Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Adrian Grzegorzewski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Adrian Grzegorzewski. Pokaż wszystkie posty

sobota, 6 maja 2017

395. Luźna Sobota: Podsumowanie kwietnie i TBR na maj

TEA
To już maj?! Boże, kiedy! Niestety powróciłam do swojej niechlubnej tradycji nie przeczytania założonych miesiąc wcześniej pozycji. Trzy książki na miesiąc to brzmi bardzo słabo, a obawiam się, że w nowym miesiącu wcale nie będzie lepiej. Obiecuje jednak sobie, że się postaram!

1."Żarna niebios" Maja Lidia Kossakowska, seria 'Zastępy Anielskie' #1 (512 stron) [3,3 cm] 8/10
Maja Kossakowska wykreowała bohaterów, tak ludzkich, tak pełnokrwistych i wyraźnych, że ja sama miejscami zapominałam, że przecież mają skrzydła. Autorka przeniosła mnie do fantastycznego świata, gdzie intryga goniła intrygę, a zdrady można było się spodziewać na każdym kroku. Co prawda sam zbiór okazał się być nierówny, ale w ogólnym rozrachunku ja jestem trzy razy na tak!
2."Siewca wiatru" Maja Lidia Kossakowska, seria 'Zastępy Anielskie' #2 (656 stron) [4,3 cm] 8/10

Ja przepadłam w Siewcy Wiatru dogłębnie. Zaraz po odłożeniu książki na półkę i od razu musiałam zajrzeć do kolejnej części. Uwielbiam świat wykreowany przez autorkę, jej styl i umiejętność kreowania bohaterów. Jak dla mnie bomba!
3."Wszyscy ludzie generała" Michael Hastings (480 stron) [3,1 cm] 5/10
Moje pierwsze spotkanie z literaturą faktu było dosyć ciekawym przeżyciem. Być może trochę trudnym, ale za to dającym do myślenia i wartościowym. Myślę, jednak, że Wszyscy ludzie generała nie jest książką dla wszystkich. Jeśli ktoś całkowicie nie interesuje się polityką może sobie odpuścić ten tytuł. Co do pozostałych uważam, że nie powinni czuć się zawiedzeni reportażem, a już z pewnością zostaną nim porażeni i wstrząśnięci.

Łączna liczba stron: 1684
Średnia liczba stron dziennie: 55
Najgorsza książka kwietnia: ---
Najlepsza książka kwietnia: "Siewca wiatru" Maja Lidia Kossakowska
Największe zaskoczenie kwietnia: ---
Największe rozczarowanie kwietnia: "Wszyscy ludzie generała" Michael Hastings 

TBR

  •  Cykl "Zastępy Anielskie" (Zbieracz Burz. Tom I, Zbieracz Burz. Tom II, Brama Światłości) Maja Lidia Kossakowska - kilka lat temu przeczytałam trzy części tej serii i byłam oczarowana! Z wielką przyjemnością poznam całość! 


  • Jednocześnie postanowiłam zapoznać się z jedną z największych "cegieł" w mojej biblioteczce, mianowicie z "Klasyką poezji polskiej. Od średniowiecza do współczesności". Mam jednak takie przeczucie, że dopiero w czerwcu zapoznam się z całością.


LADY SPARK
Kwietniu, kiedyś zleciał? Sama nie mam pojęcia jak to się stało. Pewnie to wszystko przez to, że w pracy mam intensywny okres szkoleń nauczycieli w związku z reformą. I jeszcze taki będzie cały maj. Jednak mimo wszystko znowu przeczytałam pięć książek. Pięć to liczba idealna. Uwielbiam pięć! Dlaczego by nie? Pięć jest spoko! Tylko, że znowu nie wyczytałam swojego TBRu na dany miesiąc. Ale w maju się uda! Maj to piąty miesiąc roku, więc w maju będzie idealnie! 


1. "W kręgu księżniczki" Jean Sasson; seria "Księżniczka Sułtana" #3 (336 stron) [1,7 cm] 6/10
To, że zaczęłam czytać od złej strony to już wiecie. "W kręgu księżniczki" to opowieść o tym jak w Sułtanie dojrzewała decyzja, żeby otwarcie zacząć walczyć o prawa kobiet w Arabii Saudyjskiej. Temat ciekawy, ale jednocześnie nas, którzy jesteśmy przyzwyczajeni do innych zasad będzie bardzo denerwował. 
2. "Bliżej słońca" Richard Paul Evans (320 stron) [2,2 cm] 9/10
Evans znowu mnie oczarował. Jego powieści są pełne ciepła i optymizmu. W "Bliżej słońca" nie jest inaczej. Ogromnie podobało mi się oddanie Peru i pokazanie problemu wychowywania się dzieci na ulicy. 
3. "Czas tęsknoty" Adrian Grzegorzewski; seria: "Czas tęsknoty" #1 (416 stron) [3,0 cm] 4/10
Miał być pewniak, a wyszła jedna wielka lipa z tego. Ja nie jestem w stanie zaakceptować tego, co autor zrobił z wątkiem miłosnym, bo tego nawet nie da się pojąć, a co dopiero mówić o zrozumieniu. Porażka i to bardzo bolesna. Czuje się okropnie po tej książce.
4. "Czas burzy" Adrian Grzegorzewski; seria: "Czas tęsknoty" #2 (416 stron) [2,0 cm] 6/10
Nie czytajcie pierwszego tomu, jeśli nie wyznajecie mojej zasady! To Was uchroni przed rozczarowaniem i zawodem podobnym do mojego. Autor w drugim tomie we wszystkim Was oświeci, a wątek miłosny tu prawie nie występuje, więc będziecie uratowani przed tym nierealnym uczuciem.
5. "Całe życie" Robert Seethaler (174 strony) [1,9 cm] 6/10
 Powieść mocno specyficzna i nie spodoba się każdemu czytelnikowi. Będzie miała ona swoich fanów jak i antyfanów. Jest filozoficzna i pozwala wejść w siebie i przemyśleć swoje życie, ale jednocześnie nie ma tu zbyt wielkiej akcji, a to może być dla wielu minusem i nużyć podczas czytania. 

Łączna liczba stron: 1662
Średnia liczba stron dziennie: 55
Najgorsza książka kwietnia: "Czas tęsknoty" Adrian Grzegorzewski
Najlepsza książka kwietnia: "Bliżej słońca" Richard Paul Evans
Największe zaskoczenie kwietnia: ---
Największe rozczarowanie kwietnia: "Czas tęsknoty" Adrian Grzegorzewski

TBR



  • "Księżna i prezydent" - Valery Giscard d'Estaing - zapowiada się ciekawa lektura.
  • "Diabeł ubiera się u Prady" - Lauren Weisberger - Chyba większość z czytelników widziała film lub chociaż kojarzy produkcję. Postanowiłam przeczytać skoro ja już praktycznie nic nie pamiętam. 
  • "Szukając Alaski" - John Green - Podejście do Greena nr 2. Oby bardziej udane niż pierwsze.
  • "Bracia Kliczko" - Leo G. Linder - Zamiłowanie do oglądania sportu odziedziczyłam po dziadku jako jedyna z wszystkich jego wnuków i wnuczek. Na boksie się nie wyznaje, ale starszy z braci Kliczko jest merem Kijowa i w sumie chcę się bardziej dowiedzieć, co nakłoniło go, aby  po zakończeniu kariery sportowca został politykiem
  • poniedziałek, 1 maja 2017

    393. "Czas burzy" - jak zakończy się historia Swietłany i Piotra?

    AUTOR: Adrian Grzegorzewski
    SERIA: Czas tęsknoty
    TOM: Drugi
    ROK WYDANIA: 2017
    WYDAWNICTWO: Między Słowami

    OPIS
    Pełna emocji powieść o miłości, historii i wojnie.
    Piotr i Swieta – kochankowie, których uczucie skazane było na zagładę. Upalnego lata 1939 roku nikt nie chciał zaakceptować związku Polaka i Ukrainki, ale oni nie mieli zamiaru się poddać. Na długi czas rozdzieliła ich wojenna zawierucha, a teraz, na początku 1944 roku, odnajdują się w Warszawie. Piotr działa w konspiracji, co oznacza nie tylko zbrojne akcje, ale i konieczność niebezpiecznego flirtu z Niemką Eriką.

    Czy uczucie Piotra i Swiety przetrwa w obliczu okupacyjnej grozy? Czy dłonie, które pociągają za spust, wykonując wyroki podziemnych sądów, mogą dać czułość i bezpieczeństwo? Czy miłość może wygrać z okrucieństwem wojny?

    Wkrótce losy zakochanych jeszcze bardziej się skomplikują. Wraz z nadchodzącą Armią Czerwoną nad Warszawą i Polską zbierają się ciemne chmury.

    Nadciąga czas burzy…

    Poznajcie dalsze losy bohaterów "Czasu tęsknoty". [1]

    RECENZJA
    Po „Czasie tęsknoty” wiedziałam, że autorowi zdecydowanie nie leży pisanie wątków miłosnych, dlatego miałam ogromną nadzieję, że w „Czasie burzy” skupił się na działaniach wojennych Piotra i trudnym życiu cywilów w trakcie wojny. Czy moje nadzieje zostały spełnione?

    Piotr i Swietłana są ze sobą szczęśliwi w okupowanej Warszawie. Kochankowie z 1939 roku w końcu cieszą się swoim uczuciem. Jednak cierniem w ich związku jest fakt, że Piotr działa w konspiracji i wykonuje wyroki podziemnego sądu. Dowództwo zmusza go do niebezpiecznego flirtu z Niemką Eriką, która jest żoną oficera Gestapo. Niestety, to, co wydawało się prostym flirtem okazuje się grą na śmierć i życie.

    Nie mogę zarzucić, że w książce nie jest lepiej, bo jest. Uczucie między Piotrem a Swietą nie jest tak irytujące. Zeszło na dalszy plan. Dało się jednak zauważyć, że nie znają się dobrze, a poryw serca nie wystarczy do stworzenia udanego związku. Na szczęście wątki, których autor nie dokończył w „Czasie tęsknoty” kontynuował jest w drugim tomie, ale mój zarzut jest taki, że części historii Jegora pojawia się, co sto czy też sto pięćdziesiąt stron. Pozostałe wątki są uzupełniane regularnie.

    Mam też zarzut, że książka nie zaczęła się w momencie, gdzie skończyła się pierwsza część. Dostałam życie Piotra sprzed odnalezienia Ukrainki, co mnie mocno zdezorientowało i nie wiedziałam, co się dzieje do momentu, aż wszystko doszło do odpowiedniego punktu, na którym skończył się „Czas tęsknoty”.

    Próbowałam polubić Swietłanę, ale nie jestem w stanie tego zrobić, ponieważ każdy facet w książce kocha się w naszej Swietoczce: Jegor, Piotr, koledzy Ochockiego z oddziału leśnego, przyjaciel Piotra. Dosłownie każdy! Jestem w stanie założyć się o stówkę, że rozkochałaby swoją urodą zatwardziałego Gestapowca. Autor powinien poczytać w Internetach, że czytelnicy nie lubią idealnych postaci. Piotr też łamał wszystkie damskie serca, a na dodatek nie trafiały go śmiertelne strzały.

    Modliłam się o brak happy endu. Jak zawsze kibicuje postaciom, żeby połączyły się w końcówce tak w tym wypadku nie chciałam za nic widzieć szczęścia i miłości Polaka i Ukrainki. Jak było? Przekonacie się sami, jeśli przeczytacie.

    Drugi tom to zdecydowanie mniej miłości, a więcej wojny. Jest to część lepsza niż „Czas tęsknoty”. Tu wątek sercowy jest w tle. A wojna rozdaje swoje niesprawiedliwe karty na pierwszym planie. Jeśli nie chcecie poznawać pierwszego tomu to nie musicie. Autor w „Czasie burzy” przypomina ważniejsze wątki głównych bohaterów czy tych drugoplanowych, więc nie będziecie się czuć zdezorientowani. Ja jednak od zawsze jestem zwolenniczką czytania od pierwszych części.

    "Życie składa się z chwil, a pamięć człowieka jest jak pełna regałów biblioteka. Można do niej wejść i sięgnąć po obrazy i filmy, na których te chwile zostały uchwycone. Niektóre z nich wywołują uśmiech, inne salwy śmiechu, a przy kolejnych po raz setny czuje się ból i smak łez. O szczęściu człowieka zadecyduje zaś to, czy na tych półkach więcej będzie kolorów, czy szarości." ~ Adrian Grzegorzewski, Czas burzy, Kraków 2017, s. 212
    OCENA:  6/10

    Paskudna pogoda na majówkę się zrobiła. Chociaż można czytać bez wyrzutów sumienia. 
    Dacie wiarę, że mój młodszy brat dziś kończy 22 lata? A takie to małe coś było 22 lata temu... 

    Za egzemplarz książki bardzo dziękuję wydawnictwu



    [1] Opis pochodzi z okładki książki

    poniedziałek, 24 kwietnia 2017

    390. "Czas tęsknoty", czyli czasami lepiej zrezygnować z wątku miłosnego


    AUTOR: Adrian Grzegorzewski
    SERIA: Czas tęsknoty
    TOM: Pierwszy
    ROK WYDANIA: 2014
    WYDAWNICTWO: Między Słowami

    OPIS
    Jest upalne lato 1939 r. Młody warszawiak Piotr Ochocki przyjeżdża do Bedryczan, małej wioski na Kresach, żeby poznać rodzinne strony swojej matki.

    Ale nie będą to zwykłe beztroskie wakacje. Znad obu granic nadciąga widmo wojny - nawet w malutkich Bedryczanach, gdzie wszyscy się znają, narasta wrogość miedzy sąsiadami: Polakami i Ukraińcami. Piotr wie, że zapuszczanie się na ukraińską stronę wsi naraża go na wielkie niebezpieczeństwo.

    A jednak to wszystko przestaje mieć znaczenie w dniu, kiedy po raz pierwszy spotyka piękną Ukrainkę Swietę. Już wie, że teraz nic nie będzie takie samo, wszelkie zakazy przestają się liczyć…

    Ale co się wydarzy, kiedy rozdzieli ich wojna?
    Czy czas tęsknoty się skończy? [1]

    RECENZJA
    Lubię „Czas honoru”. Ogólnie bardzo lubię wojenne klimaty, ale wiem również, że ciężko o dobrą pozycję filmową, serialową lub też książkową. Dlatego z pewnym niepokojem podeszłam do „Czasu tęsknoty”. Odrobinę nadziei dawała mi ocena na Lubimy Czytać, bo wynosiła 7,5 gwiazdki. Na dodatek od dłuższego czasu chodziła za mną powieść historyczna, której akcja działaby się podczas II wojny światowej i to w Polsce. Dlatego wydawało mi się, że to jest dobry czas dla tej książki. Czy miałam rację?

    Lato 1939 roku, Piotr Ochocki jedzie do Bedryczan na Kresach, bo chce poznać rodzinne strony matki. Wszyscy wiedzą, że nadchodzą trudne momenty dla niepodległej Polski, która dopiero wychowała swoje pierwsze pokolenie w wolnym kraju po 123 latach zaborów. Z obu stron granicy nadchodzą złe wieści. Od wschodu komunizm i Stalin, a od zachodu faszyzm i Hitler. Piotr i pozostali Polacy mają jednak nadzieję, że zawarte sojusze z Francją i Wielką Brytanią powstrzymają Hitlera od zaatakowania Polski.

    Właśnie w tym momencie Piotrek w Bedryczanach poznaje Ukrainkę Swietłanę. Młodzi od pierwszego wejrzenia zakochują się w sobie. Niestety widmo wojny z dwóch stron to nie jest dobra atmosfera dla rozkwitu tej miłości. On Polak, ona Ukrainka – to nie jest miłe połączenie w Bedryczanach, które od kilku lat jest podzielone na dwie części – polską i ukraińską. Wystarczy tylko iskra, aby rozpętało się tam piekło na ziemi. Ukraińcy chcą odzyskać niepodległość, chcą utworzyć swoje państwo, chcą tego, o co wcześniej walczyli Polacy przez 123 lata. Na dodatek Swieta ma już wybranego męża, którym jest niebezpieczny Jegor. Na tle tego wszystkiego wyrasta zakazane uczucie między Polakiem a Ukrainką.

    Wątek miłosny kompletnie mnie nie kupił. Z prostego powodu: zakochanie w ciągu sekundy? Spoko. Przymykam na to oko, ale nawet moja romantyczna część duszy nie kupi schematu wyglądającego mniej więcej tak: miłość od pierwszego wejrzenia w cerkwi -> brak jakiegokolwiek drugiego dłuższego spotkania -> namiętny seks w stodole na sianie z miłości. No nie kupuję tego za żadne skarby świata. Zostawię to jednak już, bo nie chcę się nad tym pastwić, ale niestety wątek miłosny jest niedopracowany, a nawet infantylny. Nie przekona mnie argument, że to inne czasy, że wojna za pasem. Po prostu kobiety w tamtych czasach tak nie postępowały, a zwłaszcza, gdyby wychowywały się w rodzinie takiej jak Swieta.

    Bohaterowie są różni. Jest ich cała masa. Piotr to narwany warszawiak. Swietłana to spokojna Ukrainka, która jest przeznaczona niebezpiecznemu Jegorowi. Jest również pani Maria i jej córka Marta, która podkochuje się w Piotrze. Obie są do rany przyłóż. Witalij, czyli kościelny z cerkwi jest moją ulubioną postacią. Bohaterowie irytują bardziej lub mniej, ale ja lubię jak zachowanie danej osoby wzbudza we mnie pozytywne lub negatywne emocje.

    Ocena na LC bardzo mnie zawiodła, dlatego postanowiłam poszperać po recenzjach i okazało się, że druga część „Czasu tęsknoty” ma być słabsza, więc zrezygnowana i gotowa rozpłakać się z bezsilności, że książka jest słaba, wróciłam do czytania. I wiecie, co? Druga część podobała mi się zdecydowanie bardziej. Nie było ckliwej i mało realnej miłości od pierwszego wejrzenia. Było więcej rzeczywistości wojennej. Przygotowania Piotra do zostania żołnierzem. Życie Swiety i Marty w codzienności wojennej, gdzie Ukraińcy i Rosjanie traktowali kobiety jak worki do zaspokajania swoich potrzeb. Nie odczuwałam efektu znudzenia czy też spowolnienia akcji. Chociaż jak już zaczynałam się do książki przekonywać to autor znowu przekombinował. Nie jest możliwe, żeby dwóch ojców w dwóch różnych krajach zrobiło dokładnie to samo w tym samym czasie. 

    Autor wcale nie bawił się w opisywanie scen morderstw na ludności polskiej w sposób delikatny. Nazywał rzeczy po imieniu, a przy scenach, które miały miejsce na Wołyniu to płakałam.

    Już dawno nie miałam takiego dylematu odnośnie oceny książki. Pierwsza jej część i szybki, a wręcz ekspresowy rozkwit miłości Swiety i Piotra zasługuje na jeden. Za to sporo plusów zyskała druga część, gdzieś w granicach szóstki. Mimo wszystko widziałam proste błędy debiutanta. Z ogromnym bólem serca dam 4, bo to moja ulubiona tematyka, ale wykonanie kompletnie mnie nie zadowala. Gdyby autor bardziej uspokoił i zrównoważył wątek miłosny to byłaby to całkiem przyjemna powieść. Pozostaje mi mieć nadzieję, że drugi tom będzie trochę lepszy.
    "Uczucie to potężna więź, która potrafi zadzwonić niepokojąco prosto do ucha, jeśli na drugim końcu sznurka dzieje się coś niedobrego." ~ Adrian Grzegorzewski, Czas tęsknoty, Kraków 2014, s. 91.
    OCENA:  4/10

    Aż nie wiem, co Wam napisać od siebie. Po prostu jestem zawiedziona książką. Mogło być dobrze, a wyszło jak zwykle... 


    [1] Opis pochodzi z okładki książki