środa, 16 października 2019

588. Michael Dobbs - "House of Cards. Bezwzględna gra o władzę"


AUTOR: Michael Dobbs
ORYGINALNY TYTUŁ: House of Cards
SERIA: Francis Urquhart
TOM: Pierwszy
TŁUMACZ: Agnieszka Sobolewska
ROK WYDANIA: 2015
WYDAWNICTWO:  Znak Literanova

OPIS
Powieść o mechanizmach i żądzy władzy. Francis Urquhart, czołowa postać klubu parlamentarnego partii rządzącej w Wielkiej Brytanii, pragnie tylko jednego: władzy. Dąży do niej, nie bacząc na nic, w myśl zasady: cel uświęca środki. Na trop jego nikczemnych matactw i intryg natrafia ambitna i przebojowa dziennikarka, Mattie Storin, i postanawia wydobyć je na światło dzienne. Okazuje się to trudniejsze, niż przypuszczała, Urquhart bowiem cieszy się poparciem wielu wpływowych osobistości. Wtedy Mattie uzmysławia sobie, jaką naiwnością było sądzić, że prasa, "czwarta władza", jest niezależna od władzy politycznej. Czy mimo wszystko wierna etyce zawodowej dziennikarka potrafi się jej przeciwstawić? [1]

RECENZJA
Wszyscy słyszeli o serialowym hicie, jakim jest „House of Cards”. Mniej lub bardziej, ale słyszeli. Ja również, ale obiecałam sobie, że obejrzę dopiero, gdy przeczytam książki. Znam podstawowe różnice między wersją papierową a serialową, ale książka to książka sami to przyznacie.

Historia rozpoczyna się w dniu wyborów do brytyjskiego parlamentu. Wszyscy zadają sobie pytanie czy partia, która obecnie rządzi utrzyma się u władzy. Warto dodać, że jest najdłużej rządzącą partią od czasów zakończenia II wojny światowej. W końcu są wyniki. Partia wygrywa, ale nie tak wielką ilością głosów jak zakładano. Francis Urquhart jest rzecznikiem dyscypliny i upatruje wybicie się i wejście do wielkiej polityki właśnie na nie do końca udanych wyborach. Propozycja jego zmian w rządzie została jednak odrzucona. Upokorzony Urquhart postanawia rozpocząć bezwzględna grę o władzę w sposób dyskretny, ale również ryzykowny. Chociaż kto posądziłby rzecznika dyscypliny partii o sabotaż? Kto śmiałby rzucić oskarżenie na osobę, której premier ufa bezgranicznie? Dla Francisa Urquharta to idealna sytuacja…

Główną postacią książki jest Francis Urquhart rzecznik dyscypliny partii rządzącej. Nie jest to funkcja zaszczytna, ale dzięki niej zna wszystkie tajemnice swoich kolegów na wysokich stołkach ministrów. To w zdecydowany sposób ułatwia mu uknucie intrygi, która ma na celu obalenie panującego premiera. Na dodatek odrzucenie jego propozycji zmian uruchamia chęć zemsty. Jest to postać bardzo inteligentna, która nie powstrzyma się przed niczym, aby w końcu znaleźć się w miejscu, o którym marzył od lat. W mieszkaniu na Downing Street, tam gdzie urzędowała Margaret Thatcher czy Neville Chamberlain lub Winston Churchill. Jego działania robiły na mnie wrażenie i chociaż powinnam odczuwać do niego negatywne emocje to jednak poczułam do niego odrobinę sympatii mimo tego wszystkiego, co robił.

Pozostałe postaci, które stworzył Michael Dobbs to w większości bohaterowie tragiczni. Ich wybór zawsze ściągnie na nich problemy. Ważne jest też to, że te postaci nie były płaskie. Miały problemy zwykłych ludzi jak uzależnienie od narkotyków czy też brak czasu na zrobienie prania, (chociaż to jest dla mnie mało zrozumiałe). Mattie Storin była dziennikarką, która uważała, że Urquhart jest idealnym kandydatem na premiera. Ich relacja jest dość specyficzna, ale ukazuje, że prawdziwy dziennikarz nigdy nie daje się zwieść.

Czytając „Wojnę Winstona” odnosiłam pewną ciężkość czytania. Brakowało mi lekkości, której oczekuje od dobrej książki. W przypadku „House of Cards” tylko początek był dość ciężki. Około pięćdziesięciu stron trudno było mi wczuć się w klimat. Potem już całkowicie wsiąknęłam w atmosferę politycznych potyczek i publicznego prania brudów. Chociaż wydawałoby się, że na brytyjskiej scenie politycznej powinno być kulturalnie, bo jest tam król i tytuły szlacheckie to jednak tak nie jest. Michael Dobbs pokazuje, że nie ważne czy głową państwa jest król czy prezydent, bo polityka zawsze jest tak samo brudną grą, w której jak już się człowiek ubrudzi to nigdy nie będzie czysty.

Ta książka to naprawdę dobra pozycja. Może nie wciągnęła mnie tak jak oczekiwałam. Miałam nadzieję, że wciągnie mnie w swój świat tak jak nic nigdy. Niestety tak nie było, ale też nie było bardzo źle. Byłam po prostu bardzo ciekawa, co stanie się dalej, ale nie musiałam dla niej zarywać nocy czy rezygnować ze wspólnego popołudnia z partnerem. To jest dobra książka. Postaci są jednymi z lepszych, a sam Francis Urquhart to prawdziwy drań, który nie boi się zaryzykować, a także umie sprytnie manipulować ludźmi.

Jestem trochę rozczarowana tym, że książka nie wciągnęła mnie tak jak tego oczekiwałam, ale uważam ją za dobrą pozycję i ciekawą. Chętnie sięgnę po kolejny tom, żeby przekonać się, co przygotował dalej Michael Dobbs.
„Władza to narkotyk, działa na nich jak świeca na ćmę. Lecą do niej, nie zważając na niebezpieczeństwo. Mogą zaryzykować wszystko: małżeństwo, karierę, reputację, nawet życie.”~ Michael Dobbs, House of Cards. Bezwzględna gra o władzę, Kraków 2015, s. 277.
OCENA: 7/10

Cześć!
Uwierzcie mi, że nie warto oglądać serialu (amerykańskiego) na podstawie książki. Jak dla mnie to najgorsze, co można zrobić. Dlaczego? O tym opowiem Wam w innym wpisie ;).

[1] Opis pochodzi z serwisu lubimyczytac.pl


2 komentarze:

  1. już dawno nie miałam do czynienia z HoC, ale książkę może bym przeczytała :)
    okularnicawkapciach.wordpress.com

    OdpowiedzUsuń
  2. O serialu słyszałam, ale przez głowę mi nie przeszło, że może być na podstawie książki. Szkoda, że nie spełniła Twoich oczekiwań.
    Książki jak narkotyk


    OdpowiedzUsuń