"Czytanie książek to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła." ~ W. Szymborska

sobota, 21 września 2019

581. Katarzyna Michalak - "W imię miłości"


AUTOR: Katarzyna Michalak
SERIA: Trylogia Jabłoniowa
TOM: Drugi
ROK WYDANIA: 2013
WYDAWNICTWO:  Literackie

OPIS
Koniecdroga, malownicza wieś na przysłowiowym końcu świata. Jabłoniowe Wzgórze, piękny, stary dwór, należący do Edwarda Jabłonowskiego, urokliwie położony pośród łąk i lasów. Ale nawet w takiej scenerii rozgrywają się ludzkie dramaty.

Oto w progu Jabłoniowego Wzgórza staje przestraszona dziesięcioletnia Ania. Pożegnawszy się ze śmiertelnie chorą mamą, przyjechała do dziadka, którego właściwie nie zna. Edward nigdy nie interesował się wnuczką, czy więc teraz dziewczynka może liczyć na jego pomoc?
A może jednak wydarzy się cud i Edward zrozumie ile bólu zadał najbliższym? Może zadziała magia Jabłoniowego Wzgórza i tajemniczy opiekun Ani, Ned spróbuje naprawić dawne błędy?
W imię miłości dokonuje się przecież najpiękniejszych rzeczy. [1]

RECENZJA
Wierzcie mi lub nie ja naprawdę staram się dawać Katarzynie Michalak duże fory, jeśli chodzi o jej twórczość. Nie podnoszę wcale tak wysoko poprzeczki, a jednak jest ona wciąż nie osiągalna dla jednej z bestsellerowych autorek… Chociaż „W imię miłości” wcale nie było takie najgorsze jak się spodziewałam.

Wszyscy kojarzymy rudowłosą bohaterkę powieści Lucy Maud Montgomery. Właśnie na tej postaci Katarzyna Michalak postanowiła stworzyć swoją bohaterkę. Ania Kraska jest dziesięcioletnią dziewczynką, która przybywa do Koniecdrogi, gdzie mieszka jej dziadek, którego nigdy w życiu nie widziała. Który siedem lat wcześniej wyrzucił ją i matkę z domu nie chcąc im pomóc. Ania nie ma wyjścia. Musi znaleźć sposób, żeby dziadek się nią zaopiekował. Jej mama – Małgorzata – ma raka mózgu. Żaden lekarz w Polsce nie chce się podjąć jego usunięcia, więc kobieta jest skazana na bolesną i powolną śmierć, a jej córka na dom dziecka. Ania nie chce do tego dopuścić, więc jedzie do dziadka Edwarda. Po drodze spotyka tajemniczego mężczyznę, który przedstawia się, jako Ned i towarzyszy jej do domu krewnego.

To jest ten raz, kiedy infantylność książki da się usprawiedliwić. Autorka bardzo dużą część historii opowiada z perspektywy Ani, więc można na to przymknąć oko. Dziewczynki nie da się nie lubić. Jest rezolutna, a przez chorobę matki musiała przejść ekspresowo pewien etap dojrzewania. Jednak dalej uważa, że świat i ludzie są dobrzy. Ciężko jej zaakceptować, że może być inaczej, a pierwsze rozczarowanie przyjmuje z ogromnym bólem. Jednak nie ukrywajmy, że dziesięcioletnia dziewczynka nie korespondowałaby ze światowej sławy lekarzami. Nie dałaby rady językowo i chociaż autorka piszę, że Ani ktoś dorosły pomagał to ja się pytam, dlaczego wtedy nikt dorosły nie zawiadomił o całej sprawie opieki społecznej? W dzisiejszych czasach, gdzie dziecko jest świętością szkoła od razu zainteresowałaby się, że jednak jest coś nie tak, bo matka wcale nie pojawia się w szkole na zebraniach. A jednak okazało się, że nauczycielka potrafiła konspirować z dziesięciolatką. No litości!

Pozostali bohaterowie to albo Ci źli do szpiku kości jak Eliza i Marlen albo tacy jak Edward Jabłoński, który przechodzi metamorfozę lub też Ned Starski, który jak się można spodziewać ma za sobą mroczną przeszłości i jest przedstawiany, jako ten dobry, który popełnił jeden błąd. Tu mogę się zgodzić, że akurat Ned jest dobrym człowiek, który po prostu wykonał dobry uczynek, ale został za niego skazany. Jest to zupełnie różne zachowanie od tego, które prezentował Daniel z „Wiśniowego Dworku”.

Ta książka była niezła. Nigdy nie sądziłam, że to napiszę o twórczości pani Michalak, ale tak było. Było trochę infantylnie i ponownie napchane wszystkiego po same uszy, ale było też znośnie. Czytałam, bo chciałam poznać zakończenie tej historii. Ta opowieść miała szansę na to, aby poruszyć i roztopić nie jedno serce czytelników. Miała szanse na wzruszenie, ale jak poprzednia jest napisana na szybko, na kolanie, a to nie przysłużyło się zdecydowanie tej książce. Dalej uważam, że można by było to bardziej dopracować i byłoby lepiej. Nie można mieć jednak wszystkiego.

Nie dam oceny dużo wyższej niż ostatnio, ale trochę dam, bo czytało się zdecydowanie lepiej i mniej wywracałam oczami w tramwaju. Nie spodziewam się, że „Dla Ciebie wszystko” będzie jeszcze lepsze. Ja nawet spodziewam się, że to był szczyt możliwości autorki i ostatni tom trylogii będzie słabszy niż ten. Czas pokaże…
OCENA: 5/10
[1] Opis pochodzi z okładki książki