczęsnego cara Mikołaja II, który został rozstrzelany przez bolszewików. To jej poświęcona jest największa uwaga w całej książce.

Krótko Wam opiszę każdą z tych postaci, więc zaczniemy od Marii Fiodorownej, która do czasu wejścia w rodzinę Romanow była znana, jako księżniczka Dagmar Duńska. Pierwotnie miała zostać żoną Mikołaja Aleksandrowicza, który był najstarszym synem Aleksandra II i Marii Heskiej. Mikołaj zmarł na gruźlicę, a przed śmiercią poprosił swojego brata by ten zaopiekował się jego narzeczoną. Wydawałoby się, że to zaaranżowane małżeństwo wcale nie będzie szczęśliwe, ale tej parze udało się wypracować miłość i szacunek, którymi darzyli się od samego końca ich wspólnego życia. Caryca Maria Fiodorowna bardzo mocno przeżyła śmierć męża i jeszcze mocniej irytował ją fakt, kogo jej syn, a zarazem następny car Rosji wybrał sobie za żonę. W znacznej mierze przyczyniła się ona do niepopularności Aleksandry Fiodorownej. Jej dzieje zaczynają się od momentu, gdy w Rosji panuje era świetności, ale idąc dalej poznajemy kolejne upadki członków rodziny, które prowadzą do rewolucji i obalenia caratu.

Kolejną postacią jest Maria Pawłowna, która została żoną wielkiego księcia Włodzimierza – brata Aleksandra III. Nie bardzo przepadała za swoją carycą Marią Fiodorowną oraz jej synową Aleksandrą. Ona również przyczyniła się do tego by lud nie przepadał zbytnio za żoną Mikołaja II. W jej przypadku jest ważne, że jako pierwsza kobieta wchodząca do rodu Romanowów dostała zgodę na pozostanie przy swojej wierze, czyli luteranizmie. Do tej pory był to krok niespotykany i zmuszano młode damy, które wkraczały do carskiej familii by przechodziły na prawosławie. Wielki książę Włodzimierz oraz jego zacna małżonka Maria byli zdania, że Mikołaj II wcale nie nadaje się na cara Rosji i bardzo chcieli zająć jego miejsce. W sumie odebrałam ją, jako postać bardzo negatywną, ale jednocześnie podobnie jak Maria Fiodorowna oddaną swojej rodzinie. Jej małżeństwo z Włodzimierzem było również bardzo udane.

Teraz dwie ostatnie postaci, które od samego urodzenia należały do rodu Romanowów. Olga Konstantynowna, była córką wielkiego księcia Konstantego, brata Aleksandra II. Bardzo młodo wyszła za mąż, bo w wieku piętnastu lat. Jej mężem był brat Marii Fiodorownej – król Grecji Jerzy I. Mimo przeprowadzki do Grecji to nigdy nie wyzbyła się swojej miłości do Rosji. Odnosi się wrażenie, że uwielbienie do kraju miała już we krwi od samego momentu poczęcia. Miała również to szczęście, że kochała swojego męża Jerzego i była z nim szczęśliwa. Potrafiła wybaczyć mu nawet nieliczne skoki w bok. Mocno przeżyła jego śmierć. Była naznaczona troskami jak każdy zwykły śmiertelnik. Straciła swoją córkę Aleksandrę. Rewolucja, która zaczęła targać Rosją bardzo mocno napiętnowała ją i jej bliskich. Podobnie jak wszystkie z kobiet, o których mowa zmarła na obczyźnie, nigdy nie widząc już swojej ukochanej Rosji.
Ostatnią postacią, którą autorka wzięła pod lupę jest Maria Aleksandrowna - jedyna córka Aleksandra II i jego żony Marii Heskiej. Była uwielbiana w rodzinie i łączyły ją bardzo bliskie relacje zarówno z matką jak i z ojcem. Jej mężem został syn królowej Wiktorii, książę Edynburga – Alfred. Początkowo nie chciała wyjeżdżać z ukochanej Rosji, ale gdy na jaw wyszedł romans jej ojca Aleksandra II, czym prędzej opuściła ojczyznę i została żoną. Nie była szczęśliwa w małżeństwie, jej mąż nie odczuwał potrzeby ustatkowania się i doceniania tego, co daje rodzina. Również jej dzieci nie należały do tych najgrzeczniejszych. Romanse, skandale i rozwody  - z tym musiała się zmierzyć. Jako jedyna podczas Wielkiej Wojny stanęła po stronie Państw centralnych, czyli Cesarstwa Niemieckiego, Austro – Węgier, Bułgarii i Imperium Osmańskiego.

Musze przyznać, że jak na biografię książkę bardzo dobrze się czyta. Moja podstawowa wiedza z zakresu historii wystarczyła aby rozumieć kolejne ważne wydarzenlia nie tylko w Rosji, ale również na świecie. Dobrze została oddana cała historia i atmosfera świetności. Romanowowie, nawet w momentach, kiedy widać było niezadowolenie społeczeństwa nic sobie z tego nie robili. Żyli w ogromnym przepychu. Uważali, że to lud jest dla nich, a nie oni dla ludu. I to właśnie był powód podejmowania złych decyzji. Pławili się w bogactwie, podczas, gdy ich poddani cierpieli biedę.

Minusem książki na samym początku był dla mnie brak podziałów na części przypisane konkretnym księżniczkom, co powodowało leki chaos. Człowiek wczytywał się w dzieje, np. Marii Fiodorownej, by w następnych akapicie czy też za dwa czytać już o Oldze Konstantynownej. Chodzi mi po prostu o to, że skupiałam się na jednej rodzinie, bo ich koligacje oraz to kto kim dla kogo jest są mocno skomplikowane. Potem już mi to tak nie przeszkadzało, bo wsiąknęłam w pozycję i bardziej się w tym orientowałam.

Na dodatek nie podobało mi się robienie z żony cara Mikołaja II postaci kompletnie negatywnej. Owszem zapatrzenie carycy Aleksandry w Rasputina doprowadziło do zguby jej rodzinę, ale jako matka kierowała się dobrem dziecka. Jej syn Aleksy chorował na hemofilię, a tylko ten tajemniczy znachor umiał opanować jego ataki krwotoku. To nie jej zachowanie doprowadzało do kompletnego końca rodu Romanowów, ale również wcześniejsze zachowanie poprzednich carów i ich małżonek.

Ogólnie uważam to za bardzo dobrą pozycję. Obawiałam się jej, ale jednak pozytywnie mnie zaskoczyła. Zdecydowanie polecam, jeśli ktoś chce lepiej poznać Rosję w czasach świetności i to jak powoli wpadała w szpony bolszewickiej rewolucji. Może gdybym odczuwała ciągłą chęć czytania tej książki, a nigdy tylko brałam ją do ręki moja ocena byłaby wyższa, ale tak pozostaje tylko 8, ale za to bardzo mocne 8.

 „Władzy absolutnej daleko do bycia nieograniczonym przywilejem, stanowi ona raczej gigantyczną odpowiedzialność." ~ Julia P. Gelardi, Niezwykłe kobiety Romanowów. Od świetności do rewolucji, Warszawa 2012, s. 38.
OCENA: 8/10

Dziś ważny dzień dla Tea, bo obrona swojej pracy magisterskiej, więc ja przybyłam w małe zastępstwo. Trzymajmy mocno za nią kciuki ;)

[1] Opis pochodzi z okładki książki

czwartek, 5 maja 2016

248. Bezlitosne kobiety w "Bezlitosnych...", czy aby na pewno?

AUTOR: Agnieszka Haska, Jerzy Stachowicz
ROK WYDANIA: 2015
WYDAWNICTWO: Muza

OPIS
Dwudziestolecie międzywojenne to niezwykły okres budowy niepodległej Polski, gwałtownych tarć politycznych, wielkiego kryzysu a zaraz potem szybkiego rozwoju gospodarki, a także emancypacji kobiet. Niektóre z nich tak bardzo wzięły sobie do serca hasła równouprawnienia, że śmiało wkroczyły na ścieżki do tej pory zarezerwowane dla mężczyzn, wiodące ku najcięższym przestępstwom, najokrutniejszym zbrodniom, bezwzględnym napadom i porwaniom. O mrożących krew w żyłach dokonaniach zbrodniarek z zapałem informowała prasa brukowa; i właśnie przez pryzmat tych pisanych specyficznym językiem, sensacyjnych doniesień autorzy książki pokazują świat zbrodni w stylu retro, w którym główne role odgrywały bezwzględne kobiety. Doskonale udokumentowana, bogato ilustrowana książka wciąga jak najlepsza powieść sensacyjna, równocześnie niosąc ogromny ładunek fascynujących informacji o świecie, którego już nie ma, a do którego wciąż z nostalgią wracamy wspomnieniami. [1]

RECENZJA
Tak się zarzekałam, że nie lubię biografii, a tu proszę – kolejna w tym roku! Już chyba piąta! Powoli  coraz bardziej się do takiego typu książek przekonuje… chociaż akurat Bezlitosne. Najokrutniejsze kobiety dwudziestolecia międzywojennego zaliczam do jednej z najsłabszych pozycji, z którymi do tej pory się spotkałam. Dlaczego? Już śpieszę Wam z odpowiedzią, oczywiście w postaci recenzji.

Po lekturze książki czuję się najzwyczajniej w świecie oszukana. Naprawdę! Po takim tytule spodziewałam się zdecydowanie czegoś innego. Liczyłam na to, że autorzy przedstawią mi zbiór kobiet okrutnych; zbrodniarek, które za nic miały jakiekolwiek wartości i zasady. Nie licząc jakiś pojedynczych przypadków niczego takiego się nie doczekałam. No, ale skoro już wiadomo czego w książce nie znalazłam, to co zatem dostałam w zamian? Zbiór jakiś tanich, ledwo trzymających się kupy sensacji, które chyba miały czytelnika zaciekawić, a mnie nie dość, że wynudziły to na dodatek tyle ile się nairytowałam to moje! 

Autorzy postanowili, że ich książka będzie składała się z niezliczonej liczby historii, które w jakimś stopniu mają wspólny mianownik, ale na dobrą sprawę nie są ani jakoś ciekawie wprowadzone, ani równie interesująco poprowadzone, ani (o zgrozo!) jakoś trafnie spuentowane! Mamy za to w lekturze natłok nudnych, irytujących sensacyjek, które wyparowują z pamięci zaraz po ich przeczytaniu. 

Natłok postaci sprawia, że żadna z nich nie jest przedstawiona w taki sposób, który by mnie usatysfakcjonował. Autorzy w głównej mierze postanowili skupić się na samych czynach, zupełnie zapominając o całej rzeszy czynników wpływających na zachowanie człowieka – i tak o to w książce o bezlitosnych kobietach, znalazła się trzynastoletnia dziewczynka, która wykradała z dziecięcych wózeczków jakieś drobne pieniądze czy jedzenie. No naprawdę, prawdziwa bestia bez sumienia z niej! 

Sam warsztat autorów może i nie był zły, ale odniosłam wrażenie, że sami działali na swoją niekorzyść starając się zrobić ze swojej książki coś pokroju „magazynu” Fakt. Jak już wspominałam, nie jestem zwolenniczką tanich sensacji, a tutaj niestety mamy tego pod dostatkiem. 

Czuje się oszukana, tak bardzo oszukana, że nawet sobie tego nie wyobrażacie. Do tego jestem rozgoryczona, zła i wkurzona. Byłam przygotowana dawkę mocnej, interesującej i rzetelnej informacji, a w zamian dostałam luźny zbiór pseudo rewelacji!  Oj nie, nie, nie! I jeszcze raz nie!

„Do połowy XIX wieku rozpowszechniony był pogląd, że kobieca natura sprawia, iż są one niezdolne do przemocy i morderstw, a popełniane przez nie czyny zabronione ograniczały się do przerywania ciąży, dzieciobójstwa, paserstwa czy składania fałszywych zeznań” ~ Agnieszka Haska & Jerzy Stachowicz, Bezlitosne. Najokrutniejsze kobiety dwudziestolecia międzywojennego, Warszawa 2015, s.15
OCENA: 3/10


Wybaczcie, że znowu mnie tak nie ma i nie ma u Was! Jeszcze kilka dni, trochę się ogarnę i będę na bieżąco. Pozdrawiam

[1] Opis pochodzi ze strony wydawnictwa

czwartek, 3 grudnia 2015

186. „Paweł Zagumny to dla księdza gwóźdź do trumny” *

AUTOR: Paweł Zagumny
ROK WYDANIA: 2015
WYDAWNICTWO: Muza

OPIS
Autobiografia najbardziej utytułowanego zawodnika w historii polskiej siatkówki: złotego i srebrnego medalisty Mistrzostw Świata, złotego medalisty Mistrzostw Europy, złotego medalisty Ligi Światowej, srebrnego medalisty Pucharu Świata. W trakcie trwającej już ponad 20 lat kariery Zagumny wraz z klubowymi kolegami wielokrotnie zdobywał medale Mistrzostw Polski, był też wicemistrzem i zdobywcą Pucharu Grecji. Grał z największymi siatkarskimi sławami, , wiele razy uznawany najlepszym rozgrywającym najważniejszych światowych turniejów, łącznie z Igrzyskami Olimpijskimi, Mistrzostwami Świata i Mistrzostwami Europy. [1]

RECENZJA
Jest coś, co być może jeszcze o mnie nie wiedzie. To, że studiuję psychologię i że jestem książkoholiczką jest dla wszystkich znane… ale pewnie tylko niektórzy z Was nasi Drodzy wiedzą, że Tea jest również siatkówkomaniaczką! Tak, tak! Siatkówka zajmuję ważne miejsce w moim życiu i nie wyobrażam sobie, że mogłabym nie kibicować – że zabrakłoby mnie nie być na meczu otwarcia zeszłorocznego mundialu (Lady Spark, Martitta – pamiętacie? Chcemy tego jeszcze raz!), że zamiast wstać o 3 w nocy, aby zobaczyć mecz reprezentacji smacznie bym sobie spała, czy żebym całym serduchem nie była za PGE Skrą Bełchatów (wiecie: „mamy żółte serca, w których płynie czarna krew! Bo to Skra Bełchatów, bo to Skra Bełchatów jest!”). Nie zdziwi Was, zatem fakt, że kiedy tylko Paweł Zagumny – w moim subiektywnym odczuciu najlepszy polski rozgrywający oraz całkowita czołówka światowego rankingu – wydał swoją autobiografię, po prostu musiałam ją mieć u siebie!

Tak jak już przed chwilą wspomniałam autor książki Życie to mecz, zdecydowanie zalicza się do kategorii „zawodnicy wszechczasów”. Na swojej pozycji jest świetny i jestem przekonana, że minie jeszcze dużo czasu, zanim na polskich parkietach pojawi się godny jego zastępca. Nie miejcie mi za złe tych słów. Oczywiście, mamy świetnych, młodych rozgrywających, ale Paweł Zagumny to klasa sama w sobie.

A teraz tytuł - który jest po prostu idealnie dobrany. Pan Paweł ze spotem związany był… od zawsze! Pochodzi z bardzo sportowej rodziny, nic dziwnego, że również siatkówką zaczął się interesować na poważnie w bardzo młodym wieku. Przez ponad dwadzieścia lat swojej kariery rozegrał tyle spotkań, że spokojnie może powiedzieć, iż jego życie to właśnie jeden, wielki mecz!

Książka zaczyna się od wspomnienia katowickiego finału Mistrzostw Świata 2015. Raptem kilka stron, a były idealnym początkiem, który świetnie nastroił mnie do dalszego czytania autobiografii Zagumnego. Kolejne rozdziały były już ułożone chronologicznie, a Pan Paweł użył bardzo fajny trik, który jeszcze bardziej ułatwił czytanie, mianowicie kolejne części lektury zostały podzielone na epizody reprezentacyjne oraz ligowe. Uważam, że dzięki takiemu rozróżnieniu podczas zapoznawania się z książką nie było sytuacji, w której można byłoby się zagubić, a same przejścia w tych rozdziałach – z jednego klubu do drugiego, czy z jednej imprezy reprezentacyjnej na drugą - było bardzo płynne.

Podczas lektury byłam w szoku! Paweł Zagumny ma naprawdę świetną pamięć! Wydawało mi się, że opisywanie nawet odległych wydarzeń nie sprawiało rozgrywającemu najmniejszego problemu. Ponadto, autor starał się bardzo szczegółowo opisywać swoje relacje z poszczególnymi trenerami, z którymi podczas swojej kariery współpracował. Nie słodził, nie starał się na siłę bronić racji danego szkoleniowca – w sposób bezpośredni mówił nie tylko o tych dobrych rzeczach, ale również o tych, które mu się nie podobały. Trzeba jednak przyznać, że jego krytyka była konstruktywna i „okraszona” dużą porcją racjonalnych argumentów.

Życie to mecz pokazuje ile wyrzeczeń wiąże się z zawodowym uprawianiem jakiegokolwiek sportu. Trofea, sława, wyróżnienia są wspaniałe i to o nich się mówi, podczas gdy sprawy wyczerpujących treningów, długich rozstań z bliskimi, zawężenia kontaktów towarzyskich oraz przede wszystkim kontuzji są zazwyczaj przemilczane. Paweł Zagumny otwarcie mówi obu stronach medalu, zarówno tej jasnej, jak i ciemnej.

Mimo, że książka wydaje się być naprawdę przemyślana, to jednak podczas czytania miałam wrażenie, że niektóre sytuacje zostały potraktowane bardzo powierzchownie. Być może taka była decyzja autora, a być może to mi, jako siatkarskiej maniaczce, było najzwyczajniej w świecie mało? Wszakże, o siatkówce mogła być czytać, czytać, czytać i czytać…

Na sam koniec zostawiłam sobie coś, co w moim odczuciu niestety, ale książkę spaprało, czyli korektę! Niestety, w lekturze nagminnie pojawiało się: „chłopaki grały/były/chodziły”. Ja wiem, że taka forma jest dopuszczalna, ale ja jej całkowicie nie uznaje – fatalnie wygląda, a mnie osobiście strasznie irytuję. Na miejscu korektorów zmieniłabym to na milszą dla oka formę.

Życie to mecz było dla mnie fantastyczną, siatkarską przygodą! Zapoznając się z historią najlepszego polskiego rozgrywającego śmiałam się, smuciłam i na nowo przeżywałam wspaniałe wydarzenia, jak chociażby ostatnie, złote dla reprezentacji Polski Mistrzostwa Świata! Myślę, że książka Pawła Zagumnego, jest obowiązkową pozycją dla każdego fana siatkówki, a ja sama jeszcze nie raz do niej wrócę.

„Kto zapanuje nad swoimi emocjami i nad tym, co dzieje się na boisku, ten wygrywa” ~ Paweł Zagumny, Życie to mecz, Warszawa 2015, s.135

OCENA: 7/10


Witam Was serdecznie w ten czwartkowy poranek. Dzisiaj będą trochę dłuższe ogłoszenia, ponieważ poruszę dwie, ważna dla mnie kwestie.

Po pierwsze, bardzo przepraszam za nieobecność u Was. Ostatnie trzy tygodnie to dla mnie jazda bez trzymanki na rollercoasterze – uroczystości bardzo smutne i przykre przeplatają się z tymi radosnymi. Dlatego też, w ostatnim czasie moja aktywność na Waszych stronach była znikoma. Obiecuję, że od następnego poniedziałku będę to sukcesywnie nadrabiać.

Kwestia druga, wpadłam na pomysł! Pamiętacie moją ostatnią recenzję Stowarzyszenia Miłośników Literatury i Placka z Kartoflanych Obierek? Pomyślałam, że może mogłabym książkę puścić w podróż po blogerach, a że to powieść epistolarna każda osoba wysłałaby swojemu następcy list (w dzisiejszych czasach to forma już prawie wymarła, niestety), w którym napisałaby coś o sobie? Co Wy na to, ktoś byłby chętny?

I na dzisiaj ogłoszeń parafialnych koniec. Pozdrawiam


[1] Opis pochodzi ze strony wydawnictwa
* fraszka autorstwa młodocianego Pawła Zagumnego

poniedziałek, 9 listopada 2015

179. A kiedy po ciebie przyjedzie "Okularnik"?




AUTOR: Katarzyna Bonda
SERIA: Cztery żywioły Saszy Załuskiej
TOM: Drugi (Ziemia)
ROK WYDANIA: 2015
WYDAWNICTWO: Muza SA

OPIS

Sasza Załuska postanawia wrócić do policji. Najpierw jednak wyjeżdża na Podlasie do Hajnówki, by raz na zawsze uporządkować swoje życie osobiste. Profilerka uczestniczy w tradycyjnym białoruskim weselu i staje się świadkiem dramatycznych wydarzeń. Uprowadzona panna młoda to kolejna kobieta, związana z lokalnym przedsiębiorcą, która zaginęła bez śladu. Tymczasem w okolicznych lasach wciąż znajdowane są ludzkie szczątki. W każdej z tych niewyjaśnionych spraw przewija się auto – mercedes okularnik. Na jaw wychodzą także mroczne sekrety mieszkańców miasta silnie związane z przeszłością. W 1946 roku na terenach Podlasia oddział jednego z „żołnierzy wyklętych” – Romualda Rajsa „Burego” – dokonał pogromu wsi prawosławnych. Na oczach Saszy sielskie miasteczko zmienia się w arenę krwawych porachunków, podczas których z pełną siłą odżywają polsko-białoruskie antagonizmy. [1]


RECENZJA

Powinnam z miejsca zaznaczyć, że ciężko mi napisać recenzję, która nie zdradzałaby nic z poprzedniego tomu, więc proszę się nie gniewać, jeśli ktoś dowie się zbyt wiele. Po pierwszej części z wielką przyjemnością zasiadłam do tomu drugiego i cóż, teraz ubolewam nad tym, że na kolejne muszę czekać. Naprawdę, skończył się w taki sposób, że…

Poza rozmową z byłym szefem zaczyna się dość spokojnie. Załuska i Duchnowski ćwiczą na strzelnicy w związku z egzaminem kobiety o przyjęcie do komendy, oczywiście do zespołu kolegi. Możecie być zaskoczeni, ale dopiero tu ujawnia się między nimi coś więcej niż stosunki służbowe. Jak na moje oko, to wątek tej pary autorka prowadzi ze sporą wstrzemięźliwością, ale za to ją polubiłam. Bez rzucania się na szyję po udanej akcji, dużo niedomówień, rozmijania się i oczywiście skrywania wszystkiego w sobie. Najciekawiej robi się podczas podarowania Saszy broni.

Właściwa akcja zaczyna się chyba już w momencie odwiedzin u groźnej polskiej przestępczyni o pseudonimie “Osa”. Kiedy główna bohaterka dostaje do ręki zdjęcie sprzed lat z trójką osób na tle mercedesa okularnika i polecenie odszukania widniejącego na nim mężczyzny. Oczywiście do życia Załuskiej znowu wdzierają się jej dawni pracodawcy, jednak teraz kompletnie burzą jej spokój. Dla mnie przeszłość dalej depcze jej po piętach i mam cały czas wrażenie, że ona jest marionetką w czyichś rękach. Konieczna okazuje się wycieczka na wschód kraju. Wkraczamy w polsko-białoruskie miasteczko, Hajnówkę. Początkowo kobieta przybywa tu tylko z powodów osobistych, jednak co to byłaby za książka, gdyby bohaterka nie wplątała się w niezłe bagno. Ot, cała Sasza Załuska.

Łakoma wszelkich faktów o ojcu swojej córki i byłym partnerze, jest gotowa zostać w miejscowości dłużej niż powinna. Zagrożony wydaje się termin egzaminu do policji. Jednak ciekawość jest silniejsza, a zwłaszcza chęć wyjaśnienia wszystkiego u źródła. Jak dla mnie, to nie przez przypadek Łukasza Polaka umieszczono w tym konkretnym ośrodku, a ta intryga sięga znacznie głębiej.

Powierzchowna też nie jest sprawa związana z Hajnówką i miejscowym bogaczem, Bondarukiem. Ktoś podrzuca na komisariat czaszki przy okazji ostatnich ślubów tego mężczyzny. Tak, ostatnich, bo jakimś dziwnym trafem Piotrowi giną kobiety, a jego nikt nie chce albo każdy boi się oskarżyć. Na oczach Saszy porwana zostaje panna młoda tuż po ślubie, Iwona Bejnar.

Nie będę się rozpisywała o sprawie, bo to musicie powoli odkrywać sami. Nie będę okłamywać, jest skomplikowana i mnóstwo w niej bohaterów. Co jakiś czas powracamy do przeszłości, a najstarszym fragmentem i poniekąd wyjściowym jest opis wydarzeń z roku 1946. Wtedy to oddziała Romualda “Burego” Rajsa dokonał pogromu prawosławnych. Bardzo wciągnął mnie ten fragment, mocno podszyty wydarzeniami historycznymi i uznaję go za zdecydowanie najciekawszy. Oczywiście wiąże się z tym zabawa odkrywania potomków konkretnych postaci w teraźniejszej akcji. Do minionych lat autorka wraca jeszcze kilka razy i co chwilę rzuca to na sprawę nowe światło. Czytelnik sam musi wyrobić sobie opinię o bohaterach, bo nikt nie jest jednoznacznie zły albo dobry.

Zatem mamy wątek narodowościowy, który wcale nie jest wymarłym tematem wśród obecnych mieszkańców Hajnówki. Do tego dochodzi sprawa dawnych komunistycznych władz, werbowania informatorów, mały kościelny skandal, tajne zabiegi medyczne, stare biznesy z prostytucją i oczywiście trochę miłości w różnych pokoleniach, a czy kogoś zdziwi, jeśli powiem, że prawie każdy mieszkaniec jest w coś wmieszany? Łącznie z policją. Z tym wszystkim musi sobie poradzić nasza bohaterka, a na dodatek z nowym dziełem w stylu Czerwonego Pająka. Ja się wielokrotnie pomyliłam, komu można ufać.

Książka jest gruba, bo ma ponad osiemset stron i bardzo dużo się w niej dzieje. Przyznaję, czytałam ją dość długo, przez co akcja jeszcze bardziej rozciągnęła mi się w czasie. Odniosłam wrażenie, że pierwsza część była lepsza i bardziej spójna, ale chyba powinnam się wypowiadać po przeczytaniu całego cyklu. Pozostało mi czekać tylko na kolejne książki.

"Szczęście musi mieć miejsce, by rozgościć się w naszym życiu. Trzeba zapewnić mu przestrzeń. Jak rozpieszczonemu kotu, który słyszy wołanie, rozumie je, ale by podejść bliżej, musi sam chcieć." ~ Katarzyna Bonda, Okularnik, Warszawa 2015, str. 329.

OCENA: 7/10

[1] Opis pochodzi z okładki książki

poniedziałek, 26 października 2015

176. "Pochłaniacz" nie zapomina. Trójmiejska mafia po latach.


AUTOR: Katarzyna Bonda
SERIA: Cztery żywioły Saszy Załuskiej
TOM: Pierwszy (Powietrze)
ROK WYDANIA: 2015
WYDAWNICTWO: Muza SA

OPIS

Profilerka Sasza Załuska po siedmiu latach pracy w Instytucie Psychologii Śledczej w Huddersfield postanawia wrócić do Polski. Wkrótce otrzymuje zlecenie od dawnych mocodawców z polskiej policji. Trop w sprawie prowadzi do początku lat dziewięćdziesiątych, a zagadka wydaje się związana z mafią, która w tamtych czasach trzęsła Trójmiastem. Kim teraz są mafioso i jego ludzie? Czy morderstwo dokonane przed laty będzie kluczem do wyjaśnienia współczesnej zbrodni? Skorumpowani policjanci, młodzieńcze błędy, dramatyczne decyzje, które mają wpływ na całe dalsze życie. Czy naprawdę można odnaleźć zabójcę, gdy zapach jest jedynym dowodem? [1]

RECENZJA

Od razu mogę przyznać, to moja pierwsza wyczekana książka, a konkretniej seria. Przeważnie idę na żywioł. Nie planuję konkretnych zakupów, po prostu wchodzę do księgarni i szukam czegoś dla siebie. Tutaj zaczęłam od wywiadu z panią Katarzyną w RMF Classic. Poczułam się niezwykle zaintrygowana. „Pochłaniacz” i „Okularnik” nie zginęły w odmętach mojej pamięci. Wracały do mnie ciągle, aż w końcu skutecznie dopadły w łódzkim Empiku.

Należałoby zacząć od historii z dawnych lat. Wraz z książką przenosimy się do roku 1993 i poznajemy Gdańsk z tamtejszych lat. Młodzi chłopcy podglądają swoje koleżanki w oknie, wypatrują swoich ulubienic. Marcin i Przemek korzystają z pomocy młodszego Igły, który ewidentnie szuka znajomych, a nawet autorytetu. Pierwszy z nich i jego brat bliźniak Wojciech mają szczęśliwą, bogatą rodzinę. Ich matka, nie wiedzieć czemu, broni im kontaktu z niepełnosprawnym wujkiem. Marcin jednak i tak wsiąka w sprawy wuja i ojca w przydomowym garażu. Zbyt bardzo kusi go obietnica przejażdżki wyścigowym autem. Zabiera na nią Monikę, którą wypatrzył sobie przez łazienkowe okno. Potem już nic nie dzieje się tak, jak powinno.

Oczywiście musimy wrócić do czasów obecnych. Główna bohaterka wróciła do kraju wraz z córką, wprowadziła się właśnie do nowego mieszkania w Gdańsku. Chociaż na uniwersytecie w Huddersfield ciągle pisze doktorat, zdecydowała się na przeprowadzkę. Kiedyś już pracowała w policji, ale teraz zdecydowanie wolała być niezrzeszoną profilerką, działającą na prywatne zlecenia. Załatwiła sobie także rozmowę o pracę w banku. Wyraźnie chciałaby ustabilizować sobie życie, ale niestety dawni pracodawcy jej tego nie ułatwiają. Gdyby wiedziała, że pierwsze zlecenie w kraju wpląta ją od razu w policyjną sprawę, pewnie by odmówiła. W końcu ma z nią niemiłe wspomnienia. W Gdańsku pozornie nie ma śladu po dawnym mafiosie Słoniu, w kraju coraz większą popularność zdobywa ksiądz Marcin Staroń, a ludzie ciągle nucą hit Igły sprzed lat - “Dziewczyna z północy”.

Chyba to pierwsza bohaterka od dawna, która mnie nie zirytowała ani przez moment tej książki i szczerze wzbudziła moją sympatię. Przy okazji prób rozwikłania sprawy morderstwa w klubie, gdzie kluczem jest chyba dopasowanie postaci z przeszłości do tych, którymi stali się teraz, poznajemy także przeszłość Saszy. I tu, jak się można domyślać, nie jest kolorowo. Wyjazd za granicę wcale nie był pogonią za lepszą uczelnią i wykształceniem, ale ucieczką. Wzruszyłam się na tych mniej wesołych fragmentach jej życiorysu, ale także jeszcze bardziej polubiłam. Przemyślenia Załuskiej były dla mnie kopalnią cytatów i za tą postać jestem autorce szczerze wdzięczna.

Z bohaterów można jeszcze wspomnieć córkę głównej bohaterki, Karolinkę. Mała szczerze kocha swoją rodzicielkę i całkiem dobrze odnajduje się w dwóch językach. Czasem wypytuje o ojca, a to Dziecko lepiej radzi sobie z kontaktami z rodziną w Polsce, bo Sasza dalej pozostaje dla niektórych tematem tabu. Jedynie matka i brat jako tako ją wspierają. Z czasem coraz więcej w książce komisarza Roberta Duchnowskiego. To znajomy Załuskiej z dawnych lat w policji i ewidentnie nie pała entuzjazmem na jej widok. Do jej osoby musi go przekonać ich wspólny znajomy. Czy śledztwo może się obejść bez umiejętności Saszy i czy wszyscy dalej będą ją postrzegać przez sprawę z przeszłości?

Zgodnie z tytułem, książka mnie pochłonęła. Akcja toczy się bardzo ciekawie, więc nieźle główkowałam pomiędzy wątkami z przeszłości i teraźniejszości. Dałam się zwieźć tak bardzo, że aż byłam w szoku. Autorka ewidentnie na koniec zostawiła czytelnikom niespodziankę. Właśnie to, że historia nie była przewidywalna, wywarło na mnie tak wielkie wrażenie. Po prostu uwielbiam tą książkę i to pchnęło mnie w ramiona kolejnej części, bo pod koniec “Pochłaniacza” prawy osobiste Załuskiej przybrały niespodziewany obrót. Poznawanie tego wszystkiego pozostawiam wam, z każdą stroną robi się coraz ciekawiej. A, no i oczywiście byłam zauroczona porcją wiedzy z dziedziny kryminalistyki i odrobiny medycyny! Nie taki jednoznaczny ten pochłaniacz, jak go malują.

"Nie ganiaj za ludźmi, nie muszą cię lubić. Ci, którzy pasują do ciebie, znajdą cię i zostaną. A wtedy nie udawaj nikogo i nie dopasowuj się. Staraj się tylko być, aż poczujesz spokój. Słabości są potrzebne, nie musisz się ich wstydzić." ~ Katarzyna Bonda, Pochłaniacz, Warszawa 2015, str. 472.
OCENA: 9/10

Mogę wam jedynie przytoczyć słowa Lady Spark: nie zaczynaj serii, póki nie wydają wszystkich książek. Boli bardzo :(
Poza tym byłam z Lady Spark na 19. Międzynarodowych Targach Książki w Krakowie! Dziękuję bardzo serdecznie za odwiedziny i wspólny czas ;) Zrobiła nam się z tego tradycja, co?

[1] Opis pochodzi z okładki książki

wtorek, 4 sierpnia 2015

152. Kiedy widzisz coś, czego nie przeżyłeś



AUTOR: Cecelia Ahern
TYTUŁ ORYGINALNY: Thanks for the Memories
TŁUMACZ: Joanna Grabarek
ROK WYDANIA: 2013
WYDAWNICTWO: Muza

OPIS
Kolejna powieść autorki bestsellera "PS Kocham cię". Zaskakujący romans obyczajowy, łączący rzeczywistość i fantazję. Joyce, agentka nieruchomości z Dublina, odkrywa, że zna Paryż, w którym nigdy nie była i ma wiedzę z historii sztuki, którą się nigdy nie interesowała! Rozwiedziony Justin przyjeżdża do Irlandii, by wykładać dzieje architektury. Parę nieznajomych zaczyna łączyć coraz więcej zbiegów okoliczności... Czy można znać kogoś, kogo nigdy się nie spotkało? Lekka i krzepiąca opowieść o pokrewieństwie dusz, magii zbiegów okoliczności i oczywiście o miłości.  [1]

RECENZJA

Złudnie odebrałam mały zgrabny format książki. Uznałam, że szybko ją przebrnę, a tu błąd. Wydanie kieszonkowe. Jednak serdecznie dziękuję za ten prezent kochanej Lady Spark. Ona wie, co dobre.

Zaczynamy w dość przykrym momencie dla głównej bohaterki. Utrata dziecka. Od razu mówię, ciężko mi się brnęło przez strony tekstu przepełnione bólem, beznadzieją i przede wszystkim smutkiem. To wszystko przeżywa Joyce, a ja robiłam to razem z nią, płacząc. Rozstaje się z mężem, chce sprzedać dom i wprowadza się do ojca. Przyszłość, przygotowaną pod nowego małego członka rodziny, trzeba przewartościować. Kobietę odbieram jako skrzywdzoną przez los i wcale się nie dziwię jej zachowaniu. Już w szpitalu wykazuje się wiedzą, o którą nikt by jej nie podejrzewał.

O, żeby nie było, że oszukuję. Przepraszam, książka rozpoczyna się tak naprawdę od przygody Justina z oddawaniem krwi. Och, pan wykładowca ma ewidentny problem z kobietami od czasu swojego rozwodu. Moim zdaniem ma również problem z byłą żoną. Zwłaszcza z akceptacją jej nowego partnera. Justin fascynuje się sztuką, a głównie malarstwem. Tym inteligentnego faceta, lekko nieporadnego w życiu, myślącego o swojej córce, jak o małej dziewczynce.

Książka zaczęła mnie bawić w dwóch momentach. Pierwszy to rozmowy Joyce i jej ojca, który ma problemy z krótkotrwałą pamięcią. Mężczyzna czasem sprawia wrażenie kilkuletniego dziecka, ale zaraz potem wykazuje się mądrością rodzica i doświadczonego człowieka, tak, że potrafi wzruszyć czytelnika. Kolejny zabawny wątek to brat i bratowa Justina. Brat walczy z otyłością, a żona straszy go zawałem i zabrania niezdrowego jedzenia. Kobieta chodzi ubrana jakby wpadła do kosza z przecenionymi rzeczami, ale oczywiście to tylko jej staranne stylizacje. Przy okazji chce urządzić Justinowi mieszkanie. Cóż… Nie przewidywałam tego zbyt dobrze, bo jej ubiorze.

Skoro wiemy, z kim mamy do czynienia, to może jeszcze trochę o samej akcji. Najpierw Justin i Joyce wpadają na siebie przypadkiem kilka razy, a w pewnym momencie robi się z tego pogoń bohaterów za sobą nawzajem. Wiążę się z tym oczywiście mnóstwo absurdalnych i śmiesznych historii. Pozostaje też sprawa dziwnych snów, wspomnień i wiedzy kobiety, które ona odbiera jako cudze.

Podziwiam autorkę za oddanie tak różnych charakterów, dobór zachowań, słownictwa i sytuacji. Także za spory wysiłek z wiedzą historyczną, architektoniczną i malarską. Potrafiła opisać kobietę przechodzącą od rozpaczy do dziwnej fascynacji mężczyzną, z całym spektrum zmian nastrojów. Na szczęście uniknęła też banalnego zakończenia i pewnie zaskoczyła czytelników, którzy oczekiwali prostego rozwiązania. Cóż, żadna miłość nie jest prosta.

„ Prefer et obdura; dolor hic tibi proderit olim [...] Znoś i wytrwaj; ból ten przyda ci się kiedyś.”~ Cecelia Ahern, Dziękuję za wspomnienia, Warszawa 2013.

OCENA: 7/10


Czas i na mnie ;) Mam nadzieję, że sięgniecie po tą książkę, bo warto. Ile kartek tyle emocji. Tymczasem zakończyłam praktyki i podobno mogę zacząć prawdziwe wakacje. A jak wakacje to siatkówka! A jak siatkówka to z najlepszymi! Cała załoga Kreatywnej spotka się na meczu Ligi Europejskiej. To dopiero gratka!

[1] – opis pochodzi ze strony empik.com

wtorek, 2 września 2014

71. Wszystko ma swój koniec czyli "Tomek w grobowcach faraonów"


AUTOR: Alfred Szklarski, Adam Zelga
TOM: Dziewiąty
SERIA: Przygody Tomka
ROK WYDANIA: 2010
WYDAWNICTWO:  MUZA SA

OPIS
Jan Smuga otrzymuje od bogatego angielskiego lorda zlecenie schwytania fałszerza egipskich dzieł sztuki. Smuga udaje się do Egiptu, gdzie jego przyjaciele odbywają wakacje. Po jakimś czasie na statku zostaje znaleziony pasażer na gapę, który skacze do wody, by uciec i zostaje uratowany przez Smugę. Okazuje się synem irlandzkich poszukiwaczy złota, którym Tomek pomógł pokonać przestępców, chcących odebrać poszukiwaczom cenny surowiec. Grupa przyjaciół uzyskuje wsparcie w śledztwie w sprawie fałszerza od angielskiego rządu i władz egipskich. [1]

RECENZJA                                                    
Ostatni tom przygód Tomka jest zupełnie inny od poprzednich. Już od pierwszy stron da się wyczuć inny styl pisania. Inny sposób układania zdań. Cóż sam Alfred Szklarski nie zdążył napisać do końca dziewiątej książki całego cyklu. Jednak mimo wszystko dalej jest to powieść pełna niesamowitych przygód i pełna wiedzy historycznej i geograficznej.
Po pełnej przygód wyprawie do Ameryki Południowej przyjaciele wyruszają do Egiptu na krótkie wakacje. Uradowana z tego powodu jest Sally, która będąc absolwentką archeologii marzyła o tym by odwiedzić kraj faraonów. Początkowo nie ma z nimi Smugi, który ograniczony obowiązkami w Ameryce Południowej nie mógł towarzyszyć w wyprawie. Jednak później dołącza do nich z pewną niezwykłą misją.
Podążając śladem człowieka, który nazywa sam siebie „Żelaznym faraonem” i okrada grobowce panujących, coraz mocniej zagłębiają się w Afrykę oraz samą historię Egiptu, którą zazwyczaj opowiada im Sally, co troszkę denerwuje samego kapitana Nowickiego. Jednak jest on jak gąbka i chłonie każde zdanie ‘uroczej sikorki’. Wraz z przybyciem Smugi do towarzyszy dołącza jeszcze jeden gość, który wiąże ostatnią część z cyklu z pierwszą. Ja odniosłam wrażenie, że mały gość jest jakby następcą Tomka, który dzięki swojej pierwszej niebezpiecznej wyprawie do Australii pokochał zawód łowcy zwierząt i podróże. Myślę, że pojawienie się kogoś w jakiś sposób związanego z pierwszą częścią miało być jakimś swoistym zakończeniem cyklu, które zastosował współautor.
Poszukiwania „Żelaznego faraona” trwają, a wraz z tym na naszych bohaterów czyhają coraz to nowe niebezpieczeństwa. Kto raz zadał z wrogiem wiedział, że nigdy nie zazna spokoju póki zemsta się nie spełni. Tomek, kapitan Nowicki i mały przyjaciel zostają porwani i porzuceni na odległej pustyni z niewielką manierką wody. Wybaczcie ten krótki spojler, ale jest on niezbędny do dalszej recenzji. Podczas nieobecności mężczyzn z obozu została również uprowadzona Sally i zamknięta w piramidzie.
Rusza akcja ratunkowa nie tylko dla Sally, ale również dla trójki przyjaciół. Szybko udaje się odnaleźć Nowickiego i małego towarzysza, ale co się stało z Tomkiem? Gdzie podział się młody Wilmowski? Wszyscy szukają Tomka... Czy uda im się go znaleźć? Co znajdą zagłębiając się coraz dalej w Afrykę? Co ich czeka?
Mimo braku Tomka, który to zazwyczaj opowiadał różne ważne informacje dotyczące poznawanego kraju, fauny lub flory dalej dostajemy kolejne lekcje geografii.
Książka jest inna od pozostałych głównie pod względem pisania, bo dużo więcej żartów jest ze strony Andrzeja Wilmowskiego i Jana Smugi, którzy zazwyczaj są tymi powściągliwymi. O wiele więcej nawiązań jest do Polski i tęsknoty uciekinierów i ich marzeń o wolnej i niepodległej ojczyźnie. W poprzednich powieściach (z wyjątkiem „Tajemniczej wyprawy Tomka” było tego nie wiele, by nie powiedzieć, że mało). Na dodatek narrator często nazywa młodego Wilmowskiego „Tomaszem”, co nie zdarzało się wcześniej, nawet w pierwszej części, gdy poznawaliśmy Warszawiaka.
Mimo inności dalej cudownie się podróżowało z Tomkiem i jego wesołą gromadką. Dalej budzą we mnie przyjemne wspomnienia z dzieciństwa i powodują uśmiech na twarzy. Za jakiś czas znowu do nich wrócę.
 „[…] tam gdzie chodzi o pieniądze, nie ma skrupułów.” ~ Alfred Szklarski, Tomek w grobowcach faraonów, Warszawa 2010, s. 47.
OCENA: 7/10
[1] Opis pochodzi ze strony wikipedia.pl 

OGÓLNE PODSUMOWANIE CAŁEGO CYKLU "PRZYGODY TOMKA"
Tomek w krainie kangurów: 10
Tomek na Czarnym Lądzie: 10
Tomek na wojennej ścieżce: 10
Tomek na tropach Yeti: 10
Tajemnicza wyprawa Tomka: 10
Tomek wśród łowców głów: 10
Tomek u źródeł Amazonki: 10
Tomek w Gran Chaco: 10
Tomek w grobowcach faraonów: 7
Ogólna ocena cyklu: 9!
Ogólnie uważam, że ocena całego cyklu jest jak najbardziej trafna. Za chwilę bedę Was męczyć czymś co może zainteresuje Wasze młodsze siostry, kuzynki, bratanice, siostrzenice czy córki, czyli na warsztat wezmę cały cykl "Pamiętników księżniczki" Meg Cabot. 
Lady Spark 

środa, 27 sierpnia 2014

069. Po przyjaciół nawet do piekła czyli "Tomek w Gran Chaco"

AUTOR: Alfred Szklarski
TOM: Ósmy
SERIA: Przygody Tomka
ROK WYDANIA: 2009
WYDAWNICTWO:  MUZA SA

OPIS
Więzieni przez Indian Jan Smuga i kapitan Nowicki planują ucieczkę z miasta Inków.W tym czasie Tomek z żoną, kuzynem Zbyszkiem i jego żoną Nataszą czekają w Limie na ojca Tomka. Wilmowski przyjeżdża z Wilsonem, wspólnikiem Kompanii "Nixon-Rio Putumayo" i przyjacielem Smugi. Dołącza do nich też Wu Meng – Chińczyk, znajomy Zbyszka Karskiego. W ciągu pięciu dni grupa wyrusza na ratunek Smudze i Nowickiemu. [1]

RECENZJA                                                    
                Jan Smuga i Tadeusz Nowicki są uwięzieni w miasteczku Inków przez Kampów. Czas mija, a oni dalej nie mają sposobności do ucieczki. Za sześćdziesiąt dni mają stawić się na granicy brazylijsko-boliwijskiej by dołączyć do grupy ratunkowej, której dowodzić ma młody Tomek Wilmowski. Jednak pewnego dnia, gdy Tadek wraca z rozeznania w terenie, na które czasami się wybierał, udaje mu się zyskać przychylność miejscowego czarownika i jego młodszej żony. Delikatnie, ale za to stanowczo pomagają w ucieczce dwójki więźniów.
                Dwaj przyjaciele przedzierają się przez niebezpieczną rzekę oraz dżunglę Ameryki Południowej. Autor z dokładnością opisuje to, z jakimi problemami muszą borykać się Polacy, którzy za wszelką cenę chcą się dostać na miejsce spotkania w wyznaczonym czasie. Działania ich utrudnia powstanie przeciwko ludziom białej rasy, które zorganizowali Kampowie. Pokonując wiele przeciwności losu brną dalej w nieznany las, który zazdrośnie strzeże swych tajemnic. Myślę, że w ciągu tej jak i poprzedniej części cyklu da się zauważyć wielką zmianę w charakterze kapitana Nowickiego. Staje się on bardziej odpowiedzialny może nie za swoje życie - o czym świadczy wejście do wody, w której czają się piranie – ale przede wszystkim za życie przyjaciół. Doradza stosowne i bardzo celne porady podczas ucieczki. Zastosowanie manewru, którego użył Kmicic w ‘Potopie’ Sienkiewicza ratuje Polakom skórę.
                Jednak w pewnym momencie autor nagle opuszcza Janka i Tadeusza i wraca do Tomka oraz jego przyjaciół, którzy w Limie oczekują na przybycie Andrzeja Wilmowskiego. Z pewnością taki zabieg mocno denerwuje czytelnika, który pierwszy raz zabiera się za powieść Alfreda Szklarskiego. Jednak jest to zabieg taktyczny, który powoduje, że nie są zdradzone od razu wszystkie tajniki i szczegóły akcji. Dopiero w przedostatnim rozdziale wszystko się wyjaśnia.
                Wróćmy jednak do Tomka i jego przyjaciół. Oczekiwanie na ojca przedłuża się, co bardzo martwi młodego łowcę. Bez pieniędzy nie może zorganizować nowej wyprawy, a każdy dzień zwłoki powoduje prawdopodobieństwo, że nie dotrą na czas w wyznaczone miejsce. Ostatecznie Wilmowski dociera i wszyscy wyruszają z misją ratunkową. Ich plany krzyżuje rewolucja w Boliwii, przez co muszą nałożyć szmat drogi. Jednak cały czas sprawnie poruszają się do przodu i nie rezygnują z wyznaczonego celu. Cały czas towarzyszy im obawa o przyjaciół.
                Docierają do miejsc nietkniętych przez człowieka, co pozwala im prowadzić ciekawe obserwacje, które w przyszłości mogą zmienić wiele w postrzeganiu Ameryki Południowej. Podobnie jak w poprzednich powieściach poznajemy nowe zwierzęta, ich tryb życia oraz przyzwyczajenia. Nie brakuje spotkań z rdzennymi mieszkańcami kontynentu, którzy nie zawsze są przychylnie nastawieni do białego człowieka. Często z winny tego drugiego, który za czasów kolonialnych bezmyślnie i zawsze krwawo rozprawiał się z osadnikami i zabierał im najlepsze ziemie oraz wykorzystywał ich do niewolniczej pracy. Tomek, posiada jednak wielki dar zdobywania sympatii bez przelewania krwi. Chętnie poznaje nowe obyczaje i zawsze szanuje zwyczaje rdzennych ludów.
                Gdy wydaje się, że nagle całą wyprawę ‘diabli wzięli’, okazuje się, że nie spodziewanie ktoś wysokiej rangi pojawia się na drodze wyprawy…
                Gdzieś przeczytałam, że w tej powieści da się wyczuć brak lekkości pisania Alfreda Szklarskiego. Fakt jest faktem, autor po napisaniu ‘Tomka u źródeł Amazonki’ na kilka dobrych lat rozstał się z postaciami. Jednak powrócił do ich pisania, a ja nie odczułam wielkiej różnicy w sposobie i stylu pisania autora. Dalej tak samo miły, lekki i przyjemny, chociaż trochę bardziej drastyczny. Dalej ten sam żartujący ze wszystkiego Tadek, opanowany Andrzej, rezolutna Sally, tęskniący za ojczyzną Zbyszek oraz młoda rewolucjonistka Natasza, a także nieugięty Jan oraz ulubieniec wszystkich Tomek. Dalej ci sami i dalej tak samo czarujący.
                A i pamiętajcie, że do zmian czasem wystarczy jeden krok… ;)
 „Człowiek, który nie wstydzi się żadnej pracy, zasługuje na pełny szacunek. ” ~ Alfred Szklarski, Tomek w Gran Chaco, Warszawa 2009, s. 172.
OCENA: 10/10
[1] Opis pochodzi ze strony wikipedia.pl 

Jeszcze jeden Tomek i kończymy :). Na blogu jesienny wygląd, bo i pogoda jakaś taka jesienna dopadła Polskę. Cieszę się, że wygląd się podoba ;). Obiecywałam i obiecywałam, aż w końcu go zmieniałam :) 

wtorek, 19 sierpnia 2014

067. "Tomek u źródeł Amazonki" czyli Smuga znowu w tarapatach

AUTOR: Alfred Szklarski
TOM: Siódmy
SERIA: Przygody Tomka
ROK WYDANIA: 2009
WYDAWNICTWO:  MUZA SA

OPIS
 Pierwsze rozdziały opisują pogoń Smugi za mordercami Johna Nixona, kierownika plantacji kauczukowca. Smuga, znad Rio Putumayo, rusza w pościg do Peru, gdzie znika bez śladu. W poszukiwaniu Smugi do Brazylii przyjeżdżają, na wezwanie Zbyszka i Nataszy, Tomek Wilmowski, Sally i kapitan Nowicki. Wspólnie wyruszają w górę rzeki, razem z przewodnikiem, którego Smuga odprawił od siebie. [1]

RECENZJA
                 Po wyprawie w Nowej Gwinei łowcy wracają do swoich obowiązków. Sally i Tomek wracają do Londynu by kontynuować studia. Tadeusz Nowicki oraz Andrzej Wilmowski stawiają się w Hamburgu, gdzie wykonują powierzone im zadania przez Hagenbecka. Z kolei Smuga ze Zbyszkiem i Natasza udają się do Brazylii, gdzie Jan ma być odpowiedzialny za bezpieczeństwo ludzi pracujących na plantacji kauczukowca – ówczesnego ‘złota’, które doprowadziło do śmierci wielu ludzi. Ktoś zabija bratanka kierownika całej firmy Johna Nixona i okrutnie bezcześci jego zwłoki. Smuga rusza w pogoń za mordercami i… znika jak kamień w wodę.
                Zawiadomieni o tajemniczym zniknięciu przyjaciela do Brazylii docierają Tomek, Sally i Tadek Nowicki. Andrzej Wilmowski został w Hamburgu, ponieważ musiał wywiązać się z kontraktu, który podpisał z Hangenbeckiem. Młody Wilmowski szybko wpada na trop odpowiednich osób, które nie tylko odpowiedzialne były za napad na plantację kauczukowca i zabójstwo Johna Nixona, ale również prawdopodobnie miały coś wspólnego ze zniknięciem starego druha Jana Smugi.
                Rozpoczyna się niebezpieczna wędrówka przez tereny zamieszkałe przez dzikich Indian, którzy nigdy nie zetknęli się z białym człowiekiem lub też nienawidzą go tak bardzo, że są w stanie bez pytania wystrzelić strzałę zza krzaków, która przyniesie śmierć białemu śmiałkowi. Tomek mimo młodego wieku jest bardzo rozważny i nie podejmuje pochopnych decyzji. Z pewnością wpływ na to miały wcześniejsze wyprawy i niebezpieczeństwa, którym musiał stawić się czoła. Nie podejmuje niepotrzebnego ryzyka, rozważa każdą ewentualność, bo przecież razem z mężczyznami są również kobiety.
                W końcu docierają do ‘zapomnianego’ lub też ‘zaginionego’ miasta starożytnych Inków. I wydaje się, że wszystko zaczyna się w końcu układać. Dingo wpada na trop Jana Smugi, ale… właśnie zawsze jest jakieś ‘ale’. Przyjaciele znowu są w poważnym niebezpieczeństwie, a śmierć zagląda w oczy dwóm młodym kobietom. Jednak dzięki opanowaniu Tomka i jego przyjaciół udaje się je uratować oraz uciec z miasta starożytnych Inków. Jednak należy zacząć planować kolejną wyprawę ratunkową by uratować już nie tylko Jana Smugę, ale również Tadka Nowickiego.
                Kolejny raz autor daje nam namiastkę historii, geografii i biologii. Wiem, że piszę to przy każdej recenzji, ale prawda jest taka, że gdyby nie te cudowne i realistyczne opisy powieści byłyby puste i pozbawione uroku. Tak mamy okazję poznać jak żyli ludzie dawniej, inne ludy czy rasy. Zagłębiamy się w kulturę innych nacji.
                Myślę, że wraz ze ślubem Tomka Wilmowskiego nastąpiła w nim samym jeszcze większa zmiana. Zmężniał. W końcu jest odpowiedzialny również za swoją odważną żonę, która wprost przepada za niezwykłymi przygodami. Jednak również w pisaniu autora zaszła pewna zmiana. Otóż pisze bardziej dosadnie, nie daje czytelnikowi żadnych złudzeń, co do tego, jacy kiedyś byli koloniści.
                ‘Tomek u źródeł Amazonki’ jest zdecydowanie bardziej drastyczny niż jego poprzednie części. Nie ma litości. Jest walka na śmierć i życie. Jest tylko wola walki o przetrwanie i dotrwanie do końca. Jednak podobnie jak wcześniejsze tomy pokazuje siłę przyjaźni, uporu i walki. Na pierwszym miejscu przede wszystkim stawiana jest przyjaźń i to by ocalić ludzi, na którym zależy wszystkim uczestnikom wyprawy.
 „Widok zła tak rozrzutnie rozsiewanego przez ludzi jej rasy, napełniał ją głębokim smutkiem.” ~ Alfred Szklarski, Tomek u źródeł Amazonki, Warszawa 2009, s. 14.
OCENA: 10/10
[1] Opis pochodzi ze strony wikipedia.pl 

Czas leci bardzo szybko. Jeszcze troche i będzie trzeba wrócić na studia... A wcześniej czeka mnie jeszcze sporo spraw by zamknąć wyjazd... O matko niech te papiery z Włoch w końcu przyjdą, zgadzam się nawet na sowę z Hogwartu! 

wtorek, 12 sierpnia 2014

065. "Tomek wśród łowców głów" czyli białe plamy na mapie Australii

AUTOR: Alfred Szklarski
SERIA: Przygody Tomka
TOM: Szósty
ROK WYDANIA: 2006
WYDAWNICTWO:  MUZA SA

OPIS
Po udanej ucieczce - razem z przymusowo przebywającym tam Zbyszkiem Karskim i jego narzeczoną, Nataszą - z carskiej Rosji, Wilmowscy razem z towarzyszącymi im druhami udają się prosto do Australii. Już wcześniej przyjęli zaproszenie państwa Allan, czyli rodziców młodej sympatii Tomka - Sally, na święta Bożego Narodzenia. Po prawie miesięcznej gościnie u Allanów, na spotkaniu w Sydney Polakom zaproponowana zostaje wyprawa łowiecko-badawcza do nieznanej prawie jeszcze Nowej Gwinei, zorganizowana głównie przez ogrody zoologiczne w Sydney i Melbourne.[1] 

RECENZJA                                                    
                Zbyszek i Natasza nie są już w carskiej Rosji. Cała ekspedycja, która brała udział w obijaniu Karskiego pojechała na święto do Australii na specjalne zaproszenie państwa Allan (poznanych w pierwszym tomie). Poznany również w pierwszej części pan Bentley proponuje łowcom wycieczkę do Nowej Gwinei. Na obszar, z którym jeszcze nigdy nie zetknął się biały człowiek, a żyjące tam plemiona uprawiają kanibalizm. Wyprawa ma mieć charakter przede wszystkim ekspedycji poznawczej i naukowej, bo zdobyte informacje mogą okazać się na wagę złota.
                Zarówno Wilmowski jak i jego syn są bardzo mocno podekscytowani czekającą ich przygodą. Panowie wyrażają, zgodę, aby panie brały udział i tym sposobem zarówno Sally i Natasza wyruszają razem z panami. Również kuzyn Sally – James dostaje angaż w wyprawie ku wielkiemu rozczarowaniu Tomka. Wyprawa zaczyna się na statku ‘Sita’, która jest własnością kapitana Nowickiego (który już nie jest bosmanem), który otrzymał go w podarku od małżonki maharadży Alwaru.
                Podczas podróży morskiej do Nowej Gwinei z powodu gwałtownej burzy statek kapitana Nowickiego jest zmuszony do zatrzymania się przy niewielkiej wysepce, gdzie już jest inna łajba. Jak się okazuje, jest to statek handlarzy niewolnikami, co w tamtejszych czasach było dość powszechnym procederem i nikt się niczym nie przejmował. Po przygodzie z handlarzami niewolników, gdzie życie kilku osób z załogi wisiało na włosku przyrodnicy dotarli bezpiecznie do lądów Nowej Gwinei.
                Już na stałym lądzie czekają na wyprawę nowe wyzwania. Przede wszystkim trzeba zmierzyć się naiwnością i wiarą w duchy krajowców oraz ustrzegać się ludożerców. Mimo wszystko ekspedycja brnie dalej i coraz głębiej, dzięki czemu dociera do miejsc, gdzie jeszcze nie pojawiła się ludzka stopa. W między czasie oczywiście polują na miejscowe gatunki ptaków, motyli i robaków, co nie przynosi im chwały u wierzących w przesądy krajowców. Tomek, musi wykonywać różne sztuczki (co czynił już w Afryce) by przekonać rdzenną ludność o tym, że posiada magiczną moc.
                Ten tom, jest najbardziej osobisty, jeśli chodzi o przeżycia młodego Wilmowskiego. Już nie ukrywa tego, że czuje coś do Sally Allan. Jest w stanie zrezygnować z wyprawy byle tylko nie narażać dziewczyny na niebezpieczeństwo. Gdy życie młodej Australijki z kolei zawiśnie na włosku spełnia jej ostatnie życzenie. Myślę, że tym właśnie trafia autor do serc trochę starszych czytelników. Czytelnicy dojrzewają a wraz z nimi Tomek, który musi dokonywać nowych i mądrych wyborów życiowych.
                Bohaterowie muszą również kolejny raz udowadniać, że są w stanie poradzić sobie z przeciwnościami losu, jakie dostarcza dzika natura, a także to, co kryją liście nieprzeniknionej dżungli. Przekonał się o tym sam kapitan Nowicki, której każdej powieści dodaje żartobliwego charakteru i bez niego cały cykl byłby niesamowicie nudny jak flaki z olejem…
                Podobnie jak w poprzednich tomach znajdziemy wspaniałe opisy fauny i flory, które są świetnymi uzupełnieniami lekcji biologii, geografii i przyrody w szkole, czy też wydarzeń historycznych, o których nie mówią szkolne podręczniki. Kolejny raz podkreślę, że jest to zdecydowany plus powieści pana Szklarskiego. Za to je właśnie kocham. Nie ruszam się ze swojego łóżka, a przemierzam odległe zakątki świata i poznaje jego tajniki, kulturę zwyczaje. Właśnie to mnie oczarowało, gdy pierwszy raz dzierżyłam w rękach książki.
 „Niech mu pan powie, że moim jedynym pragnieniem było stale być z nim […]” ~ Alfred Szklarski, Tomek wśród łowców głów, Warszawa 2006, s. 221
OCENA: 10/10
[1] Opis pochodzi ze strony wikipedia.pl 

Jeszcze trzy recenzje Tomka. Wytrzymacie? Jak spędzacie wakacje? Dużo czytacie? Podzielcie się swoimi osiągnięciami nie tylko w tej sprawie :). 

poniedziałek, 4 sierpnia 2014

063. Polska Syberia czyli "Tajemnicza wyprawa Tomka"

AUTOR: Alfred Szklarski
TOM: Piąty
SERIA: Przygody Tomka
ROK WYDANIA: 2008
WYDAWNICTWO:  MUZA SA
OPIS
Tomek wraz z ojcem, Smugą, bosmanem Nowickim i Udadżalaką wyruszają do Rosji, aby uratować kuzyna Tomka - Zbyszka Karskiego, zesłanego na Syberię za spiskowanie przeciwko caratowi. W wyprawie towarzyszy im, jak każdym cudzoziemcom, agent (szpicel) rosyjskiej policji - Pawłow. [1]
RECENZJA                                                    
                Najbardziej polska, najbardziej patriotyczna i najbardziej poruszająca książka z całego cyklu. To właśnie przez nią nie mogłam przebrnąć w podstawówce, a potem stała się moją ulubioną książką z całego cyklu. Zazwyczaj przeczytanie jej zajmuje mi trzy dni. Kocham każde zdanie w niej zawarte. Ma w sobie moc. Zawsze na lekcjach historii wyczekiwałam tematów dotyczących zaborów, I i II wojny światowej. Czułam się w nich jak ryba w wodzie. Dlatego „Tajemnicza wyprawa Tomka” zajmuje specjalne miejsce w moim sercu.
Jak po opisie już wiadomo Tomek i jego przyjaciele ruszają na pomoc Zbyszkowi Karskiemu, który za spiskowanie przeciwko caratowi został zesłany na Syberię. Los zesłańca w tak odległy i nieznany dobrze teren nie był łatwy. Wielu nie docierało do miejsca przeznaczenia, jeszcze więcej ginęło na miejscu nie mogąc pogodzić się z losem, z powodu groźnego klimatu, a zaledwie garstka dożywała końca kary i wracała do rodzin. Wilmowscy mając dług u wujostwa Karskich, którzy opiekowali się Tomkiem jak własnym synem po śmierci matki chłopca, a podczas tułaczki ojca po świecie chcą pomóc Zbyszkowi. Jest tylko jeden problem. Zarówno Andrzej Wilmowski jak i Tadeusz Nowicki (moja ulubiona postać z całego cyklu!) nie mogą pod własnymi nazwiskami udać się do carskiej Rosji. Są poszukiwani przez policję, za spiskowanie przeciwko caratowi i im też grozi zesłanie. Jednak podejmują ryzyko i zapuszczają się coraz dalej w paszczę carskiego lwa…
Towarzyszy im również Jan Smuga, który co prawda nie ma długu u wujostwa Karskich, ale cały czas ma w pamięci los swojego przyrodniego brata, który umarł w klasztorze Hemis, gdy udało mu się uciec z zesłania. Złoto, które odnalazł, a które ponownie zostało zazdrośnie zabrane przez matkę naturę, miało w połowie iść na rzecz skazańców przebywających na Syberii. Właśnie ze względu na pamięć o brata Smuga decyduje się na nie do końca legalną, a jeszcze mniej bezpieczną wyprawę.
Jako obcokrajowcom do opieki zostaje przydzielony agent Pawłow. Mało sympatyczna postać. Zgorzkniały mężczyzna w wieku Wilmowskiego i Bosmana, który przed kilkudziesięcioma laty utracił szanse na wysoki awans. Od tego momentu mała chęcią zemsty. Jako dobrze zapowiadający się agent został wysłany do Warszawy by tam rozpracować grupę, która przemycała nielegalne materiały prasowe o charakterze rewolucyjnym. Już był prawie w ogródku, już witał się z gąską, gdy nagle coś poszło nie tak i podejrzani uciekli a wraz z nimi awans i wszelkie pochwały. Za karę został zesłany do Nerczyńska.
Najwięcej problemów dostarcza podróżnikom brak pomysłu jak przetransportować zesłańca. Wszystkie pomysły nagle biorą w łeb. Jeden zły ruch, jeden zły manewr i wszystko bierze w łeb. Łowcy stają przed wielkim problemem zdemaskowania całej wyprawy. Dzięki przytomności umysłu Tomka udaje im się w miarę zniweczyć plany Pawłowa.
W książce znajdziemy kolejny raz wiele opisów fauny i flory, przybliżenie życia zwierząt tego regionu Azji. Jednak przede wszystkim znajdziemy mnóstwo historii Polski i Polaków zesłanych na Syberię. Wielokrotnie zakręci się człowiekowi łza w oku. Wzruszające fragmenty niedoli rodaków i próby ich walki o wolność i godne życie, o wolność Polski. Historie łapiące za serce i powodujące, że docenia się fakt życia w wolnej Polsce, bez okupacji Rosji czy Niemiec. Dopiero po takich lekturach człowiek, młody człowiek, który urodził się w wolnej Polsce docenia jak wielkie szczęście miał. Sami bohaterowie ze łzami w oczach słuchają przejmujących opowieści i całym sercem są rodakami skazanymi na zesłanie.
Myślę, że to właśnie chciał przekazać autor. Patriotyzm, miłość do ojczyzny, że mamy pamiętać o tym, co było i nie dopuścić do tego by to kiedykolwiek się powtórzyło.
„A więc tacy są rewolucjoniści: nieustraszeni i zdecydowani na wszystko.” ~ Alfred Szklarski, Tajemnicza wyprawa Tomka, Warszawa 2008, s. 200
OCENA: 10/10

[1] Opis pochodzi ze strony wikipedia.pl 

poniedziałek, 28 lipca 2014

060. Za Smugą nawet w ogień czyli "Tomek na tropach Yeti"


AUTOR: Alfred Szklarski
TOM: Czwarty
SERIA: Przygody Tomka
ROK WYDANIA: 2008
WYDAWNICTWO:  MUZA SA
OPIS
Akcja książki rozpoczyna się na statku płynącym do wybrzeży Indii. Tomek, jego ojciec Andrzej Wilmowski oraz bosman Nowicki są zaniepokojeni telegramem od pana Smugi, w którym prosi by bardzo pilnie przybyli do Indii. Po otrzymaniu telegramu trójka przyjaciół niezwłocznie wyrusza. [1]
RECENZJA                                                    
                Już sam początek książki, dla czytelnika, który nigdy jej nie czytał wydaje się dość tragiczny, bo ma wrażenie, że ktoś bardzo ważny dla całej powieści kończy tragicznie. I to jest celowy zabieg autora, na który gdy czytałam pierwszy raz dałam się nabrać w stu procentach.
 Lakoniczny telegram od Jana Smugi do Andrzeja Wilmowskiego sprowadza przyjaciół do Indii. Zmartwienie o przyjaciela, który prosi ich o pomoc natychmiast wyruszają na niebezpieczną wyprawę do Tybetu, który nie został jeszcze do końca zbadany przez człowieka.
                Już od samego początku natrafiają oni na same przeszkody. Za każdym razem, gdy przybywają do miejsca gdzie miał czekać na nich Smuga, zastają po nim tylko ślad i krótką wiadomość, która mówi o miejscu jego pobytu. Zarówno Tomek, bosman Nowicki, jak i Andrzej Wilmowski niepokoją się o Jana, który nigdy nie potrzebował od nikogo pomocy i zawsze to on spieszył z pomocą przyjaciołom.
                W Bombaju, gdzie mieli zastać Smugę zostali powitani kradzieżą i morderstwem na samym początku swojej przygody. Mimo to niezrażeni tym czynem łowcy zwierząt ruszają dalej za Smugą, który znika tuż za rogiem. W Alwarze przyjemnie spędzają czas w pałacu maharadży Alwaru i jego uroczej małżonki, która najbardziej polubiła Tomka Wilmowskiego i na każdym kroku okazywała mu swoje uczucia, co nie do końca podobało się Anglikom, którzy przybyli do Alwaru na coroczne polowanie na tygrysy. Już w Alwarze czeka na Tomka pierwsze niebezpieczeństwo, z którego ratuje go właśnie żona maharadży.
                By przedrzeć się przez nie za dobrze znane człowiekowi rejony nasi bohaterowie muszą wykazać się nie lada sprawnością oraz hartem ducha i ciała. Najbardziej cierpi na tym bosman Nowicki, który musi ‘wytrząsać swój bosmański brzuch na jakiś górach’ jednak wiedziony niepokojem o przyjaciela, dzielnie brnie dalej przez góry, których serdecznie nienawidzi.
                W końcu docierają do klasztoru w Hemis, gdzie znajdują Smugę, który na całe szczęście jest cały i zdrowy, a Pandit Davarsarman nie poczuje, co to znaczy bosmańska pięść. Jan wtajemnicza przyjaciół w dość niebezpieczny plan, który ostatecznie może dla nich zakończyć się sukcesem i niespodziewanym majątkiem. Podroż jest wyjątkowo groźna dla bosmana Nowickiego i Andrzeja Wilmowskiego, którzy szukani przez carską policję nie mogą legalnie przebywać na terytorium carskiej Rosji, jednak ostatecznie decydują się na udział w wyprawie.
                Kolejny raz czytając ten cykl ponownie zakochałam się w bosmanie Nowickim, który jest w gorącej wodzie kąpany i nie raz jego zachowanie mogło sprowadzić na łowców ogromne problemy, ale przede wszystkim jest przyjacielem, którego wszyscy szukamy, bo dla najbliższych jest w stanie ryzykować własne życie.
                Autor podobnie jak w swoich poprzednich tomach przybliża czytelnikowi florę, faunę oraz kulturę krajów, który opisuje. Dzięki temu kolejny raz możemy poznać cząstkę czegoś gdzie nigdy nie byliśmy. To jest właśnie najpiękniejsze w serii o Tomku. Autor przede wszystkim skupia się na przybliżeniu czytelnikowi opisów, by ten mógł poczuć się częścią wyprawy łowieckiej. Ważnym elementem są również wątki polskich odkrywców, którzy mieli nie mały wkład w odkrywanie Azji Środkowej, o czym jest dość spory fragment książki.
                Jak dla mnie ta pozycja nie odłącznie wiąże się z następną ‘Tajemnicza wyprawa Tomka’, która wprowadza w carską Rosję i zsyłanie rewolucjonistów na Syberię, która dla wielu kończyła się śmiercią. Podobny los czekał na bosmana i Wilmowskiego, ale tylko ucieczka z kraju uchroniła ich przed pewną śmiercią na niezbadanej do tej pory mapie świata.
                Ważnym przesłaniem tej części cyklu jest, że nie musisz być bogaty by być szczęśliwym. Będziesz najszczęśliwszym człowiekiem na świecie, jeśli będziesz miał przy sobie ludzi, na których możesz liczyć i z którymi możesz kraść przysłowiowe konie.
 „Wszystkie kobiety, prawdziwe kobiety, najbardziej cenią w mężczyźnie odwagę, rycerskość i szlachetność.” ~ Alfred Szklarski, Tomek na tropach Yeti, Warszawa 2008, s. 128
OCENA: 10/10
[1] Opis pochodzi ze strony wikipedia.pl 

Melduje się z recenzją! 
Macie jakieś sposoby na radzenie sobie z upałem? Jeśli tak, to podzielcie się! :) 
Do następnej recenzji :)