Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lauren Oliver. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lauren Oliver. Pokaż wszystkie posty

sobota, 7 stycznia 2017

350. Podsumowanie roku 2016

LADY SPARK
Witajcie! 
Rok 2016 zakończył się kilka dni temu, a więc czas posiedzieć trochę w liczbach i podsumować te 366 dni. Czytelniczo nie było źle, bo trafiałam na książki w zasadzie dobre. Kilka słabszych zawsze się trafi, więc w 2017 chcę po prostu utrzymać tę tendencję. A patrząc na to jak ciężko idzie mi czytanie pierwszej książki w tym roku to jestem pełna obaw o ten rok. I nie to nie tak, że książka jest zła. Po prostu ja mam zastój czytelniczy, ale dzielnie z nim walczę. Przejdźmy do posumowania! 
Garść statystyk:
  • ilość książek: 55 sztuk;
  • ilość stron: 21190;
  • ilość centymetrów: 138,6
  • średnia ocena książek w roku 2016: 6,5
Jak widzicie nie tak najgorzej, chociaż chciałam przeczytać 60 książek, które w centymetrach dałby mi 170 cm, ale pamiętajmy, że czytanie to przyjemność i są czasami rzeczy ważniejsze niż śledzenie literek na białych kartkach papieru. Dlatego poznajcie moje pięć dobrych i pięć koszmarnych książek roku 2016!
Najlepsze książki: 
1. "Niezwykłe kobiety Romanowów. Od świetności do rewolucji" Julia P. Gelardi 
W sumie nie sądziłam, że ta książka będzie aż tak dobra. Dzieje Romanowów to jeden z moich ulubionych tematów historycznych i w sumie spodziewałam się suchej biografi. A ja miałam wrażenie, że czytam dobrą powieść, w której brakuje tylko dialogów. 
2. "Telefon od anioła" Guillaume Musso
Pierwsze spotkanie z Panem Musso uznaję za niezwykle udane. Byłam oczarowana tym co dostałam. Duża ilość lukru? Jest. Duża ilość sytuacji nieprawdopodobnych? Jest. Ale mimo wszystko tę powieść dobrze  się czytała i żadna z tych rzeczy nie przeszkadzała. 
3. "To skomplikowane. Julie" Jessica Park; seria "To skomplikowane" #1
Jeden z lepszych egzemplarzy recenzenckich jaki wpadł mi w ręce w roku 2016. Pokochałam Julie i to jaką jest bohaterką oraz jej historię. Tęsknię nawet za nią i chętnie ponownie bym zagłębiła się w jej świat. I z niecierpliwością wyczekuje drugiego tomu! 
4.  "Wielbiciel" Charlotte Link
Pierwsze spotkanie z Panią Link było dobre, ale drugi wgniotło mnie w fotel. Ta książka jest po prostu genialna! Czytałam z bijącym szybciej sercem, a po jej zakończeniu bałam się nocami chodzić po własnym mieszkaniu. Dacie wiarę? 
5. "Szukając Noel" Paul Richard Evans
Magiczna powieść, która jako jedyna w tym roku uzyskała ode mnie najwyższą notę! Ogólnie w tym roku nie szastałam dziesiątkami na lewo i prawo jak dwa lata temu. W tej pozycji jednak niczego mi nie brakowało. Zdecydowanie warta uwagi.  





 Najgorsze książki: 
1. "Dziecioodporna" Emily Giffin
O dajcie żyć! Tak irytującej bohaterki numer dwa to ja już dawno nie miałam. Numer jeden należy do tej pani z książki niżej. Wieczne pretensje do świata i do tego, że mąż jej nie rozumie. Jak dobrze, że mam ją już za sobą, bo gdyby była przede mną to bym sobie współczuła. 
2. "Książe złodziei" Deborah Simmons
Jedna, jedyna książka która otrzymała ode mnie ocenę 1 w minionym roku. Wiecie, że ja nie rzucam złymi ocenami jak z rękawa. Książka musi mieć po prostu same złe cechy, żeby mi aż tak podpaść. Ja zawsze chce znaleźć w książce coś dobrego, ale w tej nie udało mi się za grosz. 
3. "Spojrzenie elfa" Katrin Lankers
I co z tego, że ładna okładka? Książka jest nudna i mdła, a główna bohaterka nijaka. Nie mam pojęcia, co takiego ciekawego jest w tej książce, że często bywa zachwalana. Uwierzcie mi, nie ma czym się zachwycać. 
4. "Światła Południa" Danielle Steel
I ja dalej uparcie szukam dobrej książki Steel. Jedną przeczytałam x lat temu i nie pamiętam tytułu. Ale wiem, że kiedyś ją znajdę! Bo to była dobra książka, a nawet wstrząsająca. Ta po prostu mnie wynudziła. 
5. "Blask snów" Jayne Ann Krentz; seria "Trylogia o Blasku Snów" #1
Ja rozumiem, że to część enta jakiegoś większego cyklu, ale pierwsza trylogii, więc wypadałoby wykazać się większym zrozumieniem dla czytelnika, który jako pierwszą przeczyta właśnie trylogię. Bo ja połowy rzeczy nie wiedziałam, bo nie były nigdzie wyjaśnione i właśnie to wpłynęło na moją ocenę.



TEA
Dzień dobry! Ro 2017 się zaczął, ale jeszcze chwilkę zatrzymamy się na roku 2016. Niestety nie udało mi się wypełnić swoich dwóch postanowień, ale może teraz się uda? Mam przynajmniej taką nadzieję, a teraz zerknijcie na małą statystykę!


  • ilość książek: 40 sztuk;
  • ilość stron: 15140;
  • ilość centymetrów: 107,60 
Najlepsze książki:

1. "Wichrowe Wzgórza" Emily Brontë

Ja jestem oczarowana! Za każdym razem po lekturze z trudem rozstaje się z historią Wichrowych Wzgórz. Mroczny klimat powieści całkowicie wciąga czytelnika i nie sposób oderwać się od kolejnych stron. Jeśli jeszcze nie czytaliście książki Emily Brontë natychmiast nadrabiajcie! Gwarantuje Wam, że mimo iż miłość Katarzyny i Heathcliffa dalekie jest od ideału, to jej destrukcyjna moc fascynuje! Polecam z całego czytelniczego serducha!
2. "Rotmistrz Pilecki. Ochotnik do Auscgwitz" Adam Cyra
To najrzetelniejsza biografia, z którą do tej pory się spotkałam. Mocna, napisana bardzo dobrym stylem i dopracowana w najdrobniejszych szczegółach. Uzupełnienie pozycji o Raport Witolda Pileckiego z 1945 roku nadał całej publikacji jeszcze bardziej wyrazistego kształtu. Opis oświęcimskiego obozu widziany oczami rotmistrza daleki jest od suchego, pozbawionego emocji sprawozdania. Podczas czytania całej książki nie sposób nie oddać się dłużej refleksji i trzymać uczucia na wodzy. Tytuł obowiązkowy dla każdego! 
3. "Żniwa zła" Robert Galbraith 
Ależ ja się stęskniłam za Cormoranem! Po lekturze trzeciego tomu jego przygód, wiem, że nadal utrzymuje się on w ścisłej trójce moich ulubionych książkowych bohaterów! Trzecia część serii jest jak do tej pory chyba najlepsza i już nie mogę doczekać się kolejnych odsłon! Czekam z utęsknieniem!
4. "Pandemonium" Lauren Olivier
Druga część serii Delirium, w moim odczuciu, jest lekturą lepszą od pierwszego tomu. Pełną akcji, z dobrze wykreowaną główną bohaterką i warsztatem autorki, który jest największym autem całej powieści. Historia z miłością w tle nie musi być ckliwa, przesłodzona i banalna, a Pandemonium jest tego najlepszym przykładem.
5. "Wybacz  mi, Leonardzie" Matthew Quick
Reasumując, historia Leonarda poruszyła mnie do głębi i cieszę się, że Quicka po raz kolejny nie bał się wyjść poza obrane schematy i stworzyć coś nowego. Historia co prawda nie należy do najprzyjemniejszych, ale poruszany temat został potraktowany profesjonalnie, co niezwykle mnie cieszy. Ponadto, powieść niesie za samą promyk nadziei – czasem pomocą dłoń wyciągają ci, po których nigdy byśmy się tego nie spodziewali. 



Najgorsze książki:
1. "Ja, diablica" Katarzyna Berenika Miszczuk
Reasumując,  Ja, diablica była dla mnie drogą przez mękę! Książka jest pełna sprzeczności, niedociągnięć, a płytcy bohaterowie w niczym nie pomagali. Jednym plusem jest to, że naprawdę szybko się ją czyta. Jak dla mnie lektura jest typowym odmóżdżaczem, na pewno długo nie zostanie w mojej pamięci. Mam jednak nadzieję, że pozostałe części cyklu będą, chociaż trochę lepsze.
2. "Belle époque" Elizabeth Ross
Mimo tego, że Belle époque to książka lekka, jest pełna wad, miejscami nawet niedopracowana. Zapomnę o niej równie szybko jak przez nią przebrnęłam.
3. "Belitosne. Najokrutyniejsze kobiety dwudziestolecia międzywojennego" Agnieszka Haska, Jerzy Stachowicz
Czuje się oszukana, tak bardzo oszukana, że nawet sobie tego nie wyobrażacie. Do tego jestem rozgoryczona, zła i wkurzona. Byłam przygotowana dawkę mocnej, interesującej i rzetelnej informacji, a w zamian dostałam luźny zbiór pseudo rewelacji!  Oj nie, nie, nie! I jeszcze raz nie!
4. "Olśnienie" Aimee Agresti
Zasiadając do książki chciałam dostać coś niezobowiązującego, lekkiego i przyjemnego. Niestety, albo jestem za wymagająca, albo ta książka po prostu jest średnia, bardzo średnia. Przewidywalna, miejscami strasznie infantylna ze wspaniałymi głównymi bohaterami oczywiście!
5.”Miłość pod Psią Gwiazdą” Anna Łacina
Są takie książki, które czytane w zbyt młodym wieku mogą stracić na swojej wartości. To tyczy się przede wszystkim literatury pięknej, która rzadko kiedy należy do lektur miłych, prostych i przyjemnych. Niemniej jednak po przeczytaniu Miłości pod Psią Gwiazdą stwierdzam, że są również takie pozycje, które powinny być czytane tylko w tym wieku, dla którego zostały stworzone. Historia banalna, miejscami strasznie infantylna, z idiotką w roli głównej bohaterki. A szkoda.

czwartek, 17 marca 2016

227. “To już jest koniec, nie ma już nic…”

AUTOR: Lauren Oliver
TYTUŁ ORYGINALNY: Delirium Stories
TŁUMACZ: Monika Bukowska
CYKL: Delirium
TOM: Trzy i pół [3.5]
ROK WYDANIA: 2015
WYDAWNICTWO: Otwarte

OPIS
W kraju, w którym miłość uznawana jest za chorobę, tylko nadzieja pozwala przetrwać. Cierpliwe czekanie w więziennych murach na szansę ucieczki, poświęcenie siebie, by ukochani przeżyli, organizowanie powstania, nieme przyzwolenie na okrutne nakazy – każdy z bohaterów wybrał inny sposób walki o siebie. Jak wiele są w stanie poświęcić, by móc kochać? [1]

RECENZJA
Delirium. Opowiadania to bonus dołączony do serii "Delirium" Lauren Oliver. Po trzech świetnych częściach cyklu do tej ostatniej książki podchodziłam z niemałym smutkiem, wszakże moja przygoda z Leną, Aleksem i Julianem dobiegała końca. Polubiłam ich, a teraz nastał czas pożegnań. Niemniej zaczęłam czytać i wicie co? Jestem w kropce. Totalnej, wielkiej kropce!

Delirium. Opowiadania, jak sam tytuł pozwala przypuszczać, to zbiór czterech opowiadań. Każde z nich przedstawia losy innego bohatera. Na łamach tej bardzo krótkiej, liczącej raptem 200 stron książeczki, możemy przeczytać historię Hany, Annabel, Raven oraz Aleksa. Każdą z tych postaci można było można było mniej lub bardziej poznać w poprzednich częściach serii. Jednak autorka zdecydowała się, że to właśnie oni będą grać w ostatnim tomie pierwsze skrzypce.

Po lekturze tego zbioru mam bardzo mieszane uczucia. O ile trzy wcześniejsze książki mnie oczarowały i z ogromnym zainteresowaniem przerzucałam kolejne kartki, o tyle podczas czytania Delirium.Opowidania trochę się wynudziłam. Miałam wrażenie, że cała ta książka została napisana trochę na siłę – ponieważ pozostałe części cieszą się dużą popularnością to warto iść za ciosem i dodać taki mały bonus.

Sam dobór bohaterów, moim zdaniem, też nie był najtrafniejszy. Zapytacie dlaczego? Otóż zacznę od początku – historia Hany. Na dobrą sprawę, wystarczyło dodać jakieś 20-30 stron do „Requiem” i zawrzeć to, na co zdecydowała się autorka w Delirium.Opowiadania. Kolejna bohaterka – Annabel. Jej życiorys wydawał się być naprawdę bardzo ciekawy, niestety został potraktowany trochę po  macoszemu. Te najbardziej intrygujące wątki zostały niestety pominięte i bardzo nad tym faktem ubolewam! Najciekawszym rozdziałem książki był ten, który dotyczył Raven. Cieszę się, że mogłam ją bliżej poznać i bardzo żałuję, że kwestia poruszona w lekturze, nie została jakoś zaznaczona w poprzedniej części. No i został nam Alex. W sumie jego wątek  też jakoś wybitnie mnie nie zaciekawił i podejrzewam, ze gdyby zamiast niego w zbiorze pojawiłby się Julian, byłabym bardziej usatysfakcjonowana. 

Jedno się jednak nie zmieniło, mianowicie styl autorki. Język to z pewnością najjaśniejszy element nie tylko tej lektury, ale również całej serii. Z jednej strony prosty, ale z drugiej pełny elegancji. Klarowny, ale na tyle barwny, że może oczarować.

Delirium. Opowiadania nie jest złym zbiorem, ale z drugiej strony ani mnie nie zaciekawił, ani nie wywarł na mnie jakiegoś ogromnego wrażenia. Poruszane przez autorkę wątki poszczególnych bohaterów, z wyjątkiem historii Raven, sprawiały niestety wrażenie niedopracowanych. Co prawda warsztat Lauren Olivier nadal jest bardzo dobry, ale niestety ten bonus, w porównaniu z poprzednimi tomami serii, wypada słabiej. 

Cykl Delirium jest naprawdę dobry.  Wykluczając jedynie Delirium. Opowiadania trzyma równy, wysoki poziom i myślę, że warto zapoznać się z historią Leny.

„Miłość nie istnieje, to tylko zaburzenie” ~ Lauren Oliver, Delirium. Opowiadania, Kraków 2015, s.63

OCENA: 6/10

Ogólna ocena cyklu: 
1. Delirium: 7
2. Pandemnium: 8
3. Requiem: 8
3.5. Delirium. Opowiadnia: 6
OGÓLNA OCENA: 7!


Trochę smutno mi z tego powodu, że żegnam się z bohaterami serii „Delirium”. Pozdrawiam,
Tea


[1] Opis pochodzi z okładki książki


czwartek, 10 marca 2016

224. O krok od mety, czyli trzecie spotkanie z serią Delirium


AUTOR: Lauren Oliver
TYTUŁ ORYGINALNY: Requiem
TŁUMACZ: Monika Bukowska
CYKL: Delirium
TOM: Trzeci
ROK WYDANIA: 2012
WYDAWNICTWO: Otwarte

OPIS
Rewolucja rozlewa się na cały kraj, oddziały rządowe śledzą i brutalnie tępią grupy Odmieńców. Jako członkini ruchu oporu Lena znajduje się w samym centrum konfliktu. Rozdarta między Aleksem i Julianem walczy o swoje życie i prawo do miłości. W tym samym czasie Hana prowadzi bezpieczne, pozbawione miłości życie u boku narzeczonego – nowego burmistrza Portland. Wkrótce drogi dziewczyn znów się zejdą, a ich spotkanie doprowadzi do bolesnej konfrontacji. Czy można wybaczyć zdradę? Czy mury wreszcie runą? [1]

RECENZJA
Jako, że wszystko co dobre zawsze się kończy, również moja przygoda z cyklem Delirium powoli zmierza ku zakończeniu. Po dwóch świetnych częściach przyszedł czas na zapoznanie się z trzecim tomem, czyli Requiem. Jak tym razem wypadła pozycja spod „pióra” Lauren Olivier? Dowiecie się oczywiście z recenzji. Od razu zaznaczam, że w mojej opinii mogą pojawić się spojlery. 

Lena nadal nie może uwierzyć w to, co się stało! Alex, jej Alex, którego już dawno pochowała znowu tu był. Niemniej jednak wszystkie wydarzenia, które miały miejsce w ostatnich miesiącach odbiły na nich swoje piętno. Mimo, że fizycznie byli tak blisko, żadne nie przypominało już siebie z przed tygodni. Zmienili się, przeżyli własne tragedie i teraz pomiędzy nimi „wyrósł” mur, który bardzo trudno zburzyć. Na dodatek jest również Julian. Życie całej trójki mocno się komplikuje, a tymczasem okazuje się, że Głusza nie jest już tak bezpieczna jak dawniej… wielka wojna wisi w powietrzu.

W Requiem narracja prowadzona jest przed dwie osoby – Lenę oraz Hanę. Bardzo cieszę się, że autorka zdecydowała się zaprezentować w tej części historię Hany. W Delirium była bardzo ciekawie wykreowaną postacią i żałowałam, że w drugim tomie pojawiła się jedynie w przemyśleniach głównej bohaterki. Po zapoznaniu się z lekturą kończącą trylogię nadal podtrzymuję swoje zdanie, że Hana jest postacią bardzo interesującą i wartą poświęcenia jej czasu. W ogóle, odnosząc się do całej serii, muszę przyznać, że Pani Oliver udało się stworzyć naprawdę dobrych bohaterów – każdy miał w sobie coś niepowtarzalnego, coś co wyróżniało go z tłumu. Bardzo często zapoznając się z jakąś książką mam wrażenie, że autor po macoszemu zajmuje się swoimi postaciami, tutaj z pewnością nie można tego zarzucić autorce! 

Podobnie jak w drugim tomie również i w trzecim nie można narzekać na brak nudy. Oba wątki, zarówno Leny jak i Hany, prowadzone są bardzo dynamicznie i sprawnie. Poza tym mam wrażenie, że każdy, nawet tak wybredny czytelnik jak ja, znajdzie tutaj coś dla siebie. Mamy akcje, mamy konflikt, mamy sekrety, mamy miłość, mamy zazdrość. Naprawdę do wyboru do koloru! 

Zapewne się powtórzę, ale nadal jestem wręcz oczarowana stylem jaki zaserwowała mi Lauren Olivier. Jest naprawdę fantastyczny! Wspaniały! Taki prosty w odbiorze, a jednocześnie tak wyjątkowy! Taki przejrzysty, a tak barwny, że całą książkę czyta się bardzo szybko i co najważniejsze z ogromną przyjemnością! 

Reasumując – ja jestem na tak! Zapoznając się z Requiem znów dałam się zabrać w świat, gdzie miłość jest zakazana. Świetny styl autorki oraz bardzo dobrze wykreowani bohaterowie tylko ułatwili mi moja podróż w stworzoną przez Lauren Oliver rzeczywistość. Do przeczytania został mi już jedynie mały bonus w postaci zbioru opowiadań i wiecie co Wam powiem? Smutno mi z tego powodu, że już tylko jednak książka cyklu przede mną.

„Nie przestaje mnie zadziwiać, że ludzie są nowi każdego dnia. Że nigdy nie są tacy sami.” ~ Lauren Oliver, Requiem, Kraków 2012, s. 101

OCENA: 8/10

Czy tylko ja gubię ostatnio tygodnie i zupełnie nie wiem dlaczego już jest prawie środek marca? Pozdrawiam,
Tea


[1] Opis pochodzi ze strony Wydawnictwa Otwartego

czwartek, 3 marca 2016

221. “Ból zniknie, gdy zniknę ja”, czyli druga część cyklu ‘Delirium’

AUTOR: Lauren Oliver
TYTUŁ ORYGINALNY: Pandemonium
TŁUMACZ: Monika Bukowska
CYKL: Delirium
TOM: Drugi
ROK WYDANIA: 2012
WYDAWNICTWO: Otwarte

OPIS
Lena żyje w świecie, w którym [miłość] uznano za niebezpieczną chorobę, a ludzie poddawani są zabiegowi, po którym już nigdy nie będą mogli kochać. Tuż przed operacją dziewczyna zakochuje się w Aleksie. Ich wspólna ucieczka kończy się tragicznie... Wśród dymu i płomieni Lena widzi twarz ukochanego po raz ostatni. Zrozpaczona przystępuje do ruchu oporu, by walczyć o wolność i [miłość]. Na jej drodze staje tajemniczy Julian. Czy można pokochać największego wroga? [1]

RECENZJA
Autorzy, którzy po napisaniu świetnej książki decydują się na jej kontynuacje zawsze stoją przed bardzo trudnym zadaniem – kolejny tom ich serii musi przynajmniej dorównywać pierwszemu, który już pozyskał sobie rzesze sympatyków. Lauren Oliver nie była wyjątkiem. Ona również miała podobne zadanie. Czy się z niego wywiązała? Czy Pandemonium dorównywało naprawdę dobremu Delirium? Już śpieszę z odpowiedzią… oczywiście w formie recenzji.

Lena cudem uchodzi z życiem i udaje jej się przedostać do Głuszy. Ledwie żywa, bez prowiantu, bez broni, bez chociażby jednej butelki wody błąka się po lesie, czekając już tylko na śmierć. Jedynie umierając będzie mogła połączyć się z Aleksem, bo tego, że chłopak nie żyje jest pewna. Sama, zgubiona i na skraju wyczerpania – właśnie taką znajdują ją oni, Odmieńcy. Od tego momentu nie ma już dawnej Leny, rodzi się zupełnie nowa, z innym spojrzeniem na rzeczywistość i z jednym celem – przywrócić normalność. 

Zaczynając swój wywód na temat akcji muszę zacząć od bardzo ważnej kwestii. Mianowicie rozdziały Pandemonium są prowadzone na dwa sposoby – mamy tutaj wydarzenia rozgrywające się w teraźniejszości zatytułowane „Teraz” oraz retrospekcje pod wszystko mówiącą nazwą „Wtedy”. Przeprowadzony przez autorkę zabieg bardzo m się spodobał z jednego prostego powodu – dzięki niemu mogłam być świadkiem całego procesu przeistoczenia się Leny. Na moich „oczach” z bojącej się wszystkiego dziewczynki stawała się silną, pewną swej wartości młodą kobietą. Fajne było również to, że zdarzenia, które pojawiały się w rozdziałach „Wtedy” oraz umiejętności, które pojęła wówczas Lena miały swoje odbicie w teraźniejszości. 

O ile w pierwszym tomie serii cała akcja rozkręcała się bardzo powoli, o tyle w Pandemonium wydarzenia lecą jak oszalałe! Autorka nawet na chwilę nie zwalnia tempa i non stop trzyma czytelnika w napięciu. Dynamiczna akcja to w końcu to, co tygryski lubią najbardziej! 

Jak już wcześniej wspomniałam nasza bohaterka przechodzi przemianę. W żadnym calu nie przypomina już tej lękliwej, niepewnej swoich możliwości dziewczyny. Staje się silną, odważną, stawiającą czoło wyzwaniom młodą kobietą. O ile w pierwszej części serii zachowanie Leny mogło czasem irytować, o tyle tutaj taka sytuacja nie ma miejsca. 

Nadal twierdzę, że największym atutem w serii Delirium jest styl autorki. Język jest bardzo prosty w odbiorze, jednak nie brakuje mu takiej wysublimowanej elegancji i gracji. Cieszę się, że pani Oliver zdecydowała się również na dłuższe opisy, które pozwoliły mi wejść w przedstawione przez nią postacie i zacząć doszukiwać się swoich cech w bohaterach.

Druga część serii Delirium, w moim odczuciu, jest lekturą lepszą od pierwszego tomu. Pełną akcji, z dobrze wykreowaną główną bohaterką i warsztatem autorki, który jest największym autem całej powieści. Historia z miłością w tle nie musi być ckliwa, przesłodzona i banalna, a Pandemonium jest tego najlepszym przykładem.

„Księża i naukowcy mają racje, co do jednej rzeczy: w głębi serca, w swojej naturze, nie jesteśmy lepsi od zwierząt” ~ Lauren Oliver, Pandemonium, Kraków 2012, s. 120

OCENA: 8/10


Kolejna część serii Delirium za nami. Jeszcze tylko dwie książki. Pozdrawiam,
Tea


[1] Opis pochodzi ze strony wydawnictwa Otwartego 



czwartek, 25 lutego 2016

218. „…a miłości bym nie miał, byłbym niczym…”*

AUTOR: Lauren Oliver
TYTUŁ ORYGINALNY: Delirium
TŁUMACZ: Marcin Górecki
CYKL: Delirium
TOM: Pierwszy
ROK WYDANIA: 2012
WYDAWNICTWO: Otwarte

OPIS
„Mówili, że bez miłości będę szczęśliwa. Mówili, że lekarstwo na miłość sprawi, że będę bezpieczna. I zawsze im wierzyłam. Do dziś. Teraz wszystko się zmieniło. Teraz wolę zachorować i kochać choćby przez ułamek sekundy, niż żyć setki lat w kłamstwie”. Dawniej wierzono, że miłość jest najważniejszą rzeczą pod słońcem. W imię miłości ludzie byli w stanie zrobić wszystko, nawet zabić. Potem wynaleziono lekarstwo na miłość. Czy gdyby miłość była chorobą, chciałbyś się wyleczyć? [1]

RECENZJA
Cykl „Delirium” jest moim pierwszym spotkaniem z dystopią. Nieprawdopodobne? A jednak! O ile wcześniej już raz przeczytałam dwie pierwsze części serii, o tyle tom trzeci jak i dodatek w postaci opowiadań są jeszcze przede mną. Chcąc przed ich lekturą odświeżyć sobie początek historii powróciłam do Delirium i wiecie, co się okazało? Mam jednak serce! 

Wyobrażacie sobie świat bez miłości? Miejsce na Ziemi, w którym ludzie nie tyle żyją, co wegetują pozbawieni jakikolwiek uczuć? Gdzie potrzeby ludzi zostały zdewaluowane do tych najbardziej prymitywnych, gadzich? Jakby tego było mało wszyscy żyją w przeświadczeniu, że właśnie tak powinno być. Cały system społeczny został tak podporządkowany, że ludzie, którzy na dobrą sprawę zostali zniewoleni, oszukani i pozbawieni najpiękniejszego uczucia – miłości, w każdej jej postaci: małżeńskiej, rodzicielskiej, przyjacielskiej – czują się wolni. Właśnie w takim świecie przyszło dorastać Lenie. Jako sierota, wychowana od 6 roku życia przez ciotkę doskonale wpisywała się w rolę „zombie” i z nadzieją czekała na dzień zaaplikowania jej remedium, a następnie sprawowania z kandydatem wybranym przez specjalną komisję. Przecież tak trzeba, prawda? Jednak, kiedy jej drogi krzyżują się z drogami Alexa, cały jej dotychczasowy świat staje na głowie.  

Muszę się Wam szczerze przyznać, że jestem pozytywnie zaskoczona książką! Nigdy nie sądziłam, że lektura, której głównym motywem będzie wątek miłosny tak przypadnie mi do gustu. Naprawdę! Czytając Delirium nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że autorka bardzo skrupulatnie i w przemyślany sposób wyłożyła czytelnikom swój pomysł na przedstawienie historii Leny i Alexa. Mimo tego, że cała akcja rozwija się bardzo powoli, to im dalej w las tym treść nabiera tempa, by sama końcówka wręcz gnała. 

Lena, a w sumie to Magdalena, jest dziewczyną bardzo zamkniętą w sobie, zakompleksioną i niepewną własnych umiejętności. Początkowo jej zachowanie troszeczkę mnie irytowało – miałam wrażenie, że w dzisiejszych czasach autorzy stawiają albo na zakompleksione nastolatki, albo na idealne, wspaniałe superheroski – na szczęście im dalej brnęłam w lekturę tym bardziej zauważałam takie niewielkie zmiany, które zachodziły w Lenie. Takie kiełkujące poczucie własnej wartości, co mnie niezmiernie cieszyło. Po okresie długich lat wegetacji, zaczęła wychodzić ze skorupy, w której „umieścił” ją system. Polubiłam ją, naprawdę ją polubiłam i przez całą książkę niezwykle jej dopingowałam! 

Mamy również Alexa, który przez pewien czas jest postacią bardzo tajemniczą i intrygującą, jednak później stopniowo nam się odsłania. Co prawda miejscami autorka za bardzo starała się go idealizować, ale w ogólnym odczuciu również on skradł moją sympatie. No i do tego ta końcówka! Wyjdę na romantyczną, ale no - ach, Alex…

Uważam, że największym atutem w Delirium jest styl autorki. Język jest bardzo prosty w odbiorze, jednak nie brakuje mu takiej wysublimowanej elegancji i gracji. Cieszę się, że pani Oliver zdecydowała się również na dłuższe opisy, które pozwoliły mi wejść w przedstawione przez nią postacie i zacząć doszukiwać się swoich cech w bohaterach. Mam wrażenie, że ta kwestia jest bardzo często pomijana przez autorów, a w tej konkretnej pozycji obecność tego zabiegu umożliwiła mi przeżywanie całej historii razem z Leną i Alexem.

Podsumowując, Delirium to kawał świetnego warsztatu autorki. Styl prezentowany przez Lauren Oliver jest naprawdę niezwykły w swej prostocie i sprawił, że ja – zawsze stroniąca od lektur z wielką miłością w tle – zanurzyłam się w książce bez reszty. Gdy do tego, co wymieniłam dodamy jeszcze akcję, która mimo początkowego przestoju później rozkręca się w raz z przerzucanymi stronami wychodzi nam naprawdę dobre czytadło – nie za ciężkie w odbiorze, ale jednak zmuszające do refleksji. 

Paradoksalnie, mimo tego, że książkę wręcz wchłonęłam, to pisanie recenzji szło mi strasznie mozolnie, co niestety widać.  Wybaczcie.

„Nie możesz być naprawdę szczęśliwa, jeśli czasami nie bywasz nieszczęśliwa” ~ Lauren Oliver, Delirium, Kraków 2012, s. 24

OCENA: 7/10


No to jedziemy z kolejna serią! Buźka,
Tea

* 1 List do Koryntian
[1] Opis pochodzi ze strony wydawnictwa Otwartego