Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jakub Pawełek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jakub Pawełek. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 26 października 2017

455. Tea przerzuca się na war booki?

AUTOR: Jakub Pawełek
SERIA: WarBook
CYKL: Przymierze
TOM: Czwarty
ROK WYDANIA: 2016
WYDAWNICTWO: Ender


OPIS
Tajwan jako pierwszy opracowuje futurystyczną technologię zimnej fuzji. Pekin dostrzega swoją szansę. Największa armia świata szykuje się do inwazji. Stany Zjednoczone, jak zwykle, gdy w grę wchodzą zasoby, technologia i pieniądze, wysyłają swoją flotę. Najpotężniejsza morska siła świata kieruje się ku wodom Morza Południowochińskiego. Pacyfik staje się areną największego konfliktu morskiego od czasów II wojny światowej. Gdzieś pośrodku tego piekła ląduje europejska jednostka specjalna Radegast z Polakami w swoich szeregach. [1]

RECENZJA
Po cały cykl Jakuba Pawełka zdecydowałam się sięgnąć po rekomendacji starszego brata. Mówiąc szczerze nigdy nie sądziłam, że tego typu książki są dla mnie, ale bo dłuższych namowach i opowieściach nabrałam ogromnej czytelniczej ochoty na zapoznanie się z twórczością autora. Pierścień ognia to czwarty i jak na razie ostatni wydany tom serii „Przymierze”. Po lekturze tej konkretnej części mam jedno, wielkie „ale” do autora – ALE JAK MOŻNA SKOŃCZYĆ W TAKIM MOMENCIE?! No jak?! Pytam się ale jak?!

Tajwańscy naukowcy dokonali przełomowego odkrycia. Jako pierwsi opracowują niezwykle przyszłościową technologię zimnej fuzji. Te przełomowe odkrycie jest ogromnym pstryczkiem w nos dla coraz bardziej panoszącego się Pekinu. Chiny nie mogą pozwolić sobie na takie zagranie, więc nie cofnął się przed niczym, żeby zniweczyć nowatorskie plany Tajwanu. Niewielka wyspa zostaje szczelnie otoczona „ognistym” pierścieniem chińskiej armii. Kiedy pada pierwszy strzał wszystko staje się jasne – Chińczycy nie odpuszczą. W tym samym czasie Radegas – jednostka specjalna Przymierza – ma za zadanie wydostać dyplomatów z ogarniętej wojną tajwańskiej ziemi. Kiedy cała wyspa jest szczelnie odcięta od reszty świata, a z nieba nieustannie pada deszcz pocisków, zadanie wydaje się być niewykonalne. 

Bo słabszym Kaukaskim płomieniu obawiam się, że Jakub Pawełek po raz kolejny będzie chciał zagrać bezpiecznie i nie wyjdzie po za utarte we Wschodnim gromie schematy – a więc opisy wojennych zmagań, długie i szczegółowe opisy broni oraz jeszcze więcej suchych relacji z bola bitwy. Przyznaję się bez bicia, nie wierzyłam, że autor radykalnie zmieni swój styl, a tymczasem pan Jakub to właśnie zrobił! Zaserwował mi całą masę emocji, sprawił, że szczęka mi opadła i nie mogłam nic powiedzieć, a co najważniejsze – samym zakończeniem wbił mnie w fotel! Dlatego znowu ponawiam pytanie – jak można w takim momencie skończyć książkę! Przecież to grzech, niewybaczalny grzech! Może nie będę kingowską Misery, ale najchętniej stanęłabym nad głową autora i tak jojczyła, że dla świętego spokoju napisałby kolejną część już, dziś, zaraz! 

W poprzednich tomach cyklu zabrakło mi jednego elementu. Miałam wrażenie, że autor tak bardzo skupił się na potyczkach, że zupełnie zapomniał, iż na wojnie nie giną tylko żołnierze. Walki pochłaniają zawsze tysiące ludzkich istnień, w większości cywilów. W Pierścieniu Ognia po raz pierwszy czytelnik może przekonać się jak wygląda konflikt zbrojny z perspektywy zwykłego człowieka – a w tym konkretnym przypadku młodego małżeństwa wraz z małymi dziećmi. Bardzo się cieszę, że Jakub Pawełek zdecydował się na taki zabieg, bo przez to cała lektura nabrała, wręcz namacalnej, realności. 

Sama akcja jest zdecydowanie lepiej zwarta i zarysowana niż do tej pory. Fabuła dosyć szybko nabiera tempa i niemal cały czas trzyma w napięciu! No ja jestem naprawdę bardzo, bardzo zadowolona z lektury! 

Do dobrze znanych czytelnikowi z dwóch pierwszych tomów bohaterów dochodzą zupełnie nowi. W książce mamy więc prawdziwy wachlarz postaci – jedni zdecydowanie lepiej zarysowani, inni potraktowani trochę po macoszemu, ale zdaję sobie sprawę z tego, że przy takiej ilości charakterów nie sposób zająć się wszystkimi w równie absorbujący sposób. 

Styl (co muszę stwierdzić z nieukrywaną radością) jest z każdą częścią coraz lepszy. Co prawda nadal tych technicznych opisów jest dosyć sporo, ale tym razem autor poszedł do przodu i chwała mu za to! Już zacieram ręce na to, co dostaniemy w piątym tomie! Mogę się do przyczepić jedynie do powtórzeń, które może nie zdarzały się nagminnie, ale jednak występowały. 

Pierścień Ognia jest jedna z lepszych książek, z którą dane mi było zapoznać się w tym roku i drugą lekturą, której zakończenia po prostu nie przyjmuje do wiadomości. Sprawa rozpoczęta w ostatnich zdaniach powinna już dawno zostać wyjaśniona i każda chwila zwłoki będzie działać na niekorzyść autora! A już tak całkiem serio – jestem mega pozytywnie nastawiona do innych lektur tego typu! Kto wie, może jeszcze z czasem war booki zajmą bardzo wysokie miejsce w moim subiektywnym rankingu ulubionych gatunków!

OCENA: 8/10


Witam, dzisiaj mam wolne, więc tylko wrzucam recenzję i idę odsypiać, a co! To był bardzo długi, ciężki tydzień… dobrych snów! 

[1] Opis pochodzi ze strony LubimyCzytać

czwartek, 19 października 2017

453. Autor wraca do początków, czyli "Kaukaski płomień"

AUTOR: Jakub Pawełek
SERIA: WarBook
CYKL: Przymierze
TOM: Trzeci
ROK WYDANIA: 2015
WYDAWNICTWO: Ender

OPIS
Po zatrzymaniu chińskiej ekspansji i po klęsce Amerykanów w Iranie rozpoczyna się nowa polityczna era. Przymierze, niełatwy sojusz Polski, Rosji oraz innych krajów Europy Środkowej rośnie w siłę wbrew woli starej Unii Europejskiej oraz NATO. Rozpoczyna się gra o wpływy na Kaukazie oraz zasoby Morza Kaspijskiego. W Azerbejdżanie od kuli snajpera ginie prezydent Alijew. Podejrzenia padają na odwiecznego wroga – Armenię. Dochodzi do szybkiej eskalacji konfliktu i zbrojnych incydentów.
Świat zmierza w stronę wielkiej wojny o ostatnie wielkie złoża ropy i gazu. Na kaukaskich wyżynach rozpoczyna się konwencjonalne starcie na pełną skalę. W ogniu pocisków artyleryjskich, karabinowych kul i rakiet rozpoczyna się również walka o życie polskiej reporterki… [1]

RECENZJA
Jakub Pawełek całkiem niespodziewanie w moim czytelniczym serduszku zajął fotel z naklejką „obiecujący polski autor”. Sama nie sądziłam, że książki z serii WarBook mogą mi się spodobać, a jednak na świecie są takie rzeczy i sytuacje, które się nawet Tea nie śniły! Bo dobrym Wschodnim gromie i świetnym Perskim podmuchu, przyszedł czas na trzecią część „Przymierza” – Kaukaski płomień!

Świat tylko z pozoru może cieszyć się pokojem. Najwięksi światowi mocarze mają chrapkę na zasoby Morza Kaspijskiego, a Przymierze z każdym dniem rośnie w siłę i zdobywa nowe wpływy. Tymczasem w Azerbejdżanie ma miejsce udany zamach na prezydenta Aliewa. Wszystkie tropy prowadzą na Armenię. Po raz kolejny do gry wchodzą żołnierze, a oba państwa starają się pozyskać jak najwięcej sprzymierzeńców. Konflikt na kaukaskich wyżynach jest idealnym momentem, aby przejąć władze nad ogromnymi złożami ropy i gazu. Polityczna gra nabiera rumieńców.

Muszę się Wam przyznać, że czuję się trochę zawiedziona. Perski podmuch był ogromnie zajmującą i intrygującą lekturą, w Kaukaskim płomieniu z żalem muszę przyznać, że autor cofnął się do swoich wcześniejszych „przyzwyczajeń” i akcja bardzo powoli nabiera tempa. Co prawda w pewnym momencie z delikatnego truchtu przechodzi w miarowy bieg, ale zanim do tego dochodzi trochę stron w książce mija. Sama polityczna intryga była świetnie przemyślana, ale niestety po raz kolejny więcej można poczytać o wojennych potyczkach (miejscami trochę przydługich i nużących) niż politycznych gierkach. 

Autor zdecydował się również na rozbudowanie „polskiego” wątku i takim oto sposobem bliżej poznajemy dziennikarkę Ludmiłę Gajdę, która z wojennego pola trafia w ręce terrorystów. Na pomoc polskiej obywatelce wyrusza Radegas – jednostka specjalna Przymierza. 

Sam pomysł stworzenia sojuszu polsko-rosyjskiego jest bardzo fajnym posunięciem, może mało prawdopodobnym (jak  już to wcześniej podkreślałam, dla mnie to żaden problem), ale za to naprawdę intrygującym! Mam jednak nadzieję, że w jak na razie ostatniej wydajnej lekturze w cyklu (Pierścień Ognia) Jakub Pawełek zdecydowanie więcej miejsca poświęci na polityczną fikcję. 

Do dobrze znanych czytelnikowi z dwóch pierwszych tomów bohaterów dochodzą zupełnie nowi. W książce mamy więc prawdziwy wachlarz postaci – jedni zdecydowanie lepiej zarysowani, inni potraktowani trochę po macoszemu, ale zdaję sobie sprawę z tego, że przy takiej ilości charakterów nie sposób zająć się wszystkimi w równie absorbujący sposób.

Sam styl autora nie jest zły, chociaż nie obraziłabym się, gdyby kosztem dokładnych opisów broni w książce pojawiło się coś więcej chociażby o bohaterach. Miejscami dało się wyczuć, „powrót” do debiutu, nad czym strasznie ubolewam! Mam tylko na dzieję, że Pierścień ognia powali mnie na kolana!

Kaukaski płomień to kolejna nienajgorsza, typowo „męska” lektura – techniczna i twarda, która nie wszystkim czytelnikom przypadnie do gustu. Autor troszkę zawiódł wybudowane w Perskim podmuchu zaufanie, ale wierzę, że pan Jakub jeszcze nie powiedział ostatniego słowa!

OCENA: 6/10


Witam! Ta pogoda w kratkę strasznie dobija moje ciśnienie. Czy tylko ja w te słoneczne dni zmagałam się z ciągłymi zawrotami głowy? Ja chcę już zimy! Chcę śniegu, mrozu… no i świąt! Zdecydowanie. Pozdrawiam serdecznie 

[1]Opis pochodzi ze strony LubimyCzytać




czwartek, 12 października 2017

451. Jest progres!

AUTOR: Jakub Pawełek
SERIA: WarBook
CYKL: Przymierze
TOM: Drugi
ROK WYDANIA: 2014
WYDAWNICTWO: Ender

OPIS
Rok 2018. W Nowym Jorku giną irańscy studenci. W Teheranie dochodzi do ataku odwetowego, którego celem staje się placówka dyplomatyczna. Amerykańska krew znaczy perski bruk…
Stany Zjednoczone reagują z całą mocą. Zatoka Perska i irackie bazy ponownie wypełniają się amerykańskimi wojskami. Jednocześnie w sercu Europy rośnie ryzyko zamachu z wykorzystaniem broni jądrowej. Czy stworzona przez Polaków jednostka specjalna okaże się bardziej skuteczna w działaniu niż agenci zachodnich państw? Czy uda się zapobiec tragedii w Europie? Jakub Jastrzębski i Andriej Bołkoński ponownie wchodzą do gry. Gdy Iran chyli się ku upadkowi, łeb podnosi Czerwony Smok. Rozpoczyna się wyścig ku Teheranowi. [1]

RECENZJA
Po skończeniu pierwszego tomu „Przymierza” autorstwa Jakuba Pawełka, sama byłam w szoku, że tego typu literatura przypadła mi do gustu. Zaraz po odłożeniu Wschodniego gromu niemal natychmiast wzięłam się za kolejną część i z ogromnym zainteresowaniem wczytywałam się w następne strony książki. Była słabsza czy lepsza niż debiut, zarówno autora jak i mój? Już śpieszę z odpowiedzią. 

Nocny klub – pełen młodych ludzi, dużo alkoholu, buzujące emocje, jeden nieprzemyślany do końca gest, brak zawahania i bójka, która z pozoru nie tak groźna w ostateczności sprawia, że dwa kraje stoją u progu wojny. „Raczkujące” dopiero Przymierze państw wschodniej Europy przeczuwa, że w wybuchu tego konfliktu maczał ręce jakiś ktoś inny, tymczasem nad Iran nadciągają pierwsze amerykańskie myśliwce…

Jak już wcześniej wspominałam, nigdy nie sądziłam, że lektury z serii WarBook mogą przypaść mi do gustu. O ile nadal utrzymuję, że nowinki technologiczne w armii tak bardzo mnie nie kręcą, o tyle po raz kolejny całkowicie przepadałam w tych wszystkich knutych na prawo i lewo intrygach. Polityczne gierki pochłonęły mnie do tego stopnia, że podczas czytania sama niejednokrotnie łapałam się na tym, że wysnuwałam różnego rodzaju teorię – niestety z marnym skutkiem, bo żadna się nie sprawdziła, ale będę się w tym kierunku dokształcać czytając kolejne tego typu książki. 

W Perskim podmuchu political fiction zajmuje zdecydowanie więcej miejsca niż w tomie inaugurującym  co mi osobiście bardzo się podobało. Takie szarady były zdecydowanie bardziej interesujące niż techniczne opisy broni, czołgów czy samolotów. Sama fabuła nie rozwija się w jakimś zatrważająco szybkim tempie, ale widać wyraźny progres w stosunku do Wschodniego gromu gdzie na dobrą sprawę akcja rozkręca się dopiero koło połowy książki. Ponadto autor zdecydował się podjąć temat wojny nuklearnej, której widmo (niestety!) od jakiegoś czasu wisi nad całym światem – mam nadzieję, że wizja Jakuba Pawełka nigdy się nie spełni! 

Jakub Jastrzębski – bohater dobrze znany czytelnikowi z poprzedniej części – pojawia się również w Perskim podmuchu. Niemniej jednak jego obecność jest dosyć znikoma, więc mimo, że występuje w obu tomach trudno powiedzieć, żeby to jednak on był postacią pierwszoplanową. Za to autor dużo miejsca poświęca wykreowaniu głównych „graczy” areny międzynarodowej. Oprócz zarysowania polskiego prezydenta i premiera, pan Jakub bliżej przedstawia postać amerykańskiej pani prezydent czy rosyjskiego (nie)cara Władimira Putina. Posunięcie bardzo ciekawe i zasługujące na uznanie. 

Sam styl (co muszę stwierdzić z nieukrywaną radością) jest ciutkę lepszy niż we Wschodnim gromie. Co prawda nadal tych technicznych opisów jest dosyć sporo, ale tym razem autor poszedł do przodu i nie bał się również przedstawiać bardziej szczegółowo niewojennych sytuacji. 

Przy okazji recenzji pierwszego tomu „Przymierza” zwróciła uwagę na to, że Jakub Pawełek ma potencjał. Swoją tezę jak najbardziej podtrzymuję, a Perski podmuch pokazuje, że dla chcącego nic trudnego! Wierzę, że z każdą kolejną częścią będzie coraz lepiej i mocno trzymam za to kciuki!

OCENA: 7/10


Pół miesiąca za nami! Kiedy, jak?! Ale to może i dobrze, bo… coraz bliżej święta!

[1] Opis pochodzi z LubimyCzytać

czwartek, 5 października 2017

449. Pierwsza przygoda Tea z WarBook!

AUTOR: Jakub Pawełek
SERIA: WarBook
CYKL: Przymierze
TOM: Pierwszy
ROK WYDANIA: 2014
WYDAWNICTWO: Ender

OPIS
Gigantyczna eksplozja niszczy polską magistralę przemysłową. Wszystkie tropy prowadzą do Moskwy, która gwałtownie zaprzecza. Na Bałtyku i przy naszych wschodnich granicach dochodzi do zbrojnych incydentów. 
Tymczasem chiński koncern chce przejąć rosyjski Gazprom. Rosji to się nie podoba. Dochodzi do fali zamieszek. Moskwa zakręca Chinom kurek z gazem. 
W odwecie ogromny czerwony smok uderza całą swoją potęgą. Zaczyna się od cybernetycznego ataku, który paraliżuje system obrony atomowej Rosji. Przez wschodnie granice na Syberię wkracza największa armia świata... 
Nadchodzi czas generałów. 
Po której stronie konfliktu stanie Polska? Uderzy na Rosję? A może stanie się jej sojusznikiem? 
Wizja III Wojny Światowej. 
Przerażająca, niszczycielska i co najgorsze bardzo realna. [1]

RECENZJA
Po cały cykl Jakuba Pawełka zdecydowałam się sięgnąć po rekomendacji starszego brata. Mówiąc szczerze nigdy nie sądziłam, że tego typu książki są dla mnie, ale bo dłuższych namowach i opowieściach naprałam ogromnej czytelniczej ochoty na zapoznanie się z twórczością autora. Wschodni grom to pierwszy tom serii „Przymierze”. Po zapoznaniu się z tą konkretną częścią muszę przyznać, że może nie jest to najlepsza książka, którą czytałam w tym roku, ale z pewnością nie żałuję spędzonego przy niej czasu.

Polska nie chce być więcej na niczyich usługach – chce w końcu postawić się zarówno wschodnim jak i zachodnim sąsiadom i udowodnić nie tylko Europie, ale również całemu światu, że jest twardym zawodnikiem.  Złoża gazu łupkowego mają być, więc asem w rękawie polskiego rządu. Niestety, te ambitne plany nie podobają się innym. Stosunki polsko-rosyjskie nigdy nie należały do najłatwiejszych, a górnolotne plany Polaków na pewno nie wpływają kojąco na i tak napiętą już linię Warszawa-Moskwa. Wszystko komplikuje się jeszcze bardziej, kiedy gigantyczna eksplozja niszczy polską magistralę przemysłową. Podejrzenia od razu spadają na Rosje. Oba państwa rozpoczynają ruchy zbrojne na swoich granicach, a do wybuchu prawdziwego konfliktu wystarczy niewielka iskra… która zostaje zaprószona w najmniej odpowiednim momencie…

Nigdy nie miałam do czynienia ani z war bookiem, ani z political fiction. Mimo więc ogromnej ciekawości, co do debiutu Jakuba Pawełka odczuwałam również ogromne obawy. O ile okazało się, że polityczne gierki pochłonęły mnie całkowicie i z rumieńcami na twarzy czytałam o tym co dzieje się poza zamkniętymi drzwiami gabinetów najważniejszych osób w różnych państwach, o tyle opisy nowoczesnych technologii w wojennych potyczkach (które swoją drogą miejscami były baaaaaaardzo długie i nużące) to już nie moja bajka. Jakkolwiek dziwnie to zabrzmi jestem staroświecka i wolę czytać o być może mniej humanitarnym, ale bardziej efektywnym sposobie gdzie miecz uderza o miecz, a tarcza naciera na tarcze. Podkreślam jednak, że chodzi mi tylko i wyłącznie o słowo pisane – w realnym świecie brzydzę się przemocą!

Przeglądając różne fora natrafiłam na „zarzut”, że sytuacja zawarta we Wschodnim gromie jest nierealna do zaistnienia, więc cała lektura traci na swojej atrakcyjności… no serio?! A czy większość książek to nie jest właśnie fikcja literacka?! Idąc tym tropem, można wysnuć wnioski, że seria o Harrym Potterze jest fe no bo to niemożliwe, żeby nastolatkowie hasali na miotłach! Dla mnie cała sieć intryg zawarta w książce jest bardzo fajnie wykreowanym światem. Nawet, jeśli Polska nigdy nie będzie światowym potentatem w dostawie gazu to przynajmniej miło o tym poczytać. 

Autor wykreował całą masę bohaterów. Jest ich tak dużo, że nawet nie będę się starała wszystkich spamiętać. Na pierwszy plan wysuwa się co prawda Jakub Jastrzębski – agent CBŚ, ale oprócz jakiś szczątkowych informacji nie jesteśmy w stanie poznać go do końca. Ogólnie opisy postaci nie należą do najbogatszych.  Co prawda niektórzy bohaterowie przebijają się na tle innych, ale fajnie byłoby, jeśli pan Jakub (swoją drogą dopiero teraz doszło do mnie, dlaczego Jastrzębski ma tak a nie inaczej na imię!) w przyszłości ten element dopieszczał.

Przez pewien czas fabuła książki toczyła się bardzo mozolnie, a przydługie opisy wojskowego sprzętu trochę utrudniały czytanie. Niemniej jednak, kiedy w powieści pojawiły się polityczne gierki, a na arenę niespodzianie wstąpili Chińczycy cała akcja nabrała zdecydowanych rumieńców. Sam styl autora nie jest zły, chociaż nie obraziłabym się, gdyby kosztem dokładnych opisów broni w książce pojawiło się coś więcej chociażby o bohaterach. Miejscami dało się wyczuć, że to debiut, ale za to z ogromnym potencjałem! Z przyjemnością będę przyglądać się dalszym poczynaniom autora.

Wschodni grom to lektura bardzo techniczna, powiedziałabym wręcz, że przesiąknięta testosteronem. Zdaje sobie sprawę, że nie wszyscy lubią tak bardzo „męską” literaturę, ale ja osobiście muszę się przyznać, że jestem nią mile zaskoczona. Nigdy nie sądziłam, że tego typu pozycja przypadnie mi to gustu - a jednak! Co prawda pierwsza część "Przymierza" nie jest lekturą idealną, ale daje nadzieję na całkiem dobrą kontynuację!

OCENA: 6/10

Witam! Mam nadzieję, że nie dajecie się tym choróbskom, które teraz tak grasują za „oknem”! Trzymajcie się ciepło! 

[1] Opis pochodzi ze strony wydawnictwa