Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Media Rodzina. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Media Rodzina. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 14 grudnia 2017

470. Pożegnania nadszedł czas…


AUTOR: Kerstin Gier
TYTUŁ ORYGINALNY: Silber - Das dritte Buch der Träume
TŁUMACZENIE: Agnieszka Hofmann
CYKL: Trylogia Snów
TOM: Trzeci
ROK WYDANIA: 2017
WYDAWNICTWO: Media Rodzina


OPIS
Wielki finał Trylogii Snów! Są na świecie ludzie, którzy mają dostęp do snów. Z marzeń sennych można się bardzo wiele dowiedzieć - pogrzebać w świadomości i podświadomości. Można też popchnąć śniącego do czynów, których nigdy nie dopuściłby się na jawie... Główna bohaterka serii, Liv Silver, ma same kłopoty. Jej antagonista Arthur rośnie w siłę, blogerka Secrecy wie coraz więcej, a groźna Anabel znów pojawia się na sennych korytarzach. Liv musi połączyć siły z przyjaciółmi, żeby chronić siebie i bliskich przed niebezpieczeństwem, które czyha na jawie i we śnie. [1]

RECENZJA
Podobno wszystko co dobre kiedyś się kończy, czy nam to się podoba czy nie. Po dwóch, równych częściach cyklu Silver, przyszedł czas na zapoznanie się z ostatnią, finałową odsłoną! Muszę się Wam przyznać, że trochę mi z tego powodu smutno, ale mam nadzieję, że inne książki autorki będą dla mnie równie przyjemną czytelniczą przygodą. 

Arthur dotrzymał słowa. O ile jeszcze kilka tygodni wcześniej był uznawany przez Liv i resztę za postać raczej niegroźną, o tyle teraz z każdym dniem rośnie w siłę. Olivia boi się, że w końcu zdarzy się coś naprawdę złego i to nie tyle jej samej, co bliskim jej osobom. Ostatnio jej młodsza siostra zmieniła się, a za jej przemianą stoi nie kto inny jak eks-przyjaciel. Na domiar złego Anabel coraz raźniej poczyna sobie nie tylko w świecie realnym, ale również w sennym korytarzu. Prawdziwa katastrofa wisi w powietrzu…

Przez trzy tomy bardzo zżyłam się z naszymi bohaterami. Polubiłam uroczą infantylność Liv, nieograniczoną ciekawość Mii, troskliwość Graysona czy nawet wredność Arhtura. Do tej pory przymykałam oko na miejscami strasznie dziecinne rozumowanie naszej głównej bohaterki, jednak w tej konkretnej części przeszkadzała mi bardzo wręcz obsesyjny kompleks na temat jej dziewictwa, zupełnie jakby w wieku –nastu lat był to powód do wstydu. Szkoda, że autorka właśnie tak postanowiła ten temat „ugryźć”. Reszta aktorów może i była taka jednobarwna, ale jakoś ogólnie nie było to dla mnie większym problemem. Potraktowałam to jako miły przerywnik, gdzie bohaterów można polubić właśnie za to, że nie są tacy nieskomplikowani. 

Sama fabuła była fajnie poprowadzona, jednak o ile Gier świetnie skonstruowała „senną” krainę, o tyle kiedy na główny plan wychodziły problem braku intymnych zbliżeń Liv z Henrym to niestety cała akcja siadała. Dla mnie ten wątek był po pierwsze trochę naciągany, po drugie zupełnie zbędny. Pochwalę jednak autorkę za zakończenie. Finał wypadł dokładnie tak jak powinien – przemyślany, dobrze zgrany z całą fabułą, no po prostu idealny.

Styl autorki, podobnie jak sama książka, jest bardzo przyjemny. Prosty, przejrzysty, bardzo ułatwiający zapoznanie się z całą historią.

Silver to trzymająca równy poziom seria fantastyczna dla młodszych czytelników. Trochę śmiechu było, było trochę akcji i kilka miłych wieczorów spędzonych przy lekturze całego cyklu.

OCENA: 7/10


Dzień dobry bardzo, jakaś dziwna ta pogoda za oknem, prawda? Niby grudzień, a tak jak bardziej końcówka października… i gdzie ten śnieg?!

Pozdrawiam! 

[1]Opis pochodzi ze strony wydawnictwa

czwartek, 7 grudnia 2017

467. Gdy koszmar wdziera się do naszego świata...

AUTOR: Kerstin Gier
TYTUŁ ORYGINALNY: Silber - Das zweite Buch der Träume
TŁUMACZENIE: Agnieszka Hofmann
CYKL: Trylogia Snów
TOM: Drugi
ROK WYDANIA: 2016
WYDAWNICTWO: Media Rodzina

OPIS
Sprawy Liv, młodej bohaterki serii „Silver”, układają się coraz lepiej. Nowy dom i nowa rodzina okazały się całkiem w porządku. Romantyczny związek z przystojnym i bystrym Henrym trwa. W dodatku nowe fascynujące możliwości odkrywa przed dziewczyną sfera snów. Niestety, Liv ma także powody do niepokoju. Po pierwsze, anonimowa blogerka Secrecy wie o Liv rzeczy, których nie powinna wiedzieć. Po drugie, Henry ma swoje tajemnice. Wiele tajemnic. Po trzecie, za drzwiami z klamką w kształcie jaszczurki czai się coś strasznego, mrocznego i złowrogiego… [1]

RECENZJA
Przy okazji recenzowania pierwszego tomu Trylogii Snów mówiłam o tym, że okładka jest naprawdę przepiękna. Wydawała się być idealna i sądziłam, że już ładniejszej zrobić nie można było. Tymczasem myliłam się! Druga część cyklu pokazuje, że można jeszcze bardziej wznieść się na wyżyny piękności w grafice! 

Liv sama w to nie wierzy, ale jej życie powoli się stabilizuje. Po koszmarze przeżytym kilka tygodni wcześniej zostało już tylko wspomnienie i mina dawnego przyjaciela Arthura, który co prawda nie pała do Olivii sympatią, ale nie wydaje się być na tyle groźny, żeby jej zaszkodzić. Poza tym panna Silver ma prywatnych „ochroniarzy” w postaci przyrodniego, starszego brata i ukochanego chłopaka Henrego. Okazuje się również, że mieszkanie pod dachem z nową „rodziną” wcale nie jest takie złe, jak można byłoby przypuszczać. Dodatkową frajdą jest również poznawanie krainy snów z czego Liv wręcz nagminnie korzysta. Wszystko jest pięknie do czasu, kiedy na „sennym” korytarzu pojawia się coś więcej – wyczuwalna jest czyjaś obecność, tajemnicza i bardzo mroczna. Jakby ten fakt nie był już wystarczająco niepokojący, okazuje się, że szkolna „plotkara numer jeden” Secrecy wie o rodzinie Silverów zdecydowanie więcej niż powinna...

Stęskniłam się już troszkę za  tą naszą szaloną rodzinką, naprawdę. O ile początkowo wydaję się, że wszystko jest piękne i ładne to im dalej w książkę przekonujemy się, że nasza Bohaterka musi się mierzyć z sytuacjami, z którymi nie do końca wie jak sobie poradzić. Najgorszym wrogiem Liv staje się Arthur, chłopak, który jeszcze do niedawna był traktowany jak przyjaciel. Sam pomysł zmiany charakterów wydaje się naprawdę fajny, szkoda tylko, że mimo wszystko cała historia jest bardzo przewidywalna. Ale o ile w innych tego typu książkach ta prostota, by mi przeszkadzała o tyle w Silver naprawdę nie czuła jakiegoś niedosytu. Lekturę bardzo przyjemnie mi się czytało, nawet jeśli jest przeznaczona dla młodszych czytelników.

Sama kreacja bohaterów również jest bardzo zbliżona do tej przedstawionej w pierwszym tomie. Ni e mamy postaci wielobarwnej, wszyscy „aktorzy” są przedstawiani w jednoraki sposób – albo dobrzy, albo źli. Jedynie Henry próbuje „wybić” ponad wszystkich, jednak w głównym rozrachunku pozostaje dalej tą dobrą duszą znaną z pierwszej części. Mimo wszystko historię czytało mi się na tyle dobrze, że nie odczuwałam żadnego dyskomfortu spowodowanego jednobarwnością bohaterów. 

Sam styl, podobnie jak w tomie poprzedzającym drugą część, można uznać za niezwykle łatwy  i przystępny. Nawet, jeśli niektóre momenty były mocno naciągane i infantylne to osobiście wpisywałam to w „bieg” tej historii i nie było to dla mnie nie wiadomo jak trudne do zdzierżenia.

Silver. Druga księga snów to równa kontynuacja pierwszego tomu. Cała historia jest, co prawda pisana pod młodszego czytelnika, ale to wcale nie znaczy, że ten starszy będzie się nudzić. Wręcz przeciwnie! Dla mnie, starej krowy, to historia, która pozwoliła się odprężyć, zrelaksować i zapomnieć o tych wszystkich „dorosłych” sprawach, które spędzały mi  sen z oczu.

OCENA: 7/10


Było już tak ładnie, a znowu szaro, buro i nijako! Gdzie ten wspaniały śnieg!

*Opis pochodzi ze strony wydawnictwa





czwartek, 30 listopada 2017

464. Czy to sen czy jawa?

AUTOR: Kerstin Gier
TYTUŁ ORYGINALNY: Silber - Das erste Buch der Träume
TŁUMACZENIE: Agnieszka Hofmann
CYKL: Trylogia Snów
TOM: Pierwszy
ROK WYDANIA: 2016
WYDAWNICTWO: Media Rodzina

OPIS
Liv zawsze przywiązywała dużą wagę do snów. Ale odkąd zamieszkała w Londynie, znalazły się w centrum jej zainteresowań. Tajemnicze zielone drzwi. Gadające kamienne posągi. Niania z tasakiem w schowku na miotły... Tak, ostatnio sny Liv stały się bardzo dziwne. A szczególnie ten: czterech chłopaków, łacińskie inkantacje, dziwny rytuał, a wszystko to w nocy pośrodku cmentarza. No tak, Liv zna tych chłopaków z nowej szkoły - i zawsze, gdy spotykają się na jawie, oni zdają się wiedzieć o niej więcej, niż powinni... Chyba że... śnili ten sam sen, co ona? [1]

RECENZJA
Przyznaję się bez bicia – no jestem okładkową blacharą. Początkowo całkowicie temu zaprzeczałam, wypierając ze swojej świadomości, ze ja przecież nie mogę tak po prostu lecieć na ładną grafikę! Następnie byłam na siebie wściekła za każdym razem, gdy wybrana przeze mnie „piękna” książka okazywała się być totalnym niewypałem. W końcu przyszedł czas na to, że próbowałam sama ze sobą negocjować – kupię jakoś ładną pozycję, ale jednocześnie zainwestuję też w coś wartościowego! Po długich miesiącach takiej wewnętrznej walki stwierdziłam dosyć – jestem okładkową blacharą i nie muszę się z tym ukrywać… a następnie na mojej półce pojawiła się cała seria Silver! 

Po małym maratonie lektur dobrych, ale wymagających postanowiłam zabrać się za coś lekkiego, niezobowiązującego i magicznego. Miałam nadzieję, że wybór Trylogii Snów Kerstin Gier będzie strzałem w dziesiątkę. Z ogromną ciekawością zasiadłam więc do czytania.

Liv nie ma łatwego życia - jest nastolatką; ma młodszą siostrę, którą kocha niemal tak samo mocno jak ona ją denerwuję; nie miała jeszcze chłopaka i właśnie po raz kolejny musi zmienić szkołę, bo jej mama postanowiła ułożyć im życie od nowa. Przylot do nowego kraju już od początku jest jedną wielką katastrofą – dziewczynki wiozły ze sobą niezwykle olbrzymi i niezwykle śmierdzący ser, który stał się niemała atrakcją wśród pracowników lotniska i innych pasażerów. Jakby tego było matka Liv ma dla nich jeszcze jedna niespodziankę – jest szczęśliwie zakochana i wszystkie we trzy zamieszkają z jej nowym mężczyzną! Dziewczęta w pakiecie z przybranym „ojczymem” dostają również starsze rodzeństwo – Graysona i Florence – oraz kocura Spota.

Silver. Pierwsza księga snów to bardzo lekka fantastyka dla młodszego czytelnika, co jednak wcale nie oznacza, że ten starszy nie będzie lekturą usatysfakcjonowany. Autorka nie bawiła się w kreowanie świata bardzo rozbudowanego magiczne, a całą swoją fabułę oparła jedynie na możliwości „podróżowania” pomiędzy snami. Książka jest, więc idealnym przykładem na to, że wcale nie trzeba mieszać skrzatów z ufoludkami, żeby stworzyć coś przyjemnego do czytania. Akcja co prawda początkowo rozwija się dosyć mozolnie, ale kiedy główna bohaterka zaczyna w końcu pojmować co dzieje się wokół niej wydarzenia zaczynają biec ciutkę szybciej. Jeśli ktoś liczy na ciągłe zwroty akcji to też może się trochę przeliczyć – lektura jest dość przewidywalna, ale naprawdę miło można spędzić przy niej czas. I wiecie, co? Nawet wątek miłosny mi nie przeszkadzał! 

Nasza główna bohaterka, Olivia „Liv” Sliver jest nastolatką, dlatego też jej rozumowanie jest miejscami bardzo infantylne, ale w tym wszystkim ma w sobie jakąś taką wrodzoną uroczość, że nie sposób jej nie polubić. Wierzcie mi lub nie, ale wielokrotnie nie mogłam powstrzymać uśmiechu podczas poznawania jej sennych perypetii. Żałuję jedynie, że autorka podczas tworzenia innych postaci troszeczkę zamknęła się w sztywnych ramach. Na dobrą sprawę nie mamy ani jednego wielobarwnego bohatera - Liv jest po prostu Liv, Grayson to idealny starszy brat, Florence jest strasznie jędzowatą siostrą, a Henry to chłopak marzenie. Jedynie Anabel, dziewczyna przyjaciela Olivii, miała zaczątki na bardziej złożoną osobowość… ale tak nie do końca to wyszło. 

Styl autorki, podobnie jak sama książka, jest bardzo przyjemny. Prosty, przejrzysty, bardzo ułatwiający zapoznanie się z całą historią. Dodatkowo fajnym posunięciem były użycie, jako przerywników pomiędzy kolejnymi rozdziałami screenów ze szkolnego „portalu” plotkarskiego – wpisów nie powstydziliby się nawet redaktorzy Pudelków, Kozaczków i innych Plotków.

Pierwszy tom Trylogii Snów był całkiem miłym przeżyciem. Nie mogę się doczekać, co spotkana bohaterów w kolejnych częściach! 

OCENA:  7/10

Śnieg, śnieg! Za oknem jest śnieg! Jak ja uwielbiam śnieg! Kto ulepi ze mną dziś bałwana? Trzymajcie się ciepło! 


[1] Opis pochodzi ze strony wydawnictwa

sobota, 19 listopada 2016

329. Magiczna Sobota z "Harrym Potterem i Przeklętym Dzieckiem"

Znalezione obrazy dla zapytania harry potter i przeklęte dziecko
AUTOR: J.K. Rowling, John Tiffany, Jack Thorne
TYTUŁ ORYGINALNY: Harry Potter and The Crused Child Part One & Two
TŁUMACZ: Małgorzata Hesko – Kłodzińska, Piotr Budkiewicz      
ROK WYDANIA: 2016
WYDAWNICTWO:  Media Rodzina

OPIS
Harry Potter nigdy nie miał łatwego życia, a tym bardziej teraz, gdy jest przepracowanym urzędnikiem Ministerstwa Magii, mężem oraz ojcem trójki dzieci w wieku szkolnym.
Podczas gdy Harry zmaga się z natrętnie powracającymi widmami przeszłości, jego najmłodszy syn Albus musi zmierzyć się z rodzinnym dziedzictwem, które nigdy nie było jego własnym wyborem. Gdy przyszłość zaczyna złowróżbnie przypominać przeszłość, ojciec i syn muszą stawić czoło niewygodnej prawdzie: że ciemność nadchodzi czasem z zupełnie niespodziewanej strony. [1]

RECENZJA
Jestem dzieckiem wychowanym na Harrym Potterze. Przyznam się bez bicia, że uwielbiam świat stworzony przez Rowling. Kocham go całym sercem. Gdy tylko ukazała się niby kolejna część przygód słynnego czarodzieja, od razu ją kupiłam. Unikałam jednak jak ognia recenzji czy innych opinii. Chciałam sama się przekonać czy ta książka jest coś warta. Dlatego by się nie rozczarować wmawiałam sobie, że to zupełnie nowa powieść. W sumie nie pomyliłam się dużo, bo napisana jest w formie sztuki. Tak, tak. Wiem, że to scenariusz, ale inaczej tego w słowa nie umiałam ubrać. Przejdźmy po prostu do fabuły!

Scenariusz rozpoczyna się od sceny, którą dobrze znamy z epilogu Insygniów Śmierci. Całe rodziny Potterów oraz Granger – Weasley odprowadzają swoje dzieci na peron 9 i 3/4, aby te udały się do Szkoły Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie. Albus Potter, czyli środkowe dziecko Harry’ego obawia się, że trafi do Slytherinu. Chłopiec w pociągu zaprzyjaźnia się z Scorpiusem Malfoy’em, czyli synem wroga swojego ojca z czasów szkolnych. Zaczynając tę znajomość traci wierną przyjaciółkę Rose, która jest jednocześnie kuzynką Albusa. Młody Potter trafia do Slytheriunu, w szkole uznawany jest za charłaka, bo zajecia wcale mu nie idą, a na dodatek jego ojciec, który pracuje w Ministerstwie Magii ma problemy, bo wydaje się, że zło po dziewiętnastu latach zaczyna wracać w swojej najgorszej postaci. Co wspólnego ma z tym Albus Severus Potter? Czy Harry James Potter znowu uratuje świat czarodziejów i czarownic?

Wartym zaznaczenia są relacje panujące w rodzinie Harry’ego. O ile z najstarszym synem Jamesem i jedyną córką Lily ma dobre stosunki to z kolei z Albusem nie może się dogadać. Chłopak nie może poradzić sobie z presją, która ciąży na nim z powodu bycia synem Złotego Chłopca.

Chociaż nie sądziłam, że tak będzie to muszę przyznać, że podczas czytania bawiłam się znakomicie. Co prawda to nie było to, co chociaż pierwsza część, to jednak wcale nie uważam, że jest zła czy fatalna. Jest po prostu inna. Może moja opinia wynika z tego, że podchodziłam do tego, jako do czegoś nowego i na dodatek z przekonaniem, że mnie rozczaruje, a nie oczaruje.

Dzięki „Harry’emu Potterowi i Przeklętemu Dziecku” ponownie przeniosłam się do świata magii, do którego tak mocno tęskniłam. Znowu poczułam się jak dziecko, które odkrywa ten świat pierwszy raz. Jeśli podejdziecie do tego bez oczekiwań, bez zbędnych nadziei to powinno się Wam spodobać. W innym wypadku poczujecie gorycz rozczarowania i zniszczycie swój potterowy świat.

„Na tym właśnie polega przyjaźń, prawda? Nie wiesz, czego potrzebuje twój przyjaciel, wiesz tylko, że potrzebuje.” ~ J.K. Rowling, John Tiffany, Jack Thorne, Harry Potter i przeklęte dziecko, Poznań 2016, s. 159.

OCENA:  8/10

Zamiast Luźnej Soboty mamy Magiczną Sobotę. Wy czytajcie, a ja idę do pracy. Mua! 


[1] Opis pochodzi z okładki książki

poniedziałek, 20 czerwca 2016

268. Prawda zawsze wychodzi na jaw, czyli "Kosogłos"

AUTOR: Suzanne Collins
TYTUŁ ORYGINALNY: Mockingjay
TŁUMACZ: Małgorzata Hesko – Kołodzińska, Piotr Budkiewicz  
SERIA: Igrzyska śmierci
TOM: Trzeci
ROK WYDANIA: 2010
WYDAWNICTWO:  Media Rodzina

OPIS
Nazywam się Katniss Everdeen. Dlaczego nie zginęłam? Powinnam nie żyć.
Katniss Everdeen, dziewczyna, która igra z ogniem, przeżyła Ćwierćwiecze Poskromienia, ale jej dom został w odwecie zniszczony przez Kapitol. Teraz mieszka wraz z matką i siostrą w Trzynastce – legendarnym podziemnym dystrykcie, który wbrew kłamliwej propagandzie przetrwał, a co więcej szykuje się do rozprawy z dyktatorską władzą.
Katniss, mimo początkowej niechęci, wykończona psychicznie i fizycznie ciężkimi przeżyciami na arenie, zgadza się zostać Kosogłosem – symbolem oporu przeciw kapitolińskiemu tyranowi. Zadanie to jednak nie będzie łatwe, bo dziewczyna przyjdzie się mierzyć nie tylko z żołnierzami znienawidzonego prezydenta Snowa, ale także z własnymi dylematami moralnymi. Czy podczas wojny jest miejsce na uczucia, takie jak miłość lub współczucie? Gdzie leży granica między własnym dobrem a poświęceniem się dla innych? Wreszcie – czy wojna może naprawdę usprawiedliwić nawet najbardziej okrutne postępowanie wobec ludzi?
Kosogłos to kontynuacja bestsellerowych Igrzysk śmierci oraz W pierścieniu ognia – znakomitych powieście Suzanne Collins o totalitarnym państwie Panem i jego mieszkańcach, którzy wzniecili bunt, by obalić rządy złowrogiego Kapitolu. [1]

RECENZJA
Katniss została wyrwana z areny Głodowych Igrzysk i przeniesiona do Dystryktu Trzynastego, który według wszystkich nie istniał od siedemdziesięciu pięciu lat. Jak się okazuje to wszystko były tylko plotki, a jego mieszkańcy nauczyli się żyć głęboko pod ziemią przy cichej zgodzie Kapitolu. Prezydentem tego obszaru jest Coin, kobieta bezwzględnych poglądach, które nie podobają się młodej Everdeen. Dziewczyna ostatecznie zgadza się na zostanie symbolem rebelii, czyli Kosogłosem. Problem goni problem. Katniss walczy z demonami przeszłości, wyrzutami sumienia oraz paraliżującym strachem o Peetę, który przebywa w rękach Kapitolu i jest torturowany, co ma zmusić ją do poddania się i oddania w ręce prezydenta Snowa. Z każdą przewróconą stroną zapadamy się w coraz bardziej mroczny świat wyniszczającej wojny, która doprowadza ludzi do wielu wyrzeczeń. Autorka w wyraźny sposób pokazała, że żadne państwo dyktatorskie na świecie nie jest w stanie przetrwać, jeśli tylko ktoś wystarczająco silny wznieci iskrę buntu. Jednak z buntownikami jest pewien problem. Otóż przestają być potrzebni, gdy tylko wypełnią swoje zadanie i wtedy stają się głównymi wrogami nowego systemu.

Warto skupić się na strefie psychicznej Katniss. Od swojej koleżanki usłyszałam, że ktoś z tak poranioną psychiką nie byłby w stanie być symbolem powstania. Nie sposób się z tym nie zgodzić. Dziewczyna z Dwunastki jest po prostu niestabilna psychicznie od samego początku. Ma w nosie wszelkie reguły, zasady i rozkazy dowódców, a wszystko uchodzi jej płazem tylko, dlatego, że jest Kosogłosem, którego potrzebuje góra. Katniss nie jest w stanie dowodzić, bo widzi rzeczy bardzo wąsko, a nie tak jak powinni prawdziwi przywódcy, czyli szerzej. Nawet pewne rzeczy musiał jej w ostatnim momencie udowodnić nie, kto inny jak prezydent Snow. I jej zachowanie odnośnie projektu prezydent Coin po zwycięstwie w wojnie kompletnie mnie zaskoczyło. Przecież sama była ofiarą Głodowych Igrzysk. Powinna wiedzieć, co przeżywają niewinne dzieci, co przeżywała jej siostra, gdy wyczytano jej imię i nazwisko. Pragnienie zemsty nie jest najlepszym doradcą.

Co do uczuć Everdeen to są one tak zagmatwane jak moje słuchawki w kieszeni torebce. Ciężko rozeznać się, kogo tak naprawdę ta dziewczyna kocha. Lawiruje między Peetą, a Galem i robi z czytelnik kompletnego durnia. W pewnym momencie właśnie to jej najlepszy przyjaciel określił ją kobietą, która przeanalizuje, który z nich może jej dać więcej i tego wybierze. Jestem przekonana, że gdyby w normalnym świecie istniała osoba o mentalności, Katniss to tak właśnie by było, ale autorka jej postępowanie wyjaśniła w zupełnie inny sposób. Katniss mimo to dalej wybitnie mi irytowała, miałam wrażenie, że czasem nie widziała więcej niż koniec własnego nosa.

Przesłanie całej powieści jest bardzo proste. Żadna dyktatura nie wytrwa długo, nic nie trwa wiecznie i nic nie jest dane na zawsze. Z punktu widzenia moich studiów pokazana została idealnie wojna informatyczna, która polega na atakowaniu systemów komputerowych wroga, nakręcaniu propagandy, która ma na celu oczernienie wroga tak by jak najwięcej jego zwolenników odwróciło się od niego. I to zostało pokazane w bardzo dobry sposób podczas końcowych rozdziałów książki. Największą siłę rażenia ma atak, gdy wrogowie widzą coś na własne oczy i są przekonani, że to właśnie zrobił ich przywódca.

Mimo wszystko dobrze bawiłam się przy czytaniu całej trylogii. Do jednych bohaterów pałałam większą miłością niż do pozostałych. Mimo to uważam, że lepszą wersją byłaby książka pisana w trzeciej osobie. Dzięki temu lepiej poznalibyśmy osobowość Peety, Gale czy Johanny. A tak musiałam się zadowolić mało obiektywnym spojrzeniem Katniss, która widziała w białych lub czarnych barwach. Koniec końców współczuję dziewczynie straty, bo nie wiem jak ja poradziłabym sobie ze strata tak bliskiej osoby. Mimo to nie zostanie ona moją ulubioną fikcyjną postacią damską. Jej miejsce dalej i bez apelacyjnie należeć będzie do Anny Shirley, a tuż za nią uplasuje się Johanna z trylogii „Igrzyska śmierci”. To pewnie, dlatego, że jestem do niej mocno podobna.

 „Nie mogę uwierzyć, że tak normalnie wyglądam na, zewnątrz, choć w środku mam kompletne pobojowisko." ~ Suzanne Collins, Kosogłos, Poznań 2010, s. 348. 

OCENA: 8/10
OGÓLNE PODSUMOWANIE CAŁEJ TRYLOGII "IGRZYSKA ŚMIERCI"
Igrzyska Śmierci: 8
W pierścieniu ognia: 7
Kosogłos: 8
Ogóln ocena trylogii: 7!

I koniec! Udało mi się Wam dać recenzję całej trylogii. A w czwartek zaczniemy kolejną :). Trochę mi recenzji ubędzie przez czas nieobecności Tea, ale to bardzo dobrze! Całusy!
Aaa no i mamy letni szablon. Jakoś tak nam lato kojarzy się z czerwienią ;) 

[1] Opis pochodzi z okładki książki

sobota, 18 czerwca 2016

267. Luźna Sobota z recenzją: "W pierścieniu ognia", czyli państwo autorytarne w natarciu

AUTOR: Suzanne Collins
TYTUŁ ORYGINALNY: Catching Fire
TŁUMACZ: Małgorzata Hesko – Kołodzińska, Piotr Budkiewicz  
SERIA: Igrzyska śmierci
TOM: Drugi
ROK WYDANIA: 2009
WYDAWNICTWO:  Media Rodzina

OPIS
Czy z iskry wybuchnie pożar? Czy się rozprzestrzeni? Jaka będzie zemsta Kapitolu?
Głodowe Igrzyska wbrew przewidywaniom wygrywa szesnastoletnia Katniss. Wraz z nią po raz pierwszy w dziejach Kapitolu wygrywa je także drugi trybut – Peeta Mellark, z którym Katniss stanowiła na arenie parę. Po powrocie do Dwunastego Dystryktu sprawy się komplikują – postawa Katniss podczas igrzysk bardzo nie spodobała się władzom. Komplikuje się także jej życie osobiste – Katniss niełatwo się teraz rozeznać we własnych uczuciach. Polubiła Peetę, ale przecież jest jeszcze Gale – bliski przyjaciel i towarzysz wypraw do lasu na nielegalne polowania.
Tymczasem jednak Katniss i Peeta muszą wziąć udział w odbywającym się po każdych igrzyskach Tournée Zwycięzców i odwiedzić wszystkie dystrykty. Ta podróż uświadamia im, że są ludzie skłonni zbuntować się przeciwko okrucieństwom władzy.
W pierścieniu ognia to drugi po Igrzyskach śmierci tom trylogii, w którym Suzanne Collins opisuje losy Katniss Everdeen – dziewczyny, która nieoczekiwanie staje się symbolem i zarzewiem buntu. [1]

RECENZJA
Katniss Everdeen wygrała Głodowe Igrzyska, ale wraz z nią zrobił to, Peeta Mellark. Para nieszczęśliwych kochanków z Dystryktu Dwunastego zadrwiła z władz, a to nigdy nikomu nie uszło płazem. Kapitol nie zapomina takich rzeczy. Teraz zwycięzcy trybuci muszą objechać całe państwo podczas Tournée Zwycięzców. Niestety ich wybryk z jagodami na arenie doprowadził do buntów w kilku dystryktach i Katniss pod groźbą śmierci najbliższych próbuje przekonać ludzi, że zrobiła to tylko, dlatego, że szalenie pokochała Peetę. Uświadamia jej to dwie rzeczy, że już do końca życia będzie musiała żyć z tym mężczyzną, a dodatkowo, że jedna iskry wystarczy by wywołać pożar.

Katniss musi walczyć nie tylko prezydentem Snowem, ale również z koszmarami, które nawiedzają ją każdej nocy. Musi kolejny raz zmagać się ze wspomnieniami śmierci swoich wrogów z areny. Na dodatek niezadowolenie mieszkańców wzrasta, wszyscy wyczuwają atmosferę podobną do tej, która poprzedzała Mroczne Dni, które dały początek Głodowym Igrzyskom. Jednak władze postanawiają przypomnieć, kto jest górą i podczas Siedemdziesiątych Piątych Igrzysk, które zwane są również Trzecim Ćwierczwieczem Poskromienia na arenę wysyłają trybutów, którymi są dotychczasowi zwycięzcy poprzednich turniejów.

Główna bohaterka jest zdecydowanie dojrzalsza, ale dalej bywa irytująca. Jej rozważania, którego z dwóch panów darzy większym uczuciem doprowadzały mnie do większej nerwicy niż to sobie wyobrażałam. Owszem spodziewałam się tego, bo bywało, że natrafiałam na strony, gdzie akcja była już opowiedziana. Nie sądziłam jednak, że to będzie aż tak denerwujące. Dodatkowo jej chęć ochronienia Peety na arenie za wszelką cenę doprowadza do tego, że nie zauważa tego, co najważniejsze, że iskra wznieciła pożar. Mimo wszystko nie jest bohaterką, która boi się zrobić cokolwiek by przeżyć. Jest zdeterminowana do działania i wie, czego chce, ale dalej bywa lekko irytująca.

Co do pobocznych postaci to dalej uważam, że zbyt mało wiem o nich. Jedynie przemyślenia Katniss a jak wiadomo nie jest ona obiektywną obserwatorką. Mimo wszystko autorka dała nam całą gamę bohaterów. Od zadziornej Johanny, (którą uwielbiam) po Finnicka, który sprawia wrażenie zakochanego w swoich wyglądzie mężczyzny.

Co do akcji to zdecydowanie była bardziej powolna niż w pierwszej części i jest to zdecydowany minus książki, bo pod koniec zaczęła pędzić jak szalona. Jestem ciekawa jak będzie to wszystko wyglądało w „Kosogłosie”, ponieważ autorka postawiła sobie bardzo wysoko poprzeczkę. Mam wielkie oczekiwania i mam nadzieję, że zostaną zaspokojone.  

„Ludziom zdarza się znaleźć w sytuacjach, z którymi nie umieją sobie poradzić, bo nie są odpowiednio przygotowani." ~ Suzanne Collins, W pierścieniu ognia, Poznań 2009, s. 34.

OCENA: 7/10

Jak widzicie znowu recenza, ale nie wyrobiłam się przez pracę w przygotowaniu faktów o sobie, więc musiałam się czymś ratować. Za tydzień już będą normalnie, więc wyczekujcie, ale pewnie niczym Was nie zaskoczę. Całusy!
[1] Opis pochodzi z okładki książki

czwartek, 16 czerwca 2016

266. "Niech los zawsze wam sprzyja", czyli "Igrzyska Śmierci"

AUTOR: Suzanne Collins
TYTUŁ ORYGINALNY: The Hunger Games
TŁUMACZ: Małgorzata Hesko – Kołodzińska, Piotr Budkiewicz  
SERIA: Igrzyska śmierci
TOM: Pierwszy
ROK WYDANIA: 2009
WYDAWNICTWO:  Media Rodzina

OPIS
Czy zdołałbyś przetrwać w dziczy, zdany na własne siły, gdyby wszyscy dookoła próbowali wykończyć cię za wszelką cenę?
Na ruinach dawnej Ameryki Północnej rozciąga się państwo Panem, z imponującym Kapitolem otoczonym przez dwanaście dystryktów. Okrutne władze stolicy zmuszają podległe sobie rejony do składania upiornej daniny. Raz w roku każdy dystrykt musi dostarczyć chłopca i dziewczynkę między dwunastym a osiemnastym rokiem życia, by wzięli udział w Głodowych Igrzyskach, turnieju na śmierć i życie, transmitowanym na żywo przez telewizję.
Bohaterką, a jednocześnie narratorką książki jest szesnastoletnia Katniss Everdeen, która mieszka z matką i młodsza siostrą w jednym z najbiedniejszych dystryktów nowego państwa. Katniss po śmierci ojca jest głową rodziny – musi troszczyć się o młodsza siostrę i chorą matkę, a jest to prawdziwa walka o przetrwanie…
Uznana pisarka Suzanne Collins jest mistrzynią w konstruowaniu zaskakujących zwrotów akcji, doskonale łączy refleksję z przygodą i romansem w swojej nowej, świetnej powieści o przyszłości, która niepokojąco przypomina teraźniejszość. [1]

RECENZJA
„Igrzyska śmierci” poznałam dzięki wyprawie do kina z mamą, która dosłownie uwielbia takie filmy. Nie mówię, że ja nie, bo przy ekranizacji przygód Katniss Everdeen bawiłam się wyśmienicie i nie miałam poczucia, że reżyser zrobił film z jakiś uciętych szczątków i złożył w całość i nie wiem o co chodzi. Nie film był spójny, logiczny i co najważniejsze nie uciął niczego, co ważne w książce. No jednak wróćmy do powieści.

Panem – państwo, które powstało na gruzach Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej. Państwo autorytarne i totalitarne, w którym obywatel nie mają żadnych praw. Podzielone jest na dwanaście dystryktów, z których każdy specjalizuje się w wytwarzaniu innego surowca, produktu, sprzętu itp. Początkowo było ich trzynaście, ale ostatni został zrównany z ziemia podczas powstania mieszkańców, którzy mieli dość dyktatury Kapitolu. Na pamiątkę tego wydarzenia oraz jako karę dla mieszkańców każdego roku, każdy dystrykt musi złożyć Kapitolowi daninę w postaci jednego chłopca i jednej dziewczynki (dalej zwanymi trybutami), którzy stoczą morderczą walkę podczas corocznych Głodowych Igrzysk. Trybuci losowani są podczas dożynek i udział w nim bierze młodzież od dwunastego do osiemnastego roku życia.

Właśnie w dzień dożynek poznajemy Katniss Everdeen. Dziewczynę z dystryktu dwunastego, który jest najbiedniejszy ze wszystkich i słynnie z wydobywania węgla. Ma ona młodszą siostrę, Prim a także matkę, która nie do końca radzi sobie po śmierci ukochanego męża a zarazem ojca dziewczynek. Mężczyzna zginął podczas eksplozji w kopalni. Katniss jest jedyną żywicielką rodziny i robi wszystko by władze nie dowiedziały się, że jej mama nie radzi sobie z opieką nad dwójką dzieci. Kotna – jak nazywa ją jej przyjaciel Gale – jest osobą zamknięta, ale tylko, dlatego, że tak jest bezpieczniej. Ludzie obserwowani są praktycznie przez cały dzień i muzą uważać na to, co mówią, bo jedno złe słowo może zesłać im na karki Strażników Pokoju. Powiem szczerze, że bywały momenty, gdy upór Katniss oraz jej zachowanie uważałam za godne pięcioletniej dziewczynki. Serio. Jasne nie jest sztampową bohaterką, która jest idealna, (o czym wybitnie świadczy moje zirytowanie). Jest to postać bardzo skomplikowana, potrafiąca myśleć trzeźwo, ale jednocześnie mocno zagubiona w swoim świecie. Wiadomo ciężko się dorasta, gdy każdego dnia walczysz o przetrwanie. Kotna trafiła na arenę Głodowych Igrzysk. Ludzie ją pamiętają, bo podczas tygodnia przygotowań w Kapitolu zrobiła kilka dość odważnych i głupich rzeczy. Obok niej z dwunastki jest Peeta Mellark, syn piekarza. Od momentu ruszenia do stolicy Panem zaczyna się ich historia, której nie będę spojlerować, bo może znajdzie się ktoś (jak ja), który Igrzyska ma jeszcze przed sobą.

Katniss irytowała mnie to fakt, ale jednocześnie podziwiałam jej odwagę i logiczne myślenie w chwilach, gdy jej życie wisiało na włosku. Tylko jej uczucia są tak skomplikowane, że rozplątywanie włóczki wydaje się przy tym zadaniem banalnie prostym i łatwym. Dziewczyna ewidentnie nie wie, co ze sobą zrobić i jak się zachowywać. W jakiś sposób ją rozumiem, bo przecież nikt nie wie od razu, że się w kimś zakochał pierwszy raz, że nasze pierwsze miłości nigdy nie są takie oczywiste. Jednak ona wydaje się początkowo tak zapatrzona w siebie i w wolę przeżycia, że nie wiem, jakim cudem widzowie Głodowych Igrzysk łyknęli wypowiadane przez nią słowa na zakończenie powieści. Poważnie nie wiem. Dla mnie to śmierdziało na kilometr tak ja może tylko coś zgniłego.

Podsumowując powieść, mimo, że wiedziałam, co będzie dalej wciągnęła mnie i to jej duży plus, bo obawiałam się, że będę zmuszała się by ją przeczytać i dopiero gdzieś w połowie „Kosogłosa” poczuję klimat. Zachowanie Katniss na minus, więc za to odejmuję punkty. Nie jestem również zwolenniczką narracji jednoosobowej. Zdecydowanie wolę, gdy wszystko jakby „opowiada” nam narrator, wtedy zdecydowanie lepiej mogę wczuć się w uczucia innych postaci. Bo tak nie jestem w stanie powiedzieć nic o Mellarku czy o Galu. Mimo wszystko pędzę czytać drugą część. Może lepiej zrozumiem Katniss? Matko, na co ja liczę…
„Dobrzy ludzie potrafią wniknąć w moje serce i zapuścić tam korzenie." ~ Suzanne Collins, Igrzyska śmierci, Poznań 2009, s. 49.


OCENA: 8/10

Witajcie!
Od poniedziałku jesteście w moich rękach, więc mam nadzieję, że będziecie dobrze się bawić, bo zamierzam Wam wrzucać recenzje samych dobrych książek, które należą do jakiejś serii, więc o to pierwsza z nich :).
Pozdrawiam, Lady Spark

[1] Opis pochodzi z okładki książki

poniedziałek, 16 listopada 2015

181. Zło dobrem zwycięża czyli "Harry Potter i Insygnia Śmierci"

AUTOR: Joanne Kathleen Rowling
TYTUŁ ORYGINALNY: Harry Potter and the Deathly Hallows
TŁUMACZ: Andrzej Polkowski
SERIA: Harry Potter
TOM: Siódmy
ROK WYDANIA: 2008
WYDAWNICTWO:  Media Rodzina

OPIS
Po śmierci Dumbledore'a Zakon Feniksa wzmaga swoją działalność, próbując przeciwstawić się coraz potężniejszym siłom śmierciożerców. Harry wraz z przyjaciółmi opuszcza Hogwart, by odnaleźć sposób na pokonanie Voldemorta. Wyprawa ta pełna niepewności i zwątpienia najeżona jest niebezpieczeństwami, a co gorsza nikt nie wie, czy zakończy się sukcesem i czy wszyscy dotrwają do jej końca.
Dlaczego Dumbledore nie pozostawił Harry`emu czytelnych wskazówek? Czy przeszłość nieżyjącego dyrektora kryje jakieś niezwykłe tajemnice? Jaką rolę odegra Snape przy boku Voldemorta? Czy Harry`emu uda się dotrzeć do najważniejszych miejsc i faktów dotyczących jego rodziny?
Siódmy tom przygód Harry`ego Pottera jest już ostatnią częścią cyklu i - jak spodziewają się czytelnicy - przynosi odpowiedzi na wszystkie istotne dla potteromaniaków pytania. [1]

RECENZJA
Gdy otwiera się książkę to widzi się krótką dedykację i jak jeszcze żadna inna nie wpłynęła na mnie tak jak tak. Uśmiechnęłam się z czułością i powitałam ostatni tom przygód Harry’ego jak starego przyjaciela z dzieciństwa. Szczerze powiedziawszy to kilka razy podczas czytania ostatniego tomu pani Rowling w moich oczach pojawiły się łzy. I do tej pory nie wybaczyłam autorce jednej śmierci! (dla czytających powinno to być jasne, a dla tych, którzy mają jeszcze Pottera przed sobą nie będę spolerować). „Harry Potter i Insygnia śmierci” to zdecydowanie najtrudniejszy, najbardziej zagmatwany, ale również zarazem najbardziej emocjonujący tom z całej serii.

Harry musi wyruszyć w trudną podróż a cel ma tylko jeden: zniszczyć wszystkie horkruksy. Jednak ma on jeden problem: dyrektor nie pozostawił żadnych wskazówek czy śladów gdzie konkretnie mogą one być. Towarzyszą mu przyjaciele, którzy są z nimi od jego pierwszego roku nauki w Hogwarcie, czyli Ronald Weasley a także jedna z najmądrzejszych czarownic, jakie znał świat czarodziejów Hermiona Granger. Skoro już jesteśmy przy postaciach to zatrzymam się trochę dłużej na Ronie, który nie będę ukrywała, że rozczarował mnie w pewnym momencie swoją postacią. To już drugi raz w ciągu całego cyklu, gdy poddaje wątpliwości swoją przyjaźń do Wybrańca. Z jednej strony jestem w stanie go zrozumieć. Targały nimi okropne emocje: strach o siebie i bliskich, brak jakichkolwiek postępów w dalszej walce i zazdrość. Jednak z drugiej powinien być wierny temu, co przyrzekł na samym początku Harry’emu.

W tomie poznajemy odpowiedzi na wiele pytań i poznajemy również dość zaskakującą przeszłość mentora Pottera, czyli Albusa Dumbledore’a. Myślę, że autorka celowo od samego początku próbuje czytelnik rozczarować poczynaniami dyrektora Hogwartu. Ma to nam pokazać jak czuł się Potter, gdy mógł liczyć tylko na swoją wiedzę i pomoc przyjaciół. To powoduje, że książkę musimy czytać uważnie i skupiać się na każdym drobiazgu, by nie przeoczyć jakiegoś ważnego elementu układanki, którą Rowling sprytnie ułożyła. Wraz z Harrym poznajemy różnego rodzaju nowe uczucia, które do tej pory dla młodego czarodzieja były czymś zupełnie obcym. Przede wszystkim dowiadujemy się, że Potter ma świadomość tego, że cały los czarodziejów leży w jego rękach. Zresztą nie tylko czarodziejów, również mugoli, którzy giną w dość dziwnych okolicznościach.

Nie chce za dużo rozwodzić się nad fabułą, żeby niczego nie zdradzić, więc skupie się nad tym, co było przesłaniem całego cyklu: zło dobrem zwyciężaj. I nie chce tu wchodzić w dyskusje z osobami, które podobnie jak Kościół uważa, że Harry Potter to zło wcielone, bo pokazuje magię w dobrym świetle. Przecież Lord Voldemort był zły do szpiku kości i raczej nie torturował wszystkich dookoła zaklęciami powodującymi napady śmiechu. Autorka tworząc ten świat chciała przede wszystkim pokazać, że nie ma większej broni na zło, tylko dobro. Tylko będąc dobrym i wierząc w pewne ideały jesteśmy w stanie walczyć ze złem, które może przybrać różne postawy. Na dodatek Harry porusza wyobraźnie i pozwala nam przekroczyć pewne bariery i oderwać się od szarości dnia codziennego (co jest oczywiście zdaniem wszystkich książek). Nie chcę tu wchodzić zbytnio dokładniej w ten temat, ale musiałam to napisać. Przesłanie jest jedno: zło dobrem zwyciężaj! Nie wszyscy muszą się zgadzać z moim zdaniem i ja to szanuję. Jednak w przyszłości swoim dzieciom z pewnością podsunę Harry’ego z nadzieją, że podobnie jak ja pokochają ten świat.
„Gdzie skarb wasz, tam i serce wasze." ~ Joanne K. Rowling, Harry Potter i Insygnia śmierci, Poznań 2008, s.336.

OCENA: 10/10

Ja dziś w zastępstwie Tea, którą zastopowały sprawy rodzinne. Przy okazji skończymy cykl Harry'ego szybciej ;) i zostawimy go w naszej pamięci jako niezwykłą przygodę. Nie ma podsumowania cyklu, bo i tak ocena była z góry wiadoma ;). Do następnej!

czwartek, 12 listopada 2015

180. Coraz mroczniejszy świat w "Harrym Potterze i Księciu Półkrwi"

AUTOR: Joanne Kathleen Rowling
TYTUŁ ORYGINALNY: Harry Potter and the Half-Blood Prince
TŁUMACZ: Andrzej Polkowski
SERIA: Harry Potter
TOM: Szósty
ROK WYDANIA: 2006
WYDAWNICTWO:  Media Rodzina

OPIS
Po nieudanej próbie przechwycenia przepowiedni Lord Voldemort jest gotów uczynić wszystko, by zawładnąć światem czarodziejów. Organizuje tajemny zamach na swego przeciwnika, a narzędziem w jego rękach staje się jeden z uczniów. Czy jego plan się powiedzie? Tom szósty przygód Harry’ego Pottera przynosi cenne informacje o matce Voldemorta, jego dzieciństwie oraz początkach kariery młodego Toma Riddle’a, które rzucą nowe światło na sylwetkę głównego antagonisty Pottera.
Na czym polega sekret nadprzyrodzonej mocy Czarnego Pana? Kto będzie nowym nauczycielem obrony przez czarną magią? Jaki jest cel tajemniczych i niebezpiecznych wypraw Dumbledore’a? Kto zostanie wybranką serca Harry’ego? I wreszcie, kto jest tytułowym Księciem Półkrwi i jaką misję ma on do spełnienia? [1]

RECENZJA
Szósta część przygód o Harrym Potterze zajmuje specjalne miejsce, a to ze względu na rozbudowany (w końcu!) wątek Draco Malfoy’a, a także Severusa Snape’a. Ten drugi w każdym tomie występuje mniej lub bardziej, ale dopiero od szóstego tomu widać jak bardzo złożona jest to postać i jak wiele pracy kosztowało autorkę by go wykreować w odpowiedni sposób. Ale dość o moim uwielbieniu do tych dwóch panów, bo nam wyjdzie jakaś oda o uwielbieniu, a nie o tym ma być recenzja.

Harry zdał SUM-y i ku jego wielkiemu zaskoczeniu może kontynuować naukę tych przedmiotów, które pomogą mu w karierze aurora. Wiadomość cudowna, ale przecież on nie kupił sobie książek do eliksirów, bo był pewny, że nie będzie mógł ich kontynuować. Wybierając z używanych podręczników w Hogwarcie trafia mu do rąk ta, która należała do niejakiego Księcia Półkrwi. Kim był ów tajemniczy Książę? Jedno jest pewne był bardzo dobry z eliksirów. Byłam trochę zaskoczona, że wiecznie ciekawski Potter nie próbował dowiedzieć się, kim był poprzedni właściciel książki.

Pottera przestały nawiedzać dziwne sny, a to znaczy tylko, że Czarny Pan uznał, że więź, która łączy go z Wybrańcem jest zbyt silna i za bardzo może mu pokrzyżować szyki. Również nastrój Harry’ego nie jest zależny od tego, w jakim jest jego największy wróg. Jest też dzięki temu bardziej znośny, ale w dalszym ciągu bywa irytujący, gdy na coś się uprze i uczepi jak rzep psiego ogona. W tym tomie główny bohater nie jest już szykanowany przez Ministerstwo Magii, wręcz przeciwnie jest przez nich uważany za kogoś, kto jest w stanie uratować świat czarodziejów (tu mają rację, ale niestety młody czarodziej pamięta zeszły rok szkolny i dokładnie to, co się wtedy działo).

Tym razem w szkole nie ma żadnego nauczyciela, który byłby z Ministerstwa, ani też ukrytego w przebraniu Śmierciożercy i nikt nie ma z tyłu głowy Sami-Wiecie-Kogo. Jednym słowem wszystko jest w porządku. Prawie wszystko, bo przecież Draco Malfoy coś knuje! I na dodatek pomaga mu w tym Snape! Według Harry’ego Dumbledore jest po prostu ślepy skoro nie widzi tego, że Severus jest Śmierciożercą i próbuje go zabić. Myślę, że różnice zdań miedzy starym i doświadczonym czarodziejem, a młodym i zapalonym do walki oraz działającym pod wpływem impulsu Potterem ma pokazać właśnie, że im jesteśmy starsi tym racjonalniej powinniśmy postępować. Mając więcej doświadczenia jesteśmy w stanie uniknąć wielu błędów, chociaż jak nie raz przyznał dyrektor Hogwartu on sam w ciągu sześciu lat nauki Harry’ego popełnił bardzo dużo pomyłek. Nie chcąc popełnić kolejnych błędów postanowił jak najlepiej przygotować Pottera do decydującego starcia z jego największym wrogiem. Dzięki temu poznajemy więcej Lorda Voldemorta niż w poprzednich częściach. Zaczynamy lepiej rozumieć pobudki jego działania i dlaczego tak bardzo nienawidził ludzi, którzy byli jugolami, a dostali szansę na naukę w Hogwarcie.

Z tomu na tom autorka wprowadza nas w coraz bardziej mroczne aspekty i tym samym powoduje, że czytelnik dojrzewa wraz z Harrym Potterem i jego przyjaciółmi. Tu już nie ma mowy o radosnych i beztroskich chwilach na błoniach w Hogwarcie, gdzie można było spokojnie pożartować. U już jest walka o życie, by dobro zwyciężyło nad złem. Jest to bardzo dobry zabieg, bo czytelnik może utożsamić się z główną postacią, która nie jest już dzieckiem, która w jakiś sposób dojrzała i jest bardziej odpowiedzialna (a przynajmniej w pewnym sensie odpowiedzialna, bo głównemu bohaterowi do pełnego sensu tego słowa wiele jeszcze brakuje).
 „[...] niestety, przypadkowe nieuprzejmości zdarzają się zaskakująco często." ~ Joanne K. Rowling, Harry Potter i Książę Półkrwi, Poznań 2006, s.55.

OCENA: 10/10

Jeszcze jeden tom i będzie z po cyklu. Potem mały przerwnik w postaci czegoś co nie jest częścią jakiejś serii i znowu wybiorę coś na tapetę.
Całusy :) 

poniedziałek, 2 listopada 2015

177. "Harry Potter i Zakon Feniksa" czyli Lord Voldemort powraca

AUTOR: Joanne Kathleen Rowling
TYTUŁ ORYGINALNY: Harry Potter and the Order of the Phoenix
TŁUMACZ: Andrzej Polkowski
SERIA: Harry Potter
TOM: Piąty
ROK WYDANIA: 2004
WYDAWNICTWO:  Media Rodzina

OPIS
Wobec śmiertelnego zagrożenia ze strony Lorda Voldemorta po kilkunastu latach reaktywowano Zakon Feniksa, którego członkowie, działając w tajemnicy przed śmierciożercami z jednej strony, a Ministerstwem Magii z drugiej, muszą powstrzymać wroga przed zdobyciem tajnej broni. Tymczasem w Hogwarcie Harry zmaga się z nauką (piątoklasistów czekają sumy i wybór kariery zawodowej), ze szpiegiem ministerstwa, który usiłuje zaprowadzić w szkole nowy ład, oraz z nawiedzającymi go snami, które z miesiąca na miesiąc stają się coraz bardziej realne…

Jaką rolę odegra w życiu Harry’ego Snape? Jakie cele stoją przed konspiracyjną Gwardią Dumbledore’a? Czy misja Hagrida zakończy się pomyślnie? I dlaczego Albus Dumbledore unika Harry’ego właśnie wtedy, gdy on najbardziej go potrzebuje? [1]

RECENZJA
Piąty tom przygód młodego czarodzieja jest drugim moim ulubionym. Nie będę ukrywać, że głównie z powodu częstszego pojawiania się w nim bliźniaków Weasley, których wręcz uwielbiam i jestem zdania, że autorka potraktowała ich dość marginalnie. Dlatego zawsze chętnie sięgam po Zakon Feniksa

Harry, który był świadkiem powrotu Lorda Voldemorta nie ma łatwego życia. Ministerstwo Magii robi wszystko by przekonać społeczeństwo, że młody czarodziej ma po prostu albo zbyt wybujałą wyobraźnię albo po prostu coś pomieszało mu się w głowie. Nie da się również ukryć, że dyrektor – Albus Dumbledore – w którym Harry do tej pory zawsze miał oparcie i mógł na niego liczyć nagle przestał go zauważać. A te nawiedzające go, co noc sny są coraz bardziej realny i mają związek z Czarnym Panem. Na dodatek przyjaciele również coś przed nim ukrywają. W młodym Potterze wzbierają gniew i niesprawiedliwość. Na domiar złego podczas jednego z ostatnich wieczorów u swojego wujostwa wpada w poważne tarapaty i może nagle stać się kimś wyjętym spod prawa jak jego ojciec chrzestny… Jakby tego było mało to oczywiście jeszcze w tym samym roku w Hogwarcie ma zdawać SUM-y (Standardowe Umiejętności Magiczne), które zadecydują o jego przyszłości… No wszystko idzie pod górę, a irytacja nie zmniejsza się nawet o cal.

Niestety szczęście opuściło Pottera na dobre… w Hogwarcie pojawia się nowy nauczyciel obrony przed czarną magią, który został przysłany przez Ministerstwo Magii. Dolores Jane Umbridge jest największym wrogiem Harry’ego. Większym nawet niż Draco Malfoy. Stosując niekonwencjonalne i dość kontrowersyjne zasady nauczania próbuje udowadniać na każdym kroku, że Chłopiec Który Przeżył powinien znaleźć się w szpitalu dla obłąkanych. Uczniowie nie pozostają jednak bierni… Mając świadomość, że SUM-ów nie zaliczą tylko wiedzą teoretyczną biorą sprawy w swoje ręce.

Pani Rowling w swojej powieści zastosowała bardzo ciekawy zabieg. Główna postać jak nigdy irytowała mnie swoim zachowaniem i była wręcz nieznośna. Nie potrafił rozmawiać normalnie ze swoimi przyjaciółmi by, chociaż raz na nich nie krzyknąć. Nie wiedział, czemu ciągle jest bombą atomową, która w każdej chwili może wybuchnąć. To pokazało, że Harry Potter nie jest taki idealny jak był przez pierwsze cztery tomy. Zgodzę się również z Hermioną, która w pewnym momencie oceniła swojego przyjaciela, jako kogoś, kto ma manie ratowania ludzi. Nie da się powiedzieć, że tak nie ma. Oczywiście, że to jest szlachetne, ale czasami Potter mógłby usiąść na czterech literach i nie wychylać się zbytnio.

Piąty tom nie jest już również bajeczką dla dzieci. Jest bardziej mroczny niż cztery poprzednie. Ma również w sobie więcej brutalności, ale jednocześnie pokazuje, że walka ze złem to nie jest coś, co przychodzi łatwo. Jest to droga pełna wyrzeczeń i rozczarowań.
„[...] istnieją rany zbyt głębokie, by się mogły zabliźnić." ~ Joanne K. Rowling, Harry Potter i Zakon Feniksa, Poznań 2004, s.909.

OCENA: 10/10

No i jeszcze dwa tomy. A ten uwielbiam <3. Najlepszy jaki wyszedł spod pióra pani Rowling. 
Zimno, ciemno... Brrr, ale ja trochę lubię takie jesienne aury ;) 

poniedziałek, 19 października 2015

174. "Harry Potter i Czara Ognia" czyli Turniej Trójmagiczny powraca

AUTOR: Joanne Kathleen Rowling
TYTUŁ ORYGINALNY: Harry Potter and the Goblet of Fire
TŁUMACZ: Andrzej Polkowski
SERIA: Harry Potter
TOM: Czwarty
ROK WYDANIA: 2001
WYDAWNICTWO:  Media Rodzina

OPIS
W tym roku w Szkole Magii i Czarodziejstwa Hogwart rozegra się Turniej Trójmagiczny, na który przybędą uczniowie z Bułgarii i Francji. Zgodnie z prastarymi regułami, w Turnieju Trójmagicznym ma uczestniczyć trzech uczniów - reprezentantów każdej ze szkół, wybranych przez Czarę Ognia. Dziwnym zbiegiem okoliczności wybranych zostaje czterech... Co z tego wynika dla Harry'ego, jego przyjaciół i całego świata czarodziejów ,dowiecie się z lektury. [1]

RECENZJA
Harry, jak co roku spędza wakacje u swojego wujostwa, które z tego faktu wcale nie jest zadowolone. Na dodatek jego kuzyn Dudley jest na diecie, a wraz z nim cała rodzina. Jednak dzięki wsparciu przyjaciół Potter przeżywa cztery okropne tygodnie u swojej ciotki. Jednak w końcu znowu przenosi się do rodziny swojego najlepszego przyjaciela i wraz z nim udaje się na finał mistrzostwa świata w quidditcha, gdzie dzieją się straszne rzeczy. Nagle na niebie pojawia się coś, co trzynaście lat temu powodowało strach u każdego, kto zobaczył to nad swoim domem. Na świat czarodziejów pada strach. Czyży Lord Voldemort odzyskał swoje siły?

Jednak wszyscy szybko zapominają o tym zdarzeniu i żyją nowym wydarzeniem, jakim jest Turniej Trójmagiczny i przyjazd reprezentantów z dwóch innych szkół ze świata magii. Wszystko w Hogwarcie podporządkowane jest temu jednemu wydarzeniu. Jednak ceremonie losowania trzech reprezentantów przerywa dziwne wydarzenie i pojawienie się czwartego uczestnika, który nie miał prawa pojawić się wśród swoich kolegów i ponownie cały świat czarodziejów zamiera ze strachu.

Harry Potter musi stawić czoło nie tylko nowym wyzwaniom w turnieju, ale przede wszystkim kolejny raz musi oszukać śmierć, gdy stoi i patrzy jej prosto w oczy. Ponownie jego osoby trzymają się dziwne przypadki i wypadki.

Jak zawsze Harry Potter może liczyć na przyjaciół, jednak w tym wypadku pozostaje mały problem. W tym wypadku jest to Ron, który pierwszy raz otwarcie pokazuje swoją zazdrość o pozycje przyjaciela. Czy tak powinno być? Czy przyjaciel powinien przestać nam wierzyć i odwrócić się od nas wtedy, gdy najbardziej go potrzebujemy? Z pewnością wielką lojalnością wykazała się Hermiona, która zawsze wierzyła Harry’emu i nigdy go nie zostawiła w potrzebie, za to w relacjach Rona i Pottera na zawsze pozostały dwie ważne rysy, które w każdej chwili mogły zachwiać ich relacjami. Harry za to jest osobą, która wybacza bardzo szybko i pragnie otaczać się ludźmi, którzy mogą stworzyć mu namiastkę rodziny. Jest to oczywiście w jakiś sposób dobre, ale nie do końca, bo przez to ludzie dość często wchodzą mu na głowę. Brakuje mu asertywności, co pokazuje również pierwszy wywiad z pewną siebie i przebojową dziennikarką.

Świat czarodziejów, który po trzynastu latach w końcu oddycha spokojnie i zasypia bez obaw ponownie staje w obliczu zagrożenia, którego nie widzi lub też udaje, że go nie ma. Od pewnego momentu Harry Potter staje się wrogiem publicznym numer jeden i przez kilka dobrych części będzie toczył walkę o swoje dobre imię oraz by nikt nie uważał, że jest chory psychicznie. Czy mu się uda?

Myślę, że pani Rowling doskonale przemyślała całą sprawę tego jak chce potoczyć akcje powieści i udało jej się uniknąć wielu kompromitujących wpadek (chociaż nie uchroniła się od tego wcale, ale za ten wspaniały świat wybaczam to w pełni). Patrząc jednak na rozbudowane wątki, ciągłe intrygi to należy podziwiać jak bardzo udało jej się uniknąć czegoś zdecydowanie gorszego.

 „[..] co ma być, to będzie… a jak już będzie, to trzeba się z tym zmierzyć." ~ Joanne K. Rowling, Harry Potter i czara ognia, Poznań 2001, s.759.


OCENA: 10/10

Miłość do tego cyklu zawsze żywa <3. I tylko z czystego sentymentu daję ogromne dziesiątki całej serii. Uwierzcie mi, że to jeszcze bardziej popchnęło mnie do czytania w pewnym momencie. Kocham i nigdy nie przestanę :). Wbrew temu co mówi mój tata, ja na to nigdy nie będę za stara. A moje tomy są już tak zmęczone przeze mnie i mamę, że aż żal je brać kolejny raz do rąk. Jednak nie mam odwagi kupić nowych w nowej szacie graficznej. W tamtych jest spora część mnie i zawsze ją odnajduję, gdy do nich wracam. 

poniedziałek, 5 października 2015

170. "Harry Potter i więzień Azkabanu" czyli kim tak naprawdę jest Syriusz Black?

AUTOR: Joanne Kathleen Rowling
TYTUŁ ORYGINALNY: Harry Potter and the Prisoner of Azkaban
TŁUMACZ: Andrzej Polkowski
SERIA: Harry Potter
TOM: Trzeci
ROK WYDANIA: 2001
WYDAWNICTWO:  Media Rodzina

OPIS
Z pilnie strzeżonego więzienia ucieka niebezpieczny przestępca. Kim jest? Co łączy go z Harrym? Dlaczego lekcje przepowiadanie przyszłości stają się dla bohatera udręką?
W trzecim tomie przygód Harry'ego Pottera poznajemy nowego nauczyciela obrony przed czarną magią, oglądamy Hagrida w nowej roli oraz dowiadujemy się więcej o przeszłości profesora Snape'a. Wyprawiamy się również wraz z trzecioklasistami do obfitującego w atrakcje Hogsmeade, jedynej wioski w Anglii zamieszkanej wyłącznie przez czarodziejów. [1]

RECENZJA
 „Harry Potter i więzień Azkabanu” jest jednym z moich dwóch ulubionych tomów całej serii. Dlatego z wyjątkiem maksymalnej liczby punktów w ocenie końcowej dopisuję od razu serduszko, które znaczy, że należy do ulubionych.

Żeby się nie rozpisywać za dużo to zacznijmy recenzję. Harry jak zawsze spędza wakacje u swojej ciotki i wujka i jak zawsze jest traktowany jak śmieć. Na dodatek w odwiedziny wpada siostra wujka Vernona, która przy każdej nadarzającej się okazji krytykuje Harry’ego. Młody czarodziej stara się to wszystko znosić godnie, jednak w pewnym momencie coś idzie nie tak jak powinno… Po prostu posypało się i wujostwo nie chce go więcej widzieć.

Jest jeszcze jedna sprawa… Z najpilniej strzeżonego w świecie czarodziejów więzienia ucieka groźny przestępca, który dla Pottera jest bardzo bliską osobą. Na dodatek wszyscy uważają, że pewne wiadomości nie są przeznaczone dla młodego bohatera i ukrywają przed nim całą prawdę o kawałku przeszłości jego rodziców. A warto zaznaczyć, że Harry każdą wiadomość o swoim ojcu i matce chłonie jak gąbka, co autorka podkreśla w każdym tomie. Jest oczywiście zrozumiałe, bo przecież chłopak ich nie pamięta, a rodzona siostra jego matki brzydziła się swojej rodziny – pokazała to bardzo dobitnie w pierwszym tomie. Dorośli chyba jednak nie nauczyli się jeszcze, że Harry w ciągu dwóch lat uniknął śmierci i wiele informacji, które dla wielu są drastyczne i przerażające, dla niego są chlebem powszednim.

Co uważam za duży plus to również fakt, że na idealnej przyjaźni między Harrym, Ronem i Hermioną (a zwłaszcza między ostatnią dwójką) pojawiają się delikatne komplikacje. Na całe szczęście autorka nie pokazała przyjaźni jako czegoś cudownego i czegoś gdzie nie ma zgrzytów i nieporozumień. To pozwala czytelnikowi zrozumieć, że nie zawsze jedna kłótnia może przekreślić wspaniałą przyjaźń, bo najważniejsze to umieć wybaczać sobie wzajemnie.

Na dodatek Hermiona pokazała swoją słabość… Nie jest robotem, nie daje rady podołać wszystkiemu co na trzecim roku wzięła na swoje barki. Pozostając przy momencie bohaterów to od trzech tomów bliżej możemy poznać jedną z moich ulubionych postaci męskich czyli Draco Malfoy’a, który jest czarodziejem czystej krwi i otwarcie gardzi szlamami, czyli osobami urodzonymi w rodzinach mugoli. Od samego początku został wykreowany jako postać negatywna i przesiąknięta do granic możliwości ideałami, które o najmłodszych lat wpajał mu ojciec. Jest to również chłopiec, który myśli, że złoto w skrytce bankowej otwiera każde drzwi (w jakiś sposób to niestety brutalna prawda, co również pokazuje pani Rowling). Jednak czy Draco Malfoy jest zły do szpiku kości? Czy może to tylko maska, którą kryje się przed światem? Troszkę ubolewam nad faktem, że ta postać została potraktowana po macoszemu. Draco nie został przedstawiony w pełni, nic nie wiemy o jego dzieciństwie, o tym jakie stosunki miał z matką. Owszem to wszystko poznajemy w dalszych częściach, ale ja zawsze byłam głodna tej wiedzy wcześniej, by móc go lepiej zrozumieć.

Jak zawsze oczarowana Harrym z przyjemnością sięgam po czwartą serię i z pełną odpowiedzialnością powiem, że świat pani Rowling nigdy mnie nie opuści do końca.

„Konsekwencje naszych działań są zawsze tak złożone, tak różnorodne, czasem wręcz sprzeczne [...]." ~ Joanne K. Rowling, Harry Potter i więzień Azkabanu, Poznań 2001, s.441.

OCENA: 10/10

Planuję zmianę szablonu na bardziej jesienny. Muszę tylko nadrobić zaległości w szkole kosmetycznej. Wytrwajcie jeszcze w tej kolorystyce, a ja pójdę siedzieć pod ciepłym kocykiem. 

poniedziałek, 17 listopada 2014

089. "Komnata Tajemnic" czyli Harry dziedzicem Slytherina?

AUTOR: Joanne Kathleen Rowling
TYTUŁ ORYGINALNY: Harry Potter and the Chamber of Secrets
TŁUMACZ: Andrzej Polkowski
SERIA: Harry Potter
TOM: Drugi
ROK WYDANIA: 2000
WYDAWNICTWO:  Media Rodzina

OPIS
Harry musi się zmierzyć z przerażającym potworem z Komnaty Tajemnic na zamku Hogwart. Otworzyć tę komnatę mógł jedynie prawowity dziedzic Slytherina, a wskutek nieszczęśliwego zbiegu okoliczności podejrzenie pada na Harry'ego... W dodatku jeden z najbliższych przyjaciół bohatera znajduje się w śmiertelnym niebezpieczeństwie.
Kto naprawdę wypuścił potwora? Jakie sekrety skrywa rodzina Malfoya? Odpowiedzi na te pytania szukajcie w drugim tomie przygód Harry'ego Pottera. [1]

RECENZJA
Świat Harry’ego zawsze pochłania mnie do reszty i bez końca. Uwielbiam do niego wracać i nie liczy się to, że cały cykl znam w zasadzie na pamięć. Harry po roku spędzonym w Hogwarcie na wakacje wraca do Dursley’ów, którzy traktują go jak piąte koło u wozu. Jest przez nich popychany i pomiatają nim w każdy możliwy sposób. Na dodatek za wszelką cenę zamierzają wyplenić z niego bzdury o magii, kufer z jego całą zawartością schowali w jego starej komórce pod schodami. Na domiar złego Potter nie dostał ani jednego listu od swoich przyjaciół: Rona Weasley’a oraz Hermiony Granger. Wygląda na to, że wszyscy zapomnieli o tym, który kolejny raz zmierzył się samym Lordem Voldemortem.
Jednak pewnego dnia Harry w swoim pokoju zastaje pewnego tajemniczego gościa, który próbuje go przekonać by nie wracał do Hogwartu, bo tam grozi mu wielkie niebezpieczeństwo. Niespodziewana wizyta kończy się tragedią, a także wiecznym szlabanem dla młodego czarodzieja. Jednak od czego ma się przyjaciół? Mimo opuszczenia domu wujostwa, ktoś dalej uparcie przeszkadza Potterowi w dostaniu się do Hogwartu. Jednak chłopak zmysł do wychodzenia z kłopotów i przy okazji wpadania w nowe tarapaty z pewnością odziedziczył po swoim ojcu i przy okazji łamiąc z tysiąc regulaminów nie tylko szkoły ale i całego świata czarodziejów dociera do szkoły. W Hogwarcie niby wszystko toczy się swoim własnym torem i nie dzieje się nic nadzwyczajnego, aż do czasu gdy w zbyt dziwnych okolicznościach uczniom mugolskiego pochodzenia dzieje się krzywda. Okazuje się, że Komnata Tajemnic została otwarta a sam Harry jest podejrzany o bycie dziedzicem Slytherina.
Kolejny raz dałam się porwać światu Harry’ego i kolejny raz z tym samym napięciem czytałam przygody młodego czarodzieja. Harry jest dalej Harrym. Może troszkę się zmienił przez wakacje jednak dalej jest chłopcem, który czuje się zagubiony w świecie magii. Próbuje znaleźć swoje miejsce w świecie do którego należy. Nie jest to jednak łatwe, bo co chwila łapie się na tym, że cały czas czegoś nie wie. Okazało się również, że ma przyjaciół na których może zawsze liczyć. Ani Ron ani Hermiona nie odwrócili się od niego gdy cała szkoła oskarżała go o bycie dziedzicem Slytherina, który poluje na dzieciaki pochodzące z rodziny mugoli.
Za każdym razem gdy czytam cały cykl dostrzegam coś nowego. Tym razem zaważyłam, że książka zeszła do podziemi Hogwartu gdzie jest ciemno, mało przyjemnie i chłodno. To nadaje książce trochę więcej mroczności niż jej poprzedniczce. Autorka z każdym tomem przygotowuje czytelnika, że zło może przybierać różne postaci, ale przede wszystkim może się rozwijać gdy przyjdzie nawet w najsłabszej postaci, że świat ogarnia wtedy stopniowy mrok, że zło nie atakuje z zaskoczenia. Autorka pozwala by czytelnik dojrzewał do przedstawionej jej wizji zła wraz z głównym bohaterem i utożsamiał się z nim.
Najbardziej irytująca postać? Wbrew pozorom już nie Hermiona, która przeszła lekką przemianę i znacznie łatwiej przychodzi jej łamanie szkolnego regulaminu. Tytuł najgorszej postaci przyznałabym Gilderoy’owi Lockhartowi i jego głupocie, która nie znała granic.
"[...] to nasze wybory ukazują, kim naprawdę jesteśmy, o wiele bardziej niż nasze zdolności." ~ Joanne K. Rowling, Harry Potter i komnata tajemnic, Poznań 2000, s.347.

OCENA: 10/10

Kolejny Harry na tapecie :) 

wtorek, 14 października 2014

081. Mugolem nie jestem czyli "Harry Potter i kamień filozoficzny"

AUTOR: Joanne Kathleen Rowling
TYTUŁ ORYGINALNY: Harry Potter and the Philosopher's Stone
TŁUMACZ: Andrzej Polkowski
SERIA: Harry Potter
TOM: Pierwszy
ROK WYDANIA: 2000
WYDAWNICTWO:  Media Rodzina

OPIS
Harry Potter, sierota i podrzutek, od niemowlęctwa wychowywany był przez ciotkę i wuja, którzy - podobnie jak ich rozpieszczony syn Dudley - traktowali go jak piąte koło u wozu. Pochodzenie chłopca owiane jest tajemnicą; jedyna pamiątka z przeszłości to zagadkowa blizna na jego czole. Skąd jednak biorą się niesamowite zjawiska, które towarzyszą nieświadomemu niczego Potterowi? Wszystko wyjaśni się w jedenaste urodziny chłopca, a to dopiero początek Wielkiej Tajemnicy... [1]
RECENZJA
Biorąc do ręki pierwszy tom Harry’ego Pottera wzruszenie ścisnęło mi gardło, gdy zobaczyłam, że ten cykl jest tak bardzo zaczytany przez moją mamę i moją skromną osobę. Harry Potter jest zaraz obok Ani Shirley i Tomka Wilmowskiego bohaterem mojego dzieciństwa. Był również pierwszym cyklem w pełni zebranym przeze mnie (co wyjaśnia dlaczego jest w stanie gorszym niż Ania i Tomek). Jednak nie miałabym sumienia wymienić go na nowe, bo w nowych nie znalazłabym tych wszystkich swoich myśli, które zostawiłam w starych. Po prostu nie znalazłabym samej siebie z dzieciństwa.
Potter wychowuje się w u Veronona i Petunii Dursley’ów, którzy traktują go jak piąte koło u wozu. Z jakiegoś powodu nienawidzą go bardzo mocno. Chłopiec cierpi, ale stara się dzielnie walczyć o to by podczas śniadania zjeść jak najszybciej swoją porcję, by uniknąć zbierania jej z ziemi po wybuchu szału swojego kuzyna Dudley’a. Musi nosi ubrania, które są na niego zdecydowanie za duże i w szkole nie ma przyjaciół, bo kto by się chciał przyjaźnić z workiem treningowym Dudley’a? Jeszcze by sobie Dursley pomyślał, że Harry ma przyjaciół!
Czasami Harry’emu towarzyszą dziwne rzeczy. Zmienia kolor peruki swojej nauczycielki, okropny sweterek kurczy się za każdym razem gdy ciotka próbuje włożyć mu go przez głowę. On nie umie tego wyjaśnić, ale i tak za wszystko obrywa. W dniu jedenastych urodzin wszystko się wyjaśnia i okazuje, że Harry Potter jest czarodziejem znanym w swoim prawdziwym świecie. Dlaczego? Co on takiego zrobił?
Początkowo nasz główny bohater jest zagubiony (co jest jasne) i pragnie tylko tego by ludzie przestali wytykać go palcami. Najbardziej na świecie chciałby mieć normalną rodzinę jak jego najlepszy przyjaciel Ron Weasley, który jest bardzo barwną postacią tego cyklu. Rudzielec pochodzi z wielodzietnej rodziny, gdzie najważniejsza jest miłość i wsparcie, a nie byt materialny. Ron jest po prostu biedny. Wstydzi się tego, ale przede wszystkim jest cudownym młodym chłopakiem, który potrafi zawsze znaleźć jakiś śmieszny komentarz. Z jego rodzeństwa najbardziej uwielbiam bliźniaków Weasley, którzy dają tej powieści wiele.
Skoro mówimy o Ronie to nie wolno nam zapomnieć o Hermionie, która jest lekko przemądrzałą dziewczyną z mugolskiej rodziny, ale jednocześnie jest najlepszą czarownicą na pierwszym roku w Hogwarcie. Początkowo jest to postać mało sympatyczna ze względu na to, że ponad wszystko ceni sobie naukę i bycie prymusem, ale wraz z upływem czasu u mnie zyskała chociaż dalej była przemądrzała.
Nie będę spolerować, ale Harry Potter już na pierwszym roku musi zmierzyć się ze swoim największym wrogiem. Cóż zdecydowanie Harry ma wybitne zdolności do pakowania się w kłopoty (najwyraźniej odziedziczył to po swoim ojcu). Jest jednak przede wszystkim obrońcą słabszych i najlepszym przyjacielem jakiego można sobie wyobrazić.
To jaki pani Rowling stworzyła świat na zwykłej serwetce jest czymś niesamowitym i pięknym. Pokochałam cały cykl od pierwszego zdania i za każdym razem wracam do niego bardzo chętnie i zawsze będzie kojarzył mi się głównie z czasami dzieciństwa, gdzie wszystko było łatwiejsze.
"Są takie wydarzenia, które – przeżyte wspólnie – muszą zakończyć się przyjaźnią […]." ~ Joanne K. Rowling, Harry Potter i kamień filozoficzny, Poznań 2000, s.188.
OCENA: 10/10
Wiecie, że dzięki temu, że recenzje publikuje również na lubimyczytać.pl (jakby ktoś chciał to zalinkowałam link do swojego profilu) to straciłabym wszystkie, bo mój dysk umarł na wieki. Ale na szczęście obeszło się bez tego. 
[1] Opis pochodzi z okładki książki