Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dystopia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dystopia. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 17 marca 2016

227. “To już jest koniec, nie ma już nic…”

AUTOR: Lauren Oliver
TYTUŁ ORYGINALNY: Delirium Stories
TŁUMACZ: Monika Bukowska
CYKL: Delirium
TOM: Trzy i pół [3.5]
ROK WYDANIA: 2015
WYDAWNICTWO: Otwarte

OPIS
W kraju, w którym miłość uznawana jest za chorobę, tylko nadzieja pozwala przetrwać. Cierpliwe czekanie w więziennych murach na szansę ucieczki, poświęcenie siebie, by ukochani przeżyli, organizowanie powstania, nieme przyzwolenie na okrutne nakazy – każdy z bohaterów wybrał inny sposób walki o siebie. Jak wiele są w stanie poświęcić, by móc kochać? [1]

RECENZJA
Delirium. Opowiadania to bonus dołączony do serii "Delirium" Lauren Oliver. Po trzech świetnych częściach cyklu do tej ostatniej książki podchodziłam z niemałym smutkiem, wszakże moja przygoda z Leną, Aleksem i Julianem dobiegała końca. Polubiłam ich, a teraz nastał czas pożegnań. Niemniej zaczęłam czytać i wicie co? Jestem w kropce. Totalnej, wielkiej kropce!

Delirium. Opowiadania, jak sam tytuł pozwala przypuszczać, to zbiór czterech opowiadań. Każde z nich przedstawia losy innego bohatera. Na łamach tej bardzo krótkiej, liczącej raptem 200 stron książeczki, możemy przeczytać historię Hany, Annabel, Raven oraz Aleksa. Każdą z tych postaci można było można było mniej lub bardziej poznać w poprzednich częściach serii. Jednak autorka zdecydowała się, że to właśnie oni będą grać w ostatnim tomie pierwsze skrzypce.

Po lekturze tego zbioru mam bardzo mieszane uczucia. O ile trzy wcześniejsze książki mnie oczarowały i z ogromnym zainteresowaniem przerzucałam kolejne kartki, o tyle podczas czytania Delirium.Opowidania trochę się wynudziłam. Miałam wrażenie, że cała ta książka została napisana trochę na siłę – ponieważ pozostałe części cieszą się dużą popularnością to warto iść za ciosem i dodać taki mały bonus.

Sam dobór bohaterów, moim zdaniem, też nie był najtrafniejszy. Zapytacie dlaczego? Otóż zacznę od początku – historia Hany. Na dobrą sprawę, wystarczyło dodać jakieś 20-30 stron do „Requiem” i zawrzeć to, na co zdecydowała się autorka w Delirium.Opowiadania. Kolejna bohaterka – Annabel. Jej życiorys wydawał się być naprawdę bardzo ciekawy, niestety został potraktowany trochę po  macoszemu. Te najbardziej intrygujące wątki zostały niestety pominięte i bardzo nad tym faktem ubolewam! Najciekawszym rozdziałem książki był ten, który dotyczył Raven. Cieszę się, że mogłam ją bliżej poznać i bardzo żałuję, że kwestia poruszona w lekturze, nie została jakoś zaznaczona w poprzedniej części. No i został nam Alex. W sumie jego wątek  też jakoś wybitnie mnie nie zaciekawił i podejrzewam, ze gdyby zamiast niego w zbiorze pojawiłby się Julian, byłabym bardziej usatysfakcjonowana. 

Jedno się jednak nie zmieniło, mianowicie styl autorki. Język to z pewnością najjaśniejszy element nie tylko tej lektury, ale również całej serii. Z jednej strony prosty, ale z drugiej pełny elegancji. Klarowny, ale na tyle barwny, że może oczarować.

Delirium. Opowiadania nie jest złym zbiorem, ale z drugiej strony ani mnie nie zaciekawił, ani nie wywarł na mnie jakiegoś ogromnego wrażenia. Poruszane przez autorkę wątki poszczególnych bohaterów, z wyjątkiem historii Raven, sprawiały niestety wrażenie niedopracowanych. Co prawda warsztat Lauren Olivier nadal jest bardzo dobry, ale niestety ten bonus, w porównaniu z poprzednimi tomami serii, wypada słabiej. 

Cykl Delirium jest naprawdę dobry.  Wykluczając jedynie Delirium. Opowiadania trzyma równy, wysoki poziom i myślę, że warto zapoznać się z historią Leny.

„Miłość nie istnieje, to tylko zaburzenie” ~ Lauren Oliver, Delirium. Opowiadania, Kraków 2015, s.63

OCENA: 6/10

Ogólna ocena cyklu: 
1. Delirium: 7
2. Pandemnium: 8
3. Requiem: 8
3.5. Delirium. Opowiadnia: 6
OGÓLNA OCENA: 7!


Trochę smutno mi z tego powodu, że żegnam się z bohaterami serii „Delirium”. Pozdrawiam,
Tea


[1] Opis pochodzi z okładki książki


czwartek, 10 marca 2016

224. O krok od mety, czyli trzecie spotkanie z serią Delirium


AUTOR: Lauren Oliver
TYTUŁ ORYGINALNY: Requiem
TŁUMACZ: Monika Bukowska
CYKL: Delirium
TOM: Trzeci
ROK WYDANIA: 2012
WYDAWNICTWO: Otwarte

OPIS
Rewolucja rozlewa się na cały kraj, oddziały rządowe śledzą i brutalnie tępią grupy Odmieńców. Jako członkini ruchu oporu Lena znajduje się w samym centrum konfliktu. Rozdarta między Aleksem i Julianem walczy o swoje życie i prawo do miłości. W tym samym czasie Hana prowadzi bezpieczne, pozbawione miłości życie u boku narzeczonego – nowego burmistrza Portland. Wkrótce drogi dziewczyn znów się zejdą, a ich spotkanie doprowadzi do bolesnej konfrontacji. Czy można wybaczyć zdradę? Czy mury wreszcie runą? [1]

RECENZJA
Jako, że wszystko co dobre zawsze się kończy, również moja przygoda z cyklem Delirium powoli zmierza ku zakończeniu. Po dwóch świetnych częściach przyszedł czas na zapoznanie się z trzecim tomem, czyli Requiem. Jak tym razem wypadła pozycja spod „pióra” Lauren Olivier? Dowiecie się oczywiście z recenzji. Od razu zaznaczam, że w mojej opinii mogą pojawić się spojlery. 

Lena nadal nie może uwierzyć w to, co się stało! Alex, jej Alex, którego już dawno pochowała znowu tu był. Niemniej jednak wszystkie wydarzenia, które miały miejsce w ostatnich miesiącach odbiły na nich swoje piętno. Mimo, że fizycznie byli tak blisko, żadne nie przypominało już siebie z przed tygodni. Zmienili się, przeżyli własne tragedie i teraz pomiędzy nimi „wyrósł” mur, który bardzo trudno zburzyć. Na dodatek jest również Julian. Życie całej trójki mocno się komplikuje, a tymczasem okazuje się, że Głusza nie jest już tak bezpieczna jak dawniej… wielka wojna wisi w powietrzu.

W Requiem narracja prowadzona jest przed dwie osoby – Lenę oraz Hanę. Bardzo cieszę się, że autorka zdecydowała się zaprezentować w tej części historię Hany. W Delirium była bardzo ciekawie wykreowaną postacią i żałowałam, że w drugim tomie pojawiła się jedynie w przemyśleniach głównej bohaterki. Po zapoznaniu się z lekturą kończącą trylogię nadal podtrzymuję swoje zdanie, że Hana jest postacią bardzo interesującą i wartą poświęcenia jej czasu. W ogóle, odnosząc się do całej serii, muszę przyznać, że Pani Oliver udało się stworzyć naprawdę dobrych bohaterów – każdy miał w sobie coś niepowtarzalnego, coś co wyróżniało go z tłumu. Bardzo często zapoznając się z jakąś książką mam wrażenie, że autor po macoszemu zajmuje się swoimi postaciami, tutaj z pewnością nie można tego zarzucić autorce! 

Podobnie jak w drugim tomie również i w trzecim nie można narzekać na brak nudy. Oba wątki, zarówno Leny jak i Hany, prowadzone są bardzo dynamicznie i sprawnie. Poza tym mam wrażenie, że każdy, nawet tak wybredny czytelnik jak ja, znajdzie tutaj coś dla siebie. Mamy akcje, mamy konflikt, mamy sekrety, mamy miłość, mamy zazdrość. Naprawdę do wyboru do koloru! 

Zapewne się powtórzę, ale nadal jestem wręcz oczarowana stylem jaki zaserwowała mi Lauren Olivier. Jest naprawdę fantastyczny! Wspaniały! Taki prosty w odbiorze, a jednocześnie tak wyjątkowy! Taki przejrzysty, a tak barwny, że całą książkę czyta się bardzo szybko i co najważniejsze z ogromną przyjemnością! 

Reasumując – ja jestem na tak! Zapoznając się z Requiem znów dałam się zabrać w świat, gdzie miłość jest zakazana. Świetny styl autorki oraz bardzo dobrze wykreowani bohaterowie tylko ułatwili mi moja podróż w stworzoną przez Lauren Oliver rzeczywistość. Do przeczytania został mi już jedynie mały bonus w postaci zbioru opowiadań i wiecie co Wam powiem? Smutno mi z tego powodu, że już tylko jednak książka cyklu przede mną.

„Nie przestaje mnie zadziwiać, że ludzie są nowi każdego dnia. Że nigdy nie są tacy sami.” ~ Lauren Oliver, Requiem, Kraków 2012, s. 101

OCENA: 8/10

Czy tylko ja gubię ostatnio tygodnie i zupełnie nie wiem dlaczego już jest prawie środek marca? Pozdrawiam,
Tea


[1] Opis pochodzi ze strony Wydawnictwa Otwartego

czwartek, 3 marca 2016

221. “Ból zniknie, gdy zniknę ja”, czyli druga część cyklu ‘Delirium’

AUTOR: Lauren Oliver
TYTUŁ ORYGINALNY: Pandemonium
TŁUMACZ: Monika Bukowska
CYKL: Delirium
TOM: Drugi
ROK WYDANIA: 2012
WYDAWNICTWO: Otwarte

OPIS
Lena żyje w świecie, w którym [miłość] uznano za niebezpieczną chorobę, a ludzie poddawani są zabiegowi, po którym już nigdy nie będą mogli kochać. Tuż przed operacją dziewczyna zakochuje się w Aleksie. Ich wspólna ucieczka kończy się tragicznie... Wśród dymu i płomieni Lena widzi twarz ukochanego po raz ostatni. Zrozpaczona przystępuje do ruchu oporu, by walczyć o wolność i [miłość]. Na jej drodze staje tajemniczy Julian. Czy można pokochać największego wroga? [1]

RECENZJA
Autorzy, którzy po napisaniu świetnej książki decydują się na jej kontynuacje zawsze stoją przed bardzo trudnym zadaniem – kolejny tom ich serii musi przynajmniej dorównywać pierwszemu, który już pozyskał sobie rzesze sympatyków. Lauren Oliver nie była wyjątkiem. Ona również miała podobne zadanie. Czy się z niego wywiązała? Czy Pandemonium dorównywało naprawdę dobremu Delirium? Już śpieszę z odpowiedzią… oczywiście w formie recenzji.

Lena cudem uchodzi z życiem i udaje jej się przedostać do Głuszy. Ledwie żywa, bez prowiantu, bez broni, bez chociażby jednej butelki wody błąka się po lesie, czekając już tylko na śmierć. Jedynie umierając będzie mogła połączyć się z Aleksem, bo tego, że chłopak nie żyje jest pewna. Sama, zgubiona i na skraju wyczerpania – właśnie taką znajdują ją oni, Odmieńcy. Od tego momentu nie ma już dawnej Leny, rodzi się zupełnie nowa, z innym spojrzeniem na rzeczywistość i z jednym celem – przywrócić normalność. 

Zaczynając swój wywód na temat akcji muszę zacząć od bardzo ważnej kwestii. Mianowicie rozdziały Pandemonium są prowadzone na dwa sposoby – mamy tutaj wydarzenia rozgrywające się w teraźniejszości zatytułowane „Teraz” oraz retrospekcje pod wszystko mówiącą nazwą „Wtedy”. Przeprowadzony przez autorkę zabieg bardzo m się spodobał z jednego prostego powodu – dzięki niemu mogłam być świadkiem całego procesu przeistoczenia się Leny. Na moich „oczach” z bojącej się wszystkiego dziewczynki stawała się silną, pewną swej wartości młodą kobietą. Fajne było również to, że zdarzenia, które pojawiały się w rozdziałach „Wtedy” oraz umiejętności, które pojęła wówczas Lena miały swoje odbicie w teraźniejszości. 

O ile w pierwszym tomie serii cała akcja rozkręcała się bardzo powoli, o tyle w Pandemonium wydarzenia lecą jak oszalałe! Autorka nawet na chwilę nie zwalnia tempa i non stop trzyma czytelnika w napięciu. Dynamiczna akcja to w końcu to, co tygryski lubią najbardziej! 

Jak już wcześniej wspomniałam nasza bohaterka przechodzi przemianę. W żadnym calu nie przypomina już tej lękliwej, niepewnej swoich możliwości dziewczyny. Staje się silną, odważną, stawiającą czoło wyzwaniom młodą kobietą. O ile w pierwszej części serii zachowanie Leny mogło czasem irytować, o tyle tutaj taka sytuacja nie ma miejsca. 

Nadal twierdzę, że największym atutem w serii Delirium jest styl autorki. Język jest bardzo prosty w odbiorze, jednak nie brakuje mu takiej wysublimowanej elegancji i gracji. Cieszę się, że pani Oliver zdecydowała się również na dłuższe opisy, które pozwoliły mi wejść w przedstawione przez nią postacie i zacząć doszukiwać się swoich cech w bohaterach.

Druga część serii Delirium, w moim odczuciu, jest lekturą lepszą od pierwszego tomu. Pełną akcji, z dobrze wykreowaną główną bohaterką i warsztatem autorki, który jest największym autem całej powieści. Historia z miłością w tle nie musi być ckliwa, przesłodzona i banalna, a Pandemonium jest tego najlepszym przykładem.

„Księża i naukowcy mają racje, co do jednej rzeczy: w głębi serca, w swojej naturze, nie jesteśmy lepsi od zwierząt” ~ Lauren Oliver, Pandemonium, Kraków 2012, s. 120

OCENA: 8/10


Kolejna część serii Delirium za nami. Jeszcze tylko dwie książki. Pozdrawiam,
Tea


[1] Opis pochodzi ze strony wydawnictwa Otwartego 



czwartek, 25 lutego 2016

218. „…a miłości bym nie miał, byłbym niczym…”*

AUTOR: Lauren Oliver
TYTUŁ ORYGINALNY: Delirium
TŁUMACZ: Marcin Górecki
CYKL: Delirium
TOM: Pierwszy
ROK WYDANIA: 2012
WYDAWNICTWO: Otwarte

OPIS
„Mówili, że bez miłości będę szczęśliwa. Mówili, że lekarstwo na miłość sprawi, że będę bezpieczna. I zawsze im wierzyłam. Do dziś. Teraz wszystko się zmieniło. Teraz wolę zachorować i kochać choćby przez ułamek sekundy, niż żyć setki lat w kłamstwie”. Dawniej wierzono, że miłość jest najważniejszą rzeczą pod słońcem. W imię miłości ludzie byli w stanie zrobić wszystko, nawet zabić. Potem wynaleziono lekarstwo na miłość. Czy gdyby miłość była chorobą, chciałbyś się wyleczyć? [1]

RECENZJA
Cykl „Delirium” jest moim pierwszym spotkaniem z dystopią. Nieprawdopodobne? A jednak! O ile wcześniej już raz przeczytałam dwie pierwsze części serii, o tyle tom trzeci jak i dodatek w postaci opowiadań są jeszcze przede mną. Chcąc przed ich lekturą odświeżyć sobie początek historii powróciłam do Delirium i wiecie, co się okazało? Mam jednak serce! 

Wyobrażacie sobie świat bez miłości? Miejsce na Ziemi, w którym ludzie nie tyle żyją, co wegetują pozbawieni jakikolwiek uczuć? Gdzie potrzeby ludzi zostały zdewaluowane do tych najbardziej prymitywnych, gadzich? Jakby tego było mało wszyscy żyją w przeświadczeniu, że właśnie tak powinno być. Cały system społeczny został tak podporządkowany, że ludzie, którzy na dobrą sprawę zostali zniewoleni, oszukani i pozbawieni najpiękniejszego uczucia – miłości, w każdej jej postaci: małżeńskiej, rodzicielskiej, przyjacielskiej – czują się wolni. Właśnie w takim świecie przyszło dorastać Lenie. Jako sierota, wychowana od 6 roku życia przez ciotkę doskonale wpisywała się w rolę „zombie” i z nadzieją czekała na dzień zaaplikowania jej remedium, a następnie sprawowania z kandydatem wybranym przez specjalną komisję. Przecież tak trzeba, prawda? Jednak, kiedy jej drogi krzyżują się z drogami Alexa, cały jej dotychczasowy świat staje na głowie.  

Muszę się Wam szczerze przyznać, że jestem pozytywnie zaskoczona książką! Nigdy nie sądziłam, że lektura, której głównym motywem będzie wątek miłosny tak przypadnie mi do gustu. Naprawdę! Czytając Delirium nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że autorka bardzo skrupulatnie i w przemyślany sposób wyłożyła czytelnikom swój pomysł na przedstawienie historii Leny i Alexa. Mimo tego, że cała akcja rozwija się bardzo powoli, to im dalej w las tym treść nabiera tempa, by sama końcówka wręcz gnała. 

Lena, a w sumie to Magdalena, jest dziewczyną bardzo zamkniętą w sobie, zakompleksioną i niepewną własnych umiejętności. Początkowo jej zachowanie troszeczkę mnie irytowało – miałam wrażenie, że w dzisiejszych czasach autorzy stawiają albo na zakompleksione nastolatki, albo na idealne, wspaniałe superheroski – na szczęście im dalej brnęłam w lekturę tym bardziej zauważałam takie niewielkie zmiany, które zachodziły w Lenie. Takie kiełkujące poczucie własnej wartości, co mnie niezmiernie cieszyło. Po okresie długich lat wegetacji, zaczęła wychodzić ze skorupy, w której „umieścił” ją system. Polubiłam ją, naprawdę ją polubiłam i przez całą książkę niezwykle jej dopingowałam! 

Mamy również Alexa, który przez pewien czas jest postacią bardzo tajemniczą i intrygującą, jednak później stopniowo nam się odsłania. Co prawda miejscami autorka za bardzo starała się go idealizować, ale w ogólnym odczuciu również on skradł moją sympatie. No i do tego ta końcówka! Wyjdę na romantyczną, ale no - ach, Alex…

Uważam, że największym atutem w Delirium jest styl autorki. Język jest bardzo prosty w odbiorze, jednak nie brakuje mu takiej wysublimowanej elegancji i gracji. Cieszę się, że pani Oliver zdecydowała się również na dłuższe opisy, które pozwoliły mi wejść w przedstawione przez nią postacie i zacząć doszukiwać się swoich cech w bohaterach. Mam wrażenie, że ta kwestia jest bardzo często pomijana przez autorów, a w tej konkretnej pozycji obecność tego zabiegu umożliwiła mi przeżywanie całej historii razem z Leną i Alexem.

Podsumowując, Delirium to kawał świetnego warsztatu autorki. Styl prezentowany przez Lauren Oliver jest naprawdę niezwykły w swej prostocie i sprawił, że ja – zawsze stroniąca od lektur z wielką miłością w tle – zanurzyłam się w książce bez reszty. Gdy do tego, co wymieniłam dodamy jeszcze akcję, która mimo początkowego przestoju później rozkręca się w raz z przerzucanymi stronami wychodzi nam naprawdę dobre czytadło – nie za ciężkie w odbiorze, ale jednak zmuszające do refleksji. 

Paradoksalnie, mimo tego, że książkę wręcz wchłonęłam, to pisanie recenzji szło mi strasznie mozolnie, co niestety widać.  Wybaczcie.

„Nie możesz być naprawdę szczęśliwa, jeśli czasami nie bywasz nieszczęśliwa” ~ Lauren Oliver, Delirium, Kraków 2012, s. 24

OCENA: 7/10


No to jedziemy z kolejna serią! Buźka,
Tea

* 1 List do Koryntian
[1] Opis pochodzi ze strony wydawnictwa Otwartego