Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Meg Cabot. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Meg Cabot. Pokaż wszystkie posty

sobota, 8 sierpnia 2015

153. Pożegnanie Mii stało się faktem!

AUTOR: Meg Cabot 
TYTUŁ ORYGINALNY: The Princess Diaries, Volume X: Forever Princess
TŁUMACZ: Edyta Jaczewska
SERIA: Pamiętnik Księżniczki
TOM: Dziesiąty
ROK WYDANIA: 2009
WYDAWNICTWO:  Amber

OPIS
Do końca liceum został Mii zaledwie miesiąc. Przed nią bal maturalny, wielka gala z okazji jej osiemnastych urodzin i pierwsze demokratyczne wybory w Genowii. Brzmi świetnie, prawda? Ale Mia wciąż jeszcze nie wie, na jaki uniwersytet pójdzie, kampania wyborcza jej ojca przebiega fatalnie, a idealny J.P. chyba jednak nie jest tym wymarzonym.
Jak księżniczka rozwiąże wszystkie swoje książęce kłopoty? Czy Michael wróci z Japonii? Czy J.P. zostanie nowym chłopakiem Mii?
Dziewczyny wreszcie dowiedzą się, jak to wszystko się kończy. [1]

RECENZJA
Od ostatniego pamiętnika Mii minęły dwa lata. Dziewczyna dalej uczęszcza do psychologa, zbliżają się jej osiemnaste rodziny i na dodatek bal maturalny, na który Mia krótko mówiąc zupełnie nie ma ochoty. Czy serce księżniczki Genowii bije dla kogoś nowego? Nie jaki J.P. z którym swatała ją swego czasu Grandmere zajął miejsce u jej boku. Amelia na swój sposób kocha tego chłopaka. Jednak czy Amelia zapomniała już o swojej pierwszej wielkiej miłości czyli Michaelu?

Jeśli zaś chodzi o przyjaciół Mii to dalej najlepszą przyjaciółką jest Tina, Lana i jej wierny klon również wspierają Amelię na swój dość dziwny sposób. Lilly toleruje, ale nie rozmawia z księżniczką co ją strasznie boli. Na dodatek ojciec przegrywa w sondażach na premiera Genowii, która z monarchii absolutnej zmieniła się na monarchię konstytucyjną, bo Amelia przedstawiła parlamentowi ważny dokument z XVI w. Nic nie idzie tak jak by chciała. Na dodatek stara miłość po dwóch latach wraca do Nowego Jorku. Czy może być gorzej? J.P. nie okazuje się tym za kogo się podawał. Może i Amelii długo zajęło dowiedzenie się o nim prawdy, ale w końcu do tego doszła i zabolało ją to. Przecież ona też ma uczucia.

Grandmere również nie pomaga jej trzymać się od niego z daleka. Wszystko oczywiście tłumaczy troską o dobro sondaży swojego syna. Jednak każde spotkanie Mii i Michaela kończy się zupełnie inaczej niż dziewczyna sobie planuje. Na dodatek jak ona m się skupić na testach końcowych i jak ma wybrać uczelnie na której ma się uczyć i na Genowię dlaczego nikt nie chce wydać książki księżniczki? Bo o tym nie wspomniałam. Dwuletnia przerwa w pisaniu pamiętnik spowodowana była tym, że Mia pisała swój pierwszy romans i bardzo dokładnie się do niego przygotowywała i nie miała czasu ani głowy na pisanie pamiętnika. Oczywiście swoich szans na wydanie powieści szuka pod pseudonimem, bo chce sprawdzić czy książka ma w sobie to coś co zainteresuje wydawców. Nie chce by została wydana tylko dlatego, że napisała ją JWK Amelia z Genowii. Nie dziwię się jej. Przecież każdy z nas chce być doceniany za to co zrobił, a nie za to kim jest.

Oczywiście interesowało mnie również to czy Mia i Lilly w końcu się pogodzą. Ostatecznie tak się stało i może nie jestem z tego faktu zadowolona, bo przecież nie lubię Lilly to po wpisach Mii dało się wyczuć, że brakowało jej wieloletniej przyjaciółki, która w odróżnieniu od Tiny stąpa twardo po ziemi i nie ma swojej własnej krainy gdzie wszystko jest w jak najlepszym porządku.

Wpisy z tej części są zdecydowanie bardziej dojrzałe niż poprzednie. Amelia dojrzała! I to dosłownie. Bardzo mi się to podoba. Ma świadomość, że każdy jej krok tak naprawdę jest obserwowany przez wstrętnych dziennikarzy, a także, że każda jej decyzja niesie za sobą nieodwracalne skutki.

Czy polecam ten cały cykl? Oczywiście dorosłym nie (chyba, że podczas czytania ktoś ma ochotę na złość i irytację). Jednak dla dziewczynek jest ona idealna. Przecież każda z nas kiedyś marzyła o tym by być księżniczką, spotkać wspaniałego księcia na białym koniu. Myślę, że podobnie jak Ania z Zielonego Wzgórza, czy Tomek Wilmowski, to Mia Thermopolis może być wspaniałym początkiem dla przygody z czytaniem i pokazać, że książki to świat pełen magii, bo w książkach możemy się wcielić w każdego bohatera, którego chcemy, a nasza wyobraźnia nie zna granic i jest zdecydowanie lepsza od efektów w kinie.

"- Mam zaakceptować rzeczy, których zmienić nie mogę [...] - I modlić się o odwagę zmieniania rzeczy, które zmienić mogę, i o mądrość, żeby te dwie sprawy od siebie odróżnić" ~ Meg Cabot, "Pamiętnik księżniczki 10 i ostatni: Pożegnanie księżniczki", Warszawa 2009, s. 262.

OCENA: 8/10

Tea rano pojechała, ale Lady nie jest sama. Pozdrawiam z Martittą :). Jeszcaze trochę i sezon urlopowy na Kreatywnej się skończy i będziemy u Was częsciej. Teraz przepraszamy za te przestoje.
Całusy :). 

poniedziałek, 27 lipca 2015

150. Księżniczka dojrzewa

AUTOR: Meg Cabot 
TYTUŁ ORYGINALNY: The Princess Diaries, Volume IX: Princess Mia
TŁUMACZ: Edyta Jaczewska
SERIA: Pamiętnik Księżniczki
TOM: Dziewiąty
ROK WYDANIA: 2008
WYDAWNICTWO:  Amber

OPIS
W życiu Mii wszystko się zmienia: Michael z nią zerwał, najlepsza przyjaciółka nie odpowiada na telefony, rodzice zmuszają ją do wizyt u psychoterapeuty. Księżniczka popada w coraz większe przygnębienie. Pewnego dnia natrafia w ambasadzie Genowii na zagadkowy portret. Nieoczekiwanie okazuje się, że tajemnicza historia zapomnianej genowiańskiej księżniczki może pomóc Mii w jej problemach, a nawet zmienić losy rodu Renaldich! [1]

RECENZJA
No to się podziało! Michael zaproponował tylko przyjaźń, Lilly ubzdurała sobie jakieś fanaberie i ośmiesza Mię na każdym kroku. Jedynymi wiernymi duszami dla Mii są Tina, która pokazała, że naprawdę jest najlepszą przyjaciółką księżniczki i za nic jej nie opuszcza. Co prawda Tina jest lekko naiwna, ale przy tym niesamowicie słodka. Oczywiście jeśli jest i Tina to musi być również Borys jej chłopak, który jest szczery i twierdzi, że Mia ma dopiero szesnaście lat i powinna spotykać się z innymi chłopcami, a w okresach jej depresji gra jej ulubione kompozycje Chopina. Jest również J.P. z którym swatała ją jakiś czas temu jej własna babka.

Amelia musi korzystać z porad psychologa. Innej rady nie ma dla niej nikt z rodziny. Pan Bzik, czyli psycholog Mii jest postacią przezabawną. Nie jest starszym, siwym panem z kozią bródką w białym kitlu, a mężczyzną, który uwielbia westerny i jest kowbojem! Z jego ust pada wiele mądrych słów, które pomagają głównej bohaterce wyjść na prostą co nie jest łatwe, bo jak można otrząsnąć się ze zranionego serca, gdy nagle do drzwi puka nowy mężczyzna? No nie da się!

Zupełnie przypadkiem jednak Mia wpada na zapiski swojej praprapra i tak dalej prababki, która w czasach groźnej dla Genowii zarazy spisała bardzo ważny dekret, który przez czterysta lat spoczywał w miejscu, w którym nikt się go nie spodziewa. Oczywiście Amelia chce mimo wszystko przekonać ojca i babcię, że coś takiego kończenie muszą zgłosić do parlamentu, ale słyszy stanowczy sprzeciw co idealnie pokazuje jakimi ludźmi są politycy. No przecież nie podcina się gałęzi, na której się siedzi! Stop! Nie będę wchodziła na tematy polityczne, bo wyjdzie mi z tego nie mały esej, a chce Wam oszczędzić znużenia. Jednakże, Mia stawia na swoim i informuje świat o swoim odkryciu w dość nietypowy sposób!

Co do Lilly to… powiesiłam ją! Serio! Dla mnie ta postać jest martwa i nie zależnie od tego co zrobi autorka w ostatniej części z tą osobą to ja nigdy nie zapałam do niej sympatią. Pokazała, że nie lubi gdy ktoś się po prostu zmienia i zupełnie przypadkiem okazuje się inną osobą niż była czyli np. okazuje się księżniczką, a nie córką posła z Genowii. Czy zaskoczyła mnie nowa przyjaciółka Mii czyli Lana, która była do tej pory jej największym wrogiem? I tak i nie. Okazała się w porządku osobą, ale przy tym strasznie płytką i ciągle rozmawiającą o kosmetykach.

Dobra część. Myślę, że na równi z pierwszą i ósmą.

"Czasami w życiu zdarza nam się wpaść w taką dziurę, z której człowiek sam nie umie się wydostać. Ale od tego są rodzina i przyjaciele – żeby pomóc. Ale nie zdołają ci pomóc jeśli nie powiesz im, że tam siedzisz. " ~ Meg Cabot, Pamiętnik księżniczki 9: Księżniczka Mia, Warszawa 2008, s.59-60.

OCENA: 7/10

Nie wiem czemu post opublikował się wczoraj... Pewnie coś źle ustawiałam. Wybaczcie to zamieszanie.
Jeszcze jedna Mia przed nami :). Też czasem macie tak, że bierzecie nową ksiązkę i boicie się ją zacząć, bo nie chcecie rozczarować i robicie wszystko byle tylko nie rozpocząć czytania? Ja tak mam. I pytanie czy to ze mną jest coś nie tak? 

wtorek, 7 lipca 2015

145. Związek na odległość? Kompletna katastrofa!

AUTOR: Meg Cabot 
TYTUŁ ORYGINALNY: The Princess Diaries, Volume VIII: Princess on the Brink
TŁUMACZ: Edyta Jaczewska
SERIA: Pamiętnik Księżniczki
TOM: Ósmy  
ROK WYDANIA: 2007
WYDAWNICTWO:  Amber

OPIS
Jak się pisze słowo: księżniczka? Tak samo jak: K-A-T-A-S-T-R-O-F-A!
Mia jest nareszcie w trzeciej klasie. Ma z głowy obowiązki przewodniczącej samorządu szkolnego. Więc czemu wszystko zaczyna się nagle walić? Dlaczego każą jej się uczyć rachunku różniczkowego? Przecież udało jej się już przebrnąć przez algebrę i geometrię. I na litość wszystkiego co genowiańskie, czemu Lilly znów wysuwa jej kandydaturę na przewodniczącą samorządu? Ale to i tak nic w porównaniu z nowinami, jakie słyszy od Michaela: jej ukochany wyjeżdża na rok do Japonii! Okazuje się, że Mia może go zatrzymać tylko w jeden sposób... [1]

RECENZJA
Mia po kolejnych wakacjach spędzonych w Genowii wraca do Nowego Jorku by dokończyć naukę w liceum. Skończył się jej okres bycia przewodniczącą szkoły, co daje jej tylko nadzieję, że będzie miała więcej czasu dla Michaela. Co prawda jej najlepsza przyjaciółka Lilly kolejny raz chce wysunąć jej kandydaturę na to samo stanowisko, ale Mia nie bardzo to wszystko widzi. Na dodatek gdy sądziła, że algebra i geometra skończą jej matematyczne męki to nagle pojawia się rachunek różniczkowy i chemia w komplecie. Nic tylko umierać.

I może Mia przeżyłaby to wszystko, bo w sumie perspektywa korepetycji, których mógłby udzielać jej Michael jest kuszącą opcją to jednak również ukochany ma dla niej pewną niespodziankę. Zaprojektował coś co może uratować wielu pacjentom życie, ale by mogło to przynieść odpowiednie rezultaty musi wylecieć na rok lub dłużej do Japonii i zostawić Mię w Nowym Jorku. Bądźmy szczerzy związki na odległość nie sprawdzają się w stu procentach, więc doskonale rozumiem obawy przyszłej władczyni (sama tkwiłam w czymś takim, chociaż odległość była mniej rażąca niż Japonia a Stany Zjednoczone). I gdyby Amelia nie wpadła na jeden głupi pomysł to ta część mogłaby dostać nawet dziewięć gwiazdek. Serio! Bo pierwszy raz od momentu gdy dowiedziała się tego kim jest jej ojciec ona ma prawdzie problemy, a nie te wymyślone w swojej małej główce. Jednak to jakim sposobem chciała zatrzymać Moscovitza. To jak go potraktowała gdy wyznał jej prawdę jestem jeszcze w stanie zrozumieć. Nie popieram w tej kwestii ani jej ani jego zachowania. Po prostu umiem ją zrozumieć i wczuć się w jej rozczarowanie. W innej kwestii potwierdziła tylko to jak mało spostrzegawczą jest dziewczyną, żeby dopiero teraz zauważyć, że prawdziwą i jedyną miłością jej ojca jest jej własna matka to jak nic świadczy o wadzie wzroku -10 dioptrii.

Autorka kolejny raz pokazała nam, że Mia jest inteligentną, młodą kobietą, która ma świadomość tego jakie niebezpieczeństwa pogodowe i nie tylko czekają na zwykłych ludzi. Pokazuje to podczas kampanii wyborczej gdy wyjątkowo dokładnie jest przepytywana przez Lilly na temat różnych katastrof pogodowych. Cóż jednak gdy wydaje się, że wszystko idzie dokładnie tak jak chciała to nagle wszystko zaczyna się walić i to dosłownie. Nagle traci chłopaka, a w zasadzie to ona z nim zrywa, najlepsza przyjaciółka oskarża ją o zdradę.

Na dodatek to wszystko doprowadza Amelię do drastycznego kroku! Przestaje być wegetarianką. Rozpacz i brak perspektyw na rozwiązanie problemów prowadzą ją do dramatycznego kroku, którym jest jedzenie krówek, świnek i kurczaków.

W sumie to jestem nawet ciekawa jak rozwiąże się sprawa między Lilly a Mią i tylko dlatego przetrwam jeszcze dwie części do końca cyklu, bo w innym wypadku chyba bym sobie darowała.
"Bo kiedy człowiek znajdzie się na dnie, nic go już nie jest w stanie dotknąć." ~ Meg Cabot, Pamiętnik księżniczki 8: Księżniczka w rozpaczy, Warszawa 2007, s. 179.

OCENA: 7/10

poniedziałek, 29 czerwca 2015

143. Walentynki Księżniczki

AUTOR: Meg Cabot 
TYTUŁ ORYGINALNY: The Princess Diaries, Volume VII and 3/4: Valentine Princess
TŁUMACZ: Edyta Jaczewska
SERIA: Pamiętnik Księżniczki
TOM: Siódmy i trzy czwarte  
ROK WYDANIA: 2006
WYDAWNICTWO:  Amber

OPIS
O Boże! Mój chłopak nienawidzi walentynek!
Walentynki to zazwyczaj kwiatki, serduszka i miłość, miłość, miłość. Ale Michael jest zdeklarowanym przeciwnikiem tego komercyjnego święta. Mii pozostało tylko się z tym pogodzić. Jej chłopak nie wyzna jej miłości i nie podaruje walentynki. A może jednak dowiedzie, że jest jej księciem z bajki? [1]

RECENZJA

Ta część nie jest kontynuacją poprzedniej ani nic z tych rzeczy. Po prostu Mia w ferworze pakowania znajduje swój stary pamiętnik z czasów gdy zaczynała chodzić z Michaelem. Oczywiście jak sam tytuł wskazuje głównym tematem kilku dni są walentynki. Nic do tego święta osobiście nie mam, chociaż czasami gdy tego dnia muszę wyjść na miasto i widzę te wszystkie serduszka na witrynach sklepów to mam odruch wymiotny. Zupełnie podobnie jak Michael, który twierdzi, że jest to zupełnie komercyjne święty (ma chłopak rację). Jednak dla młodej dziewczyny, która pierwszy raz ma chłopaka ten dzień jest dość ważny.

Na dodatek wszyscy dookoła mają swoje walentynki. Mama, która została zaproszona na romantyczną kolację przez Pana G. Lilly, która dość otwarcie powiedziała swojemu chłopakowi Borysowi, że to co jej kupił jest kompletnie kiczowate. Nawet największy wróg Mii, czyli koleżanka z roku Lana idzie ze swoim Joshem na bardzo romantyczną kolację. Wszyscy tylko nie Amelia, bo jej chłopak nie znosi walentynek!

Pozostaje tylko jeden problem. Jak przekonać swojego lubego, do tego by w końcu obchodził dzień zakochanych jak każdy normalny nastolatek. Zadania nie ułatwia oczywiście Grandmere, która poznaje jakiegoś szarlatana czy wróżbitę, który przepowiada Amelii uroczy związek z Lewem… Ale zaraz przecież Moscovitz jest Koziorożcem! Jak to możliwe?! Tina jednak z przyjaciółek Mii wierzy w takie rzeczy bardziej niż powinna i podpowiada przyszłej księżniczce idealne sposoby jak przekonać Michaela do tego by spędzili romantycznie ten jeden dzień w roku.

Koniec końców oczywiście Moscovitz przyznaje się czemu tak uważa i to co mówi jest w sumie bardzo logiczne i trzyma się ładu i składu. Podobało mi się w Mii jednak to, że gdy już coś obiecała Tinie to trzymała się tego do końca i nie zmieniła zdania, nawet gdy jej ukochany zaprosił ja na romantyczną kolację. Przecież słowo dane przyjaciółce też ma jakieś znaczenie i za to właśnie dałam tej pozycji taką, a nie inną ocenę, bo Mia pokazała, że przyjaciół ceni równie wysoko co swojego chłopaka.

"Zanim pokocha się kogoś innego, trzeba się nauczyć kochać siebie." ~ Meg Cabot, "Pamiętnik księżniczki 7 i ¾ : Walentynki", Warszawa 2006, s. 20.

OCENA: 4/10

Obrona w środę. Lady Spark, chce być już po wszystkim. 
I o co chodzi w pytaniu mojemu promotorowi?! :(

piątek, 5 czerwca 2015

137. (Prawie) dorosła księżniczka Mia i jej urodziny

AUTOR: Meg Cabot 
TYTUŁ ORYGINALNY: The Princess Diaries, Volume VII and half: Sweet Sixteen Princess
TŁUMACZ: Edyta Jaczewska
SERIA: Pamiętnik Księżniczki
TOM: Siódmy i jedna druga
ROK WYDANIA: 2006
WYDAWNICTWO:  Amber
OPIS
Mia nigdy nie miała szczęścia do imprez, więc nawet teraz, kiedy zbliża się jej szesnastka, nie chce tego całego urodzinowego zamieszania. Ale Grandmere ma oczywiście inny pomysł - jak zwykle. Czy telewizyjny reality show to naprawdę dobry sposób uczczenia książęcych urodzin?
Mia musi przeszkodzić Grandmère. Czy jednak - jeśli jej się uda - przyjaciele wybaczą jej, że przeleci im koło nosa szansa na ekstrawagancje, na myśl o których Paris Hilton zzieleniałaby z zazdrości? I dlaczego Mia nie może dostać na urodziny tego, o czym naprawdę marzy: wieczoru sam na sam z Michaelem... [1]

RECENZJA

Wróciła stara Mia, dzięki niebiosom, bo już się bałam, że zmieniła się bezmózgiego potwora. Na szczęście ponownie najważniejsze jest dla niej to wszystko co w siódmej części zostało odsunięte na bok. Zbliżają się szesnaste urodziny przyszłej księżniczki Genowii. W Ameryce jest to jak bycie prawie dorosłą. Zarówno Lilly czy pozostali przyjaciele liczą na wspaniałe urodziny, a z kolei sama zainteresowana liczy, że wszyscy o tym zapomną, bo nie chce kompromitacji takiej jaka miała miejsce rok temu.

Jednak Grandmere ma zupełnie inne plany. Uważa, że Mia powinna robić wszystko by rozsławić Genowię, zwłaszcza po tych wszystkich upokorzeniach, które jej zafundowała w ciągu minionych dwóch lat. Cóż na szczęście zdrowy rozsądek nie tylko Amelii, ale również jej matki i ojca, którzy co do wychowania córki mają jeden głos (co idealnie pokazuje, że nawet po rozstaniu można wychowywać dzieci w taki sposób by go nie buntować przeciwko drugiemu rodzicowi) to wszystko udaremnia próbę sprzedania do telewizji relacji z szesnastych urodzin Mii.

Pozostaje problem, bo przyjaciele Amelii są bardziej rozrywkowi i bardzo liczą na super, mega imprezę, którą w całości opłaciłby budżet Genowii, a oni sami by na tym skorzystali (ma ktoś coś przeciwko zakupom na koszt państwa? Ja nie!). Księżniczka mimo wszystko pozostaje wierna swoim ideałom i łamie serca swoim przyjaciołom.

Pozostaje również kwestia Michaela, który postanawia sprezentować Amelii najlepszy prezent urodzinowy, bo zrobiony własnoręcznie i prosto z serca. Po raz pierwszy w życiu Mia kompletnie nie przeczuwa małego podstępu. Nawet ja sądziłam, że to co zrobił Michael było czymś zupełnie innym niż było i wyszło, że kompletnie źle oceniłam Moscovitza.

Reasumując: część o niebo lepsza niż poprzednia. Gdyby nie to pewnie nie zmusiłabym się do wykonania swojego prywatnego wyzwania pod tytułem: Kończę zaczęte książki i cykle.
"To nie ja to mówiłam. To ten mały wredny elf poruszał moimi ustami i kazał im wypowiadać różne rzeczy, wbrew mojej woli." ~ Meg Cabot, "Pamiętnik księżniczki7 i 1/2: Urodziny księżniczki", Warszawa 2006, s. 75.

OCENA: 6/10

I oby do obrony, bo cała reszta poszła nadzwyczaj łatwo. Uniwersytecie nie rozwal moich pozytywnych wspomnień i nie wyskocz z czymś jeszcze, proszę!
Tak, tak praco magisterska już do ciebie wracam. Nie musisz tak krzyczeć.
Całusy :*

poniedziałek, 11 maja 2015

131. Jak imprezować gdy jest się księżniczką?

AUTOR: Meg Cabot 
TYTUŁ ORYGINALNY: The Princess Diaries, Volume VII: Party Princess
TŁUMACZ: Edyta Jaczewska
SERIA: Pamiętnik Księżniczki
TOM: Siódmy
ROK WYDANIA: 2006
WYDAWNICTWO:  Amber

OPIS
Tej wiosny Mia postanawia się bawić, chociaż samorząd szkolny, którego jest przewodniczącą, nagle zbankrutował. Na szczęście Grandmère wymyśla skomplikowany plan, jak jednocześnie zdobyć pieniądze, rozkręcić karierę teatralną Mii i przedstawić jej pewnego młodego człowieka o odpowiednim pochodzeniu. A to wszystko zajmuje mnóstwo czasu! Nic dziwnego, że Michael, miłość jej życia, zaczyna uważać, że z Mią jest coś nie tak, albo nawet gorzej – że nie umie się bawić.
No bo czy to możliwe, żeby wschodząca gwiazda sceny, przewodnicząca samorządu i następczyni tronu Genowii, nie wiedziała, jak się imprezuje? [1]

RECENZJA
Mia w tej części przeszła samą siebie a nawet jeszcze bardziej o ile to oczywiście możliwe. Autorka zrobiła z Księżniczki zupełnie głupią nastolatkę, która przejmuje się tym, że nie jest imprezową dziewczyną dla swojego chłopaka Michaela. Serio? Większych dramatów nie ma? Gdzie podziała się ta Amelia, dla której najważniejsze przede wszystkim było dobro sierot w Afryce?

Mia, próbuje dać sobie radę jako przewodnicząca szkolnego samorządu. Jednak powstał klops po zakupieniu bardzo drogich kubłów na segregację śmieci w kasie samorząd nie ma ani dolara, a przecież już za chwilę trzeba będzie zorganizować pożegnanie maturzystów. Z pomocą oczywiście spieszy Grandmere, której plan nie do końca podoba się Mii, bo jest w to wplątany pewien młody człowiek ze stołówki, który byłby idealnym kandydatem na męża księżniczki. Problem jest jeden! Mia kocha nad życie Michaela.

I o niego w dużej mierze również chodzi. Moscovitz pod nieobecność rodziców (oczywiście za ich zgodą) urządza niewielką imprezę, na którą zaprasza swoją dziewczynę. Przyjęcia okazuje się kompletną porażką, bo jak się okazuje Mia mimo swoich starań wyszła na kompletną idiotkę i obawia się, że ukochany nie chce jej znać. Amelia, nie umie myśleć szerzej niż tylko o sobie. Zawsze ma wrażenie, że to tylko ona jest w centrum myśli Michaela, ale prawda jest znacznie bardziej prosta. Chłopak ma problemy ze swoimi rodzicami.

Przejdźmy teraz do plan Grandmere, który jest dość pokręcony i wpakowuje Mię w kłopoty w postaci „znowu mogę zawalić geometrię”. Jednak pod naporem ‘perswazji’ zgadza się pomóc babce byle tylko nie wyszło na jaw, że w kasie szkolnego samorządu są pustki i że temu wszystkiemu winna jest ona i nikt inny.

Nigdy nie sądziłam, że wystawię 1. Serio! Zawsze w książce szukam jakiś pozytywów, ale w tej części nie ma nic co by mnie zachwyciło. Z Mii, która umiała myśleć nagle zrobiła się zapatrzona w siebie i ciągle myśląca o tym jak dobrze wypaść na imprezie dziewczyna. Nie podoba mi się to co zrobiła z nią autorka. Jest to zdecydowanie najsłabsza część całego cyklu jaką do tej pory czytałam.
"[…] władzy towarzyszy odpowiedzialność: można ją delegować, ile się chce, ale koniec końców TO TY zapłacisz cenę, jeśli coś pójdzie nie tak. " ~ Meg Cabot, Pamiętnik księżniczki 7: Księżniczka imprezuje , Warszawa 2006, s.16.

OCENA: 1/10

W zastępstwie Martitty, która ma na jutro do zrobienia projekt, wrzucam Wam coś na szybko. 
Całusy :*

czwartek, 9 kwietnia 2015

123. Święta, święta i kłopoty czyli Boże Narodzenie w wykonaniu Mii

AUTOR: Meg Cabot 
TYTUŁ ORYGINALNY: The Princess Diaries, Volume VI and half: The Princess Present
TŁUMACZ: Edyta Jaczewska
SERIA: Pamiętnik Księżniczki
TOM: Szósty i jedna druga
ROK WYDANIA: 2006
WYDAWNICTWO:  Amber

OPIS
Mia oddałaby wszystkie skarby Genowii za wymarzony prezent gwiazdkowy.
Mia jak co roku spędza Boże Narodzenie z Grandmère w Genowii. Ale tym razem czekają ją najcudowniejsze święta: Michael, jej chłopak, i Lilly, jej najlepsza przyjaciółka, przyjeżdżają do Genowii! Nieważne, że Lilly od początku ma kłopoty z dworską etykietą, a Mia jest tak zawalona książęcymi obowiązkami, że nie ma czasu na spotkanie z Michaelem. I tak jest przekonana, że te święta będą idealne. Ma już nawet idealny prezent dla Michaela. Nic więc nie zapowiada, że ta Gwiazdka okaże się totalną katastrofą!  [1]

RECENZJA
Kolejna książka, która jest jakby dodatkiem do całego cyklu. Osobiście wolę te krótsze dodatki niż dłuższe ‘normalne’ części. Nie żeby którakolwiek książka z całego cyklu przekroczyła 300 stron, ale mimo wszystko krótsze są jakoś lepiej przeze mnie przyjmowane. Może dlatego, że nim zacznę się denerwować Mią, Lilly czy też Michaelem to już książka się kończy. Nie mniej jednak cały cykl stworzony przez Meg Cabot jest warty uwagi przez nastoletnie dziewczyny i może w bardzo dobry sposób zapoczątkować ich przygodę z czytaniem. Przejdźmy jednak do sedna sprawy…

Mia jak co roku na gwiazdkę wylądowała w Genowii w towarzystwie Grandmere oraz ojca, który bardziej zajęty jest swoją nowa narzeczoną niż córką. Na całe szczęście Amelię odwiedzić ma nie tylko Michael (jedyna i największa miłość) oraz Lilly (najlepsza przyjaciółka). Nikt w pałacu nie przykłada do tego zbyt dużej wagi. Wszyscy pochłonięci są sprawą zbliżającego się wielkimi krokami Balu Bożonarodzeniowego, który organizuje Genowia. Wszystko musi być perfekcyjne, bo przecież nie można wypaść blado przy księciu Williamie i jego bracie. Jednak kłopoty zwiastuje już samo przybycie Lilly…

Najlepsza przyjaciółka Amelii ma poważne problemy z dworską etykietą, bo przecież kto w Nowym Jorku zastanawia się, którym widelcem jeść sałatkę?! Jakby to miało jakiekolwiek znaczenie. Mia ze wszystkich sił stara się naprowadzać Moscovitz na odpowiednie tory, ale niestety z marnym skutkiem, a właściwie tragicznym! Lilly nie bardzo pasuje fakt, że to Mia ją poucza, przecież to ona zawsze krytykowała każdy jej wybór. Gdy w końcu Amelia postanawia się jej sprzeciwić (uwielbiam te fragmenty, gdy przyszła władczyni Genowii mówi swojej najlepszej przyjaciółce co o niej myśli) wychodzi, że jest zła i dwulicowa, bo w Nowym Jorku narzeka na wszystko co jest związane z Genowią, a gdy już w niej jest staje się zadufaną i rozkazującą wszystkim dziewczyną. Cóż panna Moscovitz nie bardzo rozumie sytuacje w której postawiono Mię. Ona nie chce rozkazywać, ale musi, chyba, że zrzeknie się praw do tronu, ale na to w żadnym życiu nie pozwoli jej babka.

Kolejnym problemem są świąteczne prezenty, bo jak trafić na idealny gdy najwspanialszy i idealny na świecie chłopak ma w zasadzie wszystko. Koniec końców Mia nie daje mu kolejnej skały księżycowej jak na minione urodziny, ale coś na czym mu naprawdę zależy. Zbieg zabawnych okoliczności doprowadza do tego, że młodzi udowadniają sobie wzajemnie, że są dla siebie ważni i nikt inny się nie liczy.

Mia denerwująca, ale bardziej irytowała mnie teraz Lilly, która mimo posiadania pod jednym dachem dwóch psychoterapeutów nie skorzysta z ich pomocy, której ewidentnie potrzebuje.
"[…] ale to jest tradycja, […]. A tradycja też jest ważna. Tak samo jak szacunek" ~ Meg Cabot, Pamiętnik księżniczki 6: Księżniczka uczy się rządzić, Warszawa 2006, s.66.
OCENA: 6/10
[1] Opis książki pochodzi z okładki. 

Żebyście nie zapomnieli o Mii to kolejna recenzja. Nawet dawno jej nie było, więc będzie akurat. No i co z tego, że nie święta? Ja czytałam ją w środku sierpnia przy upale xD. 
Jadę dziś do mojego prawdopodobnie recenzenta pracy magisterskiej. Tiaaaa, najpierw trzeba ją napisać. 
Całusy! :* 
Lady Spark 

sobota, 28 lutego 2015

113. Dramat za dramatem, a "Księżniczka uczy się rządzić"


AUTOR: Meg Cabot 
TYTUŁ ORYGINALNY: The Princess Diaries, Volume VI: Princess in Training
TŁUMACZ: Edyta Jaczewska
SERIA: Pamiętnik Księżniczki
TOM: Szósty
ROK WYDANIA: 2005
WYDAWNICTWO:  Amber

OPIS
   Nowy rok szkolny: nowe wyzwania i ... nowe kłopoty. Michael wyprowadził się do akademika, więc Mia jest trochę załamana. Na dodatek Lana Weinberger wybiera ją sobie na obiekt kpin i zaczepek. Wkrótce jednak Mia będzie miała okazję utrzeć nosa przemądrzałej Lanie. Szykują się wybory do samorządu szkolnego. [1]

RECENZJA
   Mia zaczyna drugą klasę w liceum. Pocieszający jest fakt, że nie jest już pierwszakiem i nie musi chować się po kątach schodząc z drogi starszym uczniom. Niestety, każdy medal ma dwie stroną. Zła wiadomość jest taka, że Michael już nie chodzi do liceum. Jest studentem, a to znaczy, że zakochana para będzie miała dla siebie mniej czasu.
   Jakby problemów i tak było mało, bo oczywiście Mia dalej musi uczęszczać na lekcje do swojej ‘ukochanej’ babci oraz nie wolno zapominać o międzynarodowym skandalu wywołanym przez Amelię z powodu wrzucenia do wody ślimaków, które jedzą algi, co nie podoba się z kolei Francji, to Lana Weinberger oczywiście uwzięła się na swoją koleżankę i zamierza zamienić jej życie w piekło. Oczywiście przez rówieśniczkę Mii przemawia zwykła zazdrość, że to właśnie Amelia okazała się księżniczką, że to właśnie Amelia chodzi z chłopakiem, który jest już na studiach (a to przecież już jest coś!). Chwała za to, że w końcówce autorka utarła nosa przemądrzałej blondynce.
   Niestety najlepsza przyjaciółka głównej bohaterki również staje po stronie zła (według Amelii) i zgłasza ją jako kandydatkę na przewodniczącą szkolnego samorządu, co powoduje lawinę kolejnych mało przyjaznych zdarzeń, ale pomaga równocześnie odnaleźć Mii pewność siebie i dojrzeć do tego, że w przyszłości może być wspaniałą monarchinią dla swojego narodu w Genowii. Jednak plan Lilly jest zdecydowanie bardziej zagmatwany, a sama dziewczyna chociaż przez chwilę daje się poznać z zupełnie innej strony niż do tej pory. Lilly nagle staje się dziewczyną, której zależy na tym by ludzie ją lubili, ale jednocześnie nie jest w stanie powstrzymać swojego ciętego języka i walki o poprawę warunków życia innych ludzi. Jednak mimo wszystko Lilly zawsze pozostanie Lilly czyli osobą, której w jakiś sposób Mia się boi.
   Na dodatek brat jej najlepszej przyjaciółki dojrzewa do momentu, w którym chciałby uprawiać seks. Jednak oczywiście jest pewien problem. Jego dziewczyna raczej nie pała do tego pomysłu zbyt entuzjastycznie, co przypisuje autorce na plus ze względu na fakt, że Mia ma dopiero piętnaście lat i jest zdecydowanie za wcześnie takie rzeczy! Dobrze, że Meg Cabot miała głowę na karku pisząc ten cykl i świadomość tego, że będą ją czytały dziewczynki od najmłodszych lat.
  Podsumowując ponownie uśmiałam się do łez, ale jednocześnie zaczyna być denerwujące to ciągłe przejmowanie się wszystkim Mii i to jej wyolbrzymianie problemów. Mia panicznie boi się rozmawiać z ludźmi o tym co ją gryzie i boli co czasami prowadzi do ataków szału, które potem trzeba uspokajać w gabinecie pielęgniarki.
"Tajemnice są fajne w książkach, ale w prawdziwym życiu są trochę męczące" ~ Meg Cabot, Pamiętnik księżniczki 6: Księżniczka uczy się rządzić, Warszawa 2005, s.40.

OCENA: 4/10

Miały być po dwie recenzje, ale kompletnie nie wiem jak to umieścić by to wyglądało ładnie i składnie, więc może następnym razem. Krótko i na temat, a ja zmykam na rozmowę kwalifikacyjną o pracę. Mocno trzymać kciuki! 
Lady Spark 

środa, 11 lutego 2015

109. Mia przyciąga kłopoty jak magnes w "Księżniczce na różowo"

AUTOR: Meg Cabot 
TYTUŁ ORYGINALNY: The Princess Diaries, Volume V: Princess in pink
TŁUMACZ: Edyta Jaczewska
SERIA: Pamiętnik Księżniczki
TOM: Piąty
ROK WYDANIA: 2005
WYDAWNICTWO:  Amber

OPIS
Wygląda na to, że nadchodzi kres wszystkich niepowodzeń. Ale nie tak szybko. Mia wpada w niezłe tarapaty, zanim zrealizuje swoje największe marzenie – bal maturalny w towarzystwie Michaela Moscovitza. Po drodze czeka ją niefortunny wypadek w restauracji, zakończony katastrofą. Mia musi dokonać cudu, by uratować sytuację i skłonić ukochanego do uczestnictwa w imprezie, choćby podstępem… [1]

RECENZJA
Mia ma jeden problem (z reguły każdy jej problem jest największym na świecie i prowadzi ją do tego, że nie jest w stanie normalnie funkcjonować, co oczywiście jest totalną nieprawdą), jej ukochany nie chce iść na swój własny bal maturalny, a co za tym idzie nie chce spełnić jej najskrytszego marzenia, o którym nawet nie wie. Na dodatek zbliżają się piętnaste urodziny Amelii, które sprowadzają katastrofę nie tylko na Księżniczkę, ale również na cały Nowy Jork…

Podczas rodzinnej kolacji w pewnej restauracji dochodzi do bardzo mało miłego incydentu, który zapoczątkuje lawinę strajków (główną pomysłodawczynią jest oczywiście obrończynie uciśnionych Lily Moskovitz). Na Mii odbija się to nie tylko w prasie, bo całe zdarzenie zaszło z powodu Księżnej Wdowy, ale również w szkole, bo bal maturalny został odwołany, a to powoduje oburzenie czwartej klasy liceum Po raz pierwszy w całym cyklu Lars, który jest ochroniarzem Księżniczki okazał się potrzebny w szkole.

Mimo tych wszystkich niepowodzeń Mia próbuje przekonać Michaela, że powinien pójść na swój bal maturalny. Używa różnych forteli by to osiągnąć, jednak z marnym skutkiem. Jedynym wyjściem jest zmuszenie komitetu organizującego bal, aby muzykę zapewniała kapela Michaela, ale przewodnicząca Lana, czyli jednocześnie największy wróg Mii, odmawia pomocy i cały romantyczny plan bierze w łeb…

Na dodatek mama Księżniczki jest w ostatnim trymestrze ciąży i ma wielkie problemy ze swoim pęcherzem o czym wspomina każdemu kto tylko nawinie się jej na drogę (mało ważne jest to czy ten ktoś chce tego słuchać czy nie). Podoba mi się relacja między matką a córką, którą autorka przedstawiła w książce. Helen jest osobą, która daje córce luz, ale jednocześnie w jej domu panują pewne niezachwiane zasady i córka musi się ich trzymać.

Oczywiście Mia w końcu postawiła się Lily. Od momentu gdy w pierwszym tomie zdecydowanie nie pozwoliła sobą pomiatać, tak przez cztery kolejne Lily jeździła po niej jak po łysym koniu (jak mawia mój tata). W końcu jednak przyszła księżniczka Genowii nie tylko odpyskowuje Lily, ale również krytykuje jej zachowanie i nie pozwala burzyć świata pewnej osoby po błędzie jaki jej najlepsza przyjaciółka popełniła. W tej kwestii Mia pokazała się jako osoba niezwykle dojrzała i poważna, która mimo całej swojej sympatii do najlepszej przyjaciółki dostrzega jej wady i to jak bardzo zraniła osobę, na której jej zależało.

Co do samego Michaela to jest to postać kompletnie bezosobowa. Jest bo jest i ja w sumie za nim mało przepadam. Nie ma w nim nawet odrobiny romantyzmu (nie liczymy uroczego prezentu urodzinowego jaki sprawił swojej ukochanej). Jest taki nijaki dla mnie…
"W sytuacjach, w których dwie skonfliktowane strony usiłują bez powodzenia osiągnąć kompromis, należy wycofać się na moment i zadać sobie pytanie, na czym zależy przeciwnikowi." ~ Meg Cabot, Pamiętnik księżniczki 5: Księżniczka na różowo, Warszawa 2005, s. 128-129.

OCENA: 5/10
[1] Opis pochodzi z okładki książki

Dobrze, pomęczę Was trochę Mią :), na szczęście Marta już do nas wróciła, więc będą spore przerwy między moimi recenzjami. 
Całusy, Lady Spark
PS Planuję zmianę szablonu. Jakieś propozycje co do kolorów?
PS2  Jeśli macie problemy z komentowaniem (ciocia Lady nie wie czym mogą być spowodowane)  to polecam metodę napisać, kliknąć "Podgląd" a potem "Opublikuj".
LS

wtorek, 3 lutego 2015

107. Mało książęce warunki w "Akcji 'Księżniczka'"

AUTOR: Meg Cabot 
TYTUŁ ORYGINALNY: The Princess Diaries, Volume IV and a Half: Project Princess
TŁUMACZ: Edyta Jaczewska
SERIA: Pamiętnik Księżniczki
TOM: Czwarty i jedna druga
ROK WYDANIA: 2003
WYDAWNICTWO:  Amber

OPIS
Udało się! Mama zgodziła się na wyjazd. Dzika przyroda, praca na rzecz szczytnego celu i perspektywa całych pięciu dni z Michaelem Moscovitzem bez czujnych oczu Grandmère – czy to nie wspaniałe? Ale sprawy komplikują się natychmiast po wyjeździe z Nowego Jorku, a pobyt na łonie natury okazuje się zupełnie nieksiążęcą rozrywką... [1]

OPIS
Ta recenzja będzie zdecydowanie krótsza niż moje poprzednie, a to dlatego, że i sama książka ma około 80 stron, więc rozpisać się za bardzo nie ma o czym.

Mia wyrusza na akcję charytatywną organizowaną przez jej liceum. Głównym powodem, dla którego bierze udział jest perspektywa spędzenia całych pięciu dni sam na sam z Michaelem Moscovitem (no nie do końca sam na sam, bo przecież inni uczniowie też biorą udział). Jednak to co zapowiadało się iście bajkowo dalekie jest od ideału.

Mia wbrew temu co mówi, że nie ma natury księżniczki, tak naprawdę jest urodzoną w kornie. Kompletnie nie była przygotowana na to co zgotował jej los i bardzo jej się to nie podoba. Bo jak ma się podobać swojej wielkiej miłości gdy włosy są tłuste jakby umyła je w oleju roślinnym, a na dodatek sam jej zapach pozostawia wiele do życzenia.

Kolejnym kłopotem jest również sam ukochany, który wcale, ale to wcale nie wyczuwa w tym wyjeździe odrobiny romantyzmu, co tylko pokazuje jakim praktycznym mężczyzną Michael i co ma dla niego większe znaczenie. Jego priorytetem na tym wyjeździe jest przede wszystkim wybudowanie domu dla rodziny, której to obiecali. Oczywiście zauważa Mię, ale kolejną cechą młodego ukochanego jest to, że nie lubi demonstrować swoich uczuć publicznie (plus dla niego). Co dla Księżniczki jest zrozumiałe, ale czasami wolałaby żeby zachowywali się jak normalna para.

Mii należy przyznać jedno z każdym tomem staje się coraz poważniejsza, mniej rzeczy robi fajtłapowato i w końcu odkrywa swój talent!

"[...] przestać marzyć o jakichś fajniejszych talentach, tylko nauczyć się jak najlepiej wykorzystywać ten jeden, który mam." ~ Meg Cabot, Pamiętnik księżniczki 4 i 1/2: Akcja 'Księżniczka', Warszawa 2003. s.75.

OCENA: 4/10
Przyszłam do Was znowu ja, bo Tea nie mogła. 
Od następnej recenzji wraca do nas Martitta, która sama wyjawi powody swojej tak długiej nieobecności. 
Skończyłam drugi rozdział pracy - jestem z siebie taka dumna :) 
Kto ma ferie, przerwę semestralną lub zwykły urlop niech podnosi łapki do góry ;) 

niedziela, 7 grudnia 2014

094. Dworska etykieta kontra kultura Nowego Yorku czyli "Księżniczka na dworze"

AUTOR: Meg Cabot 
TYTUŁ ORYGINALNY: The Princess Diaries, Volume IV, Princess in Waiting
TŁUMACZ: Edyta Jaczewska
SERIA: Pamiętnik Księżniczki
TOM: Czwarty
ROK WYDANIA: 2003
WYDAWNICTWO:  Amber

OPIS
Uff! Nareszcie! Koniec nudnej wizyty w Genowii. Teraz Mia może się zająć tym, co jest naprawdę ważne: swoim życiem uczuciowym. Najchętniej spędzałaby każdą wolną chwilę z Michaelem Moskovitzem. Ale Grandmère ma najwyraźniej inne plany. A co gorsza, ma też „idealnego” kandydata na przyszłego księcia małżonka Jej Książęcej Wysokości Amelii Mignonette Grimaldi Thermopolis Renaldo! [1]

RECENZJA
Mia musi wypełnić swój książęcy obowiązek i odbyć swoją pierwszą oficjalną podroż do Genowii. Młodej dziewczynie nie bardzo to pasuje. Dlaczego? Otóż od kilku dni jest dziewczyną Michaela i nie wyobraża sobie jak może spędzić dzień bez niego. Przecież ona jest w nim totalnie zakochana! Jednak obowiązek jest obowiązkiem, a na dodatek babcia kompletnie nie toleruje Michaela, co nie ułatwia Mii rozłąki i usiłuje za wszelką cenę zmienić obiekt westchnień swojej wnuczki na bardziej ‘książęcy’, co powoduje u Mii ataki złości. W zupełności nastolatkę rozumiem, bo sama podobnie reagowałam na jakiekolwiek próby odseparowania mnie od moich wielkich, młodzieńczych miłości. W końcu bycie nastolatkiem ma swoje prawa, prawda?
Przyszła księżniczka mimo pobierania lekcji etyki w dalszym ciągu daleka jest od bycia idealnym obrazem przyszłej władczyni. Już podczas swojego pierwszego publicznego wystąpienia rozpętuje burzę w szklance wody, co komplikuje tylko jej pobyt w Genowii (i prawdopodobnie nie przysparza jej popularności). Amelia ze wszystkich sił stara się podołać wyzwaniu jakie podjęła. Pogodziła się nawet z myślą, że pewnego dnia będzie musiała wyprowadzić się do Genowii i tam zamieszkać, a jej mężczyzna prawdopodobnie nie będzie miał prawa żadnego głosu. Wychodzi z założenia, że dla Greenpeace warto pocierpieć.
Co mnie ujmuje w Mii? Fakt, że jest zagorzałą wegetarianką z własnej i nieprzymuszonej woli. Jest jak na swój wiek nad wyraz świadoma tego jak człowiek niszczy środowisko naturalne i jest wielką przeciwniczką zabijania zwierząt. To mnie w niej najbardziej zaskoczyło, bo przecież ma czternaście lat. Jednak równocześnie coś mnie w niej irytuje. Za dużo rzeczy przyjmuje do siebie, zbyt wiele rzeczy przeżywa bardzo intensywnie z czego potem wychodzą różne komiczne wpadki i za często zapomina swojej babci to co jej złego zrobiła. Chociaż w jakiś sposób ją rozumiem, bo w końcu to rodzina.
Babcia przyszłej księżniczki Genowii jest babcią, której nie życzę nikomu. Przede wszystkim liczy się dla niej tylko dobro Genowii i nic więcej Jest gotowa to osiągnąć nawet kosztem szczęścia jedynej wnuczki. Aby osiągnąć to co sobie zamierzyła ucieka się do bardzo różnych i przebiegłych sztuczek, czego Mia jako młoda dziewczyna nie wyłapuje, co z kolei ja wyłapałam już za pierwszym razem.
Reasumując, jak do tej pory moje zdanie o ‘Pamiętnikach księżniczki’ jest takie, że do książek nie ciągnie, ale jak już się je weźmie w ręce, to pochłania się je bardzo szybko, co jest niewątpliwym atutem. Jednak jak już wspominałam wcześniej, gdybym ją czytała będąc czternastolatką to byłaby najprawdopodobniej moją kolejną, ulubioną serią z dzieciństwa.
„Część podróży ścieżką samorealizacji polega na tym, że sama ją musisz odnaleźć, bez pomocy czy rad innych ludzi. Inaczej nie będziesz miała poczucia, że coś osiągnęłaś.” ~ Meg Cabot, Pamiętnik księżniczki 4: Księżniczka na dworze, Warszawa 2003, s. 116.
OCENA: 6/10
[1] Opis pochodzi z okładki książki

I kolejny "Pamiętnik...", cóż Mia jak to Mia :). Proszę nie myślcie, że cofam się w rozwoju dając Wam recenzję tego cyklu ;), ja po prostu czytałam go gdy wszystko waliło mi się na głowę, a na dodatek nie lubię gdy coś może się zmarnować, np. recenzja, którą publikuje również na lubimyczytac.pl. Proszę o wybaczenie i jednocześnie zaznaczam, że tego typu recenzje to bardziej odskocznia ;).
Ile razy się nie pomyliła przy dodawaniu tej recenzji to nie macie pojęcia. Jakaś roztargniona jestem ostatnio. Może to z powodu reklam, które mówią o świętach, a ja tego nie czuje? Już od kilku lat święta jakoś nie mają dla mnie urok. Pewnie przez ten cały marketing, który pokazuje choinki już 2 listopada, gdy ludzie są jeszcze myślami przy grobach najbliższych.
Pozdrawiam, Lady Spark  

niedziela, 9 listopada 2014

087. Miłość wiele ma imion czyli "Zakochana księżniczka"

AUTOR: Meg Cabot 
TYTUŁ ORYGINALNY: The Princess Diaries, Volume III, Princess in Love
TŁUMACZ: Edyta Jaczewska
SERIA: Pamiętnik Księżniczki
TOM: Trzeci
ROK WYDANIA: 2005
WYDAWNICTWO:  Amber
OPIS
Czy wszystko musi układać się tak fatalnie? Dwóję z algebry Mia ma prawie jak w banku, mama jest w ciąży, zbliża się oficjalna wizyta w Genowii, książęcy kuzyn prawdopodobnie chce ją zabić (oczywiście, chodzi o tron). Ale to jeszcze nic. Największym problemem Jej Książęcej Wysokości Amelii Mignonette Grmaldi Thermopolis Renaldo jest... miłość. Bez wzajemności![1]
RECENZJA
I kolejna część przygód Amelii. Jest zdecydowanie lepsza od drugiej części, która w dużym stopniu zniechęciła mnie do przeczytania kolejnych tomów, ale wyznaję zasadę: jak już zaczęłaś coś czytać, to skończ to (zazwyczaj mam tak, że jak już rozpoczynam jakiś cykl to potem czuje taki żal, że go pozostawiłam).
Wyobrażacie sobie, że Jej Królewska Wysokość ma chłopaka?! Największe marzenie Mii spełniło się! Jednak pozostaje mały problem… Otóż przyszła księżniczka nie kocha swojego wybranka. Ona nawet sama nie wie jakim cudem została dziewczyną swojego partnera na biologii. Stało się i już. Na dodatek nasza bohaterka kocha kogoś innego, kto zupełnie nie zwraca na nią uwagi. Bycie najlepszą przyjaciółką młodszej siostry swojego obiektu westchnień to straszna katastrofa.
Na dodatek Lily co chwila wymyśla jakieś dziwne strajki lub też manifestacje, w które wciąga Mię, która na głowie przede wszystkim ma (z wyjątkiem oczywiście problemów miłosnych) egzaminy semestralne, a zwłaszcza ten z algebry, którego nie chce zawalić. Pozwolę sobie pozostać dłużej przy postaci Lily, która jest najbardziej irytującą postacią w całej serii. Jest córką psychoanalityków i podobnie jak rodzice rozbiera na czynniki pierwsze każde zachowanie Mii. Na dodatek za wszelką cenę chcę udowodnić całemu światu, że nauczyciele i system oświaty próbuje zrobić z uczących się Amerykanów bezmózgie istoty. Przy okazji jej ulubionym zadaniem (oczywiście poza próbą sprowadzenia sprawiedliwości na każdą strefę życia) jest krytykowanie swojej najlepszej przyjaciółki. Lily, jest przedstawiona jako osoba, która po prostu wie wszystko najlepiej i pozjadała wszystkie rozumu. Nienawidzę takich postaci! Bardzo!
Co do sytuacji rodzinnej Amelii, to wszystko pozostaje bez zmian. Mama w ciąży. Nauczyciel algebry z nimi mieszka. Babka dalej uczy ją dworskiej etykiety, a ojciec próbuje znaleźć miłość życia, ale nie zapomina o swojej córce i tym, że to wszystko jest dla niej nowe. I oczywiście jest również kuzyn od strony ojca, który jest jedynym projektantem z Genowii. Według Mii, chce ją zabić, ale jest o jedno wielkie kłamstwo.
Panna Amelia straciła trochę w moich oczach, gdy uznała książkę ‘Ania z Zielonego Wzgórza’ za jedną z najbardziej schrzanionych pozycji. Nie rozumiała całej tej idei wyobraźni i marzeń, a sama na każdej stronie swojego pamiętnika wyobraża sobie jak cudownie jej obiekt westchnień wyznaje jej miłość! Hipokryzja!
Jeśli mam być szczera to po następny tom sięgam tylko dlatego by dowiedzieć się jak poradzi sobie Jej Książęca Wysokość Amelia Mignonette Grimaldi Thwemopolis Renaldo na dworze! Liczę na jakie spektakularne wpadki dzięki, którym od śmiechu będzie bolał mnie brzuch!
Tom zdecydowanie lepszy od poprzedniego, ale nie tak dobry jak pierwszy.
„Powiem tylko jedno: człowiek musi uważać, kiedy sobie czegoś życzy. Bo to życzenie może się kiedyś spełnić.” ~ Meg Cabot, Pamiętnik księżniczki 3: Zakochana księżniczka, Warszawa 2005, s. 20.
OCENA: 5/10

Dawno nie było Mii, więc i to kolejny tom jej przygód. Czasami będę je wrzucać, żeby dać recenzje czegoś luźniejszego. 
A i chodzi za mną zmiana szablonu głównego..., więc jakbyście nagle nie mieli uprawnień do czytania bloga znaczy, że ciocia Lady bawi się z grafiką. 

poniedziałek, 6 października 2014

079. Rozczarowana księżniczka czyli "Księżcznika w świetle reflektorów"

AUTOR: Meg Cabot  
TYTUŁ ORYGINALNY: The Princess Diaries, Volume II, Princess in the Spotlight
TŁUMACZ: Edyta Jaczewska, Ewa Spirydowicz
SERIA: Pamiętnik Księżniczki
TOM: Drugi
ROK WYDANIA: 2005
WYDAWNICTWO:  Amber

OPIS
Ale numer! Po tym, co zrobiła mama, chyba nie może być gorzej! Tak się przynajmniej wydaje Mii. A jednak może być gorzej! Zwłaszcza jeśli podczas wywiadu telewizyjnego transmitowanego na całą Amerykę, księżniczka Genowii palnie głupstwo. I może być zupełnie źle, kiedy odkryje, kim jest tajemniczy wielbiciel, który przysyła jej irytujące maile... [1]

RECENZJA
Ciąg dalszy perypetii uroczej Mii, która musiała pogodzić się z faktem, że w pewnym momencie zasiądzie na tronie pewnego państwa w Europie. Dalej pobiera lekcje etyki ze swoją babką, z którą dalej nie złapała wspólnego języka. Jednak korepetycje z algebry, próba opanowania dworskich zasad to nie jedyne problemy Amelii. 
Jednym z podstawowych kłopotów to matka i nauczyciel algebry. Są razem, spotykają się i nagle pojawia się taki mały problem! Mia, jest kompletnie na niego nie gotowa. Ma wrażanie, że za dużo spada na jej książęce ramiona. Mimo wszystko próbuje jakoś sobie z tym wszystkim poradzić. Na dodatek babka wymaga od niej pierwszego telewizyjnego wystąpienia! Księżniczka nie czuje się na to gotowa. Przecież to wcale nie jest konieczne! A przynajmniej jej się tak wydaje. Jednak matka jej ojca jest nieugięta. W końcu nadchodzi ta dramatyczne chwila i Mia staje oko w oko z dziennikarką i następuje totalna katastrofa… Z każdym kolejnym pytaniem Amelia pogrąża nie tylko siebie, ale również swoją matkę i jej partnera, przyjaciółkę Lily (która bardzo działa i na nerwy) oraz całą szkołę do której uczęszcza. Jakby tego było mało w życiu Mii pojawia się nagle pewien tajemniczy wielbiciel, który za nic w świecie nie chce zdradzić kim jest, ale przyszła księżna już ma swoje podejrzenia. Przecież to jasne, że to Michael, brat jej najlepszej przyjaciółki, nie może jej powiedzieć prosto w twarz o tym co do niej czuje! To takie jasne, ale czy na pewno? 
Jeśli chodzi o drugi tom przygód Jej Książęcej Wysokości Amelii Mignonette Grimaldi Thermopolis Renaldo to rozczarował mnie bardziej niż powinien. Jeśli autorka myślała, że piętnastoletnie dziewczyny uwierzą, że ktokolwiek z jakiejkolwiek rodziny królewskiej ośmieliłby się wystawić do wywiadu telewizyjnego wystawić nieopierzone pisklę to jest w grubym błędzie! Przecież to śmierdzi na kilometr jak nie na dwa! Kolejna sprawa od kiedy to Amelia wzdycha do brata swojej najlepszej przyjaciółki? Jeszcze na ostatnich stronach pierwszego tomu była załamana bo najprzystojniejszy chłopak w szkole umówił się z nią tylko po to by wylądować na pierwszych stronach gazet. Chyba coś tu się komuś pomyliło. 
Akcja wlokła się jak makaron w rosole i w sumie nie była w najmniejszym stopniu ciekawa. Jedynym plusem jest fakt, że ciągłe sprzeczki Mii z jej babką pozostają na wysokim poziomie i dalej rozbawiają czytelnika. Na szczęście również postać ojca trochę zapulsowała i przestał być on wyłącznie szukającym nowych kobiet władcą kraju. Całe szczęście, bo już zaczynałam wątpić w niego! 
Myślę, że ta pozycja rozczarowałaby mnie gdybym czytała ją jako nastolatka. Zawsze byłam bardziej dojrzalsza niż moi rówieśnicy i miałam pojęcie, że życie wcale nie jest różowe i kolorowe, a problemy księżniczki Mii to nie są prawdzie problemy. Jednak bywały momenty gdzie zaśmiałam się pod nosem, a tego oczekuje od tych pozycji, bo mój mózg obecnie nie przyjmuje nic bardziej ambitnego. 

„Czasami sprawy rodzinne są znacznie ważniejsze niż te związane z przyjaciółmi […]” ~ Meg Cabot, Pamiętnik księżniczki 2: Księżniczka w świetle reflektorów, Warszawa 2005, s. 193.
OCENA: 3/10
[1] Opis pochodzi z tyłu książi

I wiecie co? Wszystko diabli wzięli...

środa, 10 września 2014

073. Księżniczka?! I co jeszcze?! czyli "Pamiętnik księżniczki 1"

AUTOR: Meg Cabot  
TYTUŁ ORYGINALNY: The Princess Diaries
TŁUMACZ: Edyta Jaczewska, Ewa Spirydowicz
SERIA: Pamiętnik Księżniczki
TOM: Pierwszy
ROK WYDANIA: 2001
WYDAWNICTWO:  Amber

OPIS
To prawdziwa bomba! Piętnastoletnia Mia z Nowego Jorku dowiaduje się... że jej ojciec jest księciem! Władcą małego europejskiego państewka! To znaczy, że ona jest księżniczką! I następczynią tronu. A teraz gorsza wiadomość: Mia musi zacząć zachowywać się jak księżniczka. Ale jak tu być księżniczką w Nowym Jorku?! [1]
RECENZJA                                                    
Będąc małą dziewczynką zawsze chciałam przeczytać ‘Pamiętnik księżniczki’, ale jak na złość w mojej bibliotece były zawsze tylko środkowe tomy całego cyklu. W obecne wakacje postanowiłam odpocząć chociaż na chwilę od ciężkich tematów literackich i wziąć się za coś mniej zobowiązującego i bardzo banalnego i w moje ręce wpadł właśnie poszukiwany w dzieciństwie cykl.
Mia Thermopolis jest zwykłą Amerykanką, którą wychowuje samotna matka. Ojciec, który na co dzień mieszka w Genowii widuje się z córką tylko w święta i wakacje. Ogólnie Mia, jest zwykłą nastolatką, która ma swoje własne problemy, które według niej urastają do miana problemów wagi narodowej. Bo przecież jak można bagatelizować problem, że w życiu nie była na prawdziwej randce, że jej piersi wcale nie rosną, a najprzystojniejszy chłopak w szkole wcale nie zwraca na nią uwagi mimo, że szafki mają obok siebie? Oczywiście, że to są bardzo ważne problemy! Nie ukrywajmy Drogie Panie, każda z nas kiedyś miała podobnie. No może w moim wykonaniu nie było problemu zbyt małych piersi… ale zawsze jakieś  godne zastępstwo by się znalazło.
Świat młodej Amerykanki lega w gruzach, gdy jej ojciec informuje ją, że nie jest wcale jakimś  tam politykiem w Geniowii, a jej księciem, a ona jest księżniczką i następczynią tronu! Na domiar złego nie jest wcale Amelią Thermopolis, a Amelią Mignonette Grimaldi Thermopolis Renaldo (przyznacie, że idzie zwariować). Dziewczynka, nie ma co ukrywać jest zdezorientowana i wściekła. Oszukiwana była przez czternaście lat swojego życia i nagle ktoś wymaga od niej, że będzie przeszczęśliwa z faktu, że została księżniczką. Pewnie jej największy wróg Lana byłaby taką informacja zachwycona, ale nie Mia, która po prostu nie jest typowa pięknością, ma problemy z algebrą i jest wyjątkowo mało proporcjonalna. Uważa, że księżniczka i następczyni tronu musi być oszołamiająco piękna i co najważniejsze nie mieć problemów z matmą i posiadać najprzystojniejszego chłopaka pod słońcem. Te trzy rzeczy dyskwalifikują Mię na samym starcie…
Gdybym czytała książkę gdy byłam w podstawówce to najprawdopodobniej byłabym zachwycona i rzuciła jej dziesięć punktów na dziesięć i piała z zachwytu i darzyłabym ją sentymentem dzieciństwa. Tak się jednak nie stało i czytam ją jako dorosła kobieta i zastanawiam się czy przypadkiem nie zaczęłam się cofać w rozwoju. Mam nadzieję, że nie i że po prostu mój mózg potrzebuje trochę mnie zobowiązującej lektury.
Ogólnie pierwszy tom podobał mi się. Książka przeznaczona  jest typowo dla nastolatek, więc było kilka rzeczy, które mnie denerwowało. Jednak ja już zupełnie inaczej postrzegam świat niż gdybym miała to naście lat. A czasu cofnąć się nie da! Niestety…
To co mi się podobało to, że Mia powoli, ale to bardzo powoli zaczyna rozumieć pewne sprawy. Zaczyna się robić, trochę bardziej dojrzała. Oczywiście nie widać tego od razu w pierwszym tomie, ale mam nadzieję, że gdy sięgnę po kolejne autorka nie zaprzestanie swojego zabiegu i z czasem Mia podobnie jak Ania z Zielonego Wzgórza z trzpiotka i niesfornej dziewczyny wyrośnie na młodą damę, która jest godna tronu Geniowii.
Polecam przede wszystkim dziewczynkom, które dopiero zaczynają swoją przygodę z czytaniem. Powinno im się spodobać, bo przecież, która z nas nie marzyła w dzieciństwie by być księżniczką?
„Może właśnie od tego zaczynają się wojny, że ktoś każe się komuś zamknąć, a potem nikt nie wyciąga ręki na zgodę.” ~ Meg Cabot, Pamiętnik księżniczki, Warszawa 2005, s. 120.
OCENA: 6/10

[1] Opis pochodzi z tyłu książki 

Zgodnie z obietnicą, na tapete wzięłam Mię. 
Jak po powrocie do szkoły? Już dają Wam mocno w kość? :) 
Aaa i taka mała reklama. Jakby ktoś chciał dostać szablon z mojej ręki to zapraszam tutaj: Graphic Rhythm