niedziela, 11 maja 2014

041. Nie taki "Skandalista" straszny jak go malują

AUTOR: Nicola Cornick
TYTUŁ ORYGINALNY: Lord of Scandal
TŁUMACZ:  Krzysztof Mazurek
ROK WYDANIA: 2007
WYDAWNICTWO: Harlequin/Mira

OPIS
Rozpoczęty w niezwykłych okolicznościach romans przeradza się w niebezpieczną grę. Niedoświadczona panna próbuje wodzić za nos znanego uwodziciela i skandalistę. Wie, że może stracić reputację i zrujnować sobie przyszłość. [1]

RECENZJA
O moich obiekcjach względem romansów już nie raz i nie dwa tutaj wspominałam. Nie przepadam zbytnio za tego typu literaturą, chociaż znajduje się niewielka jej podgrupa, którą z przyjemnością czytam, a są to konkretniej romanse historyczne. Jako miłośniczka historii uwielbiam zaczytywać się o dystyngowanych panach i paniach ubranych w przepiękne suknie z poprzedniej epoki. Gdybym tylko miała kapsułę czasu z pewnością przeniosłabym się do XVIII, czy XIX wieku, aby móc chadzać na wystawne bale, kupować wspaniałe suknie i z mała parasoleczką przy boku spacerować uliczkami, pozbawionymi jeszcze wszech ogarniającej komercji. Z racji moich upodobań z przyjemnością, więc sięgnęłam po książkę Nicoli Cornick „Skandalista”. Co prawda od początku doskonale wiedziałam jak przebiegać będzie cała fabuła, wszakże romanse historyczne są zazwyczaj identyczne i niczego nowego nie wnoszą, niemniej jednak po lekturze śmiało mogę powiedzieć, że spędzony z nią czas był niezwykle miły.

Swoje przemyślenia zacznę jak zwykle od bohaterów. Główne postacie to Catherine Fenton – młoda i bogata panna z dobrego domu oraz Ben Hawksmoore – nieślubny syn hrabiego, skandalista bez gorsza przy duszy. Na początku, z racji tego, że mamy w końcu równouprawnienie, przybliżę postać damską. Co prawda autorka nie wysiliła się, jeśli chodzi o charakter swojej głównej bohaterki. Młoda panna, jak zazwyczaj w takiego typu literaturze, kreuje nam się na pewną siebie, upartą i wygadaną dziewczynę. W tym przypadku również nie może być inaczej. Kate mimo tego, że doskonale zna „kodeks dobrego wychowania” umie pokazać różki, chociaż stara się, aby to nie miało wpływu na jej publiczną reputacje. Chcąc uchodzić w towarzystwie za prawdziwą damę godzi się, więc na zaręczyny z lordem Algernonem Withersem, którego wybrał jej ojciec. Ale jak to zwykle bywa Catherine nie kocha swojego „wybranka”, a kiedy na jej drodze pojawia się przystojny Ben Hawksmoore bardzo szybko traci dla niego głowę. A cóż takiego w sobie ma nieślubny syn hrabiego Hawksmoore’a? Otóż oprócz tego, że oczywiście jest nieziemsko przystojny, to na dodatek ma w sobie coś niezwykle intrygującego. Z jednej strony pewny siebie i arogancki, z drugiej oddany i wierny przyjaciel. Egocentryk, a zaraz tęskniący za bliskością innej osoby. Skupiony na majątku, ale nie bojący się ryzykować, aby pomóc innym.  Taki niby „Bad boy”, ale nie do końca. Niemniej jednak muszę przyznać, że od razu bardzo go polubiłam, mam słabość do złych chłopców a Ben jak najbardziej się do nich zalicza. Jednak również postać Kate bardzo mnie zaciekawiła i naprawdę ją polubiłam. Chociaż oczywiście, jak już wspominałam, mankamentem tego typu literatury jest to, że bohaterowie są tacy żywcem wyjęci z jakiegoś klucza: oboje piękni, oboje pewni siebie, oboje zawzięci i niezwykle ambitni. Ale chociaż Nicola Cornick nie zabłysnęła niczym nowym, jeśli chodzi o charakter swoich postaci, to naprawdę miło czytało mi się losy Catherine Fenton oraz Bena Hawksmoore’a.

Kolejnym podjętym przeze mnie tematem będzie oczywiście styl. Autorka pisze ciekawie, język nie jest możne niewiadomo jak ambitny, ale nie można również powiedzieć, że jest prosty. Przejrzysty, łatwy w odbiorze styl pisarki sprawia, że z dużą łatwością przechodzi się na kolejne kartki powieści, a strony same wręcz „uciekają” zbliżając nas tym samym do zakończenia. Pokusiłabym się nawet o stwierdzenie, że pani Nicola Cornick posiada, tak cenną w kręgach literatury, lekkość pisania, a tym samym nam – czytelnikom, książki wręcz nikną w objętości.

Jeśli o samą akcję zbyt dużo i nie chcę i nie mogę powiedzieć. Wszystkie romanse historyczne zazwyczaj przebiegają tak samo i tak samo się kończą. Nie mniej jednak ja muszę przyznać, że autorce udało się mnie zaciekawić. Znajdziemy tu dynamikę, znajdziemy intrygi, znajdziemy zbrodnie, czarne charaktery, zdrady i miłość – czyli wszystko to co powinno się znaleźć się w tego typu literaturze. Stąd też nasuwa się wniosek, że każdy sympatyk takiego lekkiego czytania z pewnością znajdzie coś dla siebie.

Lektura „Skansalisty” miała być miłą odskocznią od uczelnianego zgiełku, który wchodzi w fazę krytyczną i taka właśnie była. Łatwa, przyjemna, dająca chwilę do uśmiechu czy złości. Jeśli ktoś ma ochotę na właśnie taką książkę powinien być zadowolony.

„Los postawił na jego drodze pannę Catherine Fenton, spadkobierczynie osiemdziesięciu tysięcy funtów. Sprowadził mu ją do łóżka i do życia, a on nie był człowiek, który odrzuciłby lekkomyślnie tak hojne dary. Rozpaczliwie potrzebował Catherine. Ona i pieniądze – tej kombinacji nie sposób się oprzeć” ~ Nicola Cornick, Skandalista, Warszawa 2007, s.208

Ocena: 8/10

Książka zalicza się do wyzwania: 52 książki, Historia z TRUPEM

Jestem! Jak zwykle z opóźnieniem, za co strasznie Was przepraszam, ale jak zwykle mam te same wytłumaczenie – uczelnia. Nawet nie chcę myśleć ile w tym tygodniu mam prac do napisania. Trzymajcie za mnie kciuki. Pozdrawiam, Tea.

P.S. Przeprasza za jakoś recenzji, ale niestety ostatnimi czasu w ogóle nie mogę na niczym porządnie się skupić.

[1] Opis pochodzi z tyłu książki


10 komentarzy:

  1. Chyba właśnie dzięki Tobie mam co robić, kiedy już skończyło się maturalne szaleństwo i nie muszę się uczyć niczego więcej niż prezentacji na ustną :)
    Uwielbiam tego typu książki, a o XVIII-XIX Londynie mogę powiedzieć bardzo dużo. Literatura tego typu naprawdę nie jest wymagająca, więc pochłanianie kilku książek dziennie staje się bardzo możliwe.
    Jeśli romans został tak wysoko oceniony, to tym bardziej zaraz idę go poszukać w internetach (albo bibliotece, choć tam zawsze już mają dla mnie kupkę innych harlequinów xd)
    Pozdrawiam cieplutko i życzę powodzenia na uczelni!
    Anna :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam tego typu książki, więc z największą przyjemnością jak ją tylko dorwę to kupię!
    Lady Spark

    OdpowiedzUsuń
  3. Przenieść się do tamtych czasów raczej nie chciałabym. Podobają mi się obecne. Książkę jednak z chęcią przeczytam ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wow, bardzo urokliwy blog <3 Chętnie będę tu częściej! Wspaniała ksiązka, zazdroszczę Ci jej! Ja uwielbiam takie książki! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zazdroszczę Ci, że miałaś okazję przeczytać tę książkę :D
    Ja sama bardzo bym chciała ją przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Książka zapowiada się, czy też raczej brzmi ciekawie. Jeśli tylko wpadnie mi ręce, z pewnością ja przeczytam.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Raczej nie czytam romansów historycznych, ale tytuł sobie zapamiętam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. A wiesz co? Przeczytam :) Wprawdzie sesja się zaczyna, ale znajdę czas :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Romanse historyczne zdecydowanie nie dla mnie, więc chyba odpuszczę sobie. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nominowałam Cię do zabawy :) http://greczynkaaczyta.blogspot.com/2014/05/witajcie-w-koncu-dzis-mam-wolny-wieczor.html

    OdpowiedzUsuń