Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jean Sasson. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jean Sasson. Pokaż wszystkie posty

sobota, 6 maja 2017

395. Luźna Sobota: Podsumowanie kwietnie i TBR na maj

TEA
To już maj?! Boże, kiedy! Niestety powróciłam do swojej niechlubnej tradycji nie przeczytania założonych miesiąc wcześniej pozycji. Trzy książki na miesiąc to brzmi bardzo słabo, a obawiam się, że w nowym miesiącu wcale nie będzie lepiej. Obiecuje jednak sobie, że się postaram!

1."Żarna niebios" Maja Lidia Kossakowska, seria 'Zastępy Anielskie' #1 (512 stron) [3,3 cm] 8/10
Maja Kossakowska wykreowała bohaterów, tak ludzkich, tak pełnokrwistych i wyraźnych, że ja sama miejscami zapominałam, że przecież mają skrzydła. Autorka przeniosła mnie do fantastycznego świata, gdzie intryga goniła intrygę, a zdrady można było się spodziewać na każdym kroku. Co prawda sam zbiór okazał się być nierówny, ale w ogólnym rozrachunku ja jestem trzy razy na tak!
2."Siewca wiatru" Maja Lidia Kossakowska, seria 'Zastępy Anielskie' #2 (656 stron) [4,3 cm] 8/10

Ja przepadłam w Siewcy Wiatru dogłębnie. Zaraz po odłożeniu książki na półkę i od razu musiałam zajrzeć do kolejnej części. Uwielbiam świat wykreowany przez autorkę, jej styl i umiejętność kreowania bohaterów. Jak dla mnie bomba!
3."Wszyscy ludzie generała" Michael Hastings (480 stron) [3,1 cm] 5/10
Moje pierwsze spotkanie z literaturą faktu było dosyć ciekawym przeżyciem. Być może trochę trudnym, ale za to dającym do myślenia i wartościowym. Myślę, jednak, że Wszyscy ludzie generała nie jest książką dla wszystkich. Jeśli ktoś całkowicie nie interesuje się polityką może sobie odpuścić ten tytuł. Co do pozostałych uważam, że nie powinni czuć się zawiedzeni reportażem, a już z pewnością zostaną nim porażeni i wstrząśnięci.

Łączna liczba stron: 1684
Średnia liczba stron dziennie: 55
Najgorsza książka kwietnia: ---
Najlepsza książka kwietnia: "Siewca wiatru" Maja Lidia Kossakowska
Największe zaskoczenie kwietnia: ---
Największe rozczarowanie kwietnia: "Wszyscy ludzie generała" Michael Hastings 

TBR

  •  Cykl "Zastępy Anielskie" (Zbieracz Burz. Tom I, Zbieracz Burz. Tom II, Brama Światłości) Maja Lidia Kossakowska - kilka lat temu przeczytałam trzy części tej serii i byłam oczarowana! Z wielką przyjemnością poznam całość! 


  • Jednocześnie postanowiłam zapoznać się z jedną z największych "cegieł" w mojej biblioteczce, mianowicie z "Klasyką poezji polskiej. Od średniowiecza do współczesności". Mam jednak takie przeczucie, że dopiero w czerwcu zapoznam się z całością.


LADY SPARK
Kwietniu, kiedyś zleciał? Sama nie mam pojęcia jak to się stało. Pewnie to wszystko przez to, że w pracy mam intensywny okres szkoleń nauczycieli w związku z reformą. I jeszcze taki będzie cały maj. Jednak mimo wszystko znowu przeczytałam pięć książek. Pięć to liczba idealna. Uwielbiam pięć! Dlaczego by nie? Pięć jest spoko! Tylko, że znowu nie wyczytałam swojego TBRu na dany miesiąc. Ale w maju się uda! Maj to piąty miesiąc roku, więc w maju będzie idealnie! 


1. "W kręgu księżniczki" Jean Sasson; seria "Księżniczka Sułtana" #3 (336 stron) [1,7 cm] 6/10
To, że zaczęłam czytać od złej strony to już wiecie. "W kręgu księżniczki" to opowieść o tym jak w Sułtanie dojrzewała decyzja, żeby otwarcie zacząć walczyć o prawa kobiet w Arabii Saudyjskiej. Temat ciekawy, ale jednocześnie nas, którzy jesteśmy przyzwyczajeni do innych zasad będzie bardzo denerwował. 
2. "Bliżej słońca" Richard Paul Evans (320 stron) [2,2 cm] 9/10
Evans znowu mnie oczarował. Jego powieści są pełne ciepła i optymizmu. W "Bliżej słońca" nie jest inaczej. Ogromnie podobało mi się oddanie Peru i pokazanie problemu wychowywania się dzieci na ulicy. 
3. "Czas tęsknoty" Adrian Grzegorzewski; seria: "Czas tęsknoty" #1 (416 stron) [3,0 cm] 4/10
Miał być pewniak, a wyszła jedna wielka lipa z tego. Ja nie jestem w stanie zaakceptować tego, co autor zrobił z wątkiem miłosnym, bo tego nawet nie da się pojąć, a co dopiero mówić o zrozumieniu. Porażka i to bardzo bolesna. Czuje się okropnie po tej książce.
4. "Czas burzy" Adrian Grzegorzewski; seria: "Czas tęsknoty" #2 (416 stron) [2,0 cm] 6/10
Nie czytajcie pierwszego tomu, jeśli nie wyznajecie mojej zasady! To Was uchroni przed rozczarowaniem i zawodem podobnym do mojego. Autor w drugim tomie we wszystkim Was oświeci, a wątek miłosny tu prawie nie występuje, więc będziecie uratowani przed tym nierealnym uczuciem.
5. "Całe życie" Robert Seethaler (174 strony) [1,9 cm] 6/10
 Powieść mocno specyficzna i nie spodoba się każdemu czytelnikowi. Będzie miała ona swoich fanów jak i antyfanów. Jest filozoficzna i pozwala wejść w siebie i przemyśleć swoje życie, ale jednocześnie nie ma tu zbyt wielkiej akcji, a to może być dla wielu minusem i nużyć podczas czytania. 

Łączna liczba stron: 1662
Średnia liczba stron dziennie: 55
Najgorsza książka kwietnia: "Czas tęsknoty" Adrian Grzegorzewski
Najlepsza książka kwietnia: "Bliżej słońca" Richard Paul Evans
Największe zaskoczenie kwietnia: ---
Największe rozczarowanie kwietnia: "Czas tęsknoty" Adrian Grzegorzewski

TBR



  • "Księżna i prezydent" - Valery Giscard d'Estaing - zapowiada się ciekawa lektura.
  • "Diabeł ubiera się u Prady" - Lauren Weisberger - Chyba większość z czytelników widziała film lub chociaż kojarzy produkcję. Postanowiłam przeczytać skoro ja już praktycznie nic nie pamiętam. 
  • "Szukając Alaski" - John Green - Podejście do Greena nr 2. Oby bardziej udane niż pierwsze.
  • "Bracia Kliczko" - Leo G. Linder - Zamiłowanie do oglądania sportu odziedziczyłam po dziadku jako jedyna z wszystkich jego wnuków i wnuczek. Na boksie się nie wyznaje, ale starszy z braci Kliczko jest merem Kijowa i w sumie chcę się bardziej dowiedzieć, co nakłoniło go, aby  po zakończeniu kariery sportowca został politykiem
  • sobota, 8 kwietnia 2017

    385. Luźna Sobota z recenzją: Jak powstał krąg księżniczki Sułtany?


    AUTOR: Jean Sasson
    TYTUŁ ORYGINALNY: Princess Sultana's Circle
    SERIA: Księżniczka Sułtana
    TOM: Trzeci
    TŁUMACZ: Bożena Krzyżanowska, Krzysztof Krzyżanowski
    ROK WYDANIA: 2017
    WYDAWNICTWO: Znak Literanova

    OPIS
    Prawdziwa opowieść Sułtany – saudyjskiej księżniczki, która odważyła się wyłamać drzwi złotej klatki.
    Sułtana urodziła się jako bajecznie bogata księżniczka w świecie, w którym kobiety nie mają prawa głosu. Choć sama została wydana za mąż za dobrego mężczyznę, to wciąż była świadkiem okrucieństw, jakie spotykały inne kobiety. Z każdym dniem rósł w niej gniew i sprzeciw wobec świata, w którym mężowie rządzą, a żony cierpią. Czy księżniczka odkryła w sobie siłę, aby go zmienić?
    Książka Jean Sasson – autorki bestsellerowych "Łez księżniczki" i "Sekretów księżniczki" – ujawnia tajemnice skrywane za złotymi bramami pałaców najbogatszego królestwa świata. [1]

    RECENZJA
    W końcu nadszedł moment, gdy zabrałam się za egzemplarz recenzencki „W kręgu księżniczki” Jean Sasson. Cieszyłam się, że jest trochę cieńsza niż dwa poprzednie tomy, bo nie ukrywam, że już lekko byłam zmęczona tematyką i bałam się, że to wpłynie na moją ocenę.

    Dostałam część, która opowiada o życiu Sułtany, które miało miejsce sprzed wydarzeń opowiedzianych we „Łzach księżniczki”, a po dłuższej szperaninie w odmętach Internetu dowiedziałam się, że „W kręgu księżniczki” jest po prostu trzecim tomem. Nie macie pojęcia ile się tego naszukałam i jak bardzo się zdenerwowałam. Pomyślałam jednak, że trudno mleko się rozlało, więc zaczęłam czytać. W sumie to byłam bardzo ciekawa, jakie wydarzenia zmusiły ją do tego, że zaczęła walczyć o prawa kobiet w Arabii Saudyjskiej.

    Poznajemy Sułtanę, jako kobietę, która musi pogodzić się z tym, że jej dzieci już nie potrzebują jej wiecznej opieki. Gdy coraz częściej zagląda do kieliszka, co dla muzułmanina jest okropnym grzechem, bo mają zakaz spożywania alkoholu. Rodzina Saudów kupowała alkohol na czarnym rynku, bo Arabii Saudyjskiej nie da się go legalnie kupić. Sułtana w tym tomie była mocno przywiązana do swojego bogactwa, chociaż w późniejszych częściach była w stanie się go wyrzec, to w tym stanowi filar jej życia.

    Wyszło również na jaw, że nie widzi ona w zachowaniu swojej rodziny nic złego. Owszem zachowanie jej brata Alego, który wydał swoją córkę za tyrana ją oburzało i gotowa była go zabić. Pokazała jednak, że każda władza jest podobna do siebie, bo śmieje się z prawa, które sama stworzyła. Zwykły obywatel Arabii Saudyjskiej ma zakaz oglądania telewizji satelitarnej i nawet jak już ma odpowiedni sprzęt do tego to policja religijna go za to karze, a nic takiego nie spotyka rodziny królewskiej. Na dodatek Sułtana okazała się być ogromną hipokrytką. Gdy muzułmański uczony oskarżał rodzinę królewską o trwonienie pieniędzy na przekupstwa, zbytek, przepych i tak dalej to ona sama nie wiedziała nic złego, żeby zabierać mini pałace na nocowanie na pustyni całą rodziną. Oni tam wtedy mieszkali w małych domach!

    „W kręgu księżniczki” czytało mi się lepiej niż „Sekrety księżniczki”. Rozdziały są krótkie, a historie w nich opowiedziane nie są podane po łebkach. Podobało mi się to zdecydowanie bardziej i było ciekawsze.

    Po tej całej serii na pewien czas odpuszczę sobie klimaty arabskie, bo mam tego przesyt. Z pewnością za jakiś czas jednak powrócę do tych tematów, a teraz trzeba pozwolić mózgowi odpocząć od tego ciężkiego i długiego tematu, bo co za dużo to niezdrowo.

    "Bóg właśnie po to obdarzył kobiety przebiegłością, by mogły knuć intrygi. To jedyny sposób, w jaki możemy przeciwstawić się złym skłonnością mężczyzn." ~ Jean Sasson, W kręgu księżniczki, Kraków 2017, s. 47.

    OCENA:  6/10

    Pozdrawiam Was z Krakowa! I widzimy się w poniedziałek :) 



    [1] Opis pochodzi z okładki książki

    poniedziałek, 3 kwietnia 2017

    383. "Sekrety księżniczki", czyli jak trudno być kobietą w Islamie


    AUTOR: Jean Sasson
    TYTUŁ ORYGINALNY: Princess: Secrets to Share
    SERIA: Księżniczka Sułtana
    TOM: Piąty
    TŁUMACZ: Grzegorz Łuczkiewicz
    ROK WYDANIA: 2016
    WYDAWNICTWO: Znak Literanova

    OPIS
    Być kobietą dziś w Arabii Saudyjskiej – co to właściwie znaczy?
    Choć w świecie islamu tajemnice są pilnie strzeżone, księżniczka Sułtana przerywa milczenie.
    Roksanę mąż oblał kwasem tylko, dlatego, że wyszła z domu bez pozwolenia. Dla pięknej Jemenki Italii uroda stała się przekleństwem. Nieustraszona Fiery zrobiła wszystko, żeby zdobyć stopień naukowy. Maha, buntownicza córka księżniczki Sułtany, w tajemnicy wspierała uchodźców z Syrii.
    Te kobiety łączy jedno – żyją tu i teraz na Bliskim Wschodzie.
    Są wśród nich niewinne ofiary przemocy. Są też bohaterki, które nie boją się walczyć o swoje prawa. Księżniczka Sułtana z królewskiego rodu Saudów zdradza światu ich wstrząsające sekrety.
    Sekrety księżniczki to niezwykle aktualna opowieść o współczesnych muzułmankach, ich postawach, wyborach, losie. Jean Sasson, amerykańska dziennikarka i przyjaciółka Sułtany, odważnie ujawnia mroczne kulisy życia w świecie arabskim, aby ocalić kobiety przed szalejącą przemocą. [1]

    RECENZJA
    Po „Łzach księżniczki” chętnie sięgnęłam po kolejną pozycję, czyli „Sekrety księżniczki”, bo naprawdę mam ogromną chęć zrecenzowania kolejnego egzemplarza od wydawnictwa Znak Literanova znając jak najwięcej rzeczy z życia Sułatany, ale też opadł mi entuzjazm, gdy myślałam, że nie znam całej serii od początku. Jednak postanowiłam się nie poddawać i trzymać założonego planu.

    Sułtana we wstępie zaznacza, że każdy muzułmanin powinien pilnować sekretów, które ma i które otrzymał od innych. W takim układzie od razu pojawiło mi się pytanie, dlaczego zdradza sekrety innych muzułmańskich kobiet i swojego kraju? Kilka zdań później dostałam odpowiedź, że jeśli robi to w dobrej wierze to może, bo żaden muzułmanin nie splamiłby swojego języka obgadywaniem, zdradą czy oszczerstwem swojego języka. W takim układzie mam kolejne pytanie, a jak postępuje ojciec, który oskarża córkę o hańbienie rodziny tylko, dlatego, że nie zgodziła się na coś? Nie ma dowodów, że spotkała się z innym mężczyzną, a kobieta w świecie muzułmańskim, jeśli oskarży się ją o coś takiego jest już skreślona. Już nie będę głębiej w to wchodzić, bo już dawno doszłam do wniosku, że nie jestem gotowa zrozumieć muzułmańskiego myślenia i ich wiary. Dlatego po prostu przejdę dalej do treści książki.

    Pozycja jest moim zdaniem bardziej toporna niż „Łzy księżniczki”, ale to z powodu przybliżenia historii Jemenu czy Pakistanu, co jest zdecydowanym plusem, jednak autorka nie zrobiła tego w sposób przystępny. Jednak oprócz szczegółowej historii pięknej Jemenki Italii, sekretu swojej córki Mahy, a także dzielnego mężczyzny, który chciał walczyć o demokrację w Arabii Saudyjskiej nie dostaliśmy nic więcej, chociaż przewijało się więcej imion kobiet i zalążków ich historii. Bardzo mnie to rozczarowało.

    Miałam też spory problem z językiem, ponieważ jest bardziej podniosły. Sułtana zdecydowanie bardziej oficjalnie zwraca się do męża, czego nie było w poprzedniej części. To spowodowało, że dialogi między nimi były sztuczne. Na dodatek, co chwila Sułtana podkreślała, jakie bogactwa ją otaczają. Doceniam to, że walczy o prawa kobiet w swoim świecie, ale mam, co do niej mieszane uczucia. Jak w poprzedniej części ją podziwiałam tak w tej mnie irytowało jej zachowanie.

    Lepiej też poznajemy starszą córkę Mahę, która pomagała w obozach dla uchodźców w Turcji. Okazało się, że robiła to w tajemnicy przed rodzicami, a gdy w końcu postanowiła się przyznać matce cały plan popsuła jej młodsza siostra Amani, która jest przeze mnie najmniej lubianą osobą z książki, bo jest wścibska, przemądrzała i po prostu zawsze musi mieć rację.

    No i mam zarzut do okładki. Za nic nie pomyślałabym, że mówi o arabskiej księżniczce. Raczej o jakiejś europejskiej dalszej linii rodu królewskiego. No nie nawiązuje do treści, bo sama Sułtana przestrzega tego jak musi się ubierać dobra muzułmanka.

    Ta część była słabsza od poprzedniej. Miałam wrażenie, że autorka i Sułtana napisały tę pozycję, bo ludzie chcieli, a dodatkowo dla zysku Jean Sasson. Z drugiej strony Sułtana mówi o takich zabezpieczeniach swojego zamku, że trudno mi uwierzyć, że nikt z jej władzy nie czytał tej książki albo że nie została za to ukarana.

    "W życiu zdarzają się chwile, kiedy trzeba przyjąć do wiadomości przykrą oczywistość i ugiąć się przed nią." ~ Jean Sasson, Sekrety księżniczki, Kraków 2016, s. 297.
    OCENA:  6/10

    Za tydzień już zaprezentuje Wam egzemplarz recenzencki, a teraz czas zacząć nowy tydzień. 

    [1] Opis pochodzi ze skrzydełek książki

    sobota, 1 kwietnia 2017

    382. Luźna Sobota: Podsumowanie marca i TBR na kwiecień!

    LADY SPARK
    Gdyby nie fakt, że jestem osobą obowiązkową, gdyby nie fakt, że lubię robić wszystko tak jak zaplanowałam i gdyby nie fakt, że jestem perfekcjonistką to olałabym swoją część podsumowania i TBR-aru i po prostu zakopała się pod kołdrą. Wyrywanie ósemek boli. A one jeszcze mszczą się po wszystkim gorączką, bólem i brakiem chęci na wszystko. No nic postanowiłam się zmusić i popatrzeć, co ja przeczytałam do tej pory. Marzec czytelniczo był dobry, a nawet bardzo dobry. Z racji tego, że przeczytałam 5 książek czuję się szczęśliwa.

    1. "Chwila na miłość" Joanna Stovrag (368 stron) [2,6 cm] 10/10
    Długo oczekiwana książka i warta była tego wszystkiego. Była we mnie każdą stroną, każdym wspomnieniem autorki. Trochę mi żal, że nie czytałam jej przed pracą licencjacką, ale no mówi się trudno i idzie się dalej. Dobrze, że w ogóle ją dostałam, bo wrócę do niej z pewnością nie raz.
    2. "Rodzina O." Ewa Madeyska; seria: "Rodzina O," #1 (544 strony) [3,5 cm] 8/10
    Przyznam, że okładka nie mówiła nic. Opis nie mówił nic. Wzięłam, bo lubię wyzwania. Nie żałuję. Czasy PRL-u idealnie oddane. Rodzinne tajemnice, postępowanie tak, aby ludzie nie plotkowali, żeby wstydu w małym mieście nie było. I ta końcówka! Istna jazda bez trzymanki.
    3. "Mistyfikacja" Candace Camp (450 stron) [3,3 cm] 8/10
    Nie spodziewałam się, że mogę tak dobrze bawić się przy zwykłym romansie historycznym. A ja proszę Państwa nie chciałam tego kończyć. Bohaterowie ciekawi, cała fabuła też, chociaż nie skupiałam się na tym, bo wiedziałam, że zaraz wszystko dostanę na tacy. Miałam się zrelaksować przed kolejną trudną serią i to zrobiłam.
    4. "Łzy księżniczki" Jean Sasson; seria "Księżniczka Sułtana" #4 (432 strony) [3,4 cm] 7/10
    Klimaty muzułmańskie są mi znane, to wiecie. Dlatego też chętnie sięgam po książki z tej tematyki, bo próbuję zrozumieć wyznawców tej religii. Tutaj poznajemy Księżniczkę Sułtanę, która walczy o prawa kobiet w Arabii Saudyjskiej, która jest jedynym państwem, gdzie kobiety nie mogą prowadzić samochodu. Oddaję szacunek Sułtanie, ale jednocześnie uważam, że przez swoje bogactwo jest mocno rozpieszczona i tym, że pomaga próbuje o tym zapomnieć.
    5. "Sekrety księżniczki" Jean Sasson; seria "Księżniczka Sułtana" #5 (400 stron) [3,0] 6/10
    Ten tom był ciężki. Nie wiem dlaczego, ale bardzo się nudziłam jego czytaniem. Historie opisane po łebkach z wyjątkiem trzech. O kobietach Pakistanu kilka stron... A Sułtana co chwila chwaliła się tym jaka jest bogata i przekonywała, że wcale tego nie potrzebuje, więc ja się pytam: na co jej w takim układzie wielkie akwarium albo mini Morze Czerwone?

    Łączna liczba stron: 2194
    Średnia liczba stron dziennie: 70
    Najgorsza książka marca: ---
    Najlepsza książka marca: "Chwila na miłość" Joanna Stovrag
    Największe zaskoczenie marca: "Rodzina O." Ewa Madeyska
    Największe rozczarowanie marca: ---

    TBR
    W sumie to TBR się nie zmienia bardzo, ale skoro taka nasza tradycja to wrzucę raz jeszcze ;):
    • "Szukając Alaski" - John Green - Podejście do Greena nr 2. Oby bardziej udane niż pierwsze.
    • "Bliżej słońca" - Richard Paul Evans - Kto czytał recenzję "Szukając Noel" wie, że kocham Evansa i pretenduje do grona moich ulubionych pisarzy. Mam nadzieję, że ta książka również mnie zaczaruje. 
    • "Diabeł ubiera się u Prady" - Lauren Weisberger - Chyba większość z czytelników widziała film lub chociaż kojarzy produkcję. Postanowiłam przeczytać skoro ja już praktycznie nic nie pamiętam. 
    • "Bracia Kliczko" - Leo G. Linder - Zamiłowanie do oglądania sportu odziedziczyłam po dziadku jako jedyna z wszystkich jego wnuków i wnuczek. Na boksie się nie wyznaje, ale starszy z braci Kliczko jest merem Kijowa i w sumie chcę się bardziej dowiedzieć, co nakłoniło go, aby  po zakończeniu kariery sportowca został politykiem
    TEA
    Uwaga! Uwaga! Stało się! Po raz pierwszy w tym roku  nie dość, że przeczytałam wszystkie zaplanowane książki, to również udało mi się podgonić jedną lekturę! Oby kwiecień był równie owocny, chociaż wiem, że to będzie dosyć intensywny miesiąc. No, ale do odważnych świat należy! A teraz nie przedłużając, zapraszam do podsumowania.

    1. "Oblany test" Hjorth Michael & Rosenfeldt Hans, seria 'Sebastian Bergman' #5 (440 stron) [3,3 cm] 8/10
    Oblany test to jak dla mnie najlepsza część z całego cyklu. Świetnie skonstruowana fabuła, wyraziści bohaterowie (pamiętacie, że nie liczymy tutaj Vanji, prawda?), dynamiczna akcja, czyli jednym krótkim stwierdzeniem – świetny kryminał. I do tego wszystkiego jeszcze ta końcówka! Jak autorzy mogli mi to zrobić?! No jak?! 
    2. "Wakacje nad Adriatykiem" Zofia Posmysz (320 stron) [2,9 cm]
    Wakacje nad Adriatykiem to lektura wymagająca. Narracja, prowadzona w pierwszej osobie, przeskakuje w czasie i można się w tym troszeczkę pogubić, ale to tylko chwilowe. Po przeczytaniu większej ilości stron można zauważyć pewną zależność – fragmenty odnoszące się do obozowej rzeczywistości to czasem jedno zdanie zajmujące całą stronę, z kolei teraźniejszość to zdania krótsze, poprawniejsze. Ta „przeszłość” tylko z pozoru wydaje się być chaotycznym zlepkiem myśli… bo przecież właśnie tak wyglądają nasze własne podróże w czasie – nieułożone, nieuporządkowane, ale przez to chyba jeszcze bardziej dające do myślenia. 
    3. "Był sobie pies" W. Bruce Cameron (391 stron) [2,5] 7/10
    Był sobie pies to naprawdę ciepła, mądra książka, do której ja jeszcze na pewno nie raz wrócę. Bailey na dobre zadomowił się również w moim serduchu i nie zamierza się stamtąd ruszać. Nawet jeśli lektura jest przesłodzona i infantylna to w tym konkretnym przypadku to mi zupełnie nie przeszkadza no bo wiecie… ten świat jest naprawdę pomerdany!
    4. "Fak maj lajf" Marcin Kącki (317 stron) [2,3 cm] 7/10
    Fak maj lajf nie jest lekturą dla wszystkich. To książka brudna, brutalna, oddająca szarą rzeczywistość, ale przy tym wszystkim jest naprawdę dobra. Marcin Kącki wykreował bohaterów mocnych, wyrazistych, którzy są zobrazowaniem najgorszych ludzkich cech i pobudek. Jeśli nie boisz się pobrudzić, to koniecznie daj szansę debiutanckiej powieści autora!

    5. "Dziewczyny z Solidarności" Anna Herbich, seria'Historie prawdziwe' (366 stron) [3,3 cm] 7/10
    Lektura autorstwa Anny Herbich, w moim odczuciu, jest niezwykle potrzebną i ciekawą książką. To świadectwo kobiet, które na własnej skórze poznały, czym groziło niezgadzanie się z władzą ludową. Każda z jedenastu przedstawionych historii jest interesująca i pouczająca. Muszę się przyznać, że sama byłam na siebie zła, że o niektórych bohaterkach książki nigdy wcześniej nie słyszałam. Te kobiety pokazały, że na równi z mężczyznami walczyły, nawet, jeśli nie z bronią w ręku to ich wkład w wolną Polskę jest równie wielki. Polecam! Gorąco polecam! 
    Łączna liczba stron: 1834
    Średnia liczba stron dziennie: 59
    Najgorsza książka marca: ---
    Najlepsza książka marca: "Wakacje nad Adriatykiem" Zofia Posmysz
    Największe zaskoczenie marca: "Fak maj lajf" Marcin Kącki
    Największe rozczarowanie marca: ---

    TBR


    • Cykl "Zastępy Anielskie" (Żarna niebios, Siewca wiatru, Zbieracz Burz. Tom I, Zbieracz Burz. Tom II, Brama Światłości) Maja Lidia Kossakowska - kilka lat temu przeczytałam trzy części tej serii i byłam oczarowna! Z wielką przyjemnością poznam całość! 

    • Jednocześnie postanowiłam zapoznać się z jedną z największych "cegieł" w mojej biblioteczce, mianowicie z "Klasyką poezji polskiej. Od średniowiecza do współczesności". Mam jednak takie przeczucie, że dopiero w maju zapoznam się z całością.

    poniedziałek, 27 marca 2017

    380. Największe przekleństwo w Arabii Saudyjskiej? Być kobietą - "Łzy księżniczki"


    AUTOR: Jean Sasson
    TYTUŁ ORYGINALNY: Princess. More Tears to Cry. My Life Inside One of the Richest, Most Conservative Kingdoms in the World
    SERIA: Księżniczka Sułtana
    TOM: Czwarty
    TŁUMACZ: Mateusz Borowski
    ROK WYDANIA: 2015
    WYDAWNICTWO: Znak Literanova

    OPIS
    Jak naprawdę wygląda życie kobiet w Arabii Saudyjskiej w XXI wieku, w czasach Internetu i nowoczesności?
    Opowieść saudyjskiej księżniczki o świecie, w którym wolnością cieszą się tylko mężczyźni i pustynny wiatr.
    Sułtana to wnuczka saudyjskiego króla i żona saudyjskiego księcia.
    Mimo że niewyobrażalnie bogata i uprzywilejowana, to jednak nigdy nie zaznała prawdziwej wolności. Mieszka, bowiem w kraju, w którym obowiązujące prawa i obyczaje zmieniają w niewolnice wszystkie kobiety, nawet te, które wywodzą się z królewskiego rodu.
    Nawet teraz, w XXI wieku.
    Ta książka to wstrząsające historie z życia samej Sułtany i jej znajomych kobiet: Fatimy, której mąż chce odebrać dzieci, Szady, oskarżonej o czary, Farii, młodej Saudyjki poddanej obrzezaniu, a także Dalal i Amal, dziewczynek nękanych i zabitych przez własnych ojców.
    Łzy księżniczki to nowa książka napisana przez amerykańską dziennikarkę i jednocześnie przyjaciółkę Sułtany, Jean Sasson. Za ujawnienie ciemnych sekretów najbogatszego królestwa świata grożono jej arabskim więzieniem. [1]

    RECENZJA
    Jean Sasson poznałam dzięki książce „Wybór Jasminy. Prawdziwa opowieść o niewolnicy, która wywalczyła sobie życie”. Po tej lekturze wiedziałam, że przeczytam też pozostałe jej książki. „Łzy Księżniczki” są teoretycznie pierwszym tomem serii „Księżniczka Sułtana”, ale sama autorka mówi, że jest to tak naprawdę czwarty tom o życiu Księżniczki Sułtany i o tym, jakie jest życie kobiet w Arabii Saudyjskiej.

    Już Wam to nie raz powtarzałam, ale klimaty arabskie są mi znane z powodu studiów, jakie skończyłam. Czytając takie pozycje cieszę się, że urodziłam się w Polsce, że moi rodzice nie wybiorą mi męża. Dobra, tata czasami tak żartuje, bo twierdzi, że jestem bardzo opieszała w tej kwestii, ale na szczęście to tylko niewinne docinki przy stole, a po drugie szczęście nie żyjemy w Arabii Saudyjskiej.

    Wiecie, czego nie lubię bardziej od słabego stylu autora, fatalnych postaci i złej fabuły? Tego, że gdy siadam do książki i zaczynam czytać to dowiaduję się, że są wcześniejsze tomy. Czy naprawdę wydawnictwa nie mogą się pokusić o krótką informację na okładce? Skoro sama autorka w zakończeniu o tym mówi? W końcu ktoś to tłumaczył na język polski, więc taka informacja nie mogła umknąć tłumaczowi. Przecież sam ją tam zawarł. Dodawanie takich informacji na okładce może znacznie ułatwić wybór książek i nie wściekanie się, że jest to kolejna część jakiegoś cyklu. Apeluję, więc do wydawnictw, aby łaskawie rozważyły taką kwestię, bo często złe opinie nie wynikają ze złego stylu i tak dalej, ale z powodu nie znajomości poprzednich tomów. Ten akapit dość często będzie się pojawiał w moich recenzjach, bo coraz częściej mnie to irytuje, a nie zawsze w księgarni mam telefon, żeby sprawdzić na Lubimy Czytać jak jest w rzeczywistości. Co prawda w przypadku tej konkretnej serii brak znajomości poprzednich tomów nie przeszkadza i nie jest konieczna, ale nie mogłam się powstrzymać przed wyrażeniem swojego zdenerwowania, bo ja się staram, przygotowuję pieczołowicie do zrecenzowania egzemplarza recenzenckiego, który jest ostatnim tomem tej serii, a okazuje się, że zakup „Łez księżniczki” na łeb na szyję wcale nie był konieczny!

    Wróćmy jednak do treści książki. Księżniczka Sułtana jest wnuczką saudyjskiego króla i żoną saudyjskiego księcia. Opowiada nam historię kobiet, które spotkała na swojej drodze. Ona sama ma ogromne bogactwa i przywileje z powodu pozycji, jaką zajmuje, ale mimo tego, że jej mąż nigdy nie wziął sobie drugiej żony (a w islamie mężczyzna może mieć, aż cztery), że szanuje ją i jej zdanie i nigdy do niczego jej nie zmusił to jednak ograniczają ją rygorystyczne słowa radykalnych, islamskich duchownych. Musi zasłaniać swoje ciało grubymi materiałami, twarzy nie powinna widzieć nawet jej służba, a gdyby ktoś przyłapał ją na prowadzeniu samochodu mogłaby zginąć. Sułtanę boli fakt, że Koran nie mówi o poniżaniu kobiet i robieniu z nich przedmiotów (nie mogę potwierdzić na sto procent, bo nigdy nie czytałam Koranu). Na dodatek zwykłe Sudanki mają znacznie gorsze warunki życia, bo mężowie je biją, zabijają lub rozwodzą się z nimi, gdy te nie rodzą im synów tak pożądanych przez islamską religię.

    Chociaż według tego, co przekazuje nam Sułtana jej rodzina królewska, czyli mówię tu o mężczyznach, bo kobiety nie mogą sprawować żadnej realnej władzy, staje się coraz bardziej postępowa i chce dawać kobietom więcej praw, wolności czy dostępu do edukacji. Jednak największymi przeciwnikami takiego postępu demokracji są kobiety(!), które uważają, że ich głównym zadaniem jest siedzieć w domu i rodzić dzieci. Kobiety, które albo nie chcą wolności albo boją się, że nie są wstanie być odpowiedzialne same za siebie i dlatego wolą zostać pod kuratelą często tyranizujących ich ojców, mężów, synów czy wnuków. Też jestem w szoku, że to właśnie jedna kobieta może chcieć zabronić drugiej kobiecie prawa do decydowania o sobie i swoim życiu.

    Jednak nie ma, co szukać takiego przykładu w innym domu, a wystarczy po prostu poczytać o dzieciach Sułtany. Syn Abdullah jest tego samego zdania, co matka, że kobiety i mężczyźni są równi wobec prawa i zasad życia. Swoją żonę Zain kocha i podobnie jak ojciec nigdy do niczego nie zmusza swojej żony. A córkę, małą Sułtanę kocha mocniej niż jej młodszego brata. Córka Maha ma ten sam pogląd, że kobiet nie wolno ograniczać. Dlatego uciekła do Europy, gdzie może pracować, prowadzić samochód, mówić, co myśli i nie zasłaniać grubymi płachtami materiału swojego ciała i twarzy. Ich przeciwieństwem jest za to Amani, która od pewnego momentu zaczęła się regularnie modlić i podzielać zdanie radykałów. Chce żyć, aby rodzić dzieci i służyć mężowi, a pewnie nawet nie sprzeciwiłabym się, gdyby ten chciał wziąć drugą, trzecią czy czwartą żonę. Co prawda zaszła w niej pewna zmiana pod wpływem historii życia jednej Saudyjki i zaczęła pomagać matce. Mimo to sami widzicie. Trójka dzieci z jednej matki i z jednego ojca, a jedno z nich tak bardzo się różni od starszej dwójki.

    Problem, który pokazuje Sułtana w Arabii Saudyjskiej nazywa się tak: oddzielenie władzy od religii i jest on spotykany w wielu państwach na świecie, a z pewnością w każdym państwie muzułmańskim. Również w Europie, na nazwijmy to własnym podwórku da się coś takiego zauważyć. W Polsce taki spór trwa od lat. Czy krzyż ma wisieć w klasach w szkole? Czy ma być w sejmie? Czy lekcje religii nie powinny się odbywać kościele a nie w szkole? A co z kwestią aborcji? Nie, nie odpowiadajcie mnie na te pytania, bo nie chcę wywoływać żadnej burzy w Internecie. Podaję to, jako przykłady, żeby zobrazować, o czym mówię.

    Recenzowanie takich pozycji zawsze jest trudne, bo… nie mieści nam się w głowie, że jakaś kobieta na świecie nie ma takich praw jak my. Mimo wszystko nie żałuję, że sięgnęłam najpierw po tę pozycję, a nie od razu po egzemplarz recenzencki. Dlatego też sięgnę po kolejną, a dopiero potem po to, co przysłało mi wydawnictwo. W książce jednak kuleje trochę styl. Czasami jest wciągająca, a czasami czuć, że są to słowa kobiety, która nie jest wprawioną pisarką.
    "Niekiedy jednak my, ludzie, z duszą na ramieniu idziemy ciemną aleją, by na jej końcu odnaleźć radość." ~ Jean Sasson, Łzy księżniczki, Kraków 2015, s. 266.
    OCENA:  7/10

    Nie spałam pół nocy. Ledwo żyję. A na dodatek... Też czasami macie tak, że po prostu wszystko wymyka się Wam z rąk i nie możecie się doczekać, aż to się skończy? Chociaż staram się myśleć, że kobiety z muzułmańskim świecie mają zdecydowanie gorzej to jednak chcę żeby u mnie było w końcu lepiej, bo ten rok już mnie wykończył, a mamy dopiero koniec marca...


    [1] Opis pochodzi ze skrzydełek książki

    sobota, 15 października 2016

    315. Luźna Sobota: Kreatywny Book Tag

    1. Książka, w której bohater ma kolorowe włosy
    Pierwsze, co przyszło mi do głowy to oczywiście Ania Shriley, kiedy to przefarbowała swoje rude włosy na zielony kolor. Ale ktoś mi powie, że poszłam na łatwiznę, bo ona tam tylko przez chwilę miała zielone włosy, więc do tego dodaję Nimfadorę Tonks z Harry’ego Pottera.

    2. Książka, w której główny bohater potrafi śpiewać lub grać na jakimś instrumencie

    Pierwsza książka jaka przyszła mi do głowy – a w zasadzie seria – to oczywiście „Zostań, jeśli kochasz”, bo zarówno Mia jak i Adam, grają na instrumentach, a chłopak nawet śpiewa. Druga książka to pierwszy tom serii The Last Regret, gdzie Mai i Kyler oraz przyjaciele zakładają rockowy zespół.

    3. Książka, w której główny bohater się nie zakochał
    Tu miałam ogromny dylemat, bo w moich książkach w zasadzie bohaterowie tylko się zakochują. Poszperałam jednak i znalazłam „Wybór Jasminy”, gdzie główna bohaterka tylko udawała swoje uczucia, a tak naprawdę nienawidziła go całym sercem, co doskonale rozumiałam.

    4. Książka, która jest oparta na motywie baśni, bajki
    Chciałam wybrać coś z książek, które przeczytałam, ale żadna się nie kwalifikuje do tego punktu, więc musiałam wybierać z tych, które mam, ale jeszcze nie przeczytałam. Padło więc na „Królestwo Łabędzi” Zoe Marrotti, której akcja oparta jest na podstawie baśni Hansa Christiana Andersena „Dzikie Łabędzie”

    5. Książka, w której główny bohater jest buntownikiem
    Znowu mam dwie serie. Pierwsza to „Igrzyska Śmierci”, gdzie mamy Katniss walczącą z reżimem autorytarnym i prześladowaniem ludzi wizją śmierci dzieci. Druga to „Niezgodna” i Tris, która walczy z systemem podziałów.

    6. Książka, której bohater ma dziwne imię
    Znowu do głowy przyszły mi tylko „Igrzyska Śmierci” i cała seria dziwnych tam imion. Od razu widać, że nie czytam fantastyki skoro coś z cyku Gale, Peta czy Prim jest dla mnie dziwnym. 

    7. Książka o skomplikowanym tytule
    Tytuł nie jest skomplikowany, ale dla mnie po prostu brzmi dziwnie. Mówię tu o pozycji Johna Greena „Gwiazd naszych wina”. Po polsku kompletnie mi to nie leży! Jakoś tak zgrzyta mi to w uchu i bym to inaczej ubrała. 

    8. Książka, której akcja dzieje się w kosmosie
    Nie czytuję fantastyki, ale poszperałam po Internetach i znalazłam pozycję dla młodzieży „Fobos” autorstwa Victor Dixen, którą chciałam kiedyś przeczytać, ale kompletnie o niej zapomniałam. I chyba już nie przeczytam, bo jakoś kompletnie odeszła mi ochota. 

    9. Książka po której przeczytaniu postanowiłaś zmienić się na lepsze

    Tu do głowy przyszła mi od razu pozycja „Poradnik pozytywnego myślenia”. Po prostu od tego momentu zaczęłam wprowadzać w swoje życie więcej pozytywnych myśli. Nie zawsze jest to proste, ale wiem, że nie zawsze w życiu to ja mam najgorzej, bo moje tragedie w porównaniu z innymi to pikuś. 



    Ten Tag miałam w planach już od dłuższego czasu, ale nigdy nie mogłam się zmobilizować, aby go napisać. Znalazłam go na różnych blogach czy vlogach. Nie nominuję również nikogo oprócz mojej kochanej wspólniczki: Tea! Zaskocz mnie! 
    Wiecie, co? Ten miesiąc pod względem czytelniczym wcale nie zapowiada się lepiej. Dopadła mnie choroba, na dodatek książki mi wcale nie podchodzą. Mam bardzo zły okres w czytaniu ostatnio. Przez osiem miesięcy pędziłam jak szalona z książkami, a teraz gwałtownie się zatrzymałam. Nie chcę czytać na siłę, bo ma mi to sprawiać przyjemność, a nie być przymusem. 
    Trzymajcie się ciepło. Nie dajcie się grypie i dobrego weekendu.
    Lady Spark 

    sobota, 30 stycznia 2016

    207. Luźna sobota: Podsumowanie stycznia, czyli co u Lady Spark w książkach piszczy

    Postanowiłam z Nowym Rokiem wrócić do podsumowań miesiąca. Nie wiem jak to będzie wyglądało ze strony Tea, ale możliwe, że i ona będzie Was na nowo rozpieszczała podsumowaniami miesiąca. W styczniu z książkami poszło mi całkiem dobrze, bo przeczytałam siedem książek. Wiem, że inni są w stanie przeczytać więcej, ale ja wyznaję zasadę, że spanie też jest spoko. Dlatego ilość siedmiu mnie satysfakcjonuje.
    Lista książek w styczniu:
    1.       "Światła Południa" Danielle Steel (368 stron) 3/10
    Kolejna próba zachwycenia się Danielle Steel i kolejna porażka. Chyba zacznę wątpić. Naprawdę jedna, którą czytałam dawno poruszyła mnie bardzo mocno, ale kolejne nawet nie zdenerwowały. Są mdłe i bez niczego. Szkoda, szkoda, szkoda.

    2.       "Zimowe serca" Belinda Jones (368 stron) 5/10
    Przyznam szczerze, że to najnormalniejsze w świecie romansidło. Dlatego dostało 5, bo na nic więcej nie zasługuje. Chociaż czytało mi się ją szybko i bez problemów. Jednak po kilku dniach już o niej zapomniałam. Cóż, może inna tej autorki bardziej przypadnie mi do gustu.


    3.       "Co nas nie zabije" David Lagercrantz; seria "Millennium" #4 (504 strony) 6/10
    Książka do której miałam największe obawy. Kocham całą serię „Millennium”. Bardzo się bałam, że czwarta część nie będzie nawet dobra, a co dopiero mówić o byciu wyśmienitą. Mam po niej mieszane uczucia. Bardzo mieszane. I tak i nie… Sama nie wiem.
      
    4.       "Tajny referat" Tom Rob Smith; seria "Lew Demidow" #2 (440 stron) 8/10
    Lwa Demidowa poznałam w „Systemie”, który wrył mnie w fotel. Kolejna część to również dobry kawałek literatury. Zagłębiamy się w coraz mroczniejszy Związek Radziecki. Obserwujemy przemianę Lwa w zupełnie innego człowieka. Równie dobra jak pierwsza.



    5.       "Wybór Jasminy. Prawdziwa opowieść o niewolnicy, która wywalczyła sobie życie" Jean Sasson  (288 stron) 8/10
    Egzemplarz recenzencki, który okazał się wspaniałą książką. Wiele razy bardzo mnie zmroziła i zaszokowała. Im więcej czytam takich książek tym mniej rozumiem świat muzułmański. Uwierzcie mi to nie jest łatwa kultura.




    6.       "Agent 6" Tom Rob Smith: seria "Lew Demidow" #3 (512 stron) 7/10
    Trzecia i ostatnia część nie okazała się tak wspaniała. Druga połowa to raczej nuda i nic więcej, ale pierwsza dorównuje poprzednim tomom. Chciałabym, żeby powstawało więcej takich książek. Naprawdę. Kawał dobrej literatury.

    7.       "Tajemnicza historia w Styles" Agatha Christie; seria "Herkules Poirot" (210 stron) 7/10
    Pierwsze spotkanie z Królową Kryminałów i wielkie oczarowanie. Pokochałam jej styl pisania. Chętnie sięgnę po kolejne książki, które czekają w kolejce. Zdecydowanie zasłużone miejsce tej kobiety w światowej klasyce literatury. Pokłony i ogromne brawa.



    Łączna liczba stron: 2690 stron
    Średnia liczba stron dziennie: 86 stron
    Najgorsza książka stycznia: "Światła Południa" Danielle Steel
    Najlepsza książka stycznia: "Tajemnicza historia w Styles" Agatha Christie; seria "Herkules Poirot"
    Największe zaskoczenie stycznia: "Wybór Jasminy. Prawdziwa opowieść niewolnicy, która wywalczyła sobie wolność" Jean Sasson
    Największe rozczarowanie stycznia: "Światło Południa" Danielle Steel

    poniedziałek, 18 stycznia 2016

    202. "Pokochać" oprawcę, czyli "Wybór Jasminy"

    AUTOR: Jean Sasson      
    TYTUŁ ORYGINALNY: Yasmeena’s Choice. A true story of war, rape, courage and survival
    TŁUMACZ: Grzegorz Łuczkiewicz
    ROK WYDANIA: 2016
    WYDAWNICTWO:  Znak Literanova

    OPIS
    Czasem życie wymaga od nas odwagi ponad nasze siły.
    Jasmina to nie postać literacka. Wszystko, co został opisane w tej książce, wydarzyło się naprawdę, a główna bohaterka podzieliła swój los z setkami innych kobiet.
    Piękna, inteligentna, wykształcona. Była dumną Libanką, kochała wolność, ale zawsze pozostawała wierna tradycji muzułmańskiej, w której ją wychowano. Miała 23 lata, a nigdy nawet nie pocałowała mężczyzny.
    Tego dnia znalazła się w niewłaściwym miejscu i czasie. Została porwana przez irackich żołnierzy i uwięziona w ciemnej celi wraz z kilkunastoma innymi niewolnicami.
    Jasmina wiedziała, że aby odzyskać wolność, sama musi o nią zawalczyć.
    Oprawca zapanował nad jej ciałem, ale nie nad myślami i duszą! Jedyną bronią, jaka jej pozostała, była oszałamiającą uroda i kobiecy spryt, dlatego niczym Szeherezada rozpoczęła niebezpieczną grę. Postanowiła go w sobie rozkochać. [1]

    RECENZJA
    Gdy dostałam maila z wydawnictwa, gdzie oferowano mi do recenzji kolejną książkę opartą na faktach zdecydowanie musiałam się zgodzić. Z racji ukończonych studiów temat krajów arabskich i tego, co się w nich dzieje jest dla mnie ważny. Chociaż nie jest to region, z którego pisałam pracę magisterską czy też licencjacką to jednak coś nie coś wiem i coś nie coś się w głowie telepie z historii. Dlatego tym chętniej zasiadłam do historii Jasminy, która działa się podczas I wojny w Zatoce Perskiej.

    Jasmina od urodzenia była dzieckiem szczęścia. Kochana przez ojca, który wcale nie żałował, że nie urodziła się chłopcem. Należy pamiętać, że każdy szanujący się muzułmanin pragnie najpierw być ojcem syna, niż córki. Na dodatek jest oszołamiająco piękna, nie musi zgodnie z tradycją wychodzić wcześnie za mąż, bo jej rodzice są zdania, że może najpierw popracować, a dopiero potem założyć rodzinę i przejąć rodzinny interes. W wieku dwudziestu trzech lat pracuje, jako stewardesa i podróżuje po świecie. Nie musi tak jak jej młodsza siostra w wieku dziewiętnastu lat być w zaawansowanej ciąży i zaspokajać potrzeb seksualnych swojego męża. Według matki obu dziewczyn to są właśnie obowiązki kobiety: dbać o zadowolenie mężczyzny zarówno w sypialni jak i poza nią. Same przyznacie, że dla nas kobiet, które wychowane zostały w zupełnie innej kulturze jest to nie do przyjęcia, żeby mąż mógł gwałcić żonę.

    Wróćmy jednak do Jasminy, która, w 1990 r. po prostu znalazła się w złym miejscu dwa razy. Przede wszystkim nie powinno jej być w Kuwejcie tego dnia, gdy rozpoczęła się wojna. Kolejnym błędem było zgodzenie się na pewną działalność ruchu oporu. Tak właśnie kobieta trafiła do seksualnego więzienia, gdzie stała się niewolnicą tajemniczego Kapitana.

    Przyznam szczerze, że krew we mnie wzbierała, kiedy czytałam jak mężczyzna wyjaśniał Jasminie, dlaczego ma prawo używać, kiedy chce jej ciała. Uważał, że ma prawo, bo jest żołnierzem i musi jakoś wyładowywać swoje hormony, a żona daleko. Na dodatek Kapitana wcale nie pociągała jego małżonka, bo była już zniszczona siedmioma porodami. Jasmina naiwnie myślała, że tak zachowują się tylko żołnierze, a przecież jej szwagier w dokładnie taki sam sposób traktował jej ciężarną siostrę. Musiała być gotowa do stosunku każdego wieczora, bo on tak chciał. Dla muzułmanów kobiety nic nie znaczą są tylko ludźmi niższego rzędu, którzy mają im usługiwać. To oni są w religii wystawiani na piedestał a nie kobiety. One mają siedzieć cicho i najlepiej nie orientować się w niczym. Warto to zaznaczyć, zwłaszcza w kontekście napływu emigrantów z Syrii. To, w jaki sposób oni wymagają od nas przyjęcia ich do swoich „domów” (użyjmy tego określenia na państwo, w którym żyjemy) byłoby nie do zaakceptowania w ich świecie. Oni chcą zasiłków, opieki lekarskiej, miejsc modłów, specjalnie wydzielonych dzielnic, gdzie mogliby kultywować swoje tradycje i zwyczaje. Nie wyobrażają sobie, że mogliby być dyskryminowani z powodu, że są muzułmanami. Jednak, gdy odwrócisz sytuację i to ty spróbujesz uciec do ich kraju i będziesz się domagać kościoła katolickiego to w najlżejszym przypadku czeka na ciebie więzienie. Żyjąc, mieszkając w ich kraju masz wyznawać ich wiarę, być gorliwym muzułmaninem. Podczas jednych z zajęć z zagrożeń prowadzący powiedział o muzułmanach: „To jest tak jak zaprosicie kogoś do domu, jest fajnie przez godzinę czy dwie. Jesteście mili i przyjemni oraz gościnni. Jednak, gdy ktoś zaczyna wam w nim rządzić to już zdecydowanie nie jest świetnie”. Zgadzam się z nim, bo w obecnej chwili właśnie tak to wygląda, że niedługo europejskie kobiety będą obawiały się wyjść na ulice by nie zostać ukarane za swoje europejskie stroje.

    Nie chodzi mi głównie o to, że za gwałty odpowiadają tylko muzułmanie, bo przecież nie każdy taki czyn został uczyniony przez muzułmanina i wśród chrześcijan zdarzają się tacy zwyrodnialcy, ani też o to, że wojna wywołuje w mężczyznach takie instynkty, bo to istnieje od wielu, wielu lat i nie tylko podczas wojen. Jednak należy pamiętać, że muzułmanie powinni gorliwie przestrzegać Koranu. Sama Jasmina mówi do swojego oprawcy, że Arab nigdy nie zgwałci nigdy Arabki. Co kolejny raz pokazuje, że jest naiwna, bo nie pamięta jak jej szwagier traktuje jej siostrę.

    Jasmina nie była jedyną kobietą, którą spotkał taki los. Oprócz niej w budynku było około dziesięciu kobiet, które miały swoich oprawców. Każda z nich należała do innego mężczyzny. Każda z nich wolała umrzeć niż przyznać, swojemu katowi, że to sprawia jej przyjemność (oczywiście, że tak nie było, ale ci mężczyźni tak myśleli). Jednak tylko Jasmina zdecydowała się na podjęcie ryzykownej gry rodem z bajki „Z 1000 i jednej nocy”… Niczym Szeherezada musiała rozkochać w sobie swojego oprawcę…

    Oprócz Jasminy w więzieniu seksualną niewolnicą była również szesnastoletnia Lana, która jest kuwejcką dziewczyną. Została „wybranką” najgroźniejszego i najbardziej brutalnego z żołnierzy irackich, który urzędował w tym więzieniu. To, co przeżywała Lana nie da się opisać słowami tak by dało się to czytać w recenzji. Miała jednak w sobie wiele siły by pozostać wierna muzułmańskim zwyczajom. Wolała umrzeć niż poddać się bestii, która ją gwałciła trzy razy dziennie.

    Powieść jest bardzo mocna i brutalna. Autorka owszem stosuje pewną cenzurę, ale między słowami można wyczytać, co spotkało Jasminę i Lanę. Wiele razy zastanawiałam się, czym muszą być opętani tacy mężczyźni by tak traktować kobietę, co nimi kieruje? Chyba nigdy się tego nie dowiem i szczerze nie chcę tego wiedzieć. Książka opisuje I wojnę w Zatoce Perskiej od środka, od tematu, który dla wielu jest zbyt kontrowersyjny żeby gdziekolwiek go poruszyć. Nawet władze w Kuwejcie po odparciu irackiej okupacji nie wiedziały jak o tym mówić, a najlepiej było zamieść to pod dywan.  Nie zapominajcie, że w krajach arabskich to kobieta zawsze jest winna gwałtowi. To nie ona jest ofiarą.

    Bardzo żałuję, że w domu nikt nie będzie chciał tej książki przeczytać, bo jest warta uwagi i tego by zagłębić się w tej lekturze. Mam jednak jedno, małe zastrzeżenie. We wstępie, jak i w późniejszych aneksach na końcu książki odniosłam wrażenie, że autorka robi mini reklamę swojej innej powieści The Rape of Kuwait. Trochę mnie to irytowało, gdy w każdym akapicie o niej wspominała.

    Polecam, bo czyta się szybko i wstrząsa światem, w którym żyjemy. Zdecydowanie pozycja warta uwagi.

    „Zdarzają się chwile grozy, kiedy jakieś konkretne wydarzenia tak mocno związane są ludzkimi emocjami, że na pewien czas pozbawiają człowieka zdrowych zmysłów." ~ Jean Sasson, Wybór Jasminy. Prawdziwa opowieść o niewolnicy, która wywalczyła sobie życie, Kraków 2016, s. 112.
    OCENA: 8/10

    [1] Opis pochodzi z okładki książki
    http://www.znak.com.pl/
    Chcę Was mocno przeprosić za tak długi słowotok jaki ujawnił się w tej recenzji. Gdy czytam takie książki lub też te mocno polityczne czasami ujawnia się, że studiowałam politologię. Przez pięć lat studiów, za każdym razem, gdy miałam słuchać o krajach arabskich byłam chora i niebardzo chciałam o tym myślec, ale jak widać coś w głowie zostało. 
    Pozdrawiam i czekam na Wasze opinie, 
    Lady Spark