Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Robert Janowski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Robert Janowski. Pokaż wszystkie posty

sobota, 3 grudnia 2016

335. Luźna Sobota: Podsumowanie listopada i TBR na grudzień

Lady Spark
Ufff! W końcu mogę z ulgą powiedzieć: udało się! Pięć książek? Już dawno nie było tak dobrze! Plan czytelniczy został wykonany lepiej niż zakładałam, więc muszę przyznać, że jestem z siebie dumna. Ostatni miesiąc w roku, który jest przed nami to zawsze czas długiej refleksji nad tym co mnie spotkało i jakie będą kolejne miesiące. Chciałabym, aby w końcu wszystko zaczęło się układać tak jak ja tego chcę. Przejmuję KA na całe dwa tygodnie. Nie martwcie się. Recenzje będą tylko dwie w tygodniu, a w sobotę postaram się Wam jakoś inaczej urozmaicić czas. Przejdźmy jednak do podsumowania.

1. "Zdobywcy Oddechu" Przemysław Piotr Kłosowicz (200 stron) 8/10
Egzemplarz recenzencki, który jest bardzo dołujący, ale jednocześnie pokazujący prawdę o nas wszystkich. Każdy z nas czasami walczy o wzięcie kolejnego oddechu, który da nam kolejną sekundę życia. W każdym z nas czasami odzywa się pesymista, który mówi, że życie jest bezsensu, ale najważniejsze jest to, żeby się nie poddawać i walczyć, a przede wszystkim by walczyć o lepsze jutro i nie dać sobie wmówić, że nic nie da się zmienić. 

2. "Dziennik nimfomanki" Valerie Tasso (271 stron) 4/10
Sama nie wiem, czego oczekiwałam od tej książki. Czyta się ją tak szybko, że wystarczyła mi na to jedna podróż pociągiem. I równie szybko się o niej zapomina. Ja po trzech tygodniach już nie pamiętałam, że miałam ją w rękach. Kompletnie nie wiem po co została napisana. 
3. "Harry Potter i przeklęte dziecko" J.K. Rowling, John Tiffany, Jack Thorne; seria "Harry Potter" #8 (367 stron) 8/10
Zdecydowanie największe zaskoczenie, bo obstawiałam, że będę musiała zjechać pozycję mojej ulubionej serii z dzieciństwa. A ja po prostu bawiłam się przy niej wyśmienicie i znowu byłam dzieckiem, które zagłębiało się w ten magiczny świat. Dobrze było znowu powitać Harry'ego Pottera jak starego przyjaciela z dzieciństwa i móc mu powiedzieć: Nie zawiodłeś mnie stary. 
4. "Pokochaj mnie mamo" Cassie Harte; seria "Pisane przez życie" (312 stron) 9/10
Wstrząsająca, trudna i okropna. Ta książka cały czas wywołuje u mnie dreszcze strachu. Nie mieści mi się w głowie, że na świecie dzieją się takie rzeczy i to jeszcze w Europie, gdzie szczycimy się, że jesteśmy bardzo rozwinięci i tak dalej. Ludzie prawie zniszczyli dziewczynkę, a potem kobietę. Dobrze, że jednak u niej w końcu wzeszło słońce. 
5. "Na drugim brzegu Bosforu" Theresa Revay (416 stron) [1,9 cm] 7/10
Do powieści historycznych zawsze podchodzę bardzo krytycznie. Uwielbiam je czytać, ale mam też wysokie wymagania, więc "Na drugim brzegu Bosforu" miało niełatwe zadanie, ale autorka obroniła swoją pozycję, bo widać, że wiedziała o czym pisze i dbała o detale, ale chyba jednak nie do końca podpasował jej ten egzotyczny klimat. 
Łączna liczba stron: 1566
Średnia liczba stron dziennie: 52 
Najgorsza książka listopada: "Dziennik nimfomanki" Valerie Tasso
Najlepsza książka listopada: "Pokochaj mnie mamo" Cassie Harte
Największe zaskoczenie listopada: "Harry Potter i przeklęte dziecko" J.K. Rowling, John Tiffany, Jack Thorne
Największe rozczarowanie listopada: "Dziennik nimfomanki" Valerie Tasso

TBR
  • "Czerwień rubinu" - Kerstin Gier: Jedna z pierwszych książek, którą kupiłam do swojej biblioteczeki i baaaardzo długo czekała na swoją kolej, więc w końcu oświadczam, że jej czas nadszedł!
  • "Błękit szafiru" - Kerstin Gier: Na zdjęciu jako trzecia, ale nie zapoznałam się wtedy z kolejnością, a wiadomo, że po jedynce trzeba czytać numer dwa.
  • "Zieleń szmaragdu" - Kerstin Gier: Druga od góry, ale w kolejności numer trzy. 
  • "Słodka morska bryza" - Barbara Delinsky - Po młodzieżowej trylogii musiał w końcu przyjść czas na jakąś obyczajówkę, którą albo pokocham albo zjadę. 


TEA
To już? Kolejny miesiąc minął tak szybko? Ale w sumie bardzo się z tego cieszę! A wiecie dlaczego? Bo w końcu grudzień i święta! Jejku, jak ja lubię ten miesiąc, tą całą otoczkę bożonarodzeniowego wyczekiwania! Wierzycie, że nawet świąteczne sprzątanie nie jest dla mnie przeszkodą (no dobra jestem pedantką, więc sprzątanie nie jest dla mnie nigdy przeszkodą)? Prezenty już w większości też mam pokupowane, więc w tym miesiącu stać mnie będzie na małe książkowe szaleństwo tylko dla mnie. Ale grudzień będzie dla mnie bardzo intensywnym miesiącem, więc po uzgodnieniu z Lady Spark biorę dwa tygodnie blogowego urlopu. Widzimy się 15 grudnia. No, ale już nie przedłużając zapraszam na podsumowanie i grudniowe TBR! 
1."Przypadki. Robert Janowski, jakiego nie znacie, w szczerej rozmowie z Marią Szabłowską" Robert Janowski (270 stron) [2,9 cm] 6/10

Przypadki. Robert Janowski, jakiego nie znacie, w szczerej rozmowie z Marią Szabłowską to pozycja dobra na jesienny wieczór z książką, kocem i kubkiem herbaty. Książkę czyta się naprawdę bardzo szybko, a sam język i konstrukcja lektury to tylko ułatwia. Jeśli ktoś chce bliżej poznać pana Roberta to zdecydowanie polecam, ale jeśli ktoś szuka czegoś niezobowiązującego i lekkiego to również nie powinien być zawiedziony. Ja sama będę miło wspominała moje spotkanie z Przypadkami…, ale osobiście wolę jednak inną literaturę i stąd też taka, a nie inna ocena.
2."Śmieszek. Cierpienie młodego youtubera" Martin Stankiwicz (303 stron) [2,4 cm] 5/10
Nie można powiedzieć, że Śmieszek. Cierpienia młodego youtubera  to zła pozycja – humor i otwartość Martina pozytywnie nastrajają i sprawiają, że lekturę czyta się bardzo szybko. Niestety nie można również powiedzieć, że książka jest dobra – autobiografia w tak młodym wieku to niekoniecznie dobry pomysł.  Fajnie, że autor pokazuje, że o marzenia trzeba walczyć, ale to nie zmienia faktu, że lektura jest średnia i nie jest dla każdego. Fani youtubera nie powinni czuć się zawiedzeni, podobnie jak i młodsi czytelnicy znajdą tutaj coś dla siebie.

3."Zrozumieć Amelię" Kimberly McCreight (448 stron) [3,5 cm] 7/10
Jestem bardzo pozytywnie zaskoczona. Mimo początkowej niechęci zarówno do tytułowej Amelii jak i do całej historii z każdą koleją stroną coraz bardziej "wkręcałam" się w książkę i z ogromną niecierpliwością czekałam na przebieg zdarzeń i odpowiedź na najważniejsze pytanie - czy młoda dziewczyna popełniła samobójstwo czy jednak została zamordowana. Dobrze skonstruowana pozycja, w której autorka zadbała o szczegóły. Polecam.
4."Wołyń. Siła traumy" Maria Fredro-Boniecka (304 stron) [3,4 cm] 6/10
Jetem w kropce. Zdaję sobie sprawę z tego, że książka nie jest stricte historyczna. To przede wszystkim próba wyjaśnienia, z psychologicznego punktu widzenia, dlaczego do takiego brutalnego zdarzenia w ogóle doszło. Nie zabraknie tutaj emocji, zarówno samej autorki jaki i przede wszystkim świadków oraz osób zaproszonych do dyskusji na ten temat. Tylko, mówiąc szczerze nie do końca tego oczekiwałam po tej lekturze. Oczywiście wstrząsnęła mną, zmusiła do refleksji... ale to nie to. Uważam, że jak najbardziej takie pozycje zasługują na poświęcony czas i uwagę, niemniej sama będę dalej szukała książek o tej tematyce.
Łączna liczba stron: 1325
Średnia liczba stron dziennie: 44
Najgorsza książka października: "Śmieszek. Cierpienie młodego youtubera" Martin Stankiwicz
Najlepsza książka października: "Zrozumieć Amelię" Kimberly McCreight
Największe zaskoczenie października: "Zrozumieć Amelię" Kimberly McCreight
Największe rozczarowanie października: "Wołyń. Siła traumy" Maria Fredro-Boniecka

TBR



  • "Jeżynowa zima" Sarah Jio - grudzień, święta, zima... idealna pozycja na najbliższe wieczory!
  • "Ostatni dzień roku" Katarzyna Misiołek - jak wyżej. 
  • "Miłość pod Psią Gwiazdą" Anna Łacina - powtarzając się, jak wyżej. 


czwartek, 17 listopada 2016

328. „… niech się dzieję, niech dzieję się co chce…”

AUTOR: Robert Janowski
ROK WYDANIA: 2016
WYDAWNICTWO: Znak Literanova

OPIS
Robert Janowski pierwszy raz tak otwarcie opowiada o swojej karierze i codziennym życiu, blaskach i cieniach show-biznesu i cenie, jaką przychodzi zapłacić za wielką popularność.
Miał zostać kolejnym Zimmermannem i wygrać konkurs chopinowski, jednak porzucił fortepian dla piłki nożnej.
Marzył o szkole teatralnej, tymczasem poszedł na weterynarię, bo chciał leczyć zwierzęta muzyką. Jednak nie potrafił żyć z dala od sceny i sztuki.
Występował w Oddziale Zamkniętym, a gdy spotkał Jonasza Koftę, trafił na deski teatru i zagrał w pierwszej polskiej rock-operze.
Uciekł z eliminacji do musicalu Metro, myśląc, że nie ma szans. A jednak został przyjęty i przez siedem lat grał w tym kultowym przedstawieniu główną rolę, a nawet podbijał z nim Broadway.
Dla widzów telewizyjnej Jedynki jest jednak przede wszystkim uwielbianym prowadzącym program „Jaka to melodia?” [1]

RECENZJA
Mogę się założyć, że prawie wszyscy znają Roberta Janowskiego. Jeśli nawet w pierwszym momencie ktoś nie będzie kojarzył, wystarczy tylko powiedzieć „Jaka to melodia”, a wszystko staje się jasne. Dla większości z pewnością pan Robert to tylko i wyłącznie „ten pan od melodii”, ale dla mnie to przede wszystkim Janek z Metra i właśnie dla tej kreacji zdecydowałam się na zapoznanie się z jedną z najnowszych pozycji wydawnictwa Znak, mianowicie z książka Przypadki. Robert Janowski, jakiego nie znacie, w szczerej rozmowie z Marią Szabłowską.

Sam tytuł nie jest bez przeczyny. Świeżo po lekturze nie mogłam pozbyć się wrażenia jakby życie pana Roberta naprawdę składa się z przypadków, które w większości szczęśliwym zbiegiem okoliczności zawsze wychodzą naszemu „bohaterowi” na dobre. Muszę się przyznać, że podczas czytania raz czy dwa razy głośno westchnęłam szepcąc pod nosem: „ja też bym tak chciała”.

Książka to typowy wywiad-rzeka. Po raz pierwszy miałam okazję zapoznać się z taką formą i w  sumie jak na pierwsze spotkanie to oceniam je dobrze. Myślałam, że trudności sprawi przestawienie na właśnie taką skonstruowaną lekturę, ale naprawdę całkiem miło się to czytało. Być może to zasługa samego pana Roberta, który w bardzo przystępny sposób przybliżył czytelnikom swoją historię. Słowa uznania należą się również pani Marii, która poważnie podeszła do wyboru pytań, nadając całemu wywiadowi jedną logiczną ciągłość.

Jak już wcześniej wspomniałam pan Robert zawsze będzie dla mnie Jankiem z Metra i zawsze będę miała do niego ogromny sentyment. W tym momencie pozwolę sobie na małą prywatę. Jeśli jeszcze nie mieliście okazji obejrzeć tego musicalu, czy to na żywo, czy w Interncie, to koniecznie nadrabiajcie! To naprawdę wspaniała, polska produkcja, której nie powinniśmy się wstydzić; którą śmiało możemy się chwalić i która miała ogromną szansę stać się światowym hitem, wystawiana była w końcu na samym Broadway’u  (a żeby dowiedzieć się dlaczego tak się nie stało musicie zajrzeć do recenzowanej książki). Ja miałam przyjemność być na spektaklu gdzie Janka grał świetny Jan Traczyk, ale mimo wszystko pozostanę wierna pierwszej obsadzie z fantastycznym Robertem Janowskim, genialną Edytą Górniak i zjawiskową Kasią Groniec.

Z lektury wyłania nam się obraz niezwykle pozytywnego, ciepłego i skromnego artysty, który próbuje w każdym z podejmowanych projektów dać z siebie 150%. Mimo, że można odnieść wrażenie, że w życiu wszystko łatwo do niego przychodziło, to jednak pan Robert ma spory bagaż również tych niezbyt przyjemnych doświadczeń – wychowywał się bez ojca, ma za sobą dwa rozwody, walkę o dzieci w sądzie i rozprawy przeciwko plotkarskim gazetom.

W moim odczuciu krzywdzące jest patrzenie na Jankowskiego jedynie przez pryzmat programu „Jaka to melodia”, ponieważ to naprawdę utalentowany artysta, który ma na swoim koncie całkiem pokaźny dorobek artystyczny – płyty, role teatralne i liczne recitale.

Przypadki. Robert Janowski, jakiego nie znacie, w szczerej rozmowie z Marią Szabłowską to pozycja dobra na jesienny wieczór z książką, kocem i kubkiem herbaty. Książkę czyta się naprawdę bardzo szybko, a sam język i konstrukcja lektury to tylko ułatwia. Jeśli ktoś chce bliżej poznać pana Roberta to zdecydowanie polecam, ale jeśli ktoś szuka czegoś niezobowiązującego i lekkiego to również nie powinien być zawiedziony. Ja sama będę miło wspominała moje spotkanie z Przypadkami…, ale osobiście wolę jednak inną literaturę i stąd też taka, a nie inna ocena.

Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję wydawnictwu Znak Literanova


OCENA:6/10

To jest długi i męczący tydzień. Nie wyrabiam na zakrętach i najchętniej położyłabym się i pospała do poniedziałku. Pozdrawiam, trzymajcie się ciepło w te zimne jesienne dni,
Tea


* fragment piosenki „A ja nie” z musicalu Metro

[1] Opis pochodzie ze strony wydawnictwa