Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Aimee Agresti. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Aimee Agresti. Pokaż wszystkie posty

sobota, 7 stycznia 2017

350. Podsumowanie roku 2016

LADY SPARK
Witajcie! 
Rok 2016 zakończył się kilka dni temu, a więc czas posiedzieć trochę w liczbach i podsumować te 366 dni. Czytelniczo nie było źle, bo trafiałam na książki w zasadzie dobre. Kilka słabszych zawsze się trafi, więc w 2017 chcę po prostu utrzymać tę tendencję. A patrząc na to jak ciężko idzie mi czytanie pierwszej książki w tym roku to jestem pełna obaw o ten rok. I nie to nie tak, że książka jest zła. Po prostu ja mam zastój czytelniczy, ale dzielnie z nim walczę. Przejdźmy do posumowania! 
Garść statystyk:
  • ilość książek: 55 sztuk;
  • ilość stron: 21190;
  • ilość centymetrów: 138,6
  • średnia ocena książek w roku 2016: 6,5
Jak widzicie nie tak najgorzej, chociaż chciałam przeczytać 60 książek, które w centymetrach dałby mi 170 cm, ale pamiętajmy, że czytanie to przyjemność i są czasami rzeczy ważniejsze niż śledzenie literek na białych kartkach papieru. Dlatego poznajcie moje pięć dobrych i pięć koszmarnych książek roku 2016!
Najlepsze książki: 
1. "Niezwykłe kobiety Romanowów. Od świetności do rewolucji" Julia P. Gelardi 
W sumie nie sądziłam, że ta książka będzie aż tak dobra. Dzieje Romanowów to jeden z moich ulubionych tematów historycznych i w sumie spodziewałam się suchej biografi. A ja miałam wrażenie, że czytam dobrą powieść, w której brakuje tylko dialogów. 
2. "Telefon od anioła" Guillaume Musso
Pierwsze spotkanie z Panem Musso uznaję za niezwykle udane. Byłam oczarowana tym co dostałam. Duża ilość lukru? Jest. Duża ilość sytuacji nieprawdopodobnych? Jest. Ale mimo wszystko tę powieść dobrze  się czytała i żadna z tych rzeczy nie przeszkadzała. 
3. "To skomplikowane. Julie" Jessica Park; seria "To skomplikowane" #1
Jeden z lepszych egzemplarzy recenzenckich jaki wpadł mi w ręce w roku 2016. Pokochałam Julie i to jaką jest bohaterką oraz jej historię. Tęsknię nawet za nią i chętnie ponownie bym zagłębiła się w jej świat. I z niecierpliwością wyczekuje drugiego tomu! 
4.  "Wielbiciel" Charlotte Link
Pierwsze spotkanie z Panią Link było dobre, ale drugi wgniotło mnie w fotel. Ta książka jest po prostu genialna! Czytałam z bijącym szybciej sercem, a po jej zakończeniu bałam się nocami chodzić po własnym mieszkaniu. Dacie wiarę? 
5. "Szukając Noel" Paul Richard Evans
Magiczna powieść, która jako jedyna w tym roku uzyskała ode mnie najwyższą notę! Ogólnie w tym roku nie szastałam dziesiątkami na lewo i prawo jak dwa lata temu. W tej pozycji jednak niczego mi nie brakowało. Zdecydowanie warta uwagi.  





 Najgorsze książki: 
1. "Dziecioodporna" Emily Giffin
O dajcie żyć! Tak irytującej bohaterki numer dwa to ja już dawno nie miałam. Numer jeden należy do tej pani z książki niżej. Wieczne pretensje do świata i do tego, że mąż jej nie rozumie. Jak dobrze, że mam ją już za sobą, bo gdyby była przede mną to bym sobie współczuła. 
2. "Książe złodziei" Deborah Simmons
Jedna, jedyna książka która otrzymała ode mnie ocenę 1 w minionym roku. Wiecie, że ja nie rzucam złymi ocenami jak z rękawa. Książka musi mieć po prostu same złe cechy, żeby mi aż tak podpaść. Ja zawsze chce znaleźć w książce coś dobrego, ale w tej nie udało mi się za grosz. 
3. "Spojrzenie elfa" Katrin Lankers
I co z tego, że ładna okładka? Książka jest nudna i mdła, a główna bohaterka nijaka. Nie mam pojęcia, co takiego ciekawego jest w tej książce, że często bywa zachwalana. Uwierzcie mi, nie ma czym się zachwycać. 
4. "Światła Południa" Danielle Steel
I ja dalej uparcie szukam dobrej książki Steel. Jedną przeczytałam x lat temu i nie pamiętam tytułu. Ale wiem, że kiedyś ją znajdę! Bo to była dobra książka, a nawet wstrząsająca. Ta po prostu mnie wynudziła. 
5. "Blask snów" Jayne Ann Krentz; seria "Trylogia o Blasku Snów" #1
Ja rozumiem, że to część enta jakiegoś większego cyklu, ale pierwsza trylogii, więc wypadałoby wykazać się większym zrozumieniem dla czytelnika, który jako pierwszą przeczyta właśnie trylogię. Bo ja połowy rzeczy nie wiedziałam, bo nie były nigdzie wyjaśnione i właśnie to wpłynęło na moją ocenę.



TEA
Dzień dobry! Ro 2017 się zaczął, ale jeszcze chwilkę zatrzymamy się na roku 2016. Niestety nie udało mi się wypełnić swoich dwóch postanowień, ale może teraz się uda? Mam przynajmniej taką nadzieję, a teraz zerknijcie na małą statystykę!


  • ilość książek: 40 sztuk;
  • ilość stron: 15140;
  • ilość centymetrów: 107,60 
Najlepsze książki:

1. "Wichrowe Wzgórza" Emily Brontë

Ja jestem oczarowana! Za każdym razem po lekturze z trudem rozstaje się z historią Wichrowych Wzgórz. Mroczny klimat powieści całkowicie wciąga czytelnika i nie sposób oderwać się od kolejnych stron. Jeśli jeszcze nie czytaliście książki Emily Brontë natychmiast nadrabiajcie! Gwarantuje Wam, że mimo iż miłość Katarzyny i Heathcliffa dalekie jest od ideału, to jej destrukcyjna moc fascynuje! Polecam z całego czytelniczego serducha!
2. "Rotmistrz Pilecki. Ochotnik do Auscgwitz" Adam Cyra
To najrzetelniejsza biografia, z którą do tej pory się spotkałam. Mocna, napisana bardzo dobrym stylem i dopracowana w najdrobniejszych szczegółach. Uzupełnienie pozycji o Raport Witolda Pileckiego z 1945 roku nadał całej publikacji jeszcze bardziej wyrazistego kształtu. Opis oświęcimskiego obozu widziany oczami rotmistrza daleki jest od suchego, pozbawionego emocji sprawozdania. Podczas czytania całej książki nie sposób nie oddać się dłużej refleksji i trzymać uczucia na wodzy. Tytuł obowiązkowy dla każdego! 
3. "Żniwa zła" Robert Galbraith 
Ależ ja się stęskniłam za Cormoranem! Po lekturze trzeciego tomu jego przygód, wiem, że nadal utrzymuje się on w ścisłej trójce moich ulubionych książkowych bohaterów! Trzecia część serii jest jak do tej pory chyba najlepsza i już nie mogę doczekać się kolejnych odsłon! Czekam z utęsknieniem!
4. "Pandemonium" Lauren Olivier
Druga część serii Delirium, w moim odczuciu, jest lekturą lepszą od pierwszego tomu. Pełną akcji, z dobrze wykreowaną główną bohaterką i warsztatem autorki, który jest największym autem całej powieści. Historia z miłością w tle nie musi być ckliwa, przesłodzona i banalna, a Pandemonium jest tego najlepszym przykładem.
5. "Wybacz  mi, Leonardzie" Matthew Quick
Reasumując, historia Leonarda poruszyła mnie do głębi i cieszę się, że Quicka po raz kolejny nie bał się wyjść poza obrane schematy i stworzyć coś nowego. Historia co prawda nie należy do najprzyjemniejszych, ale poruszany temat został potraktowany profesjonalnie, co niezwykle mnie cieszy. Ponadto, powieść niesie za samą promyk nadziei – czasem pomocą dłoń wyciągają ci, po których nigdy byśmy się tego nie spodziewali. 



Najgorsze książki:
1. "Ja, diablica" Katarzyna Berenika Miszczuk
Reasumując,  Ja, diablica była dla mnie drogą przez mękę! Książka jest pełna sprzeczności, niedociągnięć, a płytcy bohaterowie w niczym nie pomagali. Jednym plusem jest to, że naprawdę szybko się ją czyta. Jak dla mnie lektura jest typowym odmóżdżaczem, na pewno długo nie zostanie w mojej pamięci. Mam jednak nadzieję, że pozostałe części cyklu będą, chociaż trochę lepsze.
2. "Belle époque" Elizabeth Ross
Mimo tego, że Belle époque to książka lekka, jest pełna wad, miejscami nawet niedopracowana. Zapomnę o niej równie szybko jak przez nią przebrnęłam.
3. "Belitosne. Najokrutyniejsze kobiety dwudziestolecia międzywojennego" Agnieszka Haska, Jerzy Stachowicz
Czuje się oszukana, tak bardzo oszukana, że nawet sobie tego nie wyobrażacie. Do tego jestem rozgoryczona, zła i wkurzona. Byłam przygotowana dawkę mocnej, interesującej i rzetelnej informacji, a w zamian dostałam luźny zbiór pseudo rewelacji!  Oj nie, nie, nie! I jeszcze raz nie!
4. "Olśnienie" Aimee Agresti
Zasiadając do książki chciałam dostać coś niezobowiązującego, lekkiego i przyjemnego. Niestety, albo jestem za wymagająca, albo ta książka po prostu jest średnia, bardzo średnia. Przewidywalna, miejscami strasznie infantylna ze wspaniałymi głównymi bohaterami oczywiście!
5.”Miłość pod Psią Gwiazdą” Anna Łacina
Są takie książki, które czytane w zbyt młodym wieku mogą stracić na swojej wartości. To tyczy się przede wszystkim literatury pięknej, która rzadko kiedy należy do lektur miłych, prostych i przyjemnych. Niemniej jednak po przeczytaniu Miłości pod Psią Gwiazdą stwierdzam, że są również takie pozycje, które powinny być czytane tylko w tym wieku, dla którego zostały stworzone. Historia banalna, miejscami strasznie infantylna, z idiotką w roli głównej bohaterki. A szkoda.

czwartek, 21 lipca 2016

280. "Olśnienie" wcale nie takie olśniewające

AUTOR: Aimee Agresti
TYTUŁ ORYGINALNY: Illuminate
SERIA: Złocone Skrzydła
TŁUMACZ: Joanna Schoen
TOM: Pierwszy 
ROK WYDANIA: 2013
WYDAWNICTWO: Remi

OPIS
Grzeczna licealistka Haven odbywa staż w ekskluzywnym hotelu w Chicago. Poznaje tam Luciana mężczyznę ze snów, i zakochuje się nim. Dostrzega jednak, ze piękni ludzie z hotelu, nie są tacy, jakimi chcieliby się wydawać. Co więcej, mają straszliwy plan i trudnią się kupowaniem dusz. Kto wygra w walce o duszę Haven? [1]

RECENZJA
Czerwiec był dla mnie niezwykle intensywnym czasem. Ostatnia sesja na studiach oraz przygotowania do obrony skutecznie wypełniły mi cały wolny czas, nic więc dziwnego, że jeśli chodzi o czytanie szukałam czegoś niezobowiązującego, lekkiego i przede wszystkim miłego. Z tego też powodu sięgnęłam po Olśnienie Aimee Agresti i o ile dostałam coś lekkiego, o tyle banalność i infantylność lektury spowiłam mi sen z powiek! 

Haven ( swoją drogą imię tak przypadkowe, że ja nie mogę! ) stoi przed życiową szansą. Zostaje wybrana jako jedna z nielicznych do fantastycznego, nowoczesnego projektu! Pracując w ekskluzywnym hotelu otwiera sobie drzwi do kariery i spełnia się w tym, o czym inni mogą tylko marzyć! Niemniej jednak hotel, jak i cała ta fantastyczna otoczka to tylko przykrywka, dla rozgrywki niezwykle ważnej! O to zło postanowiło zwerbować w swoje szeregi całe rzesze młodych ludzi! Prawdziwa wojna między upadłymi  aniołami a prawdziwymi skrzydlatymi wisi na włosku! Tylko jedna Haven może zapobiec werbowaniu niewinnych dusz… czy jednak sobie poradzi?

Swoją recenzję muszę zacząć od tego, że jestem niezwykle otwarta na wszystkie paranormalne zjawiska, które występują w lekturze. Co więcej, sam motyw aniołów i diabłów od zawsze niezwykle mnie intrygował i z ogromną ciekawością zagłębiałam się w pozycję, których autorzy właśnie takie tematy obrali sobie za priorytet. Niestety, to co tak pięknie brzmi w teorii w praktyce wygląda zgoła inaczej. Olśnienie to nic innego jak paranormalny romans, tak przewidywalny i banalny, że ja nie mogę! Nie zliczę ile razy z irytacji teatralnie przewracałam oczami. Mimo, że autorka miała naprawdę świetny pomysł na stworzenie czegoś nieszablonowego pojechała znanym wszystkim schematem – Ona zakompleksiona (chociaż oczywiście wszyscy uważają ją za fantastyczną!), On zły i niedobry, ale pod  Jej wpływem przechodzi diametralną zmianę! No serio?! W sumie mogłam nie przerzucać kolejnych stron bo i tak bezbłędnie określiłam co takiego wydarzy się w całej historii. Sama walka między dobrem i złem  została przyćmiona przez wątek miłosny i niestety to bardzo mi się nie spodobało.

Nasza Haven, jak już zdążyłam napomknąć, uważa się oczywiście za normalną, niewyróżniającą się niczym nastolatkę. Niemniej jednak podczas czytania kolejnych stron dowiadujemy się, że ma figurę bogini, wszyscy uważają ją za wyjątkową, a na dodatek czego się nie dotknie zamienia w złoto! Nieważne czego się podejmie – czy to organizacji balu czy namalowania ogromnego obrazu na ścianie – ze wszystkiego wywiąże się w 200 procentach! Boże jak ja nie lubię właśnie takich idealnych bohaterek! Najchętniej wrzuciłabym je do rakiety na Marsa, z biletem w jedną stronę w ręku! Podczas lektury miałam ogromną ochotę postąpić z Haven dokładnie  w taki sam sposób, żeby nie musieć się z nią już więcej użerać. Nie polubiłam naszej głównej bohaterki, co więcej miałam jej serdecznie dość! Niestety również męskie postacie nie zostały dopracowane. Występujący w książce mężczyźni przypominali mi męskie kluchy, których tak bardzo nie znoszę!

Sam język nie był zły. Książkę, w połączeni z dość dużą czcionką i krótkimi rozdziałami czytało się bardzo szybko. Niestety, ten jeden plus nie był w stanie przysłonić wszystkim minusów lektury. 

Zasiadając do książki chciałam dostać coś niezobowiązującego, lekkiego i przyjemnego. Niestety, albo jestem za wymagająca, albo ta książka po prostu jest średnia, bardzo średnia. Przewidywalna, miejscami strasznie infantylna ze wspaniałymi głównymi bohaterami oczywiście!

„Nie ma nic złego w tym, że czasem poleci się zbyt blisko słońca” ~ Aimee Agresti, Olśnienie, s.99

OCENA: 3/10


Wybaczcie, ale muszę oddać się małej prywacie – obroniłam pracę magisterską na 5! Za wszystkie trzymane kciuki bardzo, bardzo, bardzo dziękuję, a jednocześnie przepraszam, że w sobotę nie pojawił się post – nawaliłam na całej długości, za co kajam się przed Wami i obiecuję, że więcej to się nie powtórzy! Pozdrawiam, Tea

[1] Opis pochodzi ze strony wydawnictwa