Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Guillaume Musso. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Guillaume Musso. Pokaż wszystkie posty

sobota, 16 listopada 2019

595. Guillaume Musso - "Zjazd absolwentów"


AUTOR: Guillaume Musso
ORYGINALNY TYTUŁ: La jeune fille et la nuit
TŁUMACZ: Joanna Prądzyńska
ROK WYDANIA: 2019
WYDAWNICTWO:  Albatros
OPIS
Riwiera Francuska – zima 1992 roku.
W mroźną noc, gdy kampus liceum zostaje sparaliżowany przez burzę śnieżną, dziewiętnastoletnia Vinca Rockwell, jedna z najzdolniejszych uczennic w szkole, ucieka z nauczycielem filozofii, z którym ma potajemny romans. Dla nastoletniej dziewczyny miłość oznacza wszystko albo nic. Nikt już nigdy jej nie zobaczy.
Riwiera Francuska – wiosna 2017 roku.
Kiedyś nierozłączni Thomas i Maxime – najlepsi przyjaciele Vinki – nie kontaktowali się ze sobą od czasów szkolnych. Spotykają się dopiero na zjeździe absolwentów. Zaraz po nim jeden z budynków szkoły ma zostać wyburzony. Thomas i Maxime wiedzą, że są w nim ukryte zwłoki. I że wkrótce nic już nie stanie na przeszkodzie, by prawda wyszła na jaw. [1]

RECENZJA
Guillaume Musso polubiłam już po przeczytaniu jednej książki. Bardzo wtedy przypadł mi do gustu zarówno styl autora oraz historia jaką wymyślił. Obiecałam sobie wtedy, że szybko wrócę do jego twórczości, ale niestety nie udało mi się to, aż do momentu, w którym światło dzienne ujrzała jego najnowsza powieść „Zjazd absolwentów”.

Thomas Degalais to francuski pisarz mieszkający w Nowym Jorku. Mężczyzna w 2017 roku postanawia pojawić się na pięćdziesięcioleciu powstania swojej szkoły średniej. Wie, że to zły pomysł. Dwadzieścia pięć lat temu, pewnej grudniowej nocy Thomasa oraz jego przyjaciela Maxime połączyła straszna tajemnica, która do tej pory była bezpieczna. Jednak po dotarciu na Lazurowe Wybrzeże pewne sprawy się komplikują, a przeszłość nie chce odejść. W czasach szkolnych Thomas był zakochany w Vince. Ta miłość niszczyła go od środka, bo dziewczyna kompletnie nie zauważała jego uczuć. W dniu, w którym zniknęła wszyscy myśleli, że uciekła z nauczycielem filozofii, z którym miała romans. Jaka jest jednak prawda? Thomas wiedziony ciekawością rozpoczyna własne śledztwo na ten temat, a prawda może go zniszczyć.

Muszę przyznać, że nie jest to najlepsza książka Musso. Możliwe, że napisanie książki kryminalnej przerosło autora, który do tej pory głównie pisywał powieści romantyczno-obyczajowe. „Zjazd absolwentów”  to zdecydowanie wyjście poza strefę komfortu autora. Tu wątek miłosny jest, bo mamy niespełnione uczucie Thomas do Vincki czy też Fanny do Thomasa i wątek miłosny jest siłą napędową czynów głównego bohatera. Zarówno tych w przeszłości jak i również w teraźniejszości. Jednak nie odniosłam wrażenia, żeby był on przesadzony w którymś momencie.

Z początku nawet lubiłam Thomasa, który miał pewne skłonności do użalania się nad sobą i swoim życiem, nad przeszłością, że rodzice go nie rozumieli, że dziewczyna, którą kochał nigdy nie odwzajemniła jego uczuć. Jednak wraz z upływem czasu wzrastała moja niechęć do tego bohatera. Miałam czasami wrażenie, że nie docierała do niego powaga sytuacji, która wydarzyła się dwadzieścia pięć lat temu. Uważał, że próby ujawnienia prawdy przez znajomego dziennikarza to próba zemsty za lata szkolne i dawne waśnie. Za wszelką cenę chciał uniknąć konsekwencji swoich czynów z przeszłości. Podobnie jego przyjaciele uważali, że to co się działo w 2017 roku, czyli w teraźniejszości, bo książka pisana jest w pierwszej osobie (głównie z perspektywy Thomasa) to nieprzychylne zrządzenie losu, które nigdy nie powinno mieć miejsca. Jakby nie zdawali sobie sprawy z tego, że każdy kiedyś musi odpowiedzieć za swoje czyny.

Cała historia z początku nawet mi się podobała i moja ciekawość wzrastała z każdą stroną. Chciałam wiedzieć, co tak naprawdę stało się grudniowej nocy w 1992 roku. Jednak zakończenie kompletnie zbiło mnie z tropu… i nie tego się spodziewałam. Autor zepsuł wszystko właśnie końcówką. Musso mocno przesadził ze swoją wyobraźnią. Naprawdę uważam, że ta historia miała by się zdecydowanie lepiej, gdyby zakończenie zostało poprowadzone w zupełnie innym kierunku. Poczułam się… oszukana.

Nie da się ukryć, że jest to bardzo słaba powieść Musso. Autor wyszedł poza strefę komfortu, ale nie wyszło mu to. Należy otwarcie przyznać, że nie idzie mu pisanie thrillerów czy też kryminałów. Szkoda, ale liczę, że pozostałe książki autora zrobią na mnie takie samo wrażenie jak „Telefon od anioła”.
 „Trzeba się bić o wszystko i wszędzie. Często ci wyglądający na silnych są słabi i odwrotnie. Wielu ludzi prowadzi wyczerpującą walkę w ukryciu. Prawdziwym wyzwaniem jest umiejętność kłamania na dłuższą metę. Aby skutecznie okłamywać innych, trzeba najpierw okłamać samego siebie.”~ Guillaume Musso, Zjazd absolwentów , Poznań 2019, s. 229-230.
OCENA: 5/10

Serduszko pęka, gdy pisze się takie słowa o powieści swojego ulubionego autora :(. 

[1] Opis pochodzi z okładki książki

sobota, 9 listopada 2019

593. Podsumowanie października i TBR na listopad

Cześć! 

Jak Wam minął październik? Mnie bardzo szybko. Na dodatek w końcu mamy jesień. Uwielbiam tę porę roku. Tak, wiem. Jestem dziwna ;). Jednak to nie moja wina :P. Czytelniczo październik był słabym miesiącem, bo przeczytałam tylko cztery książki. Spowodowane było to tym, że przez około dwa tygodnie dojeżdżałam do pracy samochodem, a nie komunikacją miejską, a co za tym idzie nie miałam wolnych dwóch godzin na czytanie książek. 

Kontynuowałam dalej serię Nory Roberts "Kwartet weselny". I niestety, ale "Smak chwil" przypadł mi do gustu najmniej. Głowna bohaterka Laurel nie okazała się moją ulubioną. Cała fabuła również była ospała, a punkt kulminacyjny był kompletnie pominięty, co w przypadku romansów jest bardzo ważne. To on daje tym powieściom kopa i chociaż wiemy jak się zazwyczaj kończą to pragniemy poznać zakończenie. Tu tego nie było, jakby autorce zaczynało brakować sił na ten cykl i tom trzeci był pisany na siłę. Nie ukrywam, że obawiałam się o tom czwarty, ale o nim w następnym akapicie... 

W październiku zakończyłam serię Nory Roberts "Kwartet weselny". Czwartą częścią były "Miłosne przysięgi", które chyba najbardziej przypadł mi do gustu, a już z pewnością najbardziej polubiłam bohaterkę. Parker Brown to prawdziwa bizneswoman. To ona dowodzi "Przysięgami", to ona jest kapitanem statku, który wypłynął na szerokie wody. Dowodzi nim doskonale, dzięki niej każda z par ma swój wymarzony dzień dopracowany w najmniejszych szczegółach. Jednak w życiu prywatnym daleko jest do perfekcji. Wszystko się zmienia, gdy poznaje Malcolma. Wydawałoby się, że tę dwójkę więcej dzieli niż łączy, ale rzeczywistość wszystko weryfikuje. To dobra seria. Lekka, przyjemna i idealna na odstresowanie. Zdecydowanie polecam romantycznym duszom. 

W październiku postanowiłam również na chwilę wrócić do twórczości Agathy Christie. Na tapetę poszły "Wczesne sprawy Herkulesa Poirota", w których w większości narratorem jest dobry przyjaciel belgijskiego detektywa kapitan Artur Hastings. Większość opowiadań mi się podobała, ale upewniłam się, że niestety, ale krótkie formy nie są dla mnie. Zdecydowanie bardziej i lepiej czuję się w pełnych powieściach, bo tu ledwo polubiłam postaci i ledwo zaczęła się rozwijać historia już był jej koniec. Kilka opowiadań byłoby warte rozwinięcia w osobnych powieściach. Fani słynnego detektywa oraz Agathy Christie myślę, że będą zadowoleni z tego spotkania. 

"Zjazd absolwentów" Guillaume Musso miał mnie utrzymać w lekko kryminalnym klimacie, ale jestem tą książką bardzo zawiedziona. Poprzednia powieść Musso podobała mi się zdecydowanie bardziej niż najnowsza. Autor odszedł od swojego bezpiecznego schematu i zaryzykował, ale moim zdaniem to ryzyko nie się opłaciło. Bohaterowie byli zdecydowanie zbyt rozpieszczeni przez życie i uważali, że wszystko powinno im ujść płazem. Nie podobało mi się zakończenie. Jestem zdecydowanie rozczarowana tą książką. Pomysł był dobry, ale legł w zakończeniu. Plusem jest to, że czyta się szybko, bo narracja jest pierwszoosobowa.

Najlepsza książka października: "Miłosne przysięgi" - Nora Roberts
Najgorsza książka października: ---
Rozczarowanie października: "Zjazd absolwentów" - Guillaume Musso
Ilość stron przeczytanych w październiku: 1312

1. "Smak chwili" Nora Roberts, seria: Kwartet weselny #3 (344 strony) [2,1 cm] 6/10 
2. "Miłosne przysięgi" Nora Roberts, seria: Kwartet weselny #4 (344 strony) [2,2 cm] 7/10 
3. "Wczesne sprawy Poirota" Agatha Christie; seria: Herkules Poirot #38 (304 strony) [2,4 cm] 7/10 
4. "Zjazd absolwentów" Guillaume Musso (320 stron) [2,5 cm] 5/10 

TBR na listopad 
Na listopad mam dość ambitne plany. Chcę przeczytać sześć książek, ale zdaję sobie sprawę, że może być ciężko, ponieważ niestety, ale pracuję zgodnie z kalendarzem skandynawskim, więc ja nie mam dwóch długich weekendów ;). Listopad rozpoczęłam książką Swietłany Aleksijewicz "Czarnobylska modlitwa. Kronika przyszłości". Przeczytanie tej książki wiązało się z moim małym postanowieniem, na które składały się trzy rzeczy: obejrzenie serialu "Czarnobyl" na HBO GO, przeczytanie książki Kate Brown "Czarnobyl. Instrukcje przetrwania" oraz właśnie "Czarnobylską modlitwę". Muszę przyznać, że już wiem, że to jest bardzo trudna lektura. Następnie planuję przeczytać trylogię Nikodema Pałasza  o Wiktorze Wolskim na którą składają się następujące tytuły: "Brudna gra", "Sam na sam ze śmiercią" oraz "Zabójczy tie-break". Kryminalne klimaty planuje przełamać najnowszą powieścią Agaty Przybyłek "Tak smakuje miłość. Jest to pierwsza część nowej serii tej autorki, ale nie znam jeszcze jej tytułu. Na koniec, gdyby mi się udało chciałabym zapoznać się z twórczością Wojciecha Chmielarza i planuję ją zacząć od najnowszej pozycji czyli "Rany", która zbiera różne opinie w internecie. A Wy co planujecie czytać w listopadzie? 

sobota, 10 września 2016

302. Luźna Sobota: Stos #2

Na stos składało się trzydzieści sześć pozycji. Na zdjęciu nie ma wszystkich, bo gdzieś mi kilka umknęło podczas fotografowania, więc o to ich pełna lista:

1. "Co nas nie zabije" David Lagercrantz; seria "Millennium" #4 (504 strony) 6/10
2. "Tajny referat" Tom Rob Smith; seria "Lew Demidow" #2 (440 stron) 8/10
3. "Agent 6" Tom Rob Smith: seria "Lew Demidow" #3 (512 stron) 7/10
4. "Tajemnicza historia w Styles" Agatha Christie; seria "Herkules Poirot" (210 stron) 7/10
5. "Niezwykłe kobiety Romanowów. Od świetności do rewolucji" Julia P. Gelardi (560 stron) 8/10
6. "Blask snów" Jayne Ann Krentz; seria "Trylogia o Blasku Snów" #1 (304 strony) 4/10
7. "U kresu dnia" Eve Bonham (288 stron) 5/10
8. "Dziecioodporna" Emily Giffin (391 stron) 3/10
9. "Książe złodziei" Deborah Simmons (352 strony) 1/10
10. "Dziewczyna z pociągu" Paula Hawkins (328 stron) 6/10
11. "Telefon od anioła" Guillaume Musso (416 stron) 8/10
12. "Słodki świat Julii" Sarah Addison Allen (320 stron) 5/10
13. "Spojrzenie elfa" Katrin Lankers (352 strony) 2/10
14. "Józefina" Sandra Gulland; seria "Józefina Bonaparte" #1 (496 stron)  7/10
15. "Józefina i Napoleon" Sandra Gulland; seria "Józefina Bonaparte" #2 (423 strony) 6/10
16. "Cesarzowa Józefina" Sandra Gulland; seria "Józefina Bonaparte" #3 (416 stron) 8/10
17. "Grzech aniołów" Charlotte Link (304 strony)  6/10
18. "Cząstka ciebie" Ella Harper (444 strony) 8/10
19. "Trzy gwiazdy. Tom I" Judith Gould (312 stron) 5/10
20. "Trzy gwiazdy. Tom II" Judith Gould (304 strony) 5/10
21. "Trzy gwiazdy. Tom III" Judith Gould (264 stronny) 5/10
22. "Marzenie Łucji" Dorota Gąsiorowska; seria "Łucja" #2 (496 stron) 7/10
23. "Wybór" Nicholas Sparks (336 stron) 4/10
24. "Wielbiciel" Charlotte Link (424 strony)  9/10
25. "Tajemnica Filomeny" Martin Sixsmith (504 strony) 7/10
26. "Upadłe damy II Rzeczpospolitej" Kamil Janicki (394 strony)  5/10
27. "Ghostwriter" Robert Harris (400 stron) 6/10
28. "Zatoka o północy" Diane Chamberlain (520 stron) 6/10
29. "W świecie wiatru i wierzb. Wyznania chińskiej kurtyzany" Miao Sing  (288 stron) 5/10
30. "Jeszcze raz, Nataszo" Karolina Wilczyńka; seria: "Jeszcze raz, Nataszo" #1 (306 stron) 6/10
31. "Wiśniowy sad" Antoni Czechow (172 strony) 6/10
32. "Sekretne życie Józefiny" Carolly Erickson (416 stron) 5/10
33. "Szukając Noel" Richard Paul Evans (296 stron) 10/10
34. "Zostań, jeśli kochasz" Gayle Forman; seria "Jeśli zostanę" #1 (248 stron) 8/10
35. "Wróć, jeśli pamiętasz" Gayle Forman; seria "Jeśli zostanę" #2 (288 stron) 8/10
36. "Paryż" Edward Rutherfurd (946 stron) 7/10

ŚREDNIA OCENA STOSU #2: 6,11 - ten stos jest troszkę lepszy od pierwszego. Dla przypomnienia: poprzedni miał średnią 6,03

ILOŚĆ STRON STOSU #2: 13974 - mniej niż w poprzednim, ale w sumie jestem zadowolona z ilości.

NAJGROSZE KSIĄŻKI STOSU #2:
1. "Spojrzenie elfa" - Katrin Lankers - Widząc okładkę byłam pewna, że dostanę coś mega, coś co wbije mnie w fotel. A dostałam nic... Ta książka to ogromna nuda! Nie wiem kto dopuścił to do druku i myślał, że to będzie wielki hit. W tej pozycji nie dzieje się nic, a główna bohaterka jest tylko o jeden procent mnie irytująca do Belli Swan!
2. "Dziecioodporna" - Emily Giffin - Pomijam kwestię czy ktoś chce mieć dzieci czy też nie chce. Ta powieść trafiła do tego zestawiania nie z tego powodu, ale dlatego, że główna bohaterka, której imienia już nawet nie pamiętam była denerwująca! Nie widziała własnej winy w sobie, że nie umiała iść na kompromis. Tylko skoro na początku znajomości z mężem coś postanowili to powinno trwać wiecznie! I koniec! Kropka! Nie ma tematu! Unikajcie jej, to jest moja dobra rada.
3. "Książe złodziei" - Deborah Simmons - Przemilczę to. Ja po prostu to przemilczę, dobra?
4. "U kresu dnia" - Eve Bonham - Nie wiem po co została napisana. Ja nie wyczułam w niej głębi, ani uczuć, ani czegokolwiek.

NAJWIĘKSZE ROZCZARWANIA STOSU #2:
1. "Wybór" - Nicholas Sparks - Bo ja i Sparks mamy ze sobą pewien problem, o którym z pewnością wiecie. Po prostu po jednej dobrej książce tego autora wiem, że kolejna będzie słaba. I "Po ostatniej piosence" sięgnęłam po "Wybór" i klops! A już miałam nadzieję, że wpadka w pierwszym spotkaniu "Jesiennej miłości" to wypadek przy pracy.
2. "Sekretne życie Józefiny" - Carolly Erickson - Autorka za mocno poszalała. Jak dla mnie ta książka zrobiła z Józefiny zbyt rozwiązłą postać, dla której liczyły się tylko uciechy cielesne.
3. "Upadłe damy II Rzeczpospolitej" - Kamil Janicki - Oprócz historii dzieciobójstwa i dwóch morderstw to w tej książce nie ma upadłych dam, a na dodatek dama to dla mnie kobieta pochodząca z arystokracji, a tu mamy doczyniania również z kobietami z niższych sfer, więc tytuł również jest źle dobrany, a miałam ogromne nadzieje wobec tej książki.
4. "W świecie wiatru i wierzb. Wyznania chińskiej kurtyzany" Miao Sing - Po prostu źle to wszystko było dobrane, źle opisane, złe wszystko. Chociaż to był materiał na dobrą książkę. Nawet na światowy hit.
5. "Dziewczyna z pociągu" - Paula Hawkins - I o to przykład jak łatwo przereklamować książkę. Jak myślę sobie, że powstaje właśnie na jej podstawie film to bardzo się go boję i z pewnością nie wydam pieniążków na bilet do kina. "Dziewczyna z pociągu", gdyby nie rekomendacja Kinga na okładce nie odniosłaby takiego sukcesu. Za szybko odkryłam, kto zabił...

NAJLEPSZE KSIĄŻKI STOSU #2:
1. "Niezwykłe kobiety Romanowów. Od świetności do rewolucji" - Julia P. Gelardi - Gdy ktoś mi mówi: "Podaj mi przykład dobrej biografii" bez zastanowienia rzucam tym tytułem. To jest wręcz genialna ksiązka. Jedna z najlepszych w tym roku. Jak będę robić remont to ją odnajdę i pożyczę babci, bo ją również ciekawi ten okres w historii.
2. "Wielbiciel" - Charlotte Link - Po średnim pierwszym spotkaniu drugie okazało się fenomenalne. Autorka dała mi to czego oczekiwałam. Strach, ciągłe myślenie. Wiecie, że bałam się wstać i pójść w środku nocy do toalety?
3. "Tajemnicza historia w Styles" - Agatha Christie; seria "Herkules Poirot" - Pierwsze spotkanie z Królową Kryminału i od razu sukces. Bałam się, że styl Christie będzie dla mnie zbyt górnolotny i nie zrozumiem go, a tu czytam i myślę: "To całkiem przyjemny kawałek książki" i tak przepadłam. I nie żałuję, że od ponad roku kolekcjonuję jej powieści, które wychodzą. Chociaż ładna biblioteczka będzie.

4. "Telefon od anioła" - Guillaume Musso - "Tylko nie okaż się drugim Sparksem. Tylko mnie nie rozczaruj" - to była moja modlitwa, gdy otwierałam tę książkę. Została ona wysłuchana. Uwierzcie mi, że autor ma ogromne szanse trafić do moich ulubieńców.
5. "Szukając Noel" - Richard Paul Evans - Tu z kolei błagałam, żeby to nie był drugi Paulo Coelho. Nie pytajcie mnie skąd miałam te dziwne skojarzenia. Po prostu jakoś tak. A to jest genialna powieść. Tylko mała rada: czytajcie zimą.

NAJWIĘKSZE ZASKOCZENIA STOSU #2:
1. "Marzenie Łucji" - Dorota Gąsiorowska; seria "Łucja" #2 - Dlaczego zaskoczenie? Bo po pierwszym tomie obawiałam się, że ten będzie jeszcze gorszy, a ja dostałam coś lepszego. Zdecydowanie bardziej podobały mi się te przygody Łucji niż nasze pierwsze spotkanie.
2. "Wielbiciel" Charlotte Link - No, cóż po "Grzechach aniołów" bałam się byłam sceptycznie nastawiona do tej pozycji. Jednak okazała się bardzo dobra.
3. "Zostań, jeśli kochasz" - Gayle Forman; seria "Jeśli zostanę" #1 - Myślałam, że jest mocno przereklamowana, że po prostu nadmuchany balonik i tyle, ale to naprawdę mądra pozycja. Tak samo i drugi tom.
Cały cykl to piękny obraz tego, że miłość ma różne oblicza.

4. "Cząstka ciebie" Ella Harper - W zaskoczeniach, bo nie zmieściła się w najlepszych książkach, więc gdzieś umieścić musiałam, żebyście o niej dalej pamiętali.

Drugi stos podsumowany. Trzeci się czyta. Idzie mi to wolno, bo moje życie to nie tylko czytanie, ale też praca, rodzina i przyjaciele. Czytaliście coś z tego stosu? Dajcie znać, jeśli tak lub co znalazło się na Waszej liście czytelniczej. 
Całusy, Lady Spark 

poniedziałek, 1 sierpnia 2016

285. Bo czasem wystarczy jeden telefon...


AUTOR: Guilluame Musso    
TYTUŁ ORYGINALNY: L'appel de L'ange
TŁUMACZ: Joanna Prądzyńska  
ROK WYDANIA: 2013
WYDAWNICTWO:  Albatros A. Kuryłowicz

OPIS
Nowy Jork, lotnisko Kennedy’ego. Madeline i Jonathan nigdy wcześniej się nie spotkali. Ona jest paryską kwiaciarką, on słynnym szefem kuchni, który niedawno stracił żonę i sieć restauracji stanowiącą dorobek życia; teraz prowadzi skromne bistro we włoskiej dzielnicy San Francisco. Gdyby nie incydent na lotnisku, żadne nawet nie wiedziałoby o istnieniu drugiego. Biegnąc do wolnego stolika w zatłoczonym barze wpadają na siebie i przez przypadek zamieniają telefony komórkowe. Kiedy zdają sobie sprawę z pomyłki, jest już za późno – dzielą ich tysiące kilometrów. Ciekawość bierze górę nad dyskrecją. Madeline i Jonathan nie potrafią powstrzymać się prze przejrzeniem zawartości swoich komórek. Czy oprócz intymnych zdjęć, e-maili i SMS-oów kryją one jakieś interesujące informacje? Okazuje się, że tak. Przeszłość dwojga zafascynowanych sobą nieznajomych wiąże mroczna tajemnica, którą każde usiłowało wymazać z pamięci. Oraz pewna dziewczyna, która albo zaginęła, albo została zamordowana. Działając razem, Jonathan i Madeline mogę sobie wzajemnie pomóc. Niestety, grzebanie w przeszłości nie zawsze dobrze się kończy… [1]

RECENZJA
Stał się cud! Guillaume Musso ma w swoim dorobku wiele książek i kolejny raz obawiałam się, że pierwsza książka takiego autora nie trafi w mój gust. Na całe szczęście stało się zupełnie inaczej! „Telefon od anioła” wciągnął mnie od pierwszych stron i jestem pewna, że z wielką przyjemnością sięgnę po kolejne książki tego pisarza.

Dwoje ludzi spotyka się przypadkiem na lotnisku i przez zamieszanie wszystko wypada im z rąk, a że mają takie same modele telefonów komórkowych każde z nich sięga nie po swój i idzie w swoją stronę. Madeline jest francuską kwiaciarką, która spędziła romantyczne kilka dni w Nowym Jorku ze swoim chłopakiem Ralphem. Mężczyzna postanowił poprosić ją o rękę, a ona się zgodziła. Ma przyjaciółkę Brytyjkę Juliannę. Z kolei Jonathan jest rozwodnikiem i na lotnisku odbierał swojego syna Charley’ego, którego zabierał na wyjazd do San Francisco. Kiedyś był słynnym kucharzem, prawdziwym mistrzem w swoim fachu. Jego nazwisko znał każdy, a wszystkie restauracje, które prowadził, jako szef kuchni doczekały się trzech gwiazdek w przewodniku Michelina. Po pewnych kłopotach nie tylko zawodowych, ale również prywatnych Jonathan nie ma nic oprócz niewielkiej restauracji w San Francisco.

Gdy ludzie w końcu orientują się, że mają nieswoje telefony zaczynają się próby zwrócenia ich, ale pewnego dnia Jonathan zaczyna przeglądać telefon Madeline, co jest okropne z etycznego punktu widzenia. Dzięki temu dowiaduje się o niej ciekawych rzeczy i zaczyna coraz mocniej zagłębiać się w jej przeszłość. Przez to odkrywa i wplątuje się w dziwną międzynarodową aferę kryminalną. Z kolei kobieta, po powrocie do Paryża w bardziej cywilizowany sposób próbuje się dowiedzieć szczegółów o tym, który ma jej telefon. Prowadzi śledztwo w sprawie jego byłego małżeństwa i sama nie wie, że czy tego chce lub też nie sprawa sprzed dwóch lat wraca do niej jak bumerang.

I ogólnie do momentu, w którym nie rozpoczyna się wątek kryminalny wszystko wydaje się dobrze i byłam gotowa dać tej książce najwyższą notę, ale niestety jest on dla mnie odrobinę naciągany. No nie wierzę w to, co napisał autor, było tam zbyt wiele zbiegów okoliczności i wytłumaczeń na wszystko. Mimo to „Telefon od anioła” czyta się wyjątkowo dobrze i płynnie, a przede wszystkim z ogromną ciekawością chce się dowiedzieć jak to się wszystko skończy.

„Telefon od anioła” to naprawdę kawał dobrej literatury. Jak początkowo się bałam wejść w świat Musso to potem jednocześnie pragnęłam w nim zostać jak najdłużej, ale również poznać zakończenie losów Jonathana i Madeline. Chociaż jest to romans, ale w wyjątkowo dobry sposób napisany. Myślę, że spodobały się wielu osobom, które ogólnie nie przepadają za tego typu gatunkiem literackim.

Zdecydowanie polecam Wam tę książkę. Jest warta każdej poświęconej jej minuty. Ja z wielką przyjemnością ponownie zanurzę się za jakiś czas w twórczości Guillaume Musso, bo jest ona wyjątkowa i bardzo dobra.

„Czasem miłość niszczy, a czasem zastyga we wspaniałych dziełach sztuki...”~ Guilluame Musso, Telefon od anioła, Poznań 2013, s. 206.
OCENA: 8/10
Hej ho! Hej ho! Do pracy na dwanaście godziny by się szło!
Miłego dnia ;)

[1] Opis pochodzi z okładki książki