niedziela, 23 lutego 2014

026. "Piękna i teczka" czyli komedia romantyczna o fatalnym tytule

Piękna i Teczka (2010)
TYTUŁ ORYGINALNY: Beauty & the Briefcase
GATUNEK: Komedia romantyczna
PRODUKCJA: USA
PREMIERA:  18 kwietnia 2010 r. (świat)
REŻYSERIA:  Gil Junger
SCENARIUSZ:  Michael Horowitz

OPIS
Lane (Hilary Duff) jest piękną i niezależną dziennikarką, szukającą swojego idealnego,  cudownego mężczyzny, który oczywiście spełnia wszystkie jej kryteria. Chcąc zdobyć upragnioną pracę w magazynie Cosmopolitan, Lane zdobywa pracę w przedsiębiorstwie finansowym, gdzie młodzi i przystojni single są na wyciągnięcie ręki. Ambitna dziennikarka musi napisać artykuł "Jak znaleźć miłość w pracy", umawia się więc na randki z kilkoma pracownikami z firmy, jednak w międzyczasie poznaje Liama (Chris Carmack) - kandydat na "idealnego mężczyznę". Gdy do akcji wkroczy szef Lane, Tom (Michael McMillian), sprawy przybiorą nieoczekiwany obrót. [1]

RECENZJA
                Film obejrzałam głównie ze względu na Hilary Duff, którą lubię i nie ma filmu z nią, który by mi się nie spodobał. Fakt jest faktem, że do aktorki przylgnęła już łatka ‘komedii romantycznych’ jednak uważam, że odnajduje się w nich całkiem dobrze. Zwłaszcza, że filmy z nią są miłe, lekkie i przyjemne. W tym filmie Hilary wciela się w rolę początkującej dziennikarki, której największym marzeniem jest zdobycie posady w magazynie Cosmopolitan. Dostaje zlecenie aby napisać artykuł „Jak znaleźć miłość w pracy”. Artykuł ma być jej główną przepustką do magazynku, który jest jej guru. Zaczyna pracę przedsiębiorstwie finansowym, gdzie jest pełno singli i zaczyna się z nimi umawiać na randki. Jednak pewnego dnia w klubie wpada na Liama, który spełnia jej dziewięć na dziesięć punktów i staje się mężczyzną idealnym. Pozostaje jedno ‘ale’ Liam nie jest do końca szczery o czym Lane przekonuje się dużo później.
                Bądźmy szczerzy komedia jak to komedia rządzi się swoimi prawami. Musi być piękna ona, przystojny on i ten trzeci lub ta trzecia (w zależności od wersji) wszystkie mają jednak jedno przesłanie: Prawdziwa miłość istnieje wystarczy tylko wyciągnąć rękę. Zdecydowanym minusem całego filmu jest polskie tłumaczenie! No jak to ‘Piękna i teczka’ ? No litości. Proszę o litość. Z pewnością można było znaleźć lepszy i bardziej zgrabne tłumaczenie. Nie pamiętam na jakim kanale, ale oglądając ten film tytuł brzmiał ‘Randki na zlecenie’ i to brzmi o wiele lepiej, ale cóż widocznie oficjalna wersja brzmi ‘Piękna i teczka’, bo nawet na filmwebie tak jest. Cóż nie pierwszy raz polscy tłumacze nie popisali się w kwestii tytułu. Ja rozumiem, że to jest dosłowne tłumaczenie, ale w większości filmów gdy można dać dosłowne tłumaczenie, to Polacy wymyślają jakieś dziwne tytuły, a gdy z tytułem trzeba coś zrobić aby przyciągał to się tłumaczy go dosłownie! Co za paradoks.
                Kolejnym minusem jest to, że Lane w pracy robi z siebie totalną blondynkę. Ja wiem, że faceci na takie lecą, ale no na Morganę! Nie same blondynki istnieją na świecie! Są rude, brunetki i szatynki, więc może trochę równouprawnienia? Polecam je wszystkim producentom komedii romantycznych. I czy w każdym takim filmie musi być taki ktoś kto oszukuje główną bohaterkę/głównego bohatera? Przecież można parę połączyć inaczej. Nie zawsze tak się dzieje w prawdziwym życiu. No cóż, widocznie komedie romantyczne należą do tego typu filmów, gdzie rzeczywistość nie ma nic do gadania.
                Postaram się teraz znaleźć trochę plusów. Oczywiście można się pośmiać głownie z samej Lane, która musi nauczyć się wszystkich potrzebnych rzeczy do funkcjonowania w przedsiębiorstwie finansowym, co nie jest łatwe. Tak naprawdę jednak pisze swój artykuł. Problem powstaje jak już to zostało wspomniane przeze mnie wcześniej – gdy pojawia się Liam. Lane, kompletnie traci dla niego głowę i jest zmuszona do małego przekrętu przy artykule. Z wyjątkiem Liama jest również przełożony Lane, czyli lekko ciapowaty Tom, który wszystko musi mieć poukładane jak w zegarku. Gdy on wkracza do gry wszystko zaczyna wyglądać zupełnie inaczej niż powinno, a rękę do tego przykłada również oszustwo Liama.
                Podsumowując, bo i tak mam wrażenie, że plotkę głupoty. Film dobry do obejrzenia raz z lampką wina i najlepiej gdy nie ma się zupełnie siły na jakieś wymagające produkcje. Zresztą w końcu sam gatunek wskazuje z czym mamy styczność i czego możemy się spodziewać.
OCENA: 6/10
[1] Opis zaczerpnięty ze strony Filmweb

6 komentarzy:

  1. Też zawsze śmiałam się z tego tytułu. I też lubię Hilary Duff, zwłaszcza za rolę współczesnego "Kopciuszka", czy też w "Szansie na sukces", gdzie po prostu płakałam. Faktycznie, "Piękna.." jest filmem na zakończenie masakrycznego dnia. Ale ja osobiście lubię do niej wracać co jakiś czas. Może właśnie ze względu na ciapowatość Toma :)
    Pozdrawiam, Anna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak również uwielbiam Hilary za te dwa filmy co wspomniałaś ;).
      A co do Toma, ja bym z takim być nie mogła... Szału bym dostała.

      Usuń
  2. Po całkowitym wypompowaniu w tym tygodniu ten film wydaje się być dla mnie idealny! :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie wiem czy jest on dla Ciebie wskazany... Jeszcze zrobi większą krzywdę niż powinien ;P

    OdpowiedzUsuń
  4. Witaj! ;>
    Nominowałam Cię właśnie do Liebster Blog Award
    http://recenzjeami.blogspot.com/2014/02/liebster-blog-award_25.html
    Będzie mi bardzo miło jeśli weźmiesz udział w zabawie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Oglądałam ten film jakieś 2 lata temu. Jest to przyjemna i lekka pozycja mimo ze od początku wiemy jak to sie skończy. Czasami potrzeba takich filmów. ja je oglądam kiedy nie mam siły na nic a gdy np nie skupie się przez kilka minut to nic wielkiego sie nei stanie. Zerknęłam na filmweb i dałam temu filmowi 6 więc całkiem niexle ;)

    OdpowiedzUsuń