"Czytanie książek to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła." ~ W. Szymborska

środa, 20 listopada 2019

596. Ellen Berg - "Słodka zemsta"

AUTOR: Ellen Berg
TYTUŁ ORYGINALNY: Du Mich Auch  
TŁUMACZ: Ryszard Turczyn
ROK WYDANIA: 2014
WYDAWNICTWO:  Świat Książki
OPIS
Na 25-leciu matury spotykają się trzy przyjaciółki z dawnych lat: Evi, która porzuciła karierę dla rodziny i odnalazła szczęście w domowej kuchni, Beatrice, wysokiej klasy specjalistka od marketingu, oraz Katharina, dawna prymuska, piastująca stanowisko sekretarza stanu w gabinecie ministra spraw rodziny i wiodąca radosne życie singielki.
Tak brzmi wersja „oficjalna”.
Na zakończenie mocno zakrapianego wieczoru wychodzi na jaw smutna prawda: wszystkie trzy zostały w ten czy innych sposób skrzywdzone przez mężczyzn. Bohaterki odnawiają przyjaźń z lat szkolnych i, mając już serdecznie dość podłego traktowania przez swoich facetów, postanawiają dam im porządną nauczkę. [1]
RECENZJA
Do tej pory przeczytałam tylko jedną książkę z serii „Leniwa Niedziela”. Była to „Długa zima w N.” Aliny Krzywiec i była to tak straszna lektura, że kolejna książka z tej serii długo musiała czekać na swoją kolej. „Słodka zemsta” Ellen Berg z początku wydawała się pozycją dobrą. Ale czy zostało tak do końca?

Evi, Beatrice oraz Katharina w szkole średniej były najlepszymi przyjaciółkami, ale po jej ukończeniu ich drogi po prostu się rozeszły. Spotykają się po dwudziestu pięciu latach na zorganizowanym szkolnym spędzie dla absolwentów szkoły. Z początku każda z nich udaje, że życie, które ma jest tym, które sobie wymarzyła. Evi jako idealnej gospodyni domowej dla swojego męża oraz dwóch nastoletnich synów. Beatrice, jako wysokiej klasy specjalistki od marketingu oraz Katharina, jako druga osoba w rządzącej partii politycznej, a także sekretarz stanu w gabinecie ministra do spraw rodziny. Tak oficjalnie o sobie mówią. Jednak prawda jest bardziej smutna. Pod koniec imprezy zapowiadają zemstę na mężczyznach, którzy je zranili.

Każda z naszych bohaterek jest inna. Evi to ta spokojna, trochę zagubiona w nowoczesnym świecie, ale kochająca matka dla swoich synów, którzy nie umieją tego docenić. Beatrice to taka, której wszędzie pełno i o której wszyscy mówią – niekoniecznie w sposób dobry. Natomiast Katharina jest najpoważniejsza z nich wszystkich pewnie z powodu zajmowanego przez nią stanowiska, a także doświadczenia. Ich życie nie jest tym, czym sobie wyśniły. Każda ma swój problem z mężczyznami. Każdą na swój sposób ród męski zranił.

Bardzo spodobało mi się oderwanie w takich książkach od amerykańskiego klimatu. Akcja całej powieści dzieje się w Niemczech w okolicach Berlina. To było dla mnie bardzo fajną odskocznią. Zazwyczaj takie pozycje dzieją się w Ameryce, a tu autorka pozostała wierna swojemu państwu, co się ceni.

Styl autorki nie jest bardzo porywający, ale jest przyjemny. Książkę czyta się szybko i sprawne. Można się przy niej odrobinę pośmiać, bo perypetie trzech kobiet czasami bywają zabawne. Mnie głównie nasuwała się myśl jak wiele jest tak nieszczęśliwych i trochę zniszczonych przez mężczyzn kobiet? Nie tylko w samych Niemczech, ale i na całym świecie. To smutne, że mężczyźni nawet w XXI wieku są w stanie tak traktować kobiety…

Czy polecam? Jako coś lekkiego na jeden lub dwa wieczory – jak najbardziej. Natomiast, jeśli szukacie czegoś głębszego i z przesłaniem to ta pozycja może Was rozczarować. Zdecydowanie, jest to książka dla rozluźnienia.

OCENA: 6/10

Książka nie najgorsza. Jak Wam mija listopad? 

[1] Opis pochodzi z okładki książki