Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Anna Todd. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Anna Todd. Pokaż wszystkie posty

sobota, 6 stycznia 2018

475. Przyznajemy Literackie Oscary i Maliny za rok 2017!

Lady Spark
Mamy już rok 2018. Nie powiem, żebym go rozpoczęła tak jak chciałam, bo zamiast być u Tea na zabawie sylwestrowej to ja wróciłam od niej dzień wcześniej złożona chorobą, która pojawiła się w mało sprzyjającym momencie. Macie jakieś postanowienia na rok 2018? Ja nauczona doświadczeniem lat poprzednich nie zakładam sobie nic. Co ma być to będzie. 
Postanowiłyśmy nasze podsumowanie jakoś nazwać i pierwsze, co nam przyszło do głowy to Oscary i Maliny za rok 2017. Wiadomo, że nie czytałyśmy wszystkich książek, które wyszły w 2017 roku, ale chodzi o książki, które nam spodobały się lub też nie w minionych dwunastu miesiącach. Każda z nas ma swoje typy i Wam je przedstawi. Najpierw jednak garść statystyk.
  • ilość książek: 47 sztuk;
  • ilość stron: 14323
  • ilość centymetrów: 126,1
  • średnia ocena książek w roku 2017: 5,9
Jak widać nie udało mi się przeczytać 60 książek, które mierzyłyby łącznie 170 cm. Płakać nie zamierzam z tego powodu, rwać włosów z głowy też nie. Nowy rok, to nowa szansa, ale nic na siłę, bo czytanie ma sprawiać przede wszystkim przyjemność. 

Literackie Maliny 2017 według Lady Spark: 
1. Sekretna szkatuła" Martin Langfield (508 stron)
Książka z początku roku 2017, a ja do tej pory, gdy ktoś mi o niej wspomni mam odruch ucieczki. Miała być intryga na kształt tych Dana Browna (chociaż nie ukrywajmy tu autor zaczyna się wypalać również), a wyszło jedno wielkie nic. Kompletnie nie rozumiałam, o co w tej książce chodzi, a także czego główny bohater szuka. Nie! Nie! Nie! 3 razy nie, więc nie przechodzi dalej, ale zajmuje miejsce pier
wsze w zestawieniu Malin 2017. 
2. "Księżna i prezydent" Valery Giscard d'Estaing (224 strony)
Książka napisana dla pieniędzy i próby wybicia się przez byłe prezydenta Francji, a przynajmniej takie jest moje zdanie. Nijaka. O tej książce też chcę jak najszybciej zapomnieć, bo uważam, że po prostu nie jest warta tego, aby o niej w jakikolwiek sposób pamiętać. 
3. "Wtorkowy Klub Erotyczny" Lisa Beth Kovetz; seria: "Seria do torebki"
Chciałam czegoś lekkiego. Słowo "lekkiego" jest tu słowem klucz, bo lekkie nie znaczy infantylne z tak prymitywnie opisanymi sc
enami seksu. Uważam, że dało się to wszystko napisać przyjemniej, żeby nie sprowadzać literatury dla kobiet do tak niskiego poziomu. Moja rada? Unikajcie jej jak ognia! 

Literackie Oscary 2017 według Lady Spark: 
1. "Królestwo za mgłą" Zofia Posmysz, Michał Wójcik
Gdy przeglądałam swoją listę książek z 2017, żeby znaleźć te, które zasługują na umieszczenie ich w gronie tych najlepszych z najlepszych, to po przeczytaniu tylko tytułu wiedziałam, że "Królestwo za mgłą" zdecydowanie zasługuje na miano tej najlepszej książki. Wywiad rzeka z Zofią Posmysz, która opowiada jak przetrwała obóz koncentracyjny i jak potem wyglądał jej powrót do rzeczywistości, gdy w końcu uzyskała upragnioną wolność. Polecam, każdemu kto interesuje się historią naszego kraju. Dla mnie to zupełnie inne spojrzenie na wojnę i wroga niż to które przedstawiają nam podręczniki do historii. 
2. "Grawitacja" Tess Gerritsen (384 strony)
Zaczynając czytać "Grawitację" słyszałam od znajomych, którzy czytali, że to jest najsłabsza książka Gerritsen. Chciałabym, aby każdy autor miał w swoim dorobku tak słabą książkę, która zachęcałaby mnie do czytania pozostałych jego powieści. Miałam w tej książce wszystko czego oczekuję. Dobry thriller trzymający w napięciu do samego końca. Uważam, że warta jest Waszej uwagi dlatego umieściłam ją na tej liście. 
3. "Ocal mnie" Lisa Scottoline (544 strony)
Prześladowanie w szkole zawsze będzie mnie bolało, bo kiedyś to przeżyłam i pewnie dlatego tak mocno uderzyła we mnie powieść Lisy Scottoline. Również fakt, że ludzie w mieście nie mogli zrozumieć dlaczego kobieta postąpiła tak, a nie inaczej. Tematy, które porusza książka są ciężkie i trudne, a zadawanie sobie pytania: a co ja bym zrobił/a? często zostaje bez odpowiedzi, bo tak naprawdę w danej sytuacji o naszym zachowaniu decyduje impuls.



TEA
Rok 2017, jeżeli chodzi o jakość przeczytanych książek, nie był zły. Do pewnego okresu lektury trzymały bardzo dobry, równy poziom. Końcówka być może nie powala, ale zawsze mogło być zdecydowanie gorzej! No, ale teraz czas przyznawać nagrody!

  • ilość książek: 42 sztuk;
  • ilość stron: 16764
  • ilość centymetrów: 128,2
  • średnia ocena książek w roku 2017: 6,9

Literackie Maliny 2017 według Tea:
1. "Początek" Dan Brown, seria 'Robert Langdon' #5 (576 stron) [4,1 cm] 5/10
Dlaczego?! Danie Brownie dlaczego mi to zrobiłeś?! Jak tak można! Tyle czasu czekałam na kolejną cześć przygód swojego ulubionego profesora, a tymczasem dostałam jedynie jego słabą imitację! Robercie, gdzieś ty mi się zagubił? Gdzie zatraciłeś swój czar? Czy jeszcze kiedyś do mnie powrócisz? Czy będziesz taki jak dawniej? OBY!
2. "Bramy Światłości. Tom I" Maja Lidia Kossakowska, seria 'Zastępy Anielskie' #5 (510 stron) [4 cm] 6/10
Czuję się rozgoryczona! Tyle czasu czekania na kontynuacje, a niestety to okazała się może nie najgorsza, ale znacznie odbiega od pozostałych tomów. Same zakończenie daje możliwość przypuszczać, że kolejny tom może okazać się strzałem w dziesiątkę i ja będę mocno za to trzymać kciuki! Bo tęsknię za Daimonem, tak bardzo tęsknię!
3. "Imagines" Anna Tood & inni autorzy (688 stron) [4,5 cm] 2/10
Imagines to pozycja zła, fatalna, absurdalna i niezwykle irytująca! Nie polecam, nie zachęcam do poznania i radzę nawet na nią nie spoglądać!


Literackie Oscary 2017 według Tea: 
1. "Człowiek o 24 twarzach. Billy Milligan - najcięższy przypadek rozszczepienia osobowości w dziejach" Daniel Keyes (560 stron) [3,7 cm] 9/10
Powiedzieć, że książka jest dobra to zdecydowanie za mało! Bezapelacyjnie jest to najlepsza pozycja, z jaką przyszło mi się zapoznać w tym roku! Wciągająca lepiej niż niejeden kryminał, poruszająca mocniej niż najlepszy dramat, przerażająca w o wiele większym stopniu niż najstraszniejszy horror, a przy tym wszystkim prawdziwa do bólu! Polecam gorąco, bardzo gorąco!
2. "Misery" Stephen King, seria 'Kolekcja Mistrza Grozy' (351 stron) [2,5 cm] 9/10
Misery to kolejna dobra powieść grozy w dorobku autora. Po raz kolejny nie mogłam oderwać się od książki i z bijącym szybko sercem czekałam na finał całej historii! Gorąco polecam każdemu, kto nie boi się bać…
3. "Wakacje nad Adriatykiem" Zofia Posmysz (320 stron) [2,9 cm]
Wakacje nad Adriatykiem to lektura wymagająca. Narracja, prowadzona w pierwszej osobie, przeskakuje w czasie i można się w tym troszeczkę pogubić, ale to tylko chwilowe. Po przeczytaniu większej ilości stron można zauważyć pewną zależność – fragmenty odnoszące się do obozowej rzeczywistości to czasem jedno zdanie zajmujące całą stronę, z kolei teraźniejszość to zdania krótsze, poprawniejsze. Ta „przeszłość” tylko z pozoru wydaje się być chaotycznym zlepkiem myśli… bo przecież właśnie tak wyglądają nasze własne podróże w czasie – nieułożone, nieuporządkowane, ale przez to chyba jeszcze bardziej dające do myślenia.


czwartek, 9 listopada 2017

461. Złote Maliny Literatury zostały rozdane!

AUTOR: Anna Todd & inni autorzy
TYTUŁ ORYGINALNY: IMAGINES: Celebrity Encounters Starring You
ROK WYDANIA: 2016
WYDAWNICTWO: ZNAK Literanova

OPIS
Anna Todd, autorka bestsellerowej serii AFTER w nowej książce! Fan fiction z Tobą w roli głównej!
SELENA GOMEZ, ZAC EFRON, BRACIA HEMSWORTH, EMMA WATSON, KANYE WEST, JENNIFER LAWRENCE, KYLIE JENNER, CHRIS EVANS i mnóstwo innych gwiazd –
oni wszyscy potrzebują właśnie CIEBIE!
WYOBRAŹ SOBIE, ŻE…
JUSTIN BIEBER od rana zasypuje Cię uroczymi niespodziankami z okazji rocznicy Waszego… ślubu.
KIM KARDASHIAN potrzebuje Cię, by przetrwać w świecie, w którym nie można robić selfie!…
Na pokładzie samolotu zaprzyjaźniasz się z chłopakami z ONE DIRECTION… W ramionach CHANNINGA TATUMA tańczysz najbardziej zmysłowy taniec na świecie…
Twój najlepszy przyjaciel ED SHEERAN ma dla Ciebie naprawdę szalony prezent urodzinowy…
DANIEL SHARMAN zabiera Cię na romantyczny spacer po plaży…
WYOBRAŹNIA NIE MA GRANIC, WIĘC WYOBRAŹ SOBIE, ŻE MOŻE ZDARZYĆ SIĘ WSZYSTKO, CO ZECHCESZ – Z KIM TYLKO ZECHCESZ. [1]

RECENZJA
Do tej pory rok 2017 pod względem czytelniczym był naprawdę udany. Czytałam wiele dobrych książek, kilkanaście świetnych pozycji, które po prostu wbiły mnie w fotel i nie spotkałam na swojej drodze lektury złej. Nie bez powodu użyłam czasu przeszłego bo zapoznałam się z Imagines i oto statuetka „Złote Maliny Literatury” trafia w ręce Anny Todd i jej współpracowników! Tylko uważajcie! Recenzja zawiera spojlery! 

Fanfiki to bardzo specyficzna, rządząca się własnymi prawami forma pisania. Osobiście mam ogromny sentyment do tego rodzaju kompozycji, ponieważ sama w wieku lat – nastu snułam fantastyczne historie czy to z członkami zespołu US5, czy później z polskimi siatkarzami. Jako, że na własnej skórze poczułam magię bycia „pisarzem” starałam się podejść do zbioru zaprezentowanego nam przez Annę Todd bez jakiś większych wymagała. Liczyłam na miłe, przyjemne opowiastki z dużą nutą fikcji literackiej okraszone sporą dawką dobrego humoru. Nic bardziej mylnego! Książka była tak fatalna, że sama nie wiem, od czego mam zacząć. 

Głównym założeniem lektury było danie czytelnikowi możliwości wcielenie się w głównego bohatera. Pomysł zacny muszę przyznać! Kto w końcu nie chciałby przeżyć jakieś szalonej przygody z kimś sławnym? Ja przyznaję się bez bicia – za Michałem Bąkiewiczem idę chociażby do samego piekła. No, ale wracając do tematu – z ogromną ciekawością oraz radością podjęłam zabawę zaproponowaną mi przez autorów i niestety to był mój błąd. Pomijam już fakt, że w każdym opowiadaniu główna bohaterka (czyli notabene mogę sobie wyobrażać, że ja!) jest piekielnie irytująca i pozbawiona jakiegokolwiek charakteru – albo jest przedstawiana jako zakompleksiona szara myszka albo jak prawdziwy vamp. Jakby tego było mało miałam wrażenie, że poszczególnie wersje „mnie” ścigają się w konkursie – która pierwsza przeleci kogoś sławnego! Już dawno nie spotkałam się z postaciami tak prostymi, skonstruowanymi na doskonale znanych schematach. Najbardziej śmiałam się z opowiadania, w którym „ja” byłam na tyle nieśmiała i tajemnicza, że nie powiedziałam nowo poznanemu (O BOŻE SŁAWNEMU) chłopakowi nic istotnego o sobie – chociażby nazwiska, czy daty urodzin, ale byłam już na tyle spontaniczna i otwarta, żeby obściskiwać się z nim na oczach innych ludzi i głośno przyznać się do tego, że nie znoszę spać w staniku! 

Zasiadając do książki miałam świadomość tego, że będę czytała fikcję, samą fikcję i tylko fikcję literacką. W najgorszych jednak snach nie przypuszczałam, że będę dostanę na tacy takie absurdy! Ja mogę sobie naprawdę wiele wyobrazić (na przykład zaakceptowałam fakt, że Justin Biber to naprawdę romantyczy gość ), moja wyobraźnia jest ogromna (Kayne West jako prezydent USA?! A czemu nie!), ale ma swoje granice – w tym konkretnym przypadku było to hołd złożony pierwszej damie USA Kim Kardashian, czyli wyrzeźbienie jej ciała i twarzy w skale niczym, skalne głowy Ojców Założycieli! No wybaczcie mi, takiej ściemy nawet moja przeogromna inwencja twórcza nie zdzierży! 

Tyle różnych historii jest jednoznaczne z dużą ilością autorów. Z tego co mogłam wywnioskować o doborze „pisarzy” decydowała popularność ich fanfików umieszczonych w sieci. Ja jednak jestem przekonana, że popularność nie zawsze jest jednoznaczna z jakością i te opowiadania nie powinny były ukazać się w formie książki! To grzech i względem czytelnictwa i względem wyciętych drzew! Hańba! Co prawda (całe szczęście!) w Imagines nie spotkałam się z jakimiś rażącymi błędami, czy niewiadomo jak ambitnym lub niezrozumiałym językiem, a to śmiało mogę zaliczyć na plus. Dosyć łatwy w odbiorze język, w połączeniu z niezbyt długimi historiami i przystępną czcionką sprawiły, że książkę czytało się w miarę szybko – jedno „przysiadniecie” do lektury to średnio 3-4 opowiadania.

Imagines to pozycja zła, fatalna, absurdalna i niezwykle irytująca! Nie polecam, nie zachęcam do poznania i radzę nawet na nią nie spoglądać!

OCENA: 2/10


Dzień dobry, to zły tydzień i zła książka… przypadek? Nie sądzę! Pozdrawiam


[1] Opis pochodzi ze strony wydawnictwa