środa, 9 stycznia 2019

548. Podsumowanie roku 2018!

Witajcie! 
Nadszedł w końcu czas żeby podsumować rok 2018 pod względem książkowym. Pod względem ilości nie mogę być z siebie zadowolona, ale w połowie roku moje życie zaczęło się zmieniać, a co za tym poszło miałam coraz mniej czasu na czytanie. Założyłam, że przeczytam 60 książek, a udało mi się tylko 47. Mogło być lepiej, ale naprawdę były tygodnie, gdy nie miałam czasu na czytanie. Nie udało mi się przeczytać książek, które gdyby zostały ułożone za moimi plecami miałyby 170 cm wysokości, czyli dokładnie tyle ile mierzę. Udało się dobrnąć do wzrostu zaledwie 133,2 cm. Ilość stron jaką przeczytałam to 19190! Cóż książki od zawsze są tylko dodatkiem do mojego życia, więc w ostatecznym rozrachunku wolę mieć zmiany na lepsze, które powodują, że nie mam czasu na czytanie :).

W tym roku z czytaniem może być lepiej, ponieważ do pokonania mam trochę ponad godzinną trasę komunikacją miejską, więc jest to mój czas na czytanie. I nie zapeszając już teraz widzę, że idzie mi to dobrze. W trakcie drogi do i z pracy udaje mi się przeczytać codzienne założenie, czyli że będę czytać mniej więcej po sto stron. To bardzo optymistycznie nastraja, ale nie mówię hop ;).

Na początku tego roku moje życie kompletnie stanęło na głowie, a w zasadzie to gdzieś w połowie 2018 zaczęło, ale teraz to prawdziwa jazda bez trzymanki. Wszystko się zmieniło, ale jedno pozostało bez zmian: dalej kocham czytać tylko, że po prostu mam na to trochę mniej czasu ;).

Poniżej mały ranking tego co mi się podobało, a co nie :).


Najlepsze książki roku 2018
 1. Seria „Naznaczeni śmiercią” Veronica Roth
Veronicę Roth lubię od czasów, gdy przeczytałam cykl „Niezgodna” i bardzo się napaliłam na to, że wydaje nową powieść. Kupiłam ją od razu po premierze, ale przeczytałam dużo później. I wiecie, co? Przepadałam. Po przeczytaniu pierwszego tomu wyczekiwałam drugiego jak na szpilkach. Cała historia jest bardzo, ale to bardzo dobrze skonstruowana. Stworzony świat ma swój sens i mnie porwał. Drugi tom był moim zdaniem trochę słabszy, ale w dalszym ciągu dobry i wyjaśnił wiele spraw. Naprawdę polecam
2. „Rywalka” Sandie Jones 
Kto nie boi się poznawać swojej przyszłej teściowej? Chyba nie ma takiej osoby… Dobra jest. Mój facet, ale on się nie liczy! „Rywalka” atakowała mnie z każdej możliwej strony. Prawie wyskakiwała z lodówki dlatego postanowiłam się z nią zapoznać. I nie żałuję. Jest to jedna z lepszych książek jakie czytałam w tym roku. Akcja prowadzona jest stopniowo i równo. Nie było momentów w książce, gdzie czułam, że raz jest bardzo, bardzo szybko, a za drugim razem bardzo wolno. Sandie Jones pokazała trudną historię, ale z bardzo dobrej strony.
3. „Kamieniarz” Camilla Läckberg
Chciałabym móc Wam polecić całą serię kryminalną Camilli Läckberg, ale nie mogę. Po pierwsze, bo jest bardzo nierówna. Jedne tomy są lepsze, a drugie gorsze. Jednak „Kamieniarz” był fenomenalny. Naprawdę poczułam, że tak pisze Camilla Läckberg, gdy jest w formie. Cała historia była dramatyczna i pełna emocji. Ogromnie żałuję, że autorka nie jest w stanie utrzymać tak wysokiego poziomu we wszystkich powieściach z tej serii. Oprócz „Kamieniarza” nie jestem wstanie Wam polecić z tej serii żadnej innej części. 
4. „Wszystkie nasze obietnice” Colleen Hoover
Książka, która trafia do zestawienia rzutem na taśmę. Skończyłam ją dzień przed zakończeniem tego roku. Jednak pokochałam ją od pierwszych stron. Ta historia bolała mnie, gdy ją czytałam. Przeżywałam wszystko razem z Quinn i Grahamem. Jest to moja pierwsza styczność z twórczością Colleen Hoover i już wiem, że peany na jej temat są uzasadnione. Ja sama staje się jej wielką fanką i chcę czytać więcej jej książek, więc muszę po prostu przywieźć je z domu. 
 5. „Dziewczyny z Wołynia” Anna Herbich
„Dziewczyny z Wołynia” to bardzo trudna lektura i wymagająca od czytelnika nerwów ze stali. Czytając tę lekturę będziecie się wściekać, że człowiek człowiekowi zgotował taki los. Zwłaszcza, że Polacy i Ukraińcy przez wiele lat żyli w zgodnie i byli idealnymi sąsiadami. Jednak pewnego dnia zaczęły się tragedie trwające długimi godzinami i dniami. Sąsiad zabijał sąsiada, brat występował przeciwko rodzicom. Każdy walczył o życie wszystkimi dostępnymi środkami. „Dziewczyny z Wołynia” to obraz kobiet, które przeżyły piekło i ułożyły sobie po nim życie tak jak umiały. „Dziewczyny z Wołynia” to głos kobiet, które pragną tylko by nikt nie zapomniał o ich bliskich, którzy są pochowani w grobowych, anonimowych mogiłach na Ukrainie. Polecam, bo to książka, która może otworzyć Wam oczy straszne ludobójstwo w Wołyniu. 

Najgorsze książki roku 2018

1. „Ogień i furia. Biały Dom Donalda Trumpa” Michael Wolff
Niestety, ale jest to książka napisana tylko dla kasy i rozgłosu. Michael Wolff powoływał się na źródła, których nie mógł podawać i otwarcie napisał, że takie woli. To powoduje jedno: nie mamy pewności czy ktoś coś takiego faktycznie powiedział. Na dodatek obawiam się, że tłumaczenie książki było mało dokładne i jest  to wina, że książka bardzo szybko ukazała się na rynku polskim po amerykańskiej premierze. Niestety uważam, że za wiele drzew zostało zmarnowanych na tę książkę, bo nie jest kompletnie warta wydania. 
2. „Siedem cudów” Agata Przybyłek
Ta książka ląduje tutaj , bo nie podobało mi się, że autorka nie jest konsekwentna w tym co pisze. Pokazała mi w ciągu całej książki trzy nieścisłości i to sprawiło, że musiałam ją tu umieścić. Nieścisłości w książkach są dla mnie najgorszą zbrodnią jaką może autor popełnić. To z miejsca sprawia, że taka książka musi się znaleźć w takim zestawieniu. Żałuję bardzo, bo książki Agaty Przybyłek mają piękne okładki, ale nie jestem pewna czy za tymi okładkami idzie równie piękna treść. Cóż jak pisałam w recenzji dam autorce szanse, ale za jakiś czas…
3. „Początek” Dan Brown
Odnoszę wrażenie, że Dan Brown powoli się wypala. Jego książki są schematyczne i nic się w nich nie zmienia. Z jednej strony to dobrze, bo autor konsekwentnie trzyma się tego, za co pokochali go czytelnicy na całym świecie, ale jednak ewidentnie to już nie ma takiej magii jak kiedyś. „Początek” to bardzo słaba powieść w dorobku tego autora, przekombinowana podobnie jak „Inferno”. Niestety obawiam się, że jeśli Dan Brown nie zmieni czegoś w swoich pomysłach to będzie to ostatnia jego książka, którą przeczytałam.

Zaskoczenia roku 2018
1. „Karminowe serce” Dorota Gąsiorowska
Po dwóch pierwszych książkach Doroty Gąsiorowskiej wiedziałam, że dam szansę tej autorce, ale okazja natrafiła się dopiero przy najnowszej jej powieści. I ja po prostu widzę jak bardzo autorka poprawiła swoje pióro od momentu debiutu. Historia stworzona w „Karminowym sercu” jest piękna i poruszająca i idealnie nadaje się na okres Bożego Narodzenia, chociaż mało jest tego w książce. Naprawdę bardzo pozytywnie zaskoczyła mnie ta książka.
2. „Całe miasto o tym mówi” Fannie Flag
O Fannie Flag nie słyszałam wiele przed przeczytaniem „Całe miasto o tym mówi”, ale ogromnie się ucieszyłam, gdy w biblioteczce mojego mężczyzny znalazłam jedną jej książkę, bo polubiłam jej styl pisania i będę bardzo polować na inne jej książki. „Całe miasto o tym mówi” pokazuje jak zmieniło się jedno miasto w Ameryce, ale tak naprawdę pokazuje proces jaki następował w każdym mieście na świecie. Nie ma intryg, kryminałów, ale jest dużo śmiechu i zabawnych sytuacji.
3. „Kamieniarz” Camilla Läckberg
„Kamieniarz” jest trzecim tomem serii kryminalnej stworzonej przez Läckberg. Po dwóch pierwszych częściach nie sądziłam, że coś mnie pozytywnie zaskoczy już w tej serii. Po prostu traciłam nadzieję. Jednak okazało się, że Camilla Läckberg nie pokazała wcześniej całego swojego talentu jaki w niej jest. „Kamieniarz” to bezapelacyjnie jedna z lepszych części serii. 


Rozczarowania roku 2018
1. „Zaufaj mi” Anna Bellon
Serię młodzieżową Anny Bellon „The Last Regret” pokochałam od pierwszego tomu. Jednak, gdy dotarłam do „Zaufaj mi”, czyli trzeciej części poczułam się rozczarowana. Nie porwała mnie ona tak jak poprzednie. Nie pokochałam całym sercem postaci. Brakowało mi takiego momentu, gdzie nie będę wiedziała, w którą stronę pójdzie akcja. Tu wszystko było przewidywalne. 
2. „Początek” Dan Brown
Już od „Inferno” czułam, że pomysł na Roberta Langdona skończył się w momencie „Zaginionego symbolu” (który moim zdaniem jest najgorszą książką autora!). Uważam, że nie powinno powstać więcej części o profesorze Langdonie. Dlaczego? W trakcie tworzenia tej postaci w pewnym momencie Brown utracił w nim to co najważniejsze, czyli analityczne myślenie i na dodatek wymyśla coraz to gorsze historie, które nie mają w sobie nic pasjonującego
3. „Całe zdanie nieboszczyka” Joanna Chmielewska
Pożyczyła mi koleżanka z pracy. Przyznam, że spodziewałam się wielkiego: WOW, a tu nic takiego. Jakoś tak nie poczułam się zaintrygowana, ani nie ciągnie mnie do innych książek tej autorki. Tyle dobrego nasłuchałam się o Joannie Chmielewskiej, a tu jedna wielka lipa. 

10 komentarzy:

  1. U mnie było ponad 180 książek :) Ale ja czytam w zasadzie wszędzie, nawet w kolejce do kasy w biedronce :)albo nie wiem mam wyjątkowo elastyczną dobę :)
    okularnicawkapciach.wordpress.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam chyba za dużo zajęć oprócz czytania ;), ale Twoja ilość jest imponująca. Gratuluję!

      Pozdrawiam,
      Lady Spark
      [kreatywna-alternatywa]

      Usuń
  2. Ja czytałam Chmielewskiej ,,Szajka bez końca" i też byłam rozczarowana, ale myślę, że dam jeszcze szansę innym jej książkom :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też dam jej jeszcze szansę ;)

      Pozdrawiam,
      Lady Spark
      [kreatywna-alternatywa]

      Usuń
  3. Nie wazna ilosc książek, byle bys czytala, wazniejsze sa pozytywne zmiany, o ktorych wspominasz :-)
    U mnie czytanie to tez przyjemnosc i sa dni czy tygodnie, w ktorych nie chce mi sie patrzec na ksiazki. I uwazam, ze to nic wielkiego :-) Zycie w realu jest cenniejsze ;-)
    Mam podobne zdanie co do Browna, skonczylam z jego tworczoscia na Inferno.
    Wszystkie nasze obietnice to dla mnie tez ksiazka wyjatkowa (właśnie pojawila sie u mnie recenzja). Polecam ci It End with Us.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się ;). Ja teraz czytam w komunikacji miejskiej żeby szybciej czas mi leciał :). It End with Us muszę sobie kupić ;)

      Pozdrawiam,
      Lady Spark
      [kreatywna-alternatywa]

      Usuń
  4. Jestem bardzo ciekawa tej Rywalki. Ja również mam dość długą trasę do pracy, ale świetnie mi się po drodze czyta :) Wszystkiego dobrego w nowym roku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wzajemnie ;). Mnie też się dobrze czyta w drodze do pracy :)

      Usuń
  5. Rywalka również bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła :)

    OdpowiedzUsuń