czwartek, 3 lipca 2014

053. Moja pierwsza daleka podróż czyli "Tomek w krainie kangurów"

AUTOR: Alfred Szklarski
TOM: Pierwszy
SERIA: Przygody Tomka 
ROK WYDANIA: 2009
WYDAWNICTWO:  MUZA SA

OPIS
Jest 1902 rok, czternastoletni Tomek Wilmowski jest uczniem jednego z warszawskich gimnazjów. Syn rewolucjonisty, wychowywany przez rodzinę swojej zmarłej matki - wujostwo Karskich - to błyskotliwy i pomysłowy chłopiec, a przy tym tak samo jak ojciec nienawidzący rosyjskiego caratu. W środowisku nauczycielskim, mimo swojej biegłości w przyswajaniu wiedzy, ma opinię "polskiego buntowszczyka". Jego życie odmienia się w dniu, w którym do Warszawy przyjeżdża przyjaciel Andrzeja Wilmowskiego - Jan Smuga. Podróżnik, uznawany za mistrza wśród strzelców, szybko zyskuje nie tylko sympatię młodzieńca, ale i jego szczery podziw. Tomek razem z nim wyjeżdża z Polski - na spotkanie z prawie zapomnianym ojcem i przygodą.  [1]

RECENZJA
                I po skończonej Ani, z czystym sumieniem i radującym się sercem przystąpiłam do czytania kolejny raz cyklu, który podobnie jak seria o Shirley wiąże mnie z moim dzieciństwem. Pamiętam, że w czwartej lub piątej klasie szkoły podstawowej (już nie pamiętam dokładnie), jako lekturę miałam „Tajemnicza wyprawa Tomka”. Był to jeszcze okres, gdy do lektur zasiadałam, bo wiedziałam, że muszę, a coś takiego jak streszczenie nie wchodziło nawet w grę u mojej mamy. Jednak przez „Tajemniczą wyprawę Tomka” nie przebrnęłam za pierwszym razem. Odłożyłam po kilku stronach i była to moja pierwsza lektura, której nie przeczytałam. Jednak, gdy w wakacje skończyłam czytać kolejny raz cykl o Ani i nie miałam, co począć ze swoim czasem, postanowiłam sprawdzić w Internecie czy może lektura, której nie przeczytałam nie jest przypadkiem środkiem jakiegoś cyklu. I jak się okazało moje przypuszczenia były trafne, więc czym prędzej popędziłam z kartką do biblioteki i wypożyczyłam wszystkie tomy przygód młodego Wilmowskiego, który stał się nieodłączną częścią mojego dzieciństwa.
                Mam nadzieje, że zostanie mi wybaczony zbyt długi wstęp. Już przechodzę do sedna sprawy, czyli recenzji. Cała historia rozgrywa się w roku 1902, kiedy to znaczna część Polski znajdowała się pod zaborem rosyjskim. Młody Tomasz Wilmowski ma lat czternaście i jest wysokim i dobrze zbudowanym chłopcem o blond włosach. Główny bohater wychowywany był przez wujostwo Karskich. Ojciec chłopca kilka lat przed rozpoczęciem powieści musiał uciekać z Polski za spiskowanie przeciwko carowi, a matka chłopca zmarła dwa lata później. Od tego czasu Tomek jest pod opieką ciotki Janiny i wujka Antoniego. Jest traktowany na równi ze swoim kuzynostwem, czyli: Ireną, Zbyszkiem oraz Witka. Z wyjątkiem lekcji angielskiego, na które Tomek uczęszcza dzięki wyraźnemu życzeniu ojca, który raz na pół roku przesyłał pieniądze na ubrania dla wszystkich dzieci. Jednak w Tomaszu drzemie niespokojny duch. Jako młody patriota chce walczyć o wolność ojczyzny. Nie godzi się z faktem, że musi się uczyć historii carskiej Rosji oraz że w szkole wykładana jest fałszywa przeszłość Polski. Matka chłopca przed śmiercią uczyła go prawdziwych dziejów jego kraju.
                Pewnego dnia jednak wszystko się zmienia. Dosłownie wszystko. Tomek, wraca później ze szkoły i od progu wyczuwa, że stało się coś złego. Irena poinformowała go, że jej rodzice zamknęli się z jakimś tajemniczym jegomościem w salonie i debatują już od trzech godzin. Według dziewczynki mężczyzna pachniał dżunglą…      I przygody Tomka dopiero się zaczynają. Mężczyzna okazuje się dobrym przyjacielem ojca Tomasza. Jan Smuga został wykreowany, jako idol młodego chłopaka. Od samego początku ich znajomości Wilmowski chciał być taki jak Smuga, który był łowcą dzikich zwierząt. Nowy przyjaciel zabiera czternastolatka do ojca, a potem wszyscy razem wyruszają na ekscytującą i fantastyczną przygodę do Australii, gdzie będą chwytać zwierzęta do ogrodu zoologicznego w Europie.
                Tomek, daje się poznać, jako chłopiec pewny siebie i łaknący przygód, bo co chwila wpada w jakieś nowe tarapaty. Jednak przez członków ekipy jest uważany za talizman, który przynosi szczęście, bo to właśnie młody Wilmowski nakłonił tubylców do pomocy w łowach na zwierzęta. Z wyjątkiem Smugi, który stał się idolem głównego bohatera poznajemy również dobrodusznego i prostolinijnego bosmana Tadeusza Nowickiego, który jest Warszawiakiem z krwi i kości. On podobnie jak ojciec Tomka spiskował przeciwko carowi i musiał uciekać z Polski, ale w odróżnieniu do swojego przyjaciela, on w ukochanym kraju, na ukochanym Powiślu zostawił rodziców. Bosman Nowicki ma jeden ulubiony trunek, który jest ratunkiem na całe zło i jest to rum „Jamajka”. To właśnie Tadeusz Nowicki uczył Tomka posługiwać się bronią i od tego momentu stali się najlepszymi przyjaciółmi. Zawsze, gdy czytam cały cykl w roli cudownego bosmana widzę mojego tatę, który idealnie pasuje do opisu podawanego w książce.
                Nie wolno zapomnieć nam o ojcu Tomka. Andrzej Wilmowski w końcu ma przy sobie ukochanego syna. Jest to mężczyzna, który twardo stąpa po świecie. Przez lata pracy, jako łowca zwierząt do ogrodów zoologicznych poznał zwyczaje innych kultur i nic nie jest go w stanie zdziwić. To właśnie po nim syn odziedziczył miłość do geografii, która nie raz uratuje życie czwórce nierozłącznych przyjaciół.
                Tomek w Australii przeżywa chwile grozy, szczęścia i wzruszenia. Poluje na wielkie kangury jak i na małe misie koala. Książka daje nam możliwość nie tylko powiększenia swojej wiedzy geograficznej, ale również biologii i historii. Jest idealna dla ludzi w każdym wieku, bo dzięki niej znowu możemy poczuć się jak dzieci i przeżywać z głównym bohaterem nowe przygody. Polecam ją głównie młodszym czytelnikom, bo dzięki niej zwiedzicie cały świat nie wychodząc z domu.
„Tylko chłopcy są tak niedomyślni. Każda dziewczynka patrząc na ciebie wiedziałaby od razu, o czym myślisz.” ~ Alfred Szklarski, Tomek w krainie kangurów, Warszawa 2009, s. 201
OCENA: 10/10
[1] Opis pochodzi ze strony wikipedia.pl 

Witajcie! 
Jak mijają Wam wakacje? Ja jeszcze jeden egzamin w poniedziałek i będę zbierać się do domu, więc trzymajcie za mnie kciuki. Chwilę temu dodałam również podsumowanie czerwca, więc jeśli ktoś chce zobaczyć jakie postępy poczyniłyśmy z Tea to zapraszamy do kilknięcia przycisku 'Starsze posty'. 
Jeszcze z Włoch (już ostatni raz) 
Lady Spark 

16 komentarzy:

  1. Tomka też nadrobię! :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Widzę, że przygodę z tym cyklem zaczęłyśmy dosyć podobnie, jedyną różnicą jest to, że ja sięgnęłam najpierw po "Tomka u źródeł Amazonki". Książka trafiła do mnie w wyniku działania moich rodziców, którzy zrobili interes życia kupując ją bodajże z "Przyjaciółką" za jakieś 7zł ;) Również poddałam się po kilku stronach, a jakiś czas później zaczęłam czytać po Bożemu, czyli od pierwszej części :) Nadal kołata mi się po głowie pomysł Tomka, by obnosić nieprzytomnego Smugę po peronie jako znak rozpoznawczy :D
    Trzymam kciuki za egzamin.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak! Jak ja się uśmiałam, gdy ostatnio to czytałam! O matko! Zanosiłam się śmiechem jak głupia.
      Gdy byłam młodsza nie wywoływała to u mnie takiej reakcji, ale teraz rechotałam jak 'żaba w błocie' cytując Tadka Nowickiego :D.

      Usuń
  3. Mam całą serię - jedynie czekać, aż przeczytam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam gorąco! Ja się zakochałam od pierwszego razu i sama sobie całą serie sprawiłam i pięknie wygląda ona w mojej biblioteczce.

      Usuń
  4. Ach, Tomek... Oczywiście, słyszałam o tym cyklu, ale nigdy jakoś szczególnie mnie do niego nie ciągnęło. Chyba sobie daruję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No jak uważasz, ja jednak zdecydowanie polecam :)

      Usuń
  5. czytałam tę część serii i bardzo mi się podobała ,może po inne części też warto by sięgnąć ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Lektura mojego dzieciństwa. Jak miło powspominać...

    OdpowiedzUsuń
  7. Pamiętam tą książkę w mojego dzieciństwa! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Z całego cyklu przeczytałam tylko "Tomka w krainie kangurów" w ramach przygotowań do olimpiady humanistycznej w podstawówce, ale z tego co pamiętam, to nie powalił mnie na kolana ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż chyba tylko mnie powaliła :) ale zawsze miałam dziwny gust ;)

      Usuń