Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Judith Gould. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Judith Gould. Pokaż wszystkie posty

sobota, 21 maja 2016

255. Średnie "Trzy gwiazdy" Judith Gould

AUTOR: Judith Gould  
TYTUŁ ORYGINALNY: Dazzle
TŁUMACZ: Magdalena Jakóbczyk - Rakowska   
ROK WYDANIA: 2009
WYDAWNICTWO:  Prószyński i S-ka
OPIS
Senda, Tamara i Dalia – trzy sławne aktorki, trzy historie, trzy światy. Każda z tych utalentowanych, pięknych, niezależnych kobieta musiała wiele poświęcić, by odnieść wymarzony sukces.
Przeznaczeniem młodziutkiej Sendy Boralevi było zwyczajne, proste życie w małej, biednej wiosce na rubieżach carskiej Rosji u boku narzuconego przez rodziców męża. Los sprawił jednakże inaczej. Osiemnastoletnia Senda robi oszołamiającą karierę i z dnia na dzień staje się najlepszą aktorką petersburskich teatrów. Zdobywa uznanie, sławę i pieniądze. Przyjdzie jej za to zapłacić wysoką cenę… [1]

RECENZJA
Gdy skończyłam „Grzechy” Judith Gould od razu zaczęłam szukać innych książek tej autorki. Na Allegro znalazłam „Trzy gwiazdy”, które bez zastanowienia kupiłam, bo liczyłam na równie dobre emocje jak przy pierwszym spotkaniu z jej twórczością.

Akcja rozpoczyna się, gdy pewnego dnia tajemnicza aktorka Delia Boralevi wraca do Tel Awiwu i gdy jej naiwność bierze górę nad rozsądkiem rozpoczyna się opowieść niejakiej Sendzie Boralevi. W 1911 r. Senda, który była Żydówką została zmuszona do wyjścia za Samuela, którego nie kochała. Pewnego dnia wymknęła się na schadzkę ze swoim kochankiem Szmarią dowiaduje się, że wioska została skazana na pogrom (wybicie wszystkich Żydów). Ta dwójka cudem uchodzi z życiem i przyłącza się do trupy cygańskich, która w 1914 roku przyjeżdża do Sankt Petersburga i dostaje ona angaż w pałacu księcia Wasilija Daniłowa, któremu w oko od razu wpadła Senda. Od tego spotkania jej życie całkowicie się zmienia.

Nie polubiłam Sendy. Była dla mnie nudna, mdła i nijaka. Wiecznie wystraszona, ale muszę jej oddać, że za życie ukochanego mężczyzny zrobiła wiele. Nie mówię, że tego nie pochwalam, bo nie wiem jakbym się w jej sytuacji zachowała. Pozostali bohaterowie nie byli lepsi.

Książka nie wciągnęła mnie na początku a po stu stronach było niewiele lepiej. Czytałam ją by jak najszybciej skończyć. Po „Grzechach” spodziewałam się zdecydowanie lepszej powieści niż otrzymałam. Nie zachwyciły mnie opisy Rosji sprzed rewolucji jak również podczas jej trwania, bo było ich zwyczajnie w świecie mało. Odnosiłam wrażenie, że książce brakuje realności. Nie dostałam opisów postaci takich, które zapamiętałabym na tyle by wspomnieć o nich w recenzji. Jestem mocno rozczarowana, bo nawet, Senda nie okazała się charakterem wybijającym.  Muszę Wam napisać, że jak Helen Junot była pełna pasji i twardo walczyła o utworzenie modowego imperium tak Senda Boralevi po prosto skorzystała z hojności mężczyzny.
 
Może tom o jej córce – Tamarze będzie lepszy, ale wątpię, bo Rosja i okres rewolucji to mój ulubiony temat, a akcja kolejnego tomu zacznie się w Stanach Zjednoczonych Ameryki Północnej, wiec pewnie nie będę zbytnio zachwycona, ale to się dopiero okaże. Ten tom jest po prostu średni.

„- Piękno – szepnęła – istnieje tylko w oczach patrzącego.” ~ Judith Gould, Trzy gwiazdy. Tom I, Warszawa 2009, s. 72.
OCENA:  5/10
***
AUTOR: Judith Gould  
TYTUŁ ORYGINALNY: Dazzle
TŁUMACZ: Magdalena Jakóbczyk - Rakowska   
ROK WYDANIA: 2009
WYDAWNICTWO:  Prószyński i S-ka

OPIS
Senda, Tamara i Dalia – trzy sławne aktorki, trzy historie, trzy światy. Każda z tych utalentowanych, pięknych, niezależnych kobieta musiała wiele poświęcić, by odnieść wymarzony sukces.
Tamara Boralevi już w dzieciństwie postanowiła zostać aktorką jak jej matka. Po śmierci Sendy wyjeżdża do Ameryki, by szukać szczęścia w Hollywood. Piękna i ambitna dziewczyna staje się wielką gwiazdą amerykańskiego kina. Zdobywa serca milionów widzów – a przede wszystkim serce znanego reżysera filmowego, za którego wychodzi za mąż. Niestety szczęście nie trwa długo. Czy Tamara dostanie drugą szansę od losu? [2]

RECENZJA
Gdy skończyłam pierwszy tom „Trzech gwiazd” byłam mocno rozczarowana, bo wcale nie spełnił moich oczekiwań. Dostałam coś mdłego i wcale nieporywającego. Udało mi się zrobić od nich pewną przerwę w momencie, gdy do mojego domu przyszedł egzemplarz recenzencki książki o królowej Elżbiecie II. Nawet po tych kilku dniach odpoczynku nie było innej siły, jaka zaganiałaby mnie do tej serii oprócz mojego sumienia krzyczącego: Daj jej szansę. Może cię zaskoczy! Daj jej szansę!  I dałam…

Tamara szczęśliwym trafem wraz ze swoją opiekunką Inge dociera do Ameryki. Przez dobre kilka lat kobiety prowadzą biedny tryb życia imigrantek. Najpierw w Nowym Jorku, a potem w Hollywood. Pewnego dnia Tamara ma mieć próbne zdjęcia do filmowego hitu, ale zostają one odwołane, więc z podkulonym ogonem wraca do kawiarni, w której pracuje i przypadkiem spotyka sławnego reżysera, który jest zauroczony jej urodą. Louis Zialko proponuje jej rolę w filmie. Podczas kolacji z zarządem wytwórni Tamara jest oceniana jak kawał mięsa, ktoś wystawiony na sprzedaż. Widzi, że show-biznes nie jest taki czysty, a ludzie dla zysku są gotowi zmienić jej przeszłość na bardziej medialną.

Czasami pewne niespójności w tekście umykają mi, albo po prostu powieść jest tak dobra, że najzwyczajniej w świecie ich nie zauważam. Bywają jednak chwile, gdy jestem wrażliwa na każda niespójność. Będąc w połowie książki, kiedy to nasza Tamara jest u szczytu sławy i wciela się w postać Anny Kareniny Lwa Tołstoja albo autorka popełniła błąd, albo to pomyłka tłumacza, której nie wyłapał korektor. Mamy opis, że Tamara bez problemy weszła w postać Anny Kareniny i dziewiętnastowiecznej Rosji, a po kropce to, że cały czas pamiętała o tym, że znajduje się na planie filmowym w Hollywood. Więc w końcu jak? Łatwo czy nie? Z problemami czy bez?

Nie chcę Wam zbyt mocno zdradzać fabuły, więc powiem Wam, że jest to książka o znajdywaniu swojej przeszłości i tożsamości, która zaginęła gdzieś podczas utraty matki. Myślę, że gdyby Senda żyła to Tamara lepiej by wiedziała, kim jest i skąd wywodzi się jej nazwisko. Ten problem jest dość aktualny w przypadku kultury islamskiej, która przybyła do Europy, gdzie rodzice dostosowali się do norm europejskich, a ich dzieci są mocno zagubione, bo nie czują się Europejczykami, ani też Muzułmanami. Są na pograniczu i przez to bardzo łatwo nimi manipulować i przeciągnąć ich na tę gorszą stronę. Stronę terroryzmu.

Jestem rozczarowana aspektami historycznymi. Podobnie jak w pierwszym tomie nie została przybliżona lepiej Rosja i rewolucja, tak w tym dostaliśmy tylko ochłapy II wojny światowej i konfliktu o Jerozolimę. Zdecydowanie mi się to nie podobało. Poczułam się trochę oszukana.

Od początku czytało mi się zdecydowanie lepiej niż poprzednią część, ale do zachwytu w dalszym ciągu było mi daleko. Chociaż wstęp rozjaśnił pewne kwestie dotyczące prologu w poprzedniej części to jednak postacie dalej były jednowymiarowe, bezpłciowe i mdłe. Nic mnie nie przekonało. Ocena jak w przypadku pierwszego tomu.
„Są chwile, kiedy każdy z nas kogoś potrzebuje.” ~ Judith Gould, Trzy gwiazdy. Tom II, Warszawa 2009, s. 108.
OCENA:  5/10


***
AUTOR: Judith Gould  
TYTUŁ ORYGINALNY: Dazzle
TŁUMACZ: Zuzanna Maj   
ROK WYDANIA: 2009
WYDAWNICTWO:  Prószyński i S-ka

OPIS
Senda, Tamara i Dalia – trzy sławne aktorki, trzy historie, trzy światy. Każda z tych utalentowanych, pięknych, niezależnych kobieta musiała wiele poświęcić, by odnieść wymarzony sukces.
Córka Tamary, Dalia Boralevi odziedziczyła talent matki i babki. Po jedenastu latach błyskotliwej kariery filmowej w Ameryce młoda kobieta przylatuje do Tel-Awiwu, aby odwiedzić rodziców. Jednak na lotnisku nikt na nią nie czeka. Uprzejmy pracownik linii lotniczych prowadzi wielką gwiazdę do samochodu, który ma ją zawieźć do domu. Wsiadająca do limuzyny Dalia zostaje obezwładniona i porwana. Napastnicy mówię jej, że zapłaci za „grzechy ojców i matek”. Kto i dlaczego uprowadził jedną z najpiękniejszych aktorek na świecie? [3]

RECENZJA
Modlitwa. Tylko to mi zostało, gdy zasiadałam do ostatniego tomu „Trzech gwiazd”. Towarzyszyło mi wtedy uczucie zniecierpliwienia i ulgi, że za niecałe trzysta stron w końcu opuszczę ten nudny świat show-biznesu. Nie wiem, gzie podziała się ta wspaniała literatura, którą zachwycałam się w „Grzechach’. To było nijakie i bardzo sztuczne.

Poznajemy w końcu Dalię, od której zaczął się prolog pierwszego tomu. Jest ona córką Tamary a wnuczką Sendy. Podobnie jak matka i babka ma talent do aktorstwa i problemów w miłości. Świat ją uwielbia i nie ma osoby, która by nie doceniała jej umiejętności. To mnie trochę już znużyło, bo co tom czytałam dokładnie to samo. Dalia jest w momencie rozstania z ukochanym mężczyzną, bo ten chce przyjąć pieniądze na swój najnowszy film od arabskich inwestorów. Dalia, jako Żydówka nie chce o tym słyszeć, ponieważ w dzieciństwie była świadkiem jak muzułmańska bomba rozrywa na strzępy jednego z jej braci. Podczas podróży do Izraela Dalia zostaje porwana w ramach zemsty za dawne waśnie między tymi dwoma narodami.

Lepiej poznajemy konflikt arabsko – żydowski. Dostajemy przywiązanie do rodziny, które zostały nam wpojone w dzieciństwie. Dalia jest pierwszą z rodu, która otwarcie nienawidzi Arabów i pod ten światopogląd podporządkowuje swoje życie – nawet to zawodowe. Za to z pewnością należy się jej pochwała, że nie sprzedała swoich wartości za miliony dolarów. Chociaż… Jak się głębiej zastanowić to nie do końca była wierna swoim poglądom w końcówce książki. Można pokusić się nawet o stwierdzenie, że okazała się hipokrytką.

Będąc w połowie książki stało się to, co przypuszczałam od samego początku. I tylko fakt, że szanuje książki powstrzymał mnie przed rzuceniem jej na podłogę. Byłam mocno zirytowana tym, co się stało i chciałam jak najszybciej zapomnieć o czytanej książce. To jak to wszystko się zakończyło jest tak bajkowe i mało realne. Zarówno Judith Gould wie jak i ja to wiem, że coś takiego nie miałoby prawa miejsca w normalnym życiu, bo dla osoby wychowanej w kulturze islamskiej nie ma nic ważniejszego od tego, kim jest i w co wierzy! Nikt nie jest w stanie się tego wyrzec, nawet dla miłości. Dlatego ja nie kupuję zakończenia.

Jestem rozczarowana każdym tomem. Oczekiwałam barwnych postaci, a dostawałam kobiety, które zakochiwały się od pierwszego wejrzenia. Nie! Nie! Nie! Szkoda, bo „Grzechy” były bardzo dobre. Chociaż nie powinnam porównywać tych dwóch książek to jednak nie umiem się przed tym powstrzymać. Całe szczęście, że to koniec i wezmę się za coś zdecydowanie innego.
„Jednego jestem pewna, nie trzeba analizować tego, co czujemy. Życie przestaje wtedy być zabawne.” ~ Judith Gould, Trzy gwiazdy. Tom III, Warszawa 2009, s. 63.
OCENA:  5/10

Średnia ocena: 5!
Jak widzicie znowu macie trzy recenzje w jednym poście, ale w USA ta książka wyszła w jednej części, a nie tak jak w Polsce w trzech. Całusy dla Was i do następnego :) 

[1] Opis pochodzi z okładki książki
[2] Opis pochodzi z okładki książki
[3] Opis pochodzi z okładki książki

sobota, 7 maja 2016

249. Luźna Sobota: Fascynujące "Grzechy" Judith Gould

AUTOR:  Judith Gould
TYTUŁ ORYGINALNY: Sins
TŁUMACZ: Sara Kubus   
ROK WYDANIA: 2008
WYDAWNICTWO: Prószyński i S-ka

OPIS
Czy Héléne uda się zemścić za doznane krzywdy, ocalić majątek i miłość?
Héléne Junot, właścicielka luksusowych magazynów poświęconych modzie, ma wszystko: klasę, pieniądze i sławę. Kobiety jej zazdroszczą, mężczyźni pożądają, ale ona ma tylko jeden cel: pomścić cierpienia, jakich podczas wojny doznała jej rodzina. Osierocona, bez środków do życia, przysięgła sobie wówczas, że zrobi karierę w świecie mody. Dzięki urodzie, inteligencji i odwadze zdobyła sam szczyt. Lecz teraz musi znów zmierzyć się z wrogami z przeszłości. Czy los, który wciąż rozdzielał ją z ukochanym, pozwoli jej także odnaleźć wielką miłość? [1]

RECENZJA
Do książki zabierałam się długo. Początkowo sądziłam po opisie, że będzie nudna i jakaś bardzo słaba. Nawet nie wiem, dlaczego tak sądziłam. I bije się w pierś i błagam o wybaczenie! Książka jest fantastyczna!
Héléne Junot jest właścicielką magazynów poświęconych modzie, które wydaje na każdym kontynencie świata. Jest idealnym przykładem kobiety sukcesu. Jednak Helen skrywa w sobie chęć zemsty, która nie umarła od, 1944 r. kiedy to, jako dziecko była świadkiem zabierania jej matki przez nazistów. Razem z trójką rodzeństwa przedzierała się przez wojenną Francję, z czego tylko ona i jej starszy brat docierają cało do ciotki. Dziewczynka jest świadkiem wielu okrucieństw, jakich dokonują naziści wobec jej rodziny. To wszystko wpływa na jej psychikę, a jej największym pragnieniem jest pomszczenie krzywd bliskich. Wraz z upływem czasu ujawnia się wielki talent małej Junot do szycia, co powoduje powstanie marzenia o założeniu własnego magazynu poświęconego modzie. Héléne dorasta w domu ciotki, która podstępem pozbawia ją i jej brata rodzinnego domu w Paryżu, by uciec do pewnej krawcowej, która kieruje talentem dziewczyny.

Cała powieść podzielona jest na dwie części, które przeplatają się ze sobą i które początkowo nie wiele mają ze sobą wspólnego. Najpierw mamy krótkie rozdziały o teraźniejszości, które przeplatają się z przeszłością. Osobiście książka porwała mnie od momentu pierwszego spotkania z wojennym Paryżem. Chciałam wiedzieć więcej o tej kobiecie i o tym jak stanęła na czele światowej mody. Myślę, że warto wspomnieć o tej teraźniejszej Héléne. Bogini mody, w jednej chwili może wznieść jakiegoś anonimowego projektanta na piedestał lub też wielkiego twórcę zrzucić do bram piekieł. Jednak nie wszystko wydaje się takie idealne jak powinno, bo kobieta zaciągnęła kredyt na nowy magazyn i z tego powodu ma kłopoty. Termin spłaty pożyczki przypada na następny dzień, a ona w zastaw podała dwadzieścia procent swoich udziałów w swojej firmie HJII. Jeśli nie spłaci kredytu do wyznaczonego dnia lub też bank nie przedłuży jej terminu straci większościowy pakiet i tym samym odda dzieło swojego życia w zupełnie obce ręce. Ręce, które wyrządziły jej wiele zła, o którym ona cały czas pamięta. W zarządzie znajdują się: Karl von Eiderfeld człowiek, który stworzył swoje przemysłowe imperium na popiołach powojennych Niemiec i który jednocześnie jest największym koszmarem Héléne. Marcello d’Itri, który jest projektantem wylansowanym, przez Junot i wydaje się, że on, jako jedyny ma najmniejszy powód by chcieć zemsty na swojej mentorce, ale nie może on znieść, że kobieta tak bardzo ingeruje w jego pracę. Z.Z. Bavier, czyli kobieta, która nienawidzi Héléne z powodu bardzo zrozumiałego: ta odbiła jej męża. Hubert de Légre, czyli mężczyzna o złamanym sercu. W pierwszym tomie słabiej poznajemy jak Junot poznała Z.Z Bavier i Marcello d’Itri, więc ciężko powiedzieć coś więcej o ich motywach i relacjach z główną postacią.

Co do Junot to wydaje się czasami zbyt idealna, a zwłaszcza podkreślanie, że bardzo szybko nauczyła się szyć i znalazła wyczucie stylu. Jednak po chwili doszłam do wniosku, że skoro tak bardzo to kochała to cała nauka musiała rzeczywiście przyjść jej bardzo łatwo, a dodatkowo, gdy położy się obok jej dzieciństwo wszystko się równoważy, bo przecież nie jest aż tak idealna. Straciła bliskich, tułała się po Francji i uciekała przed śmiercią, widziała torturowanie matki i siostry.

Pierwszy tom zakończył się w takim momencie, że aż palę się by poznać dalsze losy głównej bohaterki. Może nie jest to literatura najwyższych losów, ale bardzo wiernie oddane zostały realia, a sceny okrucieństwa pisane były tak bardzo realnie, że kilka razy musiałam zamknąć książkę i wziąć głęboki wdech by uspokoić skołatane nerwy. Jestem ogromnie ciekawa, co wydarzy się w drugim tomie tej rodzinnej sagi i czy ostatecznie Junot zachowa fotel prezesa, czemu gorąco kibicuję! Bo, mimo, że jest to postać może trochę wyidealizowana to jednak zgarniająca sympatię czytelnika. A i minusem jest fakt, że bardzo niewiele wiemy o tym mężczyźnie, którego kocha Héléne, a o którym trąbi napis z okładki.
Pędzę czytać drugi tom!

"Rozczarowanie było jak tępy ból, który promieniał od jej serca, sięgając aż do rąk i nóg, tak że zdrętwiały jej palce" ~ Judith Gould, Grzechy. Tom I, Warszawa 2008, s. 276.
OCENA: 7/10



AUTOR:  Judith Gould
TYTUŁ ORYGINALNY: Sins
TŁUMACZ: Sara Kubus   
ROK WYDANIA: 2008
WYDAWNICTWO: Prószyński i S-ka

OPIS
Czy Héléne uda się zemścić za doznane krzywdy, ocalić majątek i miłość?
Imperium mody Héléne Junot rozrasta się na międzynarodową skalę. Projektanci drżą przed jej opinią, a czytelniczki na całym świecie czerpią inspirację z jej pism. Héléne to nie wystarcza, postanawia wykreować kolejny magazyn o modzie. Zapatrzona w przyszłość, nie dostrzega wrogów, którzy opracowali misterny plan, by zrujnować dzieło jej życia. Czy to na ich zlecenie ściga ją bezwzględny płatny morderca? Osaczona przez intrygi i kłopoty finansowe, czy znajdzie ukojenie w ramionach ukochanego mężczyzny?  [2]

RECENZJA
W drugim tomie dalej poznajemy przeszłość królowej modowych magazynów Héléne Junot. Razem z nią odbywamy podróż przez jej przeszłość i dowiadujemy się jak poprzez swoje kolejne działania przysporzyła sobie nowych wrogów. I muszę tutaj powiedzieć, że piszący idealnie oddał przewrotność losu, który towarzyszy każdemu z nas. Junot próbując rozbudowywać swoje imperium znalazła we Włoszech Marcello d’Itri, który miał za sobą kilka nieudanych prób zostania projektantem mody. Kobieta go wypromowała, ale jednocześnie naraziła się na jego gniew i to z prostego powodu. Uraziła jego męską dumę, doprowadziła do tego, że uważał się za mało męskiego. Z.Z. Bavier okazuje się najbardziej zdeterminowana do tego by zniszczyć Héléne i ma ku temu ogromne powody. Powiem szczerze, że jest to postać najbardziej przerażająca na równi z Karlem von Eiderfeldem, który podczas wojny torturował malutką siostrzyczkę Junot na jej własnych oczach.

Mężczyzna życia, o którym wspomina opis na okładce jest brytyjskim arystokratą. Ich drogi schodziły się i rozchodziły. Czasami za sprawą przypadku, a czasami z powodu intrygi osób trzecich. Jednak ich miłość cały czas trwała. Nigdy nie przestali się kochać. Musze przyznać, że w kwestii miłości Junot jest kobietą pełną namiętności. Nie pójdzie do łóżka, jeśli nie czuje do kogoś czegoś więcej. Ostrożnie wybiera potencjalnych partnerów. Jednak w tej kwestii nie ma szczęścia i ten brak idealnego związku wspaniale równoważy jej idealną pozycję w pracy, która jak się dowiadujemy z kartek książki również pod koniec nie jest usłana różami. Héléne sama do swojej firmy, jako udziałowców wprowadziła ludzi, którzy są jej wrogami, sama zawiązała sobie pętlę na szyję, która potem założyła biorąc pożyczkę w kwocie dziesięciu milionów dolarów na rozwój zupełnie nowoczesnego pisma, które okazało się klapą. Jej wrogowie tylko czekali na jej potknięcie. Byli jak sępy oczekujące na padlinę. Pragnęli zemsty za to, że większość z nich trzymała w szachu poprzez dowody. Co mnie zabolało osobiście to fakt, że Junot została zdradzona przez człowieka, który był jej przyjacielem, ale to był dobry zabieg literacki. Kolejny raz próbowano pokazać, że Héléne nie ma idealnego życia.

Głowna bohaterka jest postacią, której nie da się nie lubić. Owszem może nas drażnić to, że w świecie mody odniosła wszystko i to tylko dzięki temu, że na swojej drodze spotkała odpowiednich ludzi, ale nie zapominajmy, co przeszła w życiu. Widziała jak jej matkę – kolaborantkę, zabierają Niemcy i wysyłają do Oświęcimia, żyła ze świadomością, że jej siostry zginęły tylko, dlatego, że nie chciały przyznać się, że znają ją i jej brata. Wychowywała się w cudownym domu, z kochająca matką i rodzeństwem, które straciła. Musiała w życiu radzić sobie sama. Miała tylko starszego brata. W jej życiu gdzieś musiała zajść równowaga i była to praca. Chociaż w spełnianiu marzeń również musiała wiele razy gryźć tynk ze ścian, bo powojenny Paryż nie był tym, czego oczekiwała, gdy do niego wracała.

Cały tytuł powieści, czyli „Grzechy” jest idealny. Uwierzcie mi, że tu nie chodzi tylko o to, co zawiniła w życiu Héléne, ale przede wszystkim to, co zrobili jej ludzie z przeszłości, jak bardzo ją skrzywdzili. Końcówka powieści idealnie pokazuje jak wielką siłę ma wybaczenie.

Ogólnie tom drugi był dla mnie ciut słabszy niż pierwszy, ale tylko odrobinę. Osobiście jak dla mnie jest to bardzo dobry kawałek literatury, który czyta się szybko, łatwo i przyjemnie, a przede wszystkim bardzo mocno wciąga. Powiem szczerze, że już zamówiłam kolejną powieść Judith Gould! Mam nadzieję, że będzie równie dobra jak ta, bo mam wysokie oczekiwania.

"Jeśli człowiek raz się sparzył, nie chce, żeby stało się to znowu. Kiedy się skądś uciekło, nie należy tam wracać." ~ Judith Gould, Grzechy. Tom II, Warszawa 2008, s.99.
OCENA: 6/10
[1] Opis pochodzi z okładki książki
[2] Opis pochodzi z okładki książki

Średnia ocena to: 7!

Nie wyrobiłam się z przeczytaniem książki, którą dostałam od Wydawnictwa OMG Books, ale do poniedziałku to zrobię i ją tutaj zamieszczę. Dziś dwie recenzje w jednym poście. Nie chciałam już tego rozdrabniać, bo nie wiedziałam, kiedy dodałabym drugi tom. 
Całusy i do nastęnego :)