Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Znak. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Znak. Pokaż wszystkie posty

sobota, 23 listopada 2019

597. Kacper Śledziński - "Cichociemni elita polskiej dywersji"


AUTOR: Kacper Śledziński
ROK WYDANIA: 2012
WYDAWNICTWO:  Znak
OPIS
Było ich 300. Najlepiej wyszkoleni sabotażyści w historii.
Byli gotowi poświęcić wszystko w dla idei „Wywalcz Polsce wolność lub zgiń!”
Doskonale wyszkoleni, bezgranicznie odważni, desperacko zdeterminowani, bezkompromisowi.
Najlepsi z najlepszych - starannie wyselekcjonowani spośród tysięcy kandydatów. Musieli porzucić wszystko, zapomnieć, kim byli, bez słowa opuścić kobiety, które kochali. Poddani morderczemu szkoleniu, przygotowywali się, aby w pojedynkę zmienić bieg historii.
Zrzuceni na spadochronach do okupowanej Polski, podejmowali samobójcze misje. Nieliczni, którzy przeżyli, trafili po wojnie do piekła komunistycznych więzień. Jednak nigdy się nie poddali. Do końca marzyli o wolnej Polsce.
Prawdziwe losy polskich bohaterów, przy których bledną historie o amerykańskich komandosach. [1]

RECENZJA
II wojna światowa to temat, który bardzo w literaturze lubię. Chętnie sięgam po takie pozycje, które są w stanie poszerzy moją wiedzę na ten temat. Cichociemni to bardzo ważne jednostki w historii polskiej armii oraz w walce o wolność ojczyzny z okupantem.

Kacper Śledziński opisał historię elitarnej grupy dywersyjnej. Składała się ona z żołnierzy, którzy po wtargnięciu III Rzeszy do Polski „uciekła” z kraju, aby w państwach sojuszników szukać szansy i możliwości walki o wolność Polski. Najpierw była to Francja, a po jej kapitulacji Wielka Brytania. Tam przez wiele tygodni szkolili się, aby pod osłoną nocy wyskoczyć z samolotu i wylądować w okupowanej ojczyźnie. Wyszkoleni z ogromną wiedzą byli wielką wartością dla armii podziemnej. Każdy z nich na szansę powrotu do Polski czekał długo, ale każdy z Cichociemnych musiał przejść długie szkolenie, które weryfikowało czy nadaje się do walki z okupantem. Ich dewizą było „Wywalcz Polsce wolność lub zgiń”.

Kacper Śledziński pokazuje nam powstawanie żołnierzy Polskich Sił Zbrojnych w postaci Cichociemnych. Dostajemy długą drogę, jaką przeszli, aby takie szkolenie ukończyć, ale najpierw jak wiele pracy kosztowało polskich polityków w Wielkiej Brytanii utworzenie szansy na powstanie jednostki desantowej. Brytyjczycy nie od razu kupili ten pomysł, a potem początki również nie były kolorowe. Wyszkoleni żołnierze chcieli wrócić do Polski, żeby tam walczyć, ale tu powstawały kolejne problemy jak odpowiedni samolot, który będzie wstanie pokonać taki dystans. Problemy piętrzyły się na każdym kroku, a wymienienie ich wszystkich zajęłoby dużo czasu. Podobało mi się to, że autor zaczął od początku, czyli od powstania pomysłu, a potem idąc przez jego realizację, szkolenie żołnierzy, ich zrzut do Polski, a potem ich walkę w kraju.

Momentami czytało się tę książkę jak dobrą powieść sensacyjną. Strony same leciały przez palce. Lubię takie książki, które powodują, że zapominam o całym świecie i wszystkim innym, co mnie otacza. Autor pokazał, że bycie Cichociemnym nie dawało gwarancji wydania. Kilku z nich zostało ofiarami tylko, dlatego, że Polacy donosili na nich Gestapo. To podczas czytania bolało mnie najbardziej, bo przecież Ci żołnierze walczyli o wolność właśnie dla Polski, dla jej obywateli, a ludzie bez zastanowienia wydawali ich Gestapo…

Polecam Wam tę książkę, jeśli chcecie poszerzyć swoją wiedzę na temat Cichociemnych lub też tak jak ja chcecie po prostu dowiedzieć się o tej jednostce wszystkiego od podstaw. Uważam, że autor dobrze wykonał swoją pracę.
"Zwykle świadomość porażki budzi się powoli, zwalczana przez promyki nadziei zrazu racjonalnej, później irracjonalnej, a wreszcie liczącej na cud." ~ Kacper Śledziński, Cichociemni. Elita polskiej dywersji, Kraków 2012, s.408.
OCENA:  7/10
[1] Opis pochodzi z okładki książki

środa, 8 maja 2019

556. "Polscy bogowie wojny. Najwspanialsi dowódcy w dziejach"


AUTOR: Praca zbiorowa
ROK WYDANIA: 2019
WYDAWNICTWO:  Znak
OPIS
Wybitni stratedzy. Charyzmatyczni wodzowie. Polacy
„Policzym ich, jak ich pobijem” – stwierdził Chodkiewicz na widok trzy razy silniejszej szwedzkiej armii pod Kircholmem. Jak powiedział, tak zrobił. Gdy polska jazda uderzyła we wrogie szeregi, nie było co zbierać.
„Bijcie się twardo, ale po rycersku” – instruował żołnierzy generał Maczek. I tak pokierował pancerną kawalerią, by zamknąć Niemców w morderczym potrzasku, a aliantom otworzyć drogę do Europy.
„Mieczów ci u nas dostatek” – drwił z Krzyżaków Władysław Jagiełło. Oni myśleli, że mają przeciw sobie prostaka i barbarzyńcę. On – za jednym mistrzowskim pociągnięciem złamał największą potęgę militarną kontynentu.
Geniusze, którzy na zawsze odmienili sztukę wojny. Wielcy generałowie, zdolni kreować dzieje i przerysowywać granice mocarstw. Zdobywcy, triumfatorzy, wyzwoliciele: od Kijowa w roku 1000, przez wiktorię wiedeńską roku 1673, po bitwę warszawską 1920 roku. Wielcy Polacy. [1]

RECENZJA
Historię lubiłam od zawsze. W szkole był to mój ulubiony przedmiot. Jednak oprócz głównych tematów na lekcjach uwielbiałam, gdy nauczyciele dodawali od siebie jakieś ciekawostki, które od razu zapadały mi w pamięć.
„Polscy bogowie wojny” to zbiór najwybitniejszych dowódców w dziejach Polski. Począwszy od Mieszka I, a skończywszy na Stanisławie Maczku. Rozwój sztuki wojennej pokazany przez pryzmat zmieniających się epok. Przedstawienie największych polskich zwycięstw wojennych nie tylko datami, ale również szczegółami, które miały wpływ na przebieg walki. To bardzo mnie zainteresowało, ponieważ do tej pory to wszystko co wiedziałam dotyczyło tylko dat i nazwisk.

Tu nie ma sensu szukać dodatkowych informacji z życia prywatnego opisywanych postaci. Dostajemy opis ich wojskowego życia i dokonań na polu bitwy. Autorzy skupili się na konkretach, które bardzo mnie interesowały. Nie było zbędnego lania wody. Obawiałam się tego, bo jeśli na 320 stronach więcej byłoby lania wody niż konkretów to ta książka nie przedstawiałaby żadnych zalet. Każdy rozdział napisany jest w sposób przystępny i czytelnik nie ma szans na nudę. Odpowiednia długość i przedstawienie informacji sprawiły, że kartki same przelatywały przez ręce.

Nie podobało mi się to, że na końcu książki była spisana wybrana bibliografia (a przynajmniej tak jest to określone), a przypisów w rozdziałach nie było. Gdyby zainteresowało mnie jakaś konkretna informacja to teraz nie wiedziałabym, gdzie jej szukać, a przeglądanie każdej z wymienionych pozycji wymienionych przy rozdziałach mija się dla mnie z celem. To bym zmieniła, bo dla mnie bez tego traci na wartościach edukacyjnych.

Wiem, że moja wiedza na temat taktyki wojennej w historii Polski jest znikoma, więc ta książka była dla mnie ciekawą lekcją historii, która na długo zapadnie mi w pamięć. Nie wiem tylko czy dla osób z większą wiedzą historyczną byłaby interesującą pozycją.

Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Znak

OCENA:  7/10

Witam Was, po długiej przerwie. 
Powiem Wam, że odpoczęłam i naładowałam akumulatory. Było super :). 
Zostawiam Was z recenzją książki niespodzianki jaką przywiozłam z domu i biorę się za podsumowanie kwietnia - samo się nie zrobi ;P 
Lady Spark

[1] Opis pochodzi z okładki książki

wtorek, 26 czerwca 2018

520. Tea dała się złapać "W pułapce"...




AUTOR:
Magda Stachula
ROK WYDANIA:
2018
WYDAWNICTWO:
Znak  Literanova



OPIS
Klara budzi się rano na klatce schodowej. Nie pamięta, co się działo w nocy, nie wie, jak wróciła do domu. Z przerażeniem orientuje się, że od imprezy, na którą wyszła w sobotę, minęły dwa dni.
Odkrywa dziwne ślady na swoim ciele. A później dowiaduje się, że parę miesięcy wcześniej inną kobietę spotkało coś bardzo podobnego. Postanawia się z nią skontaktować. I wtedy ktoś podrzuca jej dziwny prezent. [1]



RECENZJA
Z Magdą Stachulą spotkałam już podczas czytania Trzeciej. Wówczas książka była dobra, ale nie porwała mnie. Do najnowszej pozycji autorki podchodziłam lekko sceptycznie. Bałam się, że W pułapce będzie również schematyczne. Na szczęście moje obawy okazały się niepotrzebne. Nowa książka Stachuli to prawdziwa bomba!

Klara budzi się na klatce schodowej - boli ją głowa i zupełnie nie pamięta co działo się wcześniej. Kiedy wraca do domu orientuje się, że od momentu kiedy wyszła na sobotnią imprezę minęło już dwa dni. Dziewczyna jest przerażona - nie ma pojęcia co działo się z nią przez ostatnie dwie doby. Zupełnie nie pamięta gdzie była i z kim. Może została zgwałcona albo zarażona jakąś śmiertelną chorobą? Musi odtworzyć wydarzenia z ostatnich dni, ale boi się komukolwiek do tego przyznać. Klara obdarza zaufaniem jedynie swoją współlokatorkę. Młode kobiety zaczynają własne śledztwo, które doprowadza je do Lisy, której rok temu przydarzyło się dokładnie to samo.

W książce mamy do czynienia z dwoma płaszczyznami czasowymi - wydarzenia obejmują przeszłość (historię Lisy) i teraźniejszość. Jednocześnie czytelnik poznaje również punkt widzenia osoby porwanej. Wszystko prowadzone jest w narracji pierwszoosobowej co umożliwia na bliższe poznanie się z bohaterami.

Jak już zaczęłam temat postaci, to muszę to pociągnąć dalej. Klarę i Lisę połączyła wspólna tragedia - obie zostały porwane i obie zupełnie nie wiedziały coś się z nimi działo przez 48-godzin. Takie wydarzenia nie mogły zostać po prostu wymazane z pamięci. Za równo jedna jak i druga była przerażona, zdezorientowana i nie mogła wyzbyć się uczucia, że porywacz cały czas czai się gdzieś za rogiem. Autorka bardzo dobrze oddała emocje obu kobiet, a krótkie szarpane zdania, miejscami chaotyczne, okazały się być naprawdę dobrym zabiegiem potęgującym uczucia czytelnika. 

Książka nie jest tak oczywista jak mogłoby się wydawać. Wszystko dzieje się bardzo szybko, wręcz lawinowo. Cały czas coś się dzieje, a czytelnik nie może oderwać się od książki dopóki sam nie dowie się jak zakończy się całą historia.

Język jest dla mnie bardzo dobrym punktem pozycji. Prosty, przejrzysty, a jednocześnie niezwykle plastyczny. Autorka sprawiła, że czytelnik naprawdę może oddać się chwili zapomnienia i zatracić się w stworzonym przez nią świecie. Z kolei krótkie rozdziały pozwalają na wręcz rekordowe zapoznanie się z całą pozycją. 

W pułapce to jeden z lepszych thrillerów psychologicznym na naszym polskim rynku wydawniczym. Trzyma w napięciu do ostatnich stron i nawet na chwilę nie pozwala o sobie zapomnieć. Ja jestem kupiona w całości. Wiedziałam, że autorka ma potencjał, ale od Trzeciej zrobiła naprawdę milowy krok. Świetna, godna polecenia pozycja!

OCENA: 9/10

Witam. Dawno mnie nie było, ale powoli wracam! Dzisiaj wieczorem poprawie błędy. Pozdrawiam.

[1] Opis pochodzi ze strony wydawnictwa

poniedziałek, 9 kwietnia 2018

504. Każdy morderca zawsze pozostawi ślad...

AUTOR: Bill Bass & Jon Jefferson
TYTUŁ ORYGINALNY:
 Beyond the Body Farm: A Legendary Bone Detective Explores Murders, Mysteries, and the Revolution in Forensic Science
TŁUMACZ: Janusz Ochab
ROK WYDANIA: 2018
WYDAWNICTWO: Znak

OPIS

Nawet najostrożniejszy morderca zawsze pozostawi ślad, który go zdradzi. W skutecznym szukaniu tych śladów pomaga założona przez Billa Bassa słynna Trupia Farma – wyjątkowy naukowy projekt badania tego, co dzieje się z ludzkim ciałem po śmierci. Dzięki jego badaniom nauka jest w stanie wydrzeć zmarłym ich sekrety.
Czy odgryziona końcówka cygara może wskazać mordercę?
Jak zidentyfikować ciała ofiar eksplozji w nielegalnej fabryce fajerwerków?
Dlaczego muchy i ich larwy są najlepszymi sprzymierzeńcami antropologa sądowego?
Bill Bass, opisując najciekawsze i najdziwniejsze przypadki, jakie spotkał na swojej drodze, zabiera nas w mroczną i fascynującą podróż po świecie, gdzie nie ma zbrodni doskonałej. [1]

RECENZJA
Antropologia sądowa to jedna z tych dziedzin nauki, które zawsze ogromnie mnie interesowały. Mimo, że nigdy nie wiązałam z tym swojej zawodowej przyszłości to jednak bardzo często sięgałam po różnego rodzaju publikacje czy dokumentu, które dostarczały mi nowych informacji na ten temat. Nie zdziwi Was zatem fakt, że w momencie gdy Wydawnictwo Znak zaproponowało mi możliwość zrecenzowania książki Trupia Farma. Nowe śledztwa musiałam się na nią skusić.

W Knoxville w amerykańskim stanie Tennessee znajduje się pewne niezwykłe miejsce, które zarazem przeraża jak i fascynuje. Na wyodrębnionym, ogrodzonym i zabezpieczonym terenie znajdują się setki ludzkich ciał w różnych fazach rozkładu, które są "polem nauki" dla antropologów sądowych. Zwłoki są pozostawione na powierzchni i poddawane naturalnym warunkom atmosferycznym, zanurzone w wodzie, pozostawione we wrakach, podpalane czy zakopywane na różnej głębokości. Brzmi makabrycznie, prawda? Mimo to, osoby które zgodziły się aby po śmierci ich ciało zostały wykorzystane w celach naukowych przyczyniają się do poszerzenia wiedzy, a co za tym idzie szybszym i prężniejszym rozwojem antropologii sądowej.

Trupia Farma. Nowe śledztwa to zbiór trzynastu spraw, w których udział brał Bill Bass. Autor przenosi czytelnika w swój świat, złożony przede wszystkim z ludzkich szczątków. Ze szwajcarską wręcz dokładnością Bass przekazuje te najciekawsze i najdziwniejsze przypadki, z którymi miał styczność w przeciągu swojej wieloletniej pracy zawodowej. To naprawdę fascynujące z jaką pamięcią do szczegółów antropolog przedstawia wyzwania, z którymi przyszło mu się zmierzyć.

Książkę czyta się jak wciągający thriller, a przecież mamy do czynienia z literaturą faktu. Dzięki właśnie takim pozycjom coraz bardziej przekonuje się do tego typu lektur. Drobiazgowe opisy wykonywanych czynności, wykorzystywanie nowych metod czy obserwacja naturalnych czynników mających wpływ na rozkład zwłok uzmysławia czytelnikowi jak bardzo trudnym i wymagającym ogromnej cierpliwości oraz dokładności jest antropologia sądowa. Każda z trzynastu opisanych spraw, w jakimś stopniu, przyczyniła się do poszerzenia wiedzy w tej arcyciekawej dziedzinie.

Dodatkowym "bonusem" dla czytelnika jest umieszczenie na końcowych stronach aneksów z przekrojem całego ludzkiego szkieletu wzbogaconym nazwami kości oraz z indeksem specjalistycznej terminologii.

Na rynku wydawniczym w Polsce ukazała się również książka Trupia Farma. Sekrety legendarnego laboratorium sądowego, gdzie zmarli opowiadają swoje historie, która poprzedza recenzowaną pozycję, a ja z pewnością nadrobię jej lekturę.

Trupia farma. Nowe śledztwa bardzo ciekawa i wciągająca pozycja. Zdaje sobie jednak sprawę z tego, że nie jest to książka dla wszystkich. Zwolennicy literatury faktu oraz fani takich seriali jak "Kości" czy "CSI. Kryminalne zagadki Miami" powinni być usatysfakcjonowani. Dla mnie lektura jest naprawdę warta przeczytania i polecenia.

OCENA: 8/10

Za książkę dziękuję


Przepraszam, że nadal mnie u Was nie ma, muszę się trochę ogarnąć i wszystko zacząć nadrabiać.

[1] Opis pochodzi ze strony wydawnictwa




poniedziałek, 16 października 2017

452. Gdy główna bohaterka nie jest główną bohaterką...

AUTOR: Sarah Addison Allen
TYTUŁ ORYGINALNY: The Girl Who Chased the Moon
TŁUMACZ: Julia Gryzczuk – Wicijowska   
ROK WYDANIA: 2012
WYDAWNICTWO:  Znak

OPIS
Podobno przyznałaś się, że pieczesz ciasta z mojego powodu…
Julia zawsze zostawia szeroko otwarte okna, kiedy piecze ciasta. Słodkim aromatem wypieków stara się zagłuszyć cierpkie wspomnienie nieszczęśliwej miłości i przyciągnąć do domu przyjaciół.
Sawyer już od dziecka nie mógł się oprzeć magii tego zapachu. Powiedział o tym Julii tuż przed tym, jak złamał jej serce. Teraz pragnie ją odzyskać. Czy to możliwe, że ciasta, które Julia wciąż piecze, świadczą, że ona nadal pamięta o tym, co ich łączyło?
Czy to uczucie da się jeszcze ocalić? [1]

RECENZJA
Ogólnie staram się nie zgrzytać zębami, gdy tytuł książki nijak się ma do jej treści. Jednak „Słodki świat Julii” to już drugi przypadek, który mnie zirytował mnie w tej kwestii. Naprawdę sądziłam, że główną bohaterką będzie Julia, a nie jakaś nastolatka Emily, o której w opisie nie ma nawet wzmianki. To w sumie bym jeszcze przeżyła, ale ten wątek fantastyczny to już lekka przesada.

Dobrze skoro już wiemy, że mamy dwie główne bohaterki to teraz naskrobię Wam kilka słów o każdej z nich. Emily jest siedemnastoletnią dziewczyną, która przyjeżdża do domu swojego nigdy niepoznanego dziadka. Jej matka zmarła i ze swoim ojcem ostatni raz widziała się dwadzieścia lat wcześniej. To, dlaczego Dulce zerwała kontakt z Vancem jest bardzo skomplikowaną sprawą, której wyjaśnienie mnie rozczarowało. Naprawdę było to mocno naciągane. Julia jest jej sąsiadką, którą wita upieczonym przez siebie jabłecznikiem. Julia przejęła restauracje po swoim zmarłym ojcu. Niechętnie wróciła do rodzinnego miasta, gdzie dalej mieszka jej była miłość Sawyer. Byli kochankowie spotykają się już w pierwszym rozdziale i odniosłam wrażenie, że mężczyzna jest po prostu pewniaczkiem, który zostawił nastoletnią Julię w ciąży i szybko wrócił do swojego poprzedniego życia i złamał kobiecie serce. Co stało się z dzieckiem Julii i Sawyere niech zostanie tajemnicą, bo nie mogę zbytnio zdradzać fabuły.

Akcja całej powieści dzieje się Mullaby małym miasteczku na Północy. Emily poznaje Wina Coffey’a, który należy do rodziny, która nienawidzi jej matki za to, co zrobiła jego wujowi. Dziewczyna nic nie wiedziała o przeszłości kobiety, ponieważ ta nic jej nie powiedziała. Ogólnie Emily stopniowo dowiaduje się o przeszłości swojej mamy, którą do tej pory uważała za kobietę idealną, bo stworzyła szkołę, która nie tolerowała tworzenia się szkolnych elit. Między Emily i Winem tworzy się pewnego rodzaju więź, którą zarówno rodzice chłopaka jak i dziadek dziewczyny chcą przerwać żeby nie doszło do tragedii. Jednak młodzi spotykają się. Oczywiście pojawia się również wątek Julii i Sawyera, ale moim zdaniem został on przytłoczony przez ten, który powinien być pobocznym.

Uwierzcie mi, że pewnie nie czepiałabym się tego, że tytuł nie pasuje, gdyby w całej powieści nie pojawił się pewien lekko fantastyczny wątek. Otóż ze swojego okna Emily widzi pewne dziwne światło. Mieszkańcy są przekonani, że to duchy osób, które kilkadziesiąt lat wcześniej zginęły w pożarze. Prawda jest jednak zupełnie inna. Ta prawda mnie rozbiła na łopatki i poczułam się zawiedziona. Bo autorka wszystko była w stanie wyjaśnić, nawet wybielić osobę, której moim zdaniem nie powinna. Lepiej by było, gdyby nie wykrystalizowała tej kobiety. Naprawdę! No i ten wątek… Nie pasował kompletnie do całej otoczki tej książki. Był przesadzony.

Dodatkowo brakowało mi zapachów ciast. W komentarzach odnośnie tej pozycji byłam przekonywana, że od razu będę miała ochotę na ciasto i powinnam zacząć je piec. Cóż… Wielkiej chęci nie miałam, a w zasadzie wcale nie miałam.

Czuję się rozczarowana. Książka zapowiadała się obiecująco, bo po pierwszym rozdziale już w niej siedziałam i dawałam jej na wstępie siedem punktów, jeśli nie osiem, ale no kolejne strony zbliżające mnie do zakończenia mnie rozwaliły na łopatki. Dlaczego autorzy psują coś, co zaczęło się dobrze? Chcą ulepszyć, a tylko przedobrzają. Średnio i słabo. A mogło być tak dobrze. Ehhhhh… 

„ - Nie tęskniłaś za domem?
- Cały czas tęsknię – odparła, nadal na niego nie patrząc. – Tylko nie wiem, gdzie on jest. Gdzieś tam czeka na mnie szczęście, wiem to. Czasami nawet to czuję. Ale to jak pogoń za księżycem – jak tylko wydaje ci się, że go złapałeś, znika za horyzontem. Rozpaczasz i próbujesz się pozbierać, ale to cholerstwo powraca następnej nocy, znowu dając ci nadzieję, że zdołasz je złapać.”~ Sarah Addison Allen, Słodki świat Julii, Kraków 2012, s. 232.
OCENA: 5/10

[1] Opis pochodzi z okładki książki

sobota, 30 września 2017

447. Luźna Sobota: Październikowe zapowiedzi!


„Początek” Dan Brown [Robert Langdon #5]
Data premiery: 03.10.2017
Wydawnictwo: Sonia Draga
Robert Langdon, profesor Uniwersytetu Harvarda i specjalista od symboli, przenosi nas do malowniczej Hiszpanii. Tam przemierza ulice Madrytu, Barcelony, Sewilli i Bilbao w poszukiwaniu odpowiedzi na nurtujące ludzkość pytania: Skąd pochodzimy? Dokąd zmierzamy? Bez względu na to kim jesteś i w co wierzysz, nie masz wpływu na to, co się wydarzy. Robert Langdon, profesor Uniwersytetu Harvarda, specjalista w dziedzinie ikonologii religijnej i symboli, przybywa do Muzeum Guggenheima w Bilbao, gdzie ma dojść do ujawnienia odkrycia, które „na zawsze zmieni oblicze nauki”. Gospodarzem wieczoru jest Edmond Kirsch, czterdziestoletni miliarder i futurysta, którego oszałamiające wynalazki i śmiałe przepowiednie zapewniły my rozgłos na całym świecie. Kirsch, który dwadzieścia lat wcześniej był jednym z pierwszych studentów Langdona na Harvardzie, planuje ujawnić informację, która będzie stanowić odpowiedź na fundamentalne pytania dotyczące ludzkiej egzystencji. Gdy Langdon i kilkuset innych gości w osłupieniu ogląda oryginalną prezentację, wieczór zmienia się w chaos, a cenne odkrycie Kirscha może przepaść na zawsze. Chcąc stawić czoła nieuchronnemu zagrożeniu, Langdon musi uciekać z Bilbao. Towarzyszy mu Ambra Vidal, elegancka dyrektorka muzeum, który pomagała Kirschowi zorganizować wydarzenie. Razem udają się do Barcelony i podejmują niebezpieczną misję odnalezienia kryptograficznego hasła, które stanowi klucz do sekretu Kirscha


„Harry Potter i więzień Azkabanu. Wydanie ilustrowane” J.K. Rowling [Harry Potter #3]
Data premiery: 03.10.2017
Wydawnictwo: Media Rodzina
Jima Kaya nie trzeba już pottermonaniakom przedstawiać – po znakomicie przyjętych dwóch pierwszych częściach cyklu o młodym czarodzieju przyszedł czas na kolejny tom z ilustracjami brytyjskiego grafika. Harry z utęsknieniem wypatruje końca wakacji i powrotu do Hogwartu. Zanim to jednak nastąpi, musi spędzić przykre chwile w towarzystwie Dursleyów i siosty wuja Vernona, ciotki Marge. Jakie komplikacje wywoła jej wizyta? Dlaczego powrót do szkoły będzie pełen niespodzianek? Jaką tajemnicę skrywa nowy nauczyciel obrony przed czarną magią? I najważniejsze – kim jest tytułowy więzień i co łączy go z Harrym? 

„Morze kłamstw” Joanna Jax [Zemsta i przebaczenie #4]
Data premiery: 04.10.2017
Wydawnictwo: Videograf S.A.
Sytuacja polityczna na świecie zaczyna przybierać niespodziewany dla III Rzeszy obrót. Państwa sprzymierzone oraz Związek Radziecki powoli ujarzmiają niezwyciężone dotychczas Niemcy. W Polakach budzi się nadzieja, jednak niektórzy patrzą z niepokojem na poczynania Stalina. Nadchodzi czas powstania warszawskiego, zdobycia Berlina przez Armię Czerwoną i dramatycznych dla Polski konferencji w Teheranie i Jałcie. Bohaterowie kolejny raz stają przed trudnymi wyborami, a ich siłą napędową są miłość i przyjaźń. Czy uda się pozostać wiernymi wyznawanym dotychczas wartościom, czy też kolejny raz zwycięży egoizm i chęć chronienia życia za wszelką cenę? A może ludzkie tragedie pozwolą inaczej spojrzeć na drugiego człowieka i wyzwolić nowe pokłady altruizmu?


„Ladies Man” Katy Evans [Manwhore #4]
Data premiery: 05.10.2017
Wydawnictwo: Wydawnictwo Kobiece
To mężczyzna, z którym nie chodzi się na randki. To mężczyzna, który nie spodoba się twojej mamie. To mężczyzna, który złamie ci serce. Tahoe Roth to najlepszy przyjaciel Malcolma Sainta. Człowiek o twarzy anioła i duszy diabła, którego jedno spojrzenie powoduje przyspieszone bicie serca, seks traktuje jak lekarstwo na wszystko. Gina jest piękną dziewczyną, która w obecności Tahoe woli być ostrożna. Kiedyś ją odrzucił, a ona odrzuciła jego. Oboje czują się rozbici. Wygląda na to, że tych dwóch części nie można już ze sobą połączyć. Choć czują do siebie niewiarygodną chemię i fantazjują o sobie bez opamiętania, pozostają jedynie przyjaciółmi. W końcu Gina uświadamia sobie, że jedyny facet, którego pragnie to uparty i niedostępny Tahoe Roth.

„Ballada o pewnej panience” Szczepan Twardoch
Data premiery: 11.10.2017
Wydawnictwo: Literackie
Nowa książka Szczepana Twardocha.  Wszystkie najważniejsze opowiadania. I nic więcej nie trzeba już mówić. Reszty dowiecie się sami.  


„It ends with us” Colleen Hoover 
Data premiery: 11.10.2017
Wydawnictwo: Otwarte
Czasem te osoby, które najmocniej nas kochają, potrafią też najmocniej ranić. Lily Bloom zawsze płynie pod prąd. Nic dziwnego, że otworzyła kwiaciarnię dla osób, które… nie lubią kwiatów, i prowadzi ją z pasją i sukcesami. Gdy poznaje przystojnego lekarza Ryle’a Kincaida i rodzi się między nimi wzajemna fascynacja, Lily jest przekonana, że jej życie nie może być już lepsze. Tak mogłaby skończyć się ta historia. Jednak niektóre rzeczy są zbyt piękne, by mogły trwać wiecznie. To, co się kryje za idealnym związkiem Lily i Ryle’a, jest w stanie dostrzec jedynie Atlas Corrigan, dawny przyjaciel Lily. Kiedyś ona była dla niego bezpieczną przystanią, teraz sama potrzebuje takiej pomocy. Nie zawsze jesteśmy bowiem dość odważni, by stanąć twarzą w twarz z prawdą… Szczególnie gdy przynosi ona tylko cierpienie.

„Labirynt duchów” Carlos Ruiz Zafon
Data premiery: 11.10.2017
Wydawnictwo: Muza S.A.
Barcelona, lata pięćdziesiąte ubiegłego stulecia, mroczne dni reżimu generała Franco.
Alicja Gris jest piękną, inteligentną i pozbawioną skrupułów agentką. Pewnego dnia otrzymuje zlecenie z najwyższych sfer władzy. Sprawa jest ściśle tajna i dotyczy tajemniczego zniknięcia ministra kultury Mauricia Vallsa. Wydaje się, że może mieć to związek z przeszłością, kiedy Valls był dyrektorem budzącego grozę więzienia Montjuic. Alicja, wraz z przydzielonym do tego dochodzenia, kapitanem policji ma kilka dni na odnalezienie ministra. W trakcie poszukiwań w jej ręce trafia należący do Vallsa siódmy tom serii "Labirynt duchów". Książka ta doprowadzi Alicję do ukrytej w samym sercu Barcelony księgarni Sempere & Synowie. Czar tego miejsca sprawia, że jak przez mgłę powracają do niej obrazy z dzieciństwa. To, co odkryje, będzie śmiertelnym zagrożeniem dla niej i dla wszystkich, których kocha.


„Szczęście w miłości” Kasie West
Data premiery: 11.10.2017
Wydawnictwo: Feeria Young
Maddie nie jest impulsywna. Ceni ciężką pracę i lubi planować. Ale któregoś wieczora pod wpływem chwili kupuje los na loterię. I, ku własnemu zdziwieniu – wygrywa masę pieniędzy! W jednej sekundzie Maddie nie poznaje swojego życia. Koniec ze stresowaniem się systemem stypendialnym w college’u. Ni stąd ni zowąd Maddie myśli o wynajęciu jachtu. A bycie w centrum uwagi całej szkoły jest super, dopóki nie zaczynają docierać do niej przykre plotki na jej temat, a przypadkowe osoby proszą ją o pożyczkę. I teraz Maddie nie ma pojęcia, komu można zaufać. Poza Sethem Nguyenem, z którym pracuje w miejscowym zoo. Seth jest miły i zabawny, i chyba wcale nie wie o wielkiej zmianie w życiu Maddie, a dziewczyna jakoś nie ma ochoty nic mu mówić. Co się stanie jednak, jeśli Seth pozna prawdę? Oto pełna humoru i czułości historia w bestsellerowym stylu Kasie West: o wygranej, przegranej i… miłości.

„Virion. Wyrocznia” Andrzej Ziemiański
Data premiery: 11.10.2017
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Virion - szermierz natchniony, który wraz dwudziestoma innymi straceńcami pokonał legion Moy - raptem tysiąc doświadczonych weteranów. Jak chłopak z dobrego domu został bezlitosną maszyną do zabijania? Morderstwo, więzienie i ucieczka przed bandą łowców to chyba jeszcze nie powód, żeby tak się stoczyć. A może od początku ktoś na górze zaplanował, że jego przeznaczenie to droga miecza i stosy trupów? Poznajcie historię najsłynniejszego szermierza Cesarstwa. Powrót do czasów Achai nie mógł być bardziej emocjonujący.


„Dziewczyna na miesiąc. Październik - Listopad – Grudzień” Audrey Carlan [Calendar #4]
Data premiery: 11.10.2017
Wydawnictwo: Edipresse Książki
Mia Saunders, przeszła długą drogę. Dociera już do końca swej dwunastomiesięcznej podróży. Trafia kolejno do Hollywood, Nowego Jorku i Aspen. W październiku zaczyna nowe życie i oraz pracę przy programie telewizyjnym, w którym prowadzi część o pięknym życiu. Jej mężczyzna walczy z duchami przeszłości i urazem psychicznym. Razem udaje im się znaleźć sposób na pokonanie przebytej traumy. Następnie Mia jedzie do Nowego Jorku, żeby z okazji Święta Dziękczynienia nagrać program o byciu wdzięcznym. Spełniają się wszystkie jej marzenia poza jednym. Wreszcie, w grudniu, trafia do krainy zimowych cudów - do Aspen w Kolorado, żeby nakręcić odcinek o miejscowych artystach. Podejmuje pracę w wyjątkowych i zaskakujących okolicznościach. Przygotuj się na koniec ekscytującej podróży Mii!

„Ostatni intruz” Tana French [Zdążyć przed mrokiem #6]
Data premiery: 11.10.2017 
Wydawnictwo: Albatros
Detektywi Antoinette Conway oraz Stephen Moran jako najmłodsi w  wydziale zabójstw dostają najnudniejsze sprawy, przy których trudno się wykazać. Ta, którą właśnie mają się zająć, wygląda na banalną kłótnię kochanków, która wymknęła się spod kontroli. Aislinn Murray zostaje znaleziona martwa, w  salonie, tuż obok stołu nakrytego do romantycznej kolacji.  Antoinette nie może się oprzeć wrażeniu, że już gdzieś widziała ofiarę… Przełożeni naciskają na jak najszybsze rozwiązanie sprawy. Jednak im więcej Stephen i Antoinette dowiadują się o  blond piękności, tym bardziej oczywiste staje się, że wcale nie była taka idealna.


„Nareszcie mam czas. Jak dobrze żyć w świecie nadmiaru” Tony Crabbe
Data premiery: 11.10.2017
Wydawnictwo: Muza S.A.
 Nie potrafisz pozbyć się uczucia, że zawodzisz jako partner, rodzic i przyjaciel; że nie nadążasz i nie działasz, tak jak byś chciał; że nie udaje ci się prowadzić takiego życia, na jakie liczyłeś. W dzisiejszym świecie, gdzie wszystkiego jest za wiele, zdarza się to bardzo często. Mamy nadmiar pracy do wykonania, obowiązków domowych, nadmiar kanałów komunikacji, nadmiar konkurencji, nadmiar niepewności i nadmiar informacji, i usiłujemy za tym wszystkim nadążyć, ale oczywiście zostajemy w tyle i w rezultacie dręczy nas poczucie niepowodzenia, z którego trudno się otrząsnąć. Tony Crabbe, wykorzystując swoje doświadczenie w psychologii i pracy z takimi firmami jak Disney, Microsoft i News International, obala mit, że satysfakcja w życiu bierze się z faktu uporania się ze wszystkim, co jest do zrobienia. Autor pokazuje, że w rzeczywistości rozwijać się i rozkwitać pozwoli nam coś zupełnie innego, a mianowicie odzyskanie panowanie nad własnym życiem, zajęcie się osobami nam najbliższymi, skoncentrowanie się na sposobach wywierania wpływu na otoczenie i stworzenie warunków niezbędnych do dokonania zmian.

„Śpiące Królewny” Stephen King & Owen King
Data premiery: 24.10.2017
Wydawnictwo: Prószyński Media
W przyszłości tak realistycznej i bliskiej, że mogłaby być współczesnością, coś dziwnego dzieje się z kobietami, które zasypiają: szczelnie owija je zwiewna substancja przypominająca kokon. Gdy ktoś je budzi, gdy obrastający je materiał zostaje naruszony bądź zerwany, uśpione kobiety wpadają w dziką furię i stają się szaleńczo agresywne; śpiąc, przenoszą się do innego świata − świata, w którym panuje harmonia, a konflikty są rzadkością. Tajemnicza Evie jest jednak odporna na błogosławieństwo, bądź klątwę, niezwykłej śpiączki. Czy jest medyczną anomalią, którą należy przebadać? A może demonem, którego trzeba zabić? Porzuceni mężczyźni, zdani na siebie i swoje coraz bardziej prymitywne odruchy, dzielą się na wrogie frakcje, niektórzy pragną zabić Evie, inni ją ocalić. Część wykorzystuje panujący chaos, by zemścić się na starych bądź nowych wrogach. W świecie nagle opanowanym przez mężczyzn wszyscy uciekają się do przemocy. Osadzona w małym mieście w Appalachach, gdzie największym pracodawcą jest więzienie kobiece, powieść "Śpiące królewny" to dająca do myślenia, nadzwyczajnie wciągająca historia, która dziś wydaje się szczególnie aktualna.


„Statek umarłych” Rick Riordan [Magnus Chase i bogowie Asgardu #3]
Data premiery: 25.10.2017
Wydawnictwo: Galeria Książki
Magnus Chase, niegdyś bezdomny nastolatek, jest rezydentem hotelu Walhalla i jednym z wojowników Odyna. Jako syn Frejra, boga lata, płodności i zdrowia, Magnus nie ma wrodzonych skłonności do walki. Ma za to silnych i wiernych przyjaciół, między innymi elfa Hearthstone'a, krasnoluda Blitzena i walkirię Samirę, z którymi dokonał wielkich czynów – pokonali razem Wilka Fenrira i odebrali olbrzymom młot Thora, Mjöllnir. Teraz przed Magnusem najtrudniejsza próba.
Loki uwolnił się z więzów. Z pomocą zastępów olbrzymów i zombi przygotowuje Naglfar, Statek Umarłych, do wyprawy przeciwko bogom Asgardu, która rozpocznie ostateczną bitwę, Ragnarök. Tylko Magnus i jego przyjaciele mogą powstrzymać Lokiego, ale najpierw muszą przepłynąć oceany Midgardu, Jötunheimu i Niflheimu i dotrzeć do Naglfara, zanim będzie gotowy wyruszyć w rejs. Po drodze spotkają zagniewane bóstwa morskie, nieprzyjaznych olbrzymów i złośliwego, ziejącego ogniem smoka. Ale największym wyzwaniem dla Magnusa okażą się jego własne demony. Czy ma w sobie to, czego potrzeba, by przechytrzyć podstępnego boga oszusta?

„Dwór skrzydeł i zguby” Sarah J. Maas [Dwór cierni i róż #3]
Data premiery: 25.10.2017
Wydawnictwo: Uroboros
Feyra powraca do Dworu Wiosny, zdeterminowana by zdobyć informacje o działaniach Tamlina oraz potężnego, złowrogiego króla Hybernii, który grozi, że rozgromi cały Prythian. Jednak by to osiągnąć, musi najpierw rozegrać śmiercionośną, przewrotną grę… Jeden poślizg może zniszczyć nie tylko Feyrę, ale też cały jej świat. W obliczu wojny, która ogarnia wszystkich, Feyra znów musi decydować, komu może ufać i szukać sojuszników w najmniej oczekiwanych miejscach. Niebawem dwie armie zetrą się w krwawej, nierównej walce o władzę.


„Sekret, którego nie zdradzę” Tess Gerritsen [Rizzoli/Isles #12]
Data premiery: 25.10.2017
Wydawnictwo: Albatros
Jane Rizzoli i Maura Isles w swoim życiu widziały niemal wszystko. Można by się spodziewać, że nic ich nie zaskoczy, a jednak tym razem miejsce zbrodni nie przypomina niczego, z czym kiedykolwiek miały do czynienia. Bez wątpienia leżąca na łóżku młoda kobieta jest martwa, choć na pierwszy rzut oka wygląda tak, jakby właśnie drzemała. Jest jednak drobny szczegół… Zabójca pokusił się o makabryczny żart, umieszczając gałki oczne ofiary na jej dłoni, co niepokojąco przypomina kadr rodem z produkowanych przez nią horrorów. Bardziej przerażające od samego widoku jest jednak to, że zapytana o przyczynę śmierci Maura nie potrafi znaleźć właściwej odpowiedzi. Czy to możliwe, by jakiś obsesyjny fan odgrywał sceny z filmów grozy? Kiedy kilka dni później zostają odnalezione zwłoki mężczyzny, Jane i Maura zyskują pewność, że poszukiwany szaleniec morduje według pewnego klucza. Jego odkrycie pozwala policji przewidzieć, kiedy dojdzie do kolejnego zabójstwa i jaka śmierć spotka ofiarę. Okazuje się, że morderca wybrał już nawet swój następny cel. Ta kobieta jest jedyną osobą, która może pomóc Jane i Maurze go złapać. Ukrywa jednak mroczną tajemnicę, której nawet w obliczu zagrożenia nie zamierza zdradzić.

„Nieprzyjaciel boga” Bernard Cornwell [Trylogia arturiańska #2]
Data premiery: 25.10.2017
Wydawnictwo: Otwarte
Artur zjednoczył brytyjskie księstwa i powstrzymał najazd Sasów. Spokojne czasy jednak nie nadchodzą. Ambicje wodzów, żądza władzy, nowa religia, zdrady i namiętności ponownie kierują Brytanię w stronę chaosu. Wydaje się, że tylko Merlin wie, co w tej sytuacji robić. Chce zawierzyć Brytanię starym bogom, by ją uratować. Ale czy to pomoże? Czy Artur – odważny, wierny i honorowy, kochany i nienawidzony – będzie w stanie ocalić kraj? Cornwell nie odtwarza legendy o Arturze, lecz pisze o człowieku walczącym z siłami, których sam nie potrafi zrozumieć.


„Serce z piernika” Magdalena Kordel
Data premiery: 25.10.2017
Wydawnictwo: Znak
Zatrzymaj się i rozejrzyj dookoła. Czasami tyle wystarczy, by w twoim życiu zaczęły się dziać cuda. Klementyna – mistrzyni pachnących pierników – całe życie spędziła na walizkach. W najbardziej niespodziewanych momentach babcia Agata brała ją za rękę i ruszały w nieznane. Dziś w oczach maleńkiej córeczki Dobrochny bohaterka dostrzega własną dawną niepewność i strach na widok babki szykującej się do drogi. Klementyna już wie, że przyszedł czas, by zmienić swoje życie i zacząć spełniać najskrytsze pragnienia. Ale co ma z tym wspólnego lukrowana piętrowa kamieniczka jak ze snu? 

„Odpowiedni moment” Danielle Steel [Między słowami]
Data premiery: 25.10.2017
Wydawnictwo: Znak
Kiedy nadejdzie odpowiedni moment, szczęście samo cię znajdzie. Życie nie rozpieszcza Alexandry. Opuszczona przez matkę i osierocona przez ukochanego ojca, dzieciństwo spędziła wśród zakonnic. Jej największą pasją i pocieszeniem w trudnych chwilach jest pisanie krwawych powieści kryminalnych. Ciężka praca i talent doprowadzają ją w końcu na szczyty list bestsellerów, ale dziewczyna wciąż jest sama. Żaden mężczyzna nie potrafi pogodzić się z faktem, że Alex jest utalentowana i odnosi wielkie sukcesy, także finansowe. W dodatku dziewczyna skrywa przed światem wielką tajemnicę. Czy Alexandra spotka wreszcie mężczyznę, który nie będzie zazdrosny o jej pieniądze i talent? A kiedy już taka miłość nadejdzie, to jak wysoka będzie cena szczęścia?


„Dla niego  wszystko” Alexa Riley [For Her #2]
Data premiery: 25.10.2017
Wydawnictwo: Burda Publishing Polska
Ryan Justice może i jest jej szefem, ale nic nie powstrzyma go przed zdobyciem jej serca. Paige Turner chciałaby zapomnieć o przeszłości, ale traumatyczne doświadczenia wciąż kładą się cieniem na jej życiu i nie pozwalają myśleć o szczęściu. To elektryzująca, intensywna od emocji, przyspieszająca bicie serca, pełna napięcia powieść. To książka dla osób żądnych przeżyć i dreszczyku emocji.



poniedziałek, 12 grudnia 2016

339. "Jeżynowa zima", w której nic nie jest takie jak powinno

AUTOR: Sarah Jio  
TYTUŁ ORYGINALNY: The Blackberry Winter  
TŁUMACZ: Dorota Malina
ROK WYDANIA: 2015
WYDAWNICTWO:  Znak – Między Słowami

OPIS
Kiedy niespodziewany nawrót zimy paraliżuje miasto, Claire ma wrażenie, że pogoda doskonale odzwierciedla chłód panujący w jej sercu. Przeżyła tragiczny wypadek, po który nie może się podnieść. Dopiero dziennikarskie śledztwo w sprawie zagonionego przed laty chłopca pozwala jej zapomnieć o nieszczęściu.
W miarę jak kolejne tropy odkrywają przed Claire historię uprowadzonego chłopczyka i poszukującej go pełnej nadziei matki, powoli uczy się żyć a nowo. A to jeszcze nie wszystko: ślady zaginionego Daniela zaczynają zagadkowy sposób splatać się z losami jej własnej rodziny…
Jeżynowa zima to wyjątkowa historia o miłości, rozpaczy i nadziei. Tej opowieści nie da się łatwo zapomnieć. [1]

RECENZJA
W tym roku jest to kolejna przeczytana przeze mnie książka, która pisana jest z dwóch perspektyw. Czasami, w zależności od tego jakie wątki są poruszane, te zabiegi mnie nudzą, a czasem jestem nimi zachwycona. W „Jeżynowej zimie” dużo bardziej zainteresował mnie wątek, którego akcja działa się w 1933 r. niż ta z 2010 r.

Pierwszą perspektywę, jaką poznajemy należy do Claire Kensington, która od roku jest w żałobie. Bardzo szybko odkryłam, co jest tego przyczyną, więc autorka mnie nie zaskoczyła. Dała mi zbyt dużo jasnych sygnałów odnośnie problemu kobiety. Jej małżeństwo z tego powodu przechodzi ogromny kryzys. Mąż zaczyna spotykać się niby w celach zawodowych ze swoją byłą, Cassandrą. Z kolei Claire nie jest wcale lepsza. Jej uwaga zwrócona jest w stronę właściciela niewielkiej kawiarni Dominica. Pewnego majowego dnia po przebudzeniu główna bohaterka widzi za oknem ogromną śnieżycę. Anomalię pogodową. Dociera do pracy, gdzie szef daje jej zlecenie opisania tego zjawiska, które już raz pojawiło się w ich mieście w 1933 r. Claire jest pewna, że nic z tego artykułu nie będzie, aż natrafia na materiał o zaginięciu trzyletniego chłopca…

Właśnie tu przechodzimy do drugiej perspektywy, która prowadzona jest przez nie jaką Verę Ray, matkę Daniela. Jej historia jest dramatyczna. Musi radzić sobie w czasach Wielkiego Kryzysu. Jest pokojówką w jednym z hoteli i ledwo wiąże koniec z końcem. Pewnego dnia musi zostawić chłopca samego na noc. Rankiem już go nie ma. Pozostaje po nim tylko zabawka na śniegu. W tej perspektywie widzimy zrozpaczoną matkę, która nie cofnie się przed niczym by odnaleźć swoje dziecko. Nawet nie wzbroni się przed pójściem do łóżka z największym podrywaczem w mieście. Wszystko w imię miłości do synka. W międzyczasie poznajemy okres, kiedy poczęty został Daniel i jaki ma on związek z rodziną Claire.

Vera i Claire są do siebie bardzo podobne. One nie należały do familii Kensingtonów od urodzenia - splotły się z tą rodziną przez miłość do mężczyzn z tego rodu. Artykuł, który miała napisać Claire pomaga się jej obudzić z zimowego otępienia, w jakie wpadła po tragedii sprzed roku. Znowu znajduje pasję, jaką było dla niej dziennikarstwo. Musze przyznać, że jej losy nie poruszyły mnie tak jak dzieje Very. Historia samotnej matki, która zmaga się z przeciwnościami losu, stara się o to, co najlepsze dla własnego dziecka, w brutalny sposób jej odebranego – to spowodowało, że chociaż przeczuwałam zakończenie całej historii to kibicowałem jej by odnalazła małego Daniela. Jednak znowu literki na stronach nie układały się tak jak powinny.

Zaginiony Daniel w jakiś sposób jest spokrewniony z rodziną Claire… W jaki to podejrzewałam od pewnego momentu książki. Znowu autorka mnie nie zaskoczyła. Chociaż muszę przyznać, że dałam się jej przez chwilę zmylić. Za co ogromny plus. Co do postaci pobocznych to niewiele można o nich powiedzieć, bo Sarah Jio skupiła się głównie na Claire i Verze. I w sumie nie wyróżniają się one zbytnio. Można rzecz, że są trochę mdłe, zagubione, zahukane. Przypuszczam, że szybko o nich zapomnę.

Nie mogę nie wspomnieć o okładce. Jest piękna! W moich ulubionych kolorach. Przyciągająca uwagę, ale jednocześnie nie jest wulgarna. Graficy trafili w samo sedno. Od razu dają czytelnikowi do zrozumienia, że będą mieli do czynienia z obyczajówką.

„Jeżynowa zima”, chociaż powinna poruszać ważny problem to jak dla mnie traktuje go trochę po macoszemu. Nie jest to główny wątek. Jednak pokazuje, że siła miłości jest w stanie pokonać największe przeszkody, jakie napotka w życiu. Na dodatek daje do zrozumienia, że pieniądze są w stanie zatuszować i załatwić wszystko nie tylko w czasach Większego Kryzysu. To jest również aktualne w czasach obecnych.

Jeśli szukacie czegoś na jeden czy dwa wieczory to „Jeżynowa zima” jest zdecydowanie dla Was. Mnie podobała się ta powieść, chociaż nie wymagała zbyt wiele myślenia, ale z pewnością sięgnę po kolejne książki autorki, bo spodobał mi się jej styl.

„[…] prawdziwy przyjaciel to nie jest ktoś, kto pomaga ci w trudnych chwilach – to każdy potrafi. Prawdziwy przyjaciel umie cieszyć się twoim szczęściem świętować z tobą twoje sukcesy, nawet… nawet, kiedy sam nie jest szczególnie szczęśliwy." ~ Sarah Jio, Jeżynowa zima, Kraków 2015, s. 158.
OCENA: 6/10

Jeszcze tylko dwa tygodnie i będą święta Bożego Narodzenia. W tym roku wyjątkowo się nie cieszę, że będą. Dla mnie to będą puste dni. Będzie brakowało czterech łap i zimnego nosa obok...
Dziękuję Wam za wszystkie ciepłe słowa pod postem w sobotę... Zdecydowaliśmy w domu, że nie bierzemy nowego zwierzaka, bo po prostu nie mamy na to czasu. A pies czy kot potrzebują zainteresowania, a gdy nas wiecznie nie ma to wydaje się to bez sensu... Musimy sobie sami poradzić z pustką po Maxie. 
Trzymajcie się ciepło, a ja idę do pracy. 


[1] Opis pochodzi z okładki książki

czwartek, 22 września 2016

307. Islamskie realia w "Musiałam umrzeć"


AUTOR:  Marina Achmedowa  
TYTUŁ ORYGINALNY: Дневник смертницы: Хадижа
TŁUMACZ: Aleksandra Stronka   
ROK WYDANIA: 2015
WYDAWNICTWO: Znak   

OPIS
Chadidża dorasta w wiosce na północnym Kaukazie, gdzie świat nie zmienił się od wieków. Dziewczyna uczy się wierności islamskiej tradycji oraz posłuszeństwa woli Allacha, starszych i mężczyzn.
Gdy dorośnie, trafi do miasta rozdzieranego wojną między muzułmańskimi bojownikami i rosyjskimi siłami specjalnymi. Choć delikatna, wrażliwa Chadidża bezustannie dokonuje kolejnych wyborów, tak naprawdę nic od niej nie zależy. Nawet, kiedy pójdzie za głosem serca, trafi wprost do fanatyków usprawiedliwiających nienawiść przemocą i religią.
Podczas podróży do Dagestanu rosyjska reporterka Marina Achmedowa była świadkiem ataku sił specjalnych na kryjówkę muzułmański ekstremistów. Poruszona widokiem obławy i jej ofiar postanowiła napisać posiąść, która odpowie na pytanie, co sprawia, że muzułmańskie kobiety dokonują samobójczych zamachów. [1]

RECENZJA
Żyjemy w czasach gdzie mimo, iż głośno nikt tego nie powie to mamy wojnę. Przerażający jest fakt, że twór państwo podobny (bo ja tego państwem nazwać nie potrafię, nawet tak zwanym) terroryzuje Europę. Radykalny islam jest dla mnie czymś złym – ideologią/wiarą (jak kto woli), która zabija. Nie wyobrażam sobie, jak kobiety wychowane w takiej a nie innej kulturze godzą się na bycie nikim, bo tak to trzeba niestety nazwać. Może właśnie chęć znalezienia odpowiedzi na pytanie: „Dlaczego muzułmańskie kobiety dokonują zamachów samobójczych” pchnęła mnie ku książce Mariny Achmedowowej Musiałam umrzeć. 

Chadidża, po śmierci swojego ojca, przeprowadza się z matką na wieś. Mimo, że początkowo bardzo ciężko przychodzi jej odnalezienie się w nowej sytuacji, z czasem coraz bardziej przesiąka wierzeniami i zasadami obowiązującymi w wierze muzułmańskiej. W miarę jak dorasta stara się żyć zgodnie religijnym „regulaminem”. Dziewczyna ma tylko jedno marzenie – chciałaby zostać żoną Machacza, syna generała, którego rodzina posiada dom w jej wiosce. Gdy, jako młoda kobieta, Chadzidża wraca do miasta jej życie staje na głowie, a wszystko komplikuje się jeszcze bardziej, gdy zakochuje się w pewny przystojnym chłopaku, którego poznaje na uczelni…

Musiałam umrzeć składa się z trzech części, opisujących naszą bohaterkę na trzech etapach jej życia – jako jeszcze dziecko, dorastającą dziewczynę i młodą kobietę. Lektura to nic innego jak pamiętnik Chadżidży, dlatego też autorka starała się aby fragmenty dotyczące poszczególnych okresów życia były pisane językiem adekwatnym do wieku głównej „aktorki”. Mając to na uwadze przymykałam oko na liczne powtórzenia, którymi pani Marina uraczyła mnie w pierwszej części swojej książki. Miejscami odnosiłam wrażenie, że rozdział składa się z jakiś luźnych zlepków zapisków, mających ze sobą niewiele wspólnego. Później, styl wypada już zdecydowanie lepiej, co jest w sumie analogiczne z tym co przed chwilą powiedziałam o czysto technicznej konstrukcji powieści. 

Sama powieść, wbrew pozorom, nie powala swoją dynamiką. To raczej spokojniejsza lektura, w której od czasu do czasu poczułam jakieś szybsze bicie serca czy płytszy oddech. Wszystko toczy się swoim własnym tempem, ale to chyba raczej nic nadzwyczajnego w tego rodzaju literaturze. 

Autorka wykreowała postać, która mimo upływu czasu niewiele się zmienia. Dorosła Chadżidża miejscami zachowywała się tak infantylnie i irracjonalnie, że mi samej ciężko było wyobrazić sobie, że można być aż tak niedojrzałym. Oczywiście dużą rolę odegrała w tym wszystkim tradycja, w której została wychowana i chyba to mnie najbardziej w tym wszystkim przerażało. Bo Chadżidża to nie tylko „książkowa bohaterka”, to również tysiące kobiet, które żyją w państwach islamskich i które bez słowa sprzeciwu przyjmują na siebie „brzemię” wychowanych w wierze islamu –bojących się zawalczyć o swoje w obawie przed bożym gniewem, akceptującym swoją pozycję w domu oraz ulegających tradycji, która je tłamsi, usidla i zniewala. No, ale już wracam do meritum! Z jednej strony Chadżidża niemiłosiernie mnie irytowała, ale z drugiej było mi jej żal, że musiała dorastać w takim a nie innym świecie. 

Marina Achmedowa ukazała błędne koło, w którym znaleźli i się muzułmańscy bojownicy i rosyjskie siły specjalne. Atak jednych na drugich spotykał się z natychmiastową, równie bolesną, odpowiedzią. Ze smutkiem muszę stwierdzić, że takie zapętlenie można dotrzeć we współczesnej Europie. Być może autorka nie odpowiedziała jasno na postawione przez siebie (a powtórzone przeze mnie) pytanie, nie mniej jednak ukazała, jak w takiej „pułapce” bardzo łatwo wpłynąć na psychikę człowieka, a granica między dobrem i złem zostaje nieodwracalnie zamazana. 

Mimo, że spodziewałam się czegoś innego po lekturze Musiałam umrzeć, to z pewnością nie mogę powiedzieć, że jest to zła książka. Myślę, że zasługuje na danie jej szansy, ale jednocześnie trzeba czasem przymknąć oko na pewne niuanse. Co prawda ja nie znalazłam satysfakcjonującej odpowiedzi na postanowione na samym początku pytanie, ale historia Chadżidży, jako że to była moją pierwszą w tych „klimatach”, rozbudziła moją ciekawość i chęć dalszego zagłębienia tematu.

„Jeśli kochasz, słowa nie są potrzebne” ~ Marina Achmedowa, Musiałam umrzeć, Kraków 2015, str. 150

OCENA: 7/10

Czy tylko mi dni uciekają jak przez palce? Ale to dobrze! Bo już niebawem Boże Narodzenie, a to mój ulubiony czas! Pozdrawiam i do następnego! 
Tea


[1] Opis pochodzi z okładki książki

poniedziałek, 5 września 2016

300. Gdy państwo nie reaguje to pokaż światu, że nie jesteś stracony

Znalezione obrazy dla zapytania dzieciak książka
AUTOR: Kevin Lewis
TYTUŁ ORYGINALNY: The kid
TŁUMACZ: Agnieszka Myśliwy
SERIA: Historie Prawdziwe
ROK WYDANIA: 2012
WYDAWNICTWO:  Znak

OPIS
Kevin od maleńkości był bity i głodzony przez biologicznych rodziców. Przeszedł przez piekło, nim wreszcie zareagowała opieka społeczne. Trafił do rodziny zastępczej, ale to nie był koniec jego nieszczęść. Nikt mu nie pokazał, jak z koszmaru dzieciństwa przejść do normalnego i samodzielnego życia.
Odrzucony przez tych, którzy powinni byli mu pomóc, zagubiony i coraz bardziej bezradny, znalazł się na skraju przepaści. Los jednak postawił na jego drodze Julię – kobietę, która nie bała się jego słabości i lęków. Jej miłość pozwoliła Kevinowi odwrócić bieg jego życia.
Na podstawie tej wstrząsającej, lecz dającej nadzieję historii powstawał film pod tym samym tytułem. [1]

RECENZJA
Życie pisze zawsze najlepsze scenariusze. Chociaż w przypadku tej książki jak i wielu, które podchodzą pod tematykę „Prawdziwe historie” słowo najlepsze nie jest właściwe. Odpowiednim byłoby, że pisze najgorsze scenariusze z możliwych i przekonał się o tym nie kto inny jak autor powieści Kevin Lewis, który postanowił podzielić się ze światem swoimi przeżyciami z dzieciństwa, by w końcu wyzwolić się z koszmaru, w którym trwał przed długi okres swojego życia.

Kevin przyszedł na świat w rodzinie, która główną są egzystencję miała dzięki pomocy państwa, czyli zasiłkom, które i tak nigdy nie były przeznaczane na to, co potrzeba, czyli jedzenie czy też ubrania dla niego lub młodszych braci bądź też sióstr. Jego matka była kobietą o wątpliwym zdrowiu psychicznym i to właśnie Kevin stał się jej kozłem ofiarnym. Czytając to, w jaki sposób kobieta znęcała się nad nim wywoływał u mnie ciarki na plecach. Nigdy nie tego nie zrozumiem i nie pojmę, czemu matka jest w stanie krzywdzić własne dziecko. Dla mnie to nie wydaje się logiczne i normalne.

Chłopczyk nie dostał pomocy od nikogo. Państwo umywało od tego ręce, a to wszystko ze względu na brak dowodów. Cóż ciężko o nie skoro na inspekcję przychodzi się dwa tygodnie po zawiadomieniu. Jasne, że wtedy większość siniaków zblednie i zniknie. Na dodatek, gdy informuje się wcześniej o wizytacji pewnie, że nie wpadnie się w sam środek domowej awantury i przemocy. Niestety tak działało prawo wtedy w Irlandii i innych państwach i pewnie tak samo jest do tej pory. Ofiara najczęściej dostaje pomoc, gdy jest już za późno na jakiekolwiek zmiany w jej zachowaniu. Urodzona w patologicznej rodzinie rzadko, kiedy wychodzi na prostą i w dorosłym życiu nie powiela błędów własnych rodziców.

Kevin przez całe swoje życie walczył przede wszystkim o to by wyrwać się z biedy i zacząć godne życie na poziomie. Nie chciał utrzymywać kontaktu ze swoimi rodzicami i wcale się temu nie dziwie. Dość zła wycierpiał się z ich strony. Gdyby państwo zareagowało wcześniej życie tego mężczyzny mogło wyglądałoby zupełnie inaczej. Jednak niestety aparat państwowy nie działa sprawnie. Zazwyczaj nie chce on się wtrącać uznając, że prywatne problemy to nie ich problem, ale gdy cierpi dziecko to jest ich problem! Zawsze to jest ich problem! Po to oni są by pomagać! Interweniować by dzieci dostawały godne warunki.

Książkę czyta się szybko, ale jest to również wydanie kieszonkowe z dość dużą czcionką. Zajęła mi ona niecałe dwa dni. Język nie porywa, ale czasami tak bywa w tego typy książkach. W nich chodzi głównie o pokazanie emocji, prawdy i ludzkiego dramatu, który rozgrywa się w rodzinie. Rodzinie, która powinna być oazą bezpieczeństwa. Schronieniem, a nie miejscem wojny, walki z oprawcami, którzy powinni nas kochać bezwarunkowo. Książka jest mocna, ale nie na tyle bym zapamiętała ją na długi czas i sama nie wiem, dlaczego tak się stanie, bo przecież tematyka jest bardzo poważna.
„Gdy nie masz nic do stracenia, ustawiasz się na bardzo silnej pozycji." ~ Kevin Lewis, Dzieciak,  Kraków 2012, s. 201.

OCENA: 6/10

Widzicie to co ja i Tea? 300? Już 300 postów za nami. Wzruszam się, gdy widzę jak bardzo KA rozwinęła się od początku. Czuję się jak dumna mama, bo to takie moje dziecko. 
Po pracującym weekendzie czas na wolny poniedziałek. Idę się lenić! 

poniedziałek, 29 sierpnia 2016

297. Magia świąt zamknięta w "Szukając Noel"

Znalezione obrazy dla zapytania szukając noel
AUTOR: Richard Paul Evans  
TYTUŁ ORYGINALNY: Finding Noel
TŁUMACZ: Bartosz Gostkowski
ROK WYDANIA: 2012
WYDAWNICTWO:  Znak

OPIS
Czy wiesz, że anioły naprawdę czasem przebierają się za ludzi i schodzą na ziemię?
Mark przekonał się o tym wraz z pierwszym łykiem gorącej czekolady, którą pewnego wieczoru nalała mu do filiżanki Macy. Spotkali się przypadkiem. On – życiowy rozbitek, samotny i zrezygnowany, ona – doświadczona przez los i skrzywdzona w dzieciństwie, jednak mimo wszystko skłonna do niesienia pomocy innym. Z lękiem, ale i radością obserwują rodzące się między nimi uczucie.
Tylko czy trudna przeszłość nie okaże się silniejsza od ich młodej miłości? I kim jest tajemnicza Noel, która może całkowicie zmienić ich życie? [1]

RECENZJA
Kilka la temu książkowy świat oszalał na punkcie twórczości Richarda Paula Evansa. Ja kupiłam kilka jego książek, ale musiały swoje odleżeć żebym chciała do jakiejkolwiek z nich zajrzeć. Na pierwszy ogień poszło „Szukając Noel”. Trochę się bałam, bo zazwyczaj wybierając jedną z kilku powieści danego autora trafiam na najsłabszą. W przypadku „Szukając Noel” wszystko wskazywało na to, że jest zupełnie inaczej.

Książka napisana jest z perspektywy Marka Smarta, który opowiada nam jak trzeciego listopada 1988 roku poznaje Macy. Mark nie studiuje, bo jego rodziców na to nie stać, a uczelnia zlikwidowała wiele programów socjalnych, więc porzucił inżynierię i zaczął pracę, jako woźny w jednej ze szkół średnich. Pewnego dnia wracając o domu psuje mu się samochód. W pobliskiej restauracji poznaje Macy, która ratuje go od ostatecznego kroku, jaki chciał zrobić, gdy dowiedział się, że jego mama nie żyje, a on został poinformowany o tym dwa dni po jej pogrzebie, bo nikomu w rodzinie nie powiedział, że przerywa studia.

Życie również nie oszczędzało Macy. Ta dziewczyna w dzieciństwie stała się ofiarą biurokratycznych ośrodków pomocy społecznej. Bardzo jej współczułam, bo tak naprawdę w tej książce nie sprawdzali warunków, w jakich będą żyły adoptowane dzieci. Macy, po prostu miała bardzo mało szczęścia, gdy była dzieckiem. Właśnie dzięki namowom Marka postanawia jeszcze raz zanurzyć się w odmętach przeszłości, aby odnaleźć coś bardzo ważnego.

Zarówno Macy pomagała Markowi w trudnym momencie, ale również on dał jej ogromne wsparcie. Autor pokazał nam, że czasami by komuś pomóc wystarczy dobre słowo lub sama obecność drugiej osoby. W tej książce obce osoby nie pojawiają się na naszej drodze bez powodu, zawsze mają swoją ukrytą misję.

Kim jest tytułowa Noel, niech pozostanie tajemnicą, bo dzięki temu ta książka ma w sobie magię i cały ogrom ciepła. Gdy ją czytałam brakowało mi tylko mrozu i śniegu za oknem, bo właśnie w tym okresie powinno się ją czytać. Zatęskniłam za świętami Bożego Narodzenia, za tym całym rozgardiaszem, który rok w rok mnie doprowadza do szału, a przede wszystkim do stołu pełnego osób, które kocham i które są dla mnie najważniejsza. Bo najważniejszym przesłaniem w tej książce jest rodzina i dom, że każdy z nas go szuka i czasami trudno nam jest go odnaleźć, ale gdy już to zrobimy docenimy trud, jaki podjęliśmy, docenimy w nim każdą minutę.

Pod koniec płakałam. Byłam autentycznie wzruszona i to właśnie, dlatego ta książka jest dla mnie wyjątkowa. Ciężko u mnie wywołać łzy, ciężko się wzruszam, ale autor po prostu dotknął najczulszych strun w mojej duszy. Tego oczekuję od takich właśnie książek. Już nie mogę się doczekać kolejnych pozycji tego autora. Jednak będę je sobie dawkować, by mieć, do czego wracać w kryzysach czytelniczych.

„Chyba podobnie jak każdy człowiek, któremu brakuje wiary, oczekiwałem, że otrzymam jakiś znak." ~ Richard Pau Evans, Szukając Noel, Katowice 2012, s. 218.
OCENA: 10/10

[1] Opis pochodzi z okładki książki