AUTOR: Tom Rob
Smith
TYTUŁ
ORYGINALNY: Child 44
TŁUMACZ: Łukasz
Praski
SERIA: Lew
Demidow
TOM:
Pierwszy
ROK WYDANIA: 2015
WYDAWNICTWO: Albaros
Andrzej Kuryłowicz
OPIS
W raju, jakim
jest ZSRR lat pięćdziesiątych ubiegłego wieku, przestępczość nie istnieje. Tak
w każdym razie twierdzą władze, i kiedy na torach zostają znalezione okaleczone
zwłoki dziecka, utrzymują, że był to wypadek.
Funkcjonariusze
bezpieki Lew Demidow musi zamknąć usta rodzicom, którzy są przekonani, że ich
dziecko zostało zamordowane. Tak jak ze wszystkich obowiązków wobec
socjalistycznej ojczyzny, również z tego Demidow wywiązuje się bez zarzutu.
Kiedy jednak w makabryczny sposób giną kolejne dzieci, jego wiara w nieomylność
partii zostaje zachwiana.
Narażając na
śmiertelne niebezpieczeństwo siebie i kobietę, którą kocha, i mając przeciwko
sobie cały aparat władzy, na własną rękę rozpoczyna śledztwo. [1]
RECENZJA
Gdy mama
podawała mi książkę w sklepie nie byłam przekonana, ale widząc tylko w opisie
skrót ZSRR zrozumiałam, że muszę mieć tę pozycję w swojej biblioteczce i
natychmiast ją przeczytać. Bez większego namysłu zapłaciłam za powieść Pana
Smitha i wpadłam w nią jak śliwka w kompot.
Wstęp książki
jest obrzydliwy i pełen okrucieństwa, jakie panowało w Związku Socjalistycznych
Republik Radzieckich przed wojną, w jej trakcie oraz po wojnie. Kilka razy po
plecach przeszedł mnie dreszcz obrzydzenia i wstrętu. Pokazano, do czego zdolni
są ludzie w chwilach największej słabości. Barbarzyństwo, kradzież a nawet
kanibalizm był na porządku dziennym. Każdy chciał przede wszystkim przetrwać, a
to budziło w ludziach wszelkiego rodzaju okrucieństwa. Chociaż początkowo
wstęp wydaje się kompletnie wzięty z czapy i niepasujący do reszty to w końcu
łączy się on z całą resztą. Sądziłam, że jest on związany z pozostałą
treścią tylko i wyłącznie poprzez jedną osobę, ale gdy kartkowałam kolejne
strony powieści w pewnym momencie wyrwało mi się w środku nocy głośne, wyraźne
„o kur….” Mimo, że już przed tym wiedziałam, że jest to książka dobra tak w
tym wypadku czułam, że jest wyśmienita, ale do idealnej jej trochę zabrakło.
Lwa Demidowa poznajemy,
gdy jest w trakcie prowadzenia jednocześnie dwóch śledztw. Jedno dotyczy
pewnego weterynarza, który podejrzewany jest o spiskowanie z ambasadorami
krajów zachodnich, co w czasach komunizmu radzieckiego było największym
przestępstwem i karane było śmiercią, a wcześniej bolesnymi torturami. Druga to
sprawa śmierci małego chłopczyka, który był synem kolegi Lwa. Rodzice i cała
reszta rodziny przekonana jest, że dziecko zostało zamordowane. Jednak system,
w jakim żyje Lew mówi jasno: w Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich
nie istnieje coś takiego jak zbrodnia, przestępstwo czy margines społeczny.
Ludzie czują się bezpieczni, a państwo o nich dba. Dlatego właśnie głównym
zadaniem Lwa jest przekonanie rodziców chłopczyka, że ten zginął w wyniku
nieszczęśliwego wypadku.
Niestety Lew ma
również wrogów, którzy nie cofną się przed niczym by go skazać na śmierć,
kołchoz czy inna karę. W wyniku intrygi on i jego żona zostają przeniesieni do
innego miasta o kilkaset kilometrów od Rosji, a on także już przestał być
funkcjonariuszem bezpieki, a został zdegradowany do roli zwykłego milicjanta,
jakich na pęczki jest w ZSRR. Znalezienie kolejnego ciała małego dziecka
zdecydowanie go szokuje i zaczyna prowadzić coś na kształt prywatnego śledztwa,
w którym pomaga mu jego przełożony, a im głębiej w książkę tym prawda okazuje
się znacznie bardziej szokująca niż można sądzić…
I stop! Żadnych
więcej szczegółów. Przejdźmy do innych spraw. Jeśli chodzi o samo prowadzenie
akcji no to z lekka się wlekło na początku i czytelnik zastanawiał się: na co
to komu? Jednak nasunęło mi się porównanie tego do sagi Larssona. Tam też
pytałam się przez 1/3 powieści: ale po co to? Na szczęście wszystko złożyło się
w logiczną całość i autor nie pogubił się w pomyśle, jaki miał do przekazania.
Czy został oddany cały klimat tamtych czasów? Nie wiem, bo w nich nie żyłam, ale
nie odczułam też, żeby autor czuł się zagubiony w opisywanych przez siebie
wydarzeniach. Oddawał biedę, nędzę oraz inne okropności w sposób rzeczywisty i
wiarygodny. Udało mu się nawet ująć coś, czego się nie spodziewałam, że zło i
walka o przetrwanie nie zawsze wygryza i uśmierca dobro w ludziach.
Autor pisze
ciekawie i uwierzcie mi, że najbardziej żałuję, że nie mogłam poświęcić się tej
powieści w całości z powodu braku czasu. Czytałam ją na wyrywki, czasami kilka
kartek przez kilka dni, więc jeśli chcecie poczuć ten dreszczyk emocji i
adrenaliny zapewnijcie sobie przy tej lekturze sporo wolnego czasu.
Ważne! Autor
czerpał z historii mordercy i człowieka psychicznie chorego, który żył naprawdę i który
przez wiele lat paraliżował rodziców w Związku Socjalistycznych Republik
Radzieckich. Jego historia skończyła się w inny sposób, a próby wyjaśnienia
jego choroby psychicznej nigdy nie podjęto, bo przecież w systemie idealnym,
jakim był ZSRR nigdy nie było niczego złego ani morderstw, dewiacji ani też
patologii. Wszystko było idealne, a całe zło było skutkiem kapitalizmu na
zachodzie. Specjalnie nie zdradzam tutaj nazwiska osoby, o której w
rzeczywistości pisał Smith, by zostawić frajdę z odkrywania wszystkiego samemu
– ja popełniłam błąd czytając spojler filmu, który właśnie leci w kinach
i cała radość poszła… no tam.
Nie podobała mi
się naiwność paru fragmentów, kilka rzeczy, które były zbyt banalne, więc za to
trochę obniżyłam swoją ocenę. Jednak uznaję książkę za bardzo dobrą i polecam,
a sama aż się trzęsę by zakupić kolejne pozycje tego autora. Coś mi mówi, że
właśnie stałam się fanką tego pisarza.
"Kiedy sytuacja się odwróci, każdy może żałować swoich czynów" ~ Tom Rob Smith, System, Opole 2015, s. 358.
OCENA: 8/10
[1] Opis
pochodzi z okładki książki
Wiecie, co Lady Spark "uwielbia" najbardziej?
Gdy promotor sam powoduje obsunięcia w oddaniu ostatecznej wersji pracy, gdy nie czyta wszystkiego na czas. Może do wtorku się wyrobi... Może.
Idę czytać, to mi tylko pozostało.
Wiecie, co Lady Spark "uwielbia" najbardziej?
Gdy promotor sam powoduje obsunięcia w oddaniu ostatecznej wersji pracy, gdy nie czyta wszystkiego na czas. Może do wtorku się wyrobi... Może.
Idę czytać, to mi tylko pozostało.
Nie uwierzysz, co powiem. Jestem wielce zaintrygowana :D z chęcią bym to przeczytała. Oczywiście, że zachęciły mnie okaleczone zwłoki.
OdpowiedzUsuńCieszę się, że ma to jakiś sens w całości i sceny się łączą, takie książki lubię. Odkrywanie tajemnicy to też świetna pożywka dla mojego mózgu. Pewnie tylko system polityczny mnie zirytuje, ale cóż, taki był świat. Jednak jestem zaskoczona, że Lewowi pomaga przełożony. Nadzieja, iż nie wszyscy na ślepo wierzyli w państwo.
Panno Spark, dobra robota ;)
Co mogło zaskoczyć Martę? Okaleczone zwłoki :) :P. Czemu nie jestem zdziwiona? :D
UsuńBardzo dobra książka ;)
Zdecydowanie warta swoich pieniędzy.
Kiedy tylko przeczytałam opis, pomyślałam: "Ktoś miał na prawdę zarąbisty pomysł na książkę". Twoja recenzja dodatkowo utwierdziła mnie w przekonaniu, że bezwzględnie muszę to dzieło przeczytać!
OdpowiedzUsuńA co do wolnego czasu... Cóż, wakacje już blisko :D
Pozdrawiam :)
Pomysł jest świetny!
UsuńJa czekam na kolejne części przygód Lwa ;), ale wznawiają chyba dopiero wydania, bo starych nie mogę nigdzie dostać :(
Ostatnio przerzuciłam się na książki tego typu ,więc tytuł sobie już zapisałam ;)
OdpowiedzUsuńZdecydowanie polecam :)
UsuńRaczej nie odnalazłabym się w tej powieści, tak więc nie będę się do niej zabierać :(
OdpowiedzUsuńSzkoda, ale z pewnością zamiast tej książki przeczytasz inną, która bardziej będzie pasować ;)
UsuńZachęciłaś mnie, prawdę mówiąc :)
OdpowiedzUsuńCieszę się :)
UsuńKsiążka raczej nie dla mnie, chyba byłaby za ciężka dla mnie. Już sama się pogubiłam w twojej recenzji, a co byłoby w czasie czytania powieści ;)
OdpowiedzUsuńJednak mimo to świetna recenzja.
Dziękuje.
UsuńKsiążka trochę ciężka jest, ale mimo wszystko bardzo miło się czyta ;)
Myślę, że książka mogłaby mi się spodobać. To zdecydowanie moje klimaty :))
OdpowiedzUsuńPolecam ;)
UsuńZdecydowanie coś dla mnie. Może kupię, a może poczekam aż będzie w bibliotece...
OdpowiedzUsuńPolecam ;)
UsuńA ja z czasem to może nawet i się skuszę! :D
OdpowiedzUsuńPowinna ci się spodobać :)
UsuńSama bym chciała żeby mi tak mama książki podawała... Jak jestem z nią w księgarni to z reguły mi zabiera żebym nic nie kupiła xd
OdpowiedzUsuńCiekawią mnie takie tematy więc, ku utrapieniu mojej rodzicielki, się skuszę :D
Zapraszam do siebie
http://to-read-or-not-to-read.blog.pl/