Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Michaił Bułhakow. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Michaił Bułhakow. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 24 października 2016

319. Kultowy "Mistrz i Małgorzata"


AUTOR: Michaił Bułhakow
TYTUŁ ORYGINALNY: Мастер и Маргарита
TŁUMACZ: Andrzej Drawicz
ROK WYDANIA: 2013
WYDAWNICTWO:  Rebis  

OPIS
"Mistrz i Małgorzata" - jak wiele genialnych utworów - wymyka się jednoznacznemu opisowi, prowokując mnogość interpretacji. Ta powieść szkatułkowa, bogata w odniesienia do literatury światowej, wciąż zadziwia bogactwem tematyki. Znaleźć w niej można rozważania na temat kondycji sztuki, echa nieustannego konfliktu twórcy z otoczeniem, klasyczny filozoficzny motyw walki dobra ze złem, ale także ciętą satyrę oraz ironiczne odniesienia do ocierającej się wielokrotnie o absurd radzieckiej rzeczywistości lat trzydziestych. A także - rzecz jasna - cudowny wątek miłosny tytułowych Mistrza i Małgorzaty, który dla wielu czytelników jest jedną z największych zalet tej książki. [1]

RECENZJA
Nie mam pojęcia, dlaczego akurat, gdy miałam czytać tak wielkie dzieło nagle dopadł mnie książkowstręt. Patrzyłam na tę piękną okładkę i mówiłam sobie: znajdź coś innego do robienie, abyś nie musiała czytać. Po prostu dni mijały, a ja tej książki nie mogłam wziąć w ręce. W końcu jednak postanowiłam się zmusić. „Mistrz i Małgorzata” wisiał nade mną od dawna, więc, gdy w Empiku wyczaiłam promocję na to piękne, matowe, proste, czarne wydanie od razu je kupiłam. Ogólnie coś mnie ciągnie w stronę rosyjskich klimatów, więc gdy pokonałam kryzys czytelniczy i poczułam głód do słowa pisanego w końcu z czystym sercem i sumieniem zabrałam się do lektury.

Pewnego dnia w Moskwie spotyka się dwóch uczonych. Jednym z nich jest Michał Aleksandrowicz Berlioz, który jest redaktorem miesięcznika literackiego. Drugi to młody poeta Iwan Nikołajewicz Ponyriow, które swoje teksty publikuje pod pseudonimem Bezdomny. Berlioz tłumaczył Bezdomnemu, że jego artykuł o Jezusie Chrystusie pokazuje Boga chrześcijan, jako osobę, która żyła, a według zamysłu miało być zupełnie inaczej. Podczas tej dyskusji przyłącza się do nich pewien nieznajomy, który podaje się za specjalistę od czarnej magii i sprzeciwia się twierdzeniu, że Jezus Chrystus nigdy nie istniał. Przepowiada również Berliozowi, że tego dnia umrze przez ścięcie głowy. Nieznajomy na potwierdzenie, że Chrystus istniał naprawdę rozpoczyna opowieść o Poncjuszu Piłacie i Jeszui…

Tak rozpoczyna się drugi wątek w książce, czyli część Jerozolimska, która dotyczy skazania Jeszui na śmierć za podburzanie ludu. Piłat na początku nie chce skazywać Jeszui na śmierć mimo uporu kapłanów żydowskich. Nie decyduje się jednak na sprzeciw, a życia skazańca nie ratuje nawet obyczaj święta Pesach. Arcykapłan decyduje się na uwolnienie zdecydowanie groźniejszego przestępcy niż Jeszua, czyli Bar-Rabbana.

Gdy przepowiednia obcego przybysza się sprawdza Bezdomny postanawia gonić gościa w efekcie, czego zostaje pozbawiony ubrań i w samych tylko klaksonach dociera do Gribojedowa, gdzie Massolit (redakcja, którą kierował Berliozowi) miał swoją siedzibę. Tam zostaje wzięty za niepoczytalnego i agresywnego, a następnie zabrany do szpitala psychiatrycznego, gdzie spotyka tytułowego Mistrza, a za sprawą jego opowiadań również Małgorzatę. Nie będę wam streszczać całej powieści, ale cudzoziemiec, który przepowiedział śmierć Berliozowi i tak uparcie bronił faktu, że szata istnieje w rzeczywistości jest dużo większą postacią niż może się wydawać.

„Mistrz i Małgorzata” to dzieło niesamowicie trudne, pełne metafor, które miały za zadanie oszukać rosyjską, komunistyczną cenzurę. Bułhakow nie popierał totalitarnego nacisku na pisarzy, którzy nie mogli wprost tworzyć tego, co chcieli i co myśleli o ówczesnej Rosji. Pośród całej masy metafor pokazał, że Rosja jest zniewolona przez biurokratyczną administrację, a także, że ludzie dla własnego zysku nie wahali się donieść na sąsiada na milicję. Wszędzie królowały nieuczciwość, przemoc i korupcja.

Nie mówię, że to jest zła książka, bo język, jakim jest napisana to miód dla czytających. To jest klasyka, ale muszę przyznać, że mnie nie powaliła. Dla mnie była średnia i mnie do siebie nie przekonała. Po prostu może to ten pełen metafor klimat mi nie podpasował. W zasadzie mogłaby mieć inny tytuł, bo Mistrz i Małgorzata to postaci zdecydowanie drugoplanowe, które poznajemy dopiero po 150 stronach książki. Możliwe jednak, że jest to zabieg autora, który miał za zadanie zmylić cenzurę. Nie żałuję, że przeczytałam. Uważam, że słusznie wpisuje się tę pozycję w klasykę literatury, ale mnie do końca nie przekonała. Za kilka lat ponownie ją przeczytam i może wtedy bardziej mnie do siebie przekona.

PS Kot Behemot wymiata!

„- Proszę wybaczyć… czy to ty… czy to pan – zaplątał się, nie wiedząc, jak zwracać się do zwierzęcia – jest tym kotem, który wsiadł do tramwaju?
- To ja – potwierdził mile połechtany kot i dodał: - Miło słyszeć tak uprzejme zwracanie się do kotów. Przeważnie mówi się do nich, nie wiem, czemu, „ty”, chociaż żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu." ~ Michaił Bułhakow, Mistrz i Małgorzata, Poznań 2013, s. 377.
OCENA: 6/10

Przyznam szczerze, że ta książka sporo nerwów mi napsuła. Po prostu jakoś tak. Dobrego tygodnia! 
Całusy, Lady Spark 

[1] Opis pochodzi z okładki książki