czwartek, 23 lutego 2017

368. Kryminał czy obyczajówka? Oto jest pytanie!

AUTOR: Michael Hjorth & Hans Rosenfeldt
TYTUŁ ORYGINALNY: Fjällgraven
TŁUMACZ: Alicja Rosenau
SERIA: Czarna Seria
CYKL: Sebastian Bergman
TOM: Trzeci
ROK WYDANIA: 2013
WYDAWNICTWO: Czarna Owca

OPIS
Jesień. Dwie przyjaciółki wędrują górskimi szlakami Jämtlandii. Podczas ulewnego deszczu, idąc brzegiem rwącej rzeki, jedna z kobiet wpada do wody. Udaje jej się wyjść cało z opresji, jednak przy okazji turystki dokonują makabrycznego odkrycia. 
Z brzegu rzeki wystaje szkielet ludzkiej dłoni. Przybyła na miejsce lokalna policja stwierdza, że zakopano tu sześć ciał, w tym dwoje dzieci. Szybko wychodzi na jaw, że nie jest to wykopalisko archeologiczne i w sprawę zostaje zaangażowany Krajowy Wydział Zabójstw. Sebastian Bergman jest teraz częścią zespołu i razem z innymi jedzie do Jämtlandii, gdzie rozpoczyna się żmudna praca związana z identyfikacją ofiar.
W tym samym czasie telewizyjny dziennikarz śledczy bada sprawę zaginięcia dwóch afgańskich azylantów, którzy według władz przepadli bez wieści latem 2003 roku. Żona jednego z nich, nie wierząc w zniknięcie męża, w akcie desperacji skontaktowała się z dziennikarzem. Kiedy ten przygląda się sprawie bliżej, odkrywa, że jest w nią zamieszana szwedzka tajna policja, a dochodzenie utajniono, motywując to względami bezpieczeństwa państwa. [1]

RECENZJA
Bardzo długo nie było mnie tutaj z recenzją kolejnej części serii o Sebastianie Bergmanie – policyjnym psychologu po przejściach, który wraca do pracy po dłuższej przerwie – dlatego teraz jestem, tadam! Mówiąc już całkiem poważnie, po dwóch bardzo dobrych tomach bardzo szybko sięgnęłam po trzecią „porcję” kryminalnych zagadek zaserwowanych przez Michaela Hjortha oraz  Hansa Rosenfeldta.

Krajowy Wydział Zabójstw po raz kolejny jest potrzebny. Na górskim szlaku położonym w okolicy Jämtlandii zostaje odkryty masowy grób – czwórka dorosłych i dwoje dzieci. Ciała, a raczej szkielety, są w takim stanie, że bardzo ciężko dokonać identyfikacji. Zespół Torkiela stoi przed trudnym zadaniem, ale dla Sebastiana ta sprawa jest wyjątkowo trudna – zamordowane zostały dzieci. Jednocześnie telewizyjny dziennikarz śledczy zaczyna interesować się sprawą zniknięcia dwóch afgańskich imigrantów. Wydawać by się mogło, że oba zdarzenia nie mają ze sobą nic wspólnego… ale czy aby na pewno? 

O ile w pierwszych dwóch tomach serii byłam zachwycona tym, że autorzy prowadzili akcje bardzo dynamicznie, o tyle z przykrością muszę stwierdzić, że Grób w górach mnie zawiódł. Wątek kryminalny, który przecież powinien być na pierwszym miejscu, został całkowicie przesłonięty przez wydarzenia z życia głównych bohaterów. Oczywiście nie można mieć za złe autorom, że chcieli bardziej przybliżyć czytelnikom swoje postacie, no ale… to miał być kryminał, a nie obyczajówka z wątkiem kryminalnym.  Główna sprawa morderstwa sześciu osób została niemal całkowicie zepchnięta na drugi plan i nad tym ubolewam. O ile zapoznawanie się z przemyśleniami Sebastiana, Ursuli czy Billego nie był dla mnie problemem, o tyle życie Vanji… no, ale o tym za chwilę. Wracając jeszcze do samej fabuły – skonstruowana intryga była naprawdę bardzo dobra, brakowało mi jednak głębszej analizy. Na dobrą sprawę bohaterowie „przypomnieli” sobie o znalezieniu motywu i zabójcy na 100 ostatnich strach i na szczęście właśnie na przestrzeni tych kartek autorom udało się mnie przekonać do tej części. A sama końcówka sprawiła, że musiałam momentalnie sięgnąć po czwarty tom! 

Jak już wspomniałam o Vanji to muszę ten wątek rozszerzyć. Mój brak sympatii do bohaterki nie jest chyba nikomu obcy. W poprzednich częściach Vanja to ideał pod każdym względem – najbardziej inteligentna w zespole, najbardziej sprytna, po prostu naj, naj, naj! Co więcej ona sama była przekonana o tym, że jest najlepsza we wszystkim. W trzecim tomie autorzy postanowili trochę zagrać pani idealnej na nosie zsyłając na nią wszystkie możliwe plagi. I tak Vanja przez ponad 400 stron ma rzucane kłody pod nogi i jeszcze do tego wszystkiego przycięte skrzydła! Nie wiem o co chodziło Panom pisarzom dokonując takiego zabiegu, ale robienie z niej męczennicy jeszcze bardziej nastawiło mnie do niej wrogo (ja chyba naprawdę jestem bezduszna). Sam Sebastian co prawda troszeczkę spiłował pazurki, ale nadal ma w sobie coś z Bergmana z Ciemnych sekretów. No i nadal go lubię. Jest specyficzny, to fakt, ale ja lubię jak bohater się czymś wyróżnia. 

Jeśli chodzi o język, podobnie jak w poprzednich części, nie mogę się do niczego przyczepić. Styl autorów, pomimo podjęcia dosyć ciężkiego tematu, jest lekki, przejrzysty i łatwy w odbiorze. Książkę czyta się w rekordowym tempie i czytelnik sam nie wie, kiedy zapoznał się z całą pozycją, a to prawie 500 stron!

Czasami można się spotkać z taką serią, w której ścisłe trzymanie się chronologii jest zbędne. Jeśli chodzi o cykl z Sebastianem taki zabieg jest niemożliwy i co więcej zabiłby przyjemność z czytania. W Grobie w górach aż roi się od odniesień do poprzednich części, dlatego też tak trudno było mi napisać recenzje, żeby niechcący nie przekazać zbyt dużo informacji.

Grób w górach to jak do tej pory najsłabsza część całego cyklu. Za mało kryminału, za dużo obyczajówki. Gdyby nie te ostatnie 100 stron moja ocena byłaby niższa, ale po takiej końcówce musiałam ją ponieść. 

OCENA: 6/10

Dzień dobry, dzisiaj jest wyjątkowy dzień! Dokładnie 43 lata temu, moi rodzice powiedzieli sobie sakramentalne „tak”! Piękna rocznica, co zresztą powtarzam co roku. Pozdrawiam serdecznie i trzymajcie się cieplutko, 
Tea

[1] Opis pochodzi ze strony wydawnictwa


Obserwatorzy