"Czytanie książek to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła." ~ W. Szymborska

niedziela, 13 stycznia 2019

549. Jojo Moyes - "Srebrna Zatoka" [recenzja przedpremierowa]


AUTOR: Jojo Moyes
TYTUŁ ORYGINALNY: Silver Bay
TŁUMACZ: Nina Dzierżawska
ROK WYDANIA: 2019
WYDAWNICTWO:  Między Słowami

OPIS
Liza nie zamierza oglądać się za siebie. Czasami lepiej nie myśleć o przeszłości. Właśnie, dlatego znalazła swój azyl nad malowniczą Srebrną Zatoką, w dzikiej części australijskiego wybrzeża, gdzie można obserwować delfiny, a coroczne pojawienie się humbaków jest dla miejscowych świętem.
Mike zjawia się tam nieproszony. Przyjeżdża z wielkiego miasta i uosabia wszystko, do czego Liza starała się uciec: nowoczesność, biznes i bezwzględną korporację.
Wraz z jego przybyciem urokliwy, spokojny świat staje się zagrożony. By go ocalić, Liza musi odpowiedzieć sobie na pytanie, czy ucieczka zawsze jest dobrym rozwiązaniem oraz…
… czy można pokochać kogoś, kto wydaje się naszym największym wrogiem? [1]

RECENZJA
Dla mnie Jojo Moyes i jej książki są zawsze gwarancją dobrej lektury i poruszenia trudnych tematów w sposób subtelny, ale dający do myślenia i pozostawiając w czytelniku pewien ślad po zakończonej lekturze. Dlatego bez zastanowienia sięgnęłam po wznowienie jednej z jej powieści pod tytułem „Srebrna Zatoka”

Kathleen Mostyn ma siedemdziesiąt sześć lat i prowadzi w Australii hotel o dźwięcznej nazwie „Srebrna Zatoka”. W wieku siedemnastu lat złowiła olbrzymiego rekina szarego żarłacza. Do tej pory nikt tego osiągnięcia nie pobił. Kate ma siostrzenicę lizę, która ma córkę Hannah. Obie pojawiły się w „Srebrnej Zatoce” pewnego dnia mocno poturbowane przez los. Ich przeszłość z Anglii sprawiła, że Liza nie pozwala córce na wiele rzeczy w tym na opuszczenie Australii nawet na wycieczce szkolnej do Nowej Zelandii. Pewnego dnia w ich hoteliku pojawia się Mike Domer, który ma za zadanie zdobyć pozwolenie na budowę luksusowego kurortu tuż obok „Srebrnej Zatoki”. Liza od początku trzyma go na dystans i nie widzi w nim za wiele dobrych cech. Jaką tajemnicę skrywa kobieta? Co połączy ją z Mikem? Czy inwestycja, o którą walczy mężczyzna dojdzie do skutku sprawi, że naturalny szlak migracyjny wielorybów i delfinów przestanie istnieć?

„Srebrna Zatoka” prowadzona jest z perspektywy sześciu bohaterów: Kathleen, Hannah, Lizy, Mike’a. Grega i Monici. Dzięki temu dostajemy szerszy pogląd na całą historię. Lepiej poznajemy postaci i ich losy. Mnie osobiście najmniej do gustu przypadł Greg. Nie podobało mi się to, w jaki sposób traktował i próbował zdobyć Lizę. Młoda kobieta z początku również nie budziła mojej sympatii, ale wraz z rozwojem sytuacji, gdzie lepiej poznajemy nie tylko ją, ale również jej przeszłość docenia się jej odwagę, hart ducha i zaangażowanie w ochronę wielorybów i delfinów. Hannah jest cudownym dzieckiem. Nie było opcji, żeby nie przypadła mi do gustu. Jest bardzo mądrą jedenastoletnią dziewczynką, która rozumie o wiele więcej niż myślą dorośli i ją też przeszłość z Anglii boli, ale nie może o tym rozmawiać z ukochaną mamą, bo wie, że sprawi jej tym przykrość.

Historia przedstawiona przez Jojo Moyes jest piękna i wzruszająca. Jak dla mnie to jej najlepsza książka, którą do tej pory czytałam. To powieść o odnajdywaniu prawdziwego siebie, o tym, że prawdziwa miłość zawsze zwycięży i nie ważne czy będzie musiała czekać na to rok czy pięćdziesiąt lat. To historia kobiety, która w swoim życiu przeżyła wiele i straciła też wiele, ale w końcu i do niej los się uśmiecha i podaje dobre karty do gry w życie. W końcu oddaje jej to, co myślała, że na zawsze utraciła.

Początkowo, gdy czytałam o wielorybach i delfinach myślałam, że będę znudzona tym wątkiem. Jednak ochrona tych mądrych stworzeń jest ważnym elementem książki i otwiera czytelnikowi oczy na ten problem. Ten wątek sprawiał, że bohaterowie pokazywali się nam z zupełnie innej strony, z tej, z której ich o to nie podejrzewaliśmy i nie spodziewaliśmy się tego po nich. To naprawdę piękne, w jaki sposób Moyes połączyła te wszystkie wątki i związała je w jedną całość tak, że czytelnik po odłożeniu książki nie wie, co ze sobą zrobić.

Muszę przyznać, że płakałam przy czytaniu tej książki. Gdy poznawała historię Lizy moje oczy zachodziły łzami, bo wiedziałam, że nie jest to tylko postać z książki. Takich Liz jest na świecie miliony. Jest wiele kobiet, które musiały znosić to, co ona. Przy zakończeniu również płakałam, bo Jojo Moyes pięknie oddała emocje Lizy w tak ekstremalnej sytuacji. Czułam jej ból, niesprawiedliwość, wściekłość, ale również wdzięczność za odzyskanie tego, co myślała, że utraciła. Polubiłam ją, jako postać. Jojo Moyes stworzyła kobietę z krwi i kości.

Jak zawsze Moyes mnie nie zawiodła. Ta książka to dobry kawałek literatury. Jojo Moyes zawarła w niej całą paletę emocji. Sprawiła, że angażowałam się w sprawy bohaterów, kibicowałam im i wściekałam się na nich. Dla mnie sprawia to, że jest to książka bardzo, ale to bardzo dobra. Czytajcie, bo jak nie to foch!

OCENA: 9/10
Za książkę dziękuję Wydawnictwu Między Słowami
I tak o to prezentuje się recenzja ostatniego egzemplarza recenzenckiego w historii Kreatywnej Alternatywy. Już kiedyś pisałam, że więcej nie będzie, ale znalazło się kilka książek, które mnie zainteresowały. Z racji przeprowadzki niestety jestem zmuszona się z tego wycofać ;). Uwierzcie mi, że dobrych książek do recenzji mi nie braknie, bo mam sporą swoją biblioteczkę ;) a i pewnie złe też się znajdą. 
Trzymajcie się ciepło!
Lady Spark

[1] Opis pochodzi z okładki książki